
Pewność siebie, praktyczne porady
Witajcie, temat może wydawać się oklepany, ale jestem człwiekiem, który stara się zawsze dotrzeć nawet do tych nabardziej opornych ( bo sam taki jestem
). Piszę wiele rzeczy oczywistych, ale moje zadanie to przekazanie wiedzy w taki sposób, aby każdy stwierdził, że już wie od czego zacząć, przynajmniej zawsze staram się tak pisać, proszę o komentarze, czy wam pomogło i co mogę zmienić. 
Pewność siebie jest tym czymś co powoduje, że jesteś alfa, i mimo różnych (tak przez nas nazywanych) wad, wiesz, że możesz siągnąć wszystko, że twój wygląd nie ma znaczenia, że twoja pozycja społeczna nie ma znaczenia, że jesteś bohaterem świata który cię otacza i to ty dyktujesz w nim warunki. Nie zastanawiasz się czy dobrze coś powiedziałeś, czy dobry gest wykonałeś, czy pocałować w tym momencie czy w innym. Pewność siebie powoduje, że wszystko co robisz - robisz w najodpowiedniejszym czasie jaki może istnieć.
Długo zastanawiałem się nad tym co powoduje, że nasz akumulator pewności siebie się ładuje. Tak to nazwałem, bo tak to działa - pewność siebie możesz osiągnąć, ale nigdy nie utrzymasz jej na wysokim poziomie, jeśli nic nie będziesz w życiu robił. W końcu opadnie, i będziesz myślał, że inni robią więcej, zaczynasz sie więcej zastanawiać przed zrobieniem czegoś zamiast to robić.
Jak naładować pewność siebie ?
I tutaj jest pole do popisu 
Wszyscy wiemy, że istnieją tacy PUA jak David X, jak Style, którzy nie grzeszą wyglądem, co nie powiecie o ich pewności siebie.
Wszyscy wiemy, że istnieją faceci, którzy poświęcają ogrom czasu na siłowni i dobierając i przestrzegając odpowiednią dietę, mimo, że często nie grzeszą inteligencją, co też nie powiesz o ich pewności siebie.
Są też ludzie, którzy zajmują się nauką, wyścigami, mechaniką, wędkarstwem, i rzeszą innych czynności. W każdej z tych dziedzin można wyróżnić ludzi pewnych siebie, którzy osiągają ponad przeciętne wyniki.
I często widzę błędne postrzeganie tego aspektu - wszyscy myślą, że dużo osiągają ze względu na wysoką pewność siebie - racja, ale koło zaczyna się wcześniej - dla zbudowania pewności siebie jest potrzebna praca, a to co osiągasz buduje pewność siebie, która pomaga ci w dalszych osiągnięciach.
Moim zdaniem jest to klucz w wielu sytuacjach i dla mnie był to przełom kiedy zobaczyłem, że to naprawdę tak działa.
Jedno jest w 100% pewne.
PEWNOŚCI SIEBIE NIE DA SIĘ NAUCZYĆ, TO JEST AKUMULATOR ŁADOWANY PRZEZ PRACĘ KTÓRĄ WYKONUJECIE.
I teraz jedna z najważniejszych moich konkluzji - Pierwszym krokiem w nauce podrywania, nie musi być nauka jak zagadać, jak rzucać negi, jak użyć chłodnika. Moim zdaniem podstawa to znalezienie czynności która buduje twoją pewność siebie, ładuje twój akumulator, który możesz wykorzystać już na podrywanie.
Nie można się łudzić - Pewność siebie budują wyzwania, ciężka praca, momenty w których nie możesz, ale robisz. Każdy z nas ma takie rzeczy, w których lubi się przełamywać i podejmować wyzwania. Ja odnalazłem swoją ładowarkę pewności siebie, zajmując się sportem, oraz mechaniką i jeżdżąc w ciężkim terenie na enduro. To są rzeczy, w których nawet kiedy mi się nie chce to mogę się przełamać i zrobić coś ponad swoje możliwości. KAŻDY ma takie rzeczy - trzeba to pielęgnować i rozwijać, abyśmy mogli zawsze się podładować, kiedy mamy chwile spadku.
Naszą pasją, pracą i wyzwaniami może być podrywanie, dzięki któremu też zbudujemy pewność siebie. Ja jednak uważam, że ładując akumulatory poza podrywaniem, można rozwijać się w większej ilości kierunków, i dla kobiet, kiedy opadną emocje związane z nową znajomością - oprócz zajebistego gościa, który ją poderwał, zobaczy, że ten gość w swoim życiu jest naprawdę kimś, że ma pasję i potrafi sięgać w niej coraz wyżej.
Pewność siebie to podstawa w podrywaniu, żeby ją osiągnąć warto znaleźć czynność, która ją ładuje np. siłownia. Kiedy czujesz, że jesteś "Panem świata" dużo łatwiej pójdzie ci nauka podrywania, która mogła wymagać od ciebie zbyt wiele kiedy wcześniej próbowałeś.
Zastanówcie się, czy wasze problemy z kobietami nie wynikają czasem z lenistwa, braku pracy nad czymś, pokonywaniu wyzwań.
Życie jest piękne, kiedy popracujesz - nie ma odwrotnej sytuacji - żeby dostać, musisz coś z siebie dać, i to jest sedno sprawy.Żeby zabierać się za trudniejsze rzeczy (dla większości np. podrywanie), warto pracować i przełamywać się w czymś mniej wymagającym np. jak już mówiłem siłownia - nauczysz się dyscypliny, poprawi wygląd i będziesz już wiedział, że żeby mieć wynik, musisz się zdyscyplinować, czasem coś poświęcić, czasem zrobić coś ponad siły. Kiedy to opanujesz, zasady których się nauczyłeś pozwolą ci łatwiej uczyć się podrywu, dyscyplina, umiejętność przełamania - to wszsytko ci się przyda.
To jest identycznie jak w grach komputerowych - jeśli jesteś nowicjuszem to nie wybierzesz poziomu Hard, bo będzie ci ciężko ruszyć i generalnie zniechęcisz się do gry, bo mimo grania, nie przejdziesz żadnej misji. Zacznij od poziomu medium, trochę ponad swoje możliwości, abyś mógł robić postępy. Potem kiedy opanujesz skusisz się na Hard.
Piszę to bo u mnie to działa w 100% - zabierałem się za podrywanie wiele razy, ale nigdy nic nie wychodziło, za bardzo mnie to przerastało. Stwierdziłem, że zacznę ćwiczyć, z myślą, że jeśli będę potrafił sprostać diecie, i regularnemu wysiłkowi na siłowni, to będę mógł zabrać się za coś większego.
I Tak faktycznie było - też wiele razy nie udawało mi się utrzymać diety, albo przestawałem ćwiczyć - w końcu doszedłem do wniosku, że to właśnie ćwiczenie i regularna dieta powoduje, że moja pewność siebie rośnie, a nie na odwrót, że powinienem ćwiczyć kiedy jestem pewny siebie. Dzięki temu od kilku miesięcy regularnie ćwiczę i w końcu widzę efekty, a dodatkowo dużo luźniej czuję się przy kobietach.
Sprawdźcie to !! 
Mam nadzieje, że wielu z was przemyśli to, i znacznie polepszy start w nowe piękniejsze życie
Pozdrawiam
Odpowiedzi
Dobra, przyznam się, że nie
czw., 2014-08-07 20:18 — RotDobra, przyznam się, że nie przeczytałem całego, tylko zerknąłem po kilku zdaniach.
Ale już wiem, że piszesz z sensem i ludzie mogą się od ciebie czegoś dowiedzieć.
Rot weź tą mandolinkę z
czw., 2014-08-07 20:44 — TYABRot weź tą mandolinkę z avatara:D
Ale ja ją lubiem, plus
czw., 2014-08-07 21:06 — RotAle ja ją lubiem, plus autentycznie tak wyglądam.
Nie no, jak poważnie przeszkadza to mogę zmienić.
Nie no nie przeszkadzała, ale
pt., 2014-08-08 04:52 — TYABNie no nie przeszkadzała, ale rozpraszała mnie zawsze hehehe:D
Zmień na ten co był , mnie
pt., 2014-08-08 04:55 — stallionZmień na ten co był
, mnie też zawsze rozdupca,bo jest śmieszny 
Się rozwodzicie nad tą
czw., 2014-08-07 21:00 — sleshSię rozwodzicie nad tą pewnością siebie, jakby to była technologia prosto z szeregów NASA. Pewność siebie wynika po prostu z kompetencji - masz kompetencje, jesteś pewny siebie. Nie masz kompetencji - nie jesteś. Tak, to aż takie proste.
Obrazując. Stajesz do rywalizacji w malowaniu kotków hello kitty. Wiesz, że Ci wychodzi to zajebiście, czujesz się pewnie, wiesz, że sprostasz temu - masz kompetencje, umiejętności (możesz sobie wybrać słówko, które Ci bardziej pasuje), doświadczenie. Obok Ciebie staje koleś, który nigdy w ręce nie trzymał pędzla, a każą mu malować jakieś pierdo*one kotki. Kto będzie pewniejszy siebie, gdy popatrzy ktoś z boku na tych dwóch niedoszłych Salvadorów Dali?
Chcesz być pewny siebie w relacjach z kobietami? To rób to co Cię przeraża - boisz się podejść? Podejdź. Boisz się rozmawiać? Rozmawiaj. Boisz się wziąć numer? Weź. Z czasem to wszystko poszerzy Twój wachlarz umiejętności, a to już Cię będzie prowadziło do pewności siebie na tym polu. Tak, to aż takie proste.
Nie do końca się z Tobą
pt., 2014-08-08 14:36 — YknipNie do końca się z Tobą zgodzę. Wielokrotnie brałem udział w konkursie w dyscyplinie, w której jestem dość dobry (za każdym razem uzyskiwałem miejsca 1-3), a mimo to na każdym konkursie trzęsły mi się ręce. Brałem tam udział co roku przez 6 lat, a za każdym razem był mały stres (w momencie wykonywania zadania). Wydaje mi się, że byłem przekonany, na co mnie stać, a w tych konkursach trzęsące palce strasznie utrudniały zadanie. Nawet raz było zadanie, które wiedziałem, że wykonam rewelacyjnie (tak też się stało, pierwsze miejsce i nawet mieli wątpliwości co do wyniku, bo był bardzo dobry), a mimo to, wtedy także trzęsły mi się ręce...
To normalne, tego nie
sob., 2014-08-09 02:12 — sleshTo normalne, tego nie wyeliminujesz. Tak samo jak nawet zrobisz tysiąc podejść do kobiet, to jak trafisz na taką która Ci się autentycznie podoba, poczujesz szybsze bicie serca, niepewność, może nawet wymówki. To zawsze będzie nam towarzyszyło, jesteśmy ludźmi.
Slesh - a jak weźmiesz osobę
pt., 2014-08-08 07:20 — VenomSlesh - a jak weźmiesz osobę ogarniętą w życiu tj. taka która ma pasje, rozwija się, dajmy na to umie podrywać, pewny siebie gosć, i każesz mu malować te hello kitty, czego nie umie robic, to myślisz, że będzie tak samo mało pewny siebie jak tamten gość ? no raczej nie
Kompetencja i umiejętności owszem, ale twoja pewność siebie w innych aspektach też ma wpływ na całą reszte życia. I o tym właśnie mówie
chyba nie zrozumiałeś o co mi chodzi, i nie, to nie aż takie proste, właśnie przez takie porady, wielu ludzi, którzy są na dnie jeśli chodzi o podrywanie zaczyna podchodzic, próbować - nic nie wychodzi, to jest dla nich za duży poziom, ilość wysiłku nie jest adekwatna do nagrody jaką dostajesz.
Znam w cholere ludzi, którzy dają porady w stylu: chcesz zarobić pieniądze ? - otwórz firmę, zajmij się biznesem, wystarczy chcieć i pracować ciężko każdego dnia,
Chcesz być najlepszym maratończykiem ? nic prostszego - zapieprzaj codziennie po 50 km i to osiągniesz.
Ilu z nas po takich radach coś osiągnęło ? prawie nikt.
To jest radzenie ludziom aby weszli na poziom HARD bez opanowania EASY.
Zgadza się, że podchodzenie do kobiet zwiększy pewność siebie, i jeśli jesteś na tyle ogarnięty w życiu, że dajesz rade to chwała ci, ale ja mówię tutaj o ludziach opornych takich jak ja. Którzy nic w życiu nie zrobili, mają ujemny poziom pewności siebie - nie możesz wskoczyć na głębinę bo się utopisz.
Są ludzie, do których dociera sposób przekazu: podchodzisz - pewność siebie rośnie, nie podchodzisz - spada. I dla kogoś taka rada może być ok. Ale uwierz mi, że mam dość tego typu porad,
Wygląda to tak samo, jak doktor, który napisał książkę o mechanice, w taki sposób, że żaden student tego nie rozumie, i on się cieszy, bo jest fajny, że operuje takim językiem, i dla niego to jest proste, i ma powazanie wsrod kolegow. A biedny student jak był w dupie, tak nadal jest. Są studenci ambitniejsi, i mniej ambitni. Niektórzy zrozumieją, ale większość nie zrozumie - ja chce docierac do tej reszty.
To, żeby mieć poukładanie w
sob., 2014-08-09 02:41 — sleshTo, żeby mieć poukładanie w głowie na swój temat - tj. akceptacja siebie, przeramowane ograniczające przekonania, których jest się świadom - to jedno.
Ale pisząc tamto, pisałem stricte o tym z czego wynika pewność siebie w danej dziedzinie - po prostu z ilości zebranego doświadczenia, z umiejętności jakich się nabyło po drodze. Po drodze to co zbierasz, też rzutuje na pozostałe aspekty, jak np. zwiększanie wiary we własne możliwości. Zaczynasz wierzyć w to, że możesz. Więc przy kolejnej, innej czynności - też zaczynasz bardziej wierzyć w siebie, że możesz, skoro w np. osiągnąłeś przyjemny etap w uwodzeniu.
A co do reszty porad - to niech każdy znajdzie dla siebie optymalną, nie ma jednej prawidłowej dla każdego. Jednemu się uda, bo usłyszy radę - zamknij, otwórz - i mu się uda, bo nie wie, że może się nie udać. Drugi przeczyta setki książek, a jedyne co się zmieni, to poziom jego frustracji.
A co do samego bloga, to nawet go nie przeczytałem Venom - no offence (pewnie go później przeczytam). Po prostu jak mi się rzucił temat pewności siebie, to bez głębszej analizy wpisu, popełniłem swój wpis, co nie jest dobre. Pewnie wynikało to z tego, że ostatnio trafiałem na masę podobnych rzeczy i się we mnie przelało. Pisz dalej i dziel się swoim doświadczeniem!
Wiem właśnie, że temat bardzo
sob., 2014-08-09 14:32 — VenomWiem właśnie, że temat bardzo często wałkowany, dlatego nie dziwi mnie twoja początkowa reakcja
, ale chciałem podzielić się swoją wizją ładowania pewności siebie, bo akurat nigdy nie trafiłem na podobny wpis, a wiadomo, że każda wiedza, a nawet ta sama, widziana innym okiem zawsze się może przydać.
Pozdrawiam
Moje życie ostatnio było do
pt., 2014-08-08 19:50 — EjDiEjEmMoje życie ostatnio było do bani. Chciałem zrobić/osiągnąć pewne rzeczy, ale ciągle brakowało mi chęci, nie widziałem w tym sensu. Bo co mi da osiągniecie czegoś spoza uwodzenia w kwestii uwodzenia? Było we mnie jakieś wewnętrzne przekonanie, że to nie ma sensu, że to i tak ma się nijak do tego czego najbardziej pragnę - kobiet. Zdecydowałem jednak, że tak nie może dalej być. Zero rozwoju, wstawanie o 12 i nic nie robienie cały dzień, czasami się wyszło z kimś pogadało o głupotach. Mogę śmiało teraz powiedzieć - to cholernie obniża Twoją pewność siebie. Do tego co kolega napisał dodam jedną myśl, która ostatnio mi przeszła przez głowę - człowiek nie będzie szczęśliwy, jeżeli nie będzie wykorzystywał swojego potencjału. Wziąłem się za siebie, żeby poczuć na nowo czym jest osiągniecie celu. Tak na prawdę nie cel jest najważniejszy, ale to kim się stajesz podczas dążenia do niego. Znalazłem pracę o której marzyłem, zacząłem wreszcie robić prawo jazdy, wróciłem z ogromnym powerem do mojej pasji, którą uprawiałem od 8 roku życia i ostatnio przestałem. Mam wrażenie, że życie daje mi to czego potrzebuję, jeśli tylko wyznaczę cel i dążę do niego. Wtedy przychodzi pewność siebie, motywacja, duma z tego, że pokonuje się przeszkody, swoją własną niechęć. Wszystko samo się napędza
Tak na prawdę widzę, że ten człowiek, który mówi mi w głowie "to nie ma sensu", "po co się wysilać" to tylko przekonania, negatywna energia wpojona przez społeczeństwo. Kiedy to rozbijesz, zmierzysz się z tym ta energia transformuje się w cechy wymienione wyżej. Dlatego rada na koniec jest prosta - miej wizje, dąż do nich, marz, a staniesz się taką wersją siebie, o której nawet nie śniłeś 