
Witajcie, przyjaciele niedoli, wrogowie w podróży, hejterzy z przed komputerów. Potrzebuje usprawiedliwienia. Usprawiedliwienia czynu od ludzi, których nie znam, a oni nie znają mnie. To takie łatwe.
Przyznam, nie kręci mnie uwodzenie. Miałęm okres w swoim życiu, że co tydzień musiałem spotkać się z inną dupą, ale to było dwa, trzy lata temu. I dacie wiarę, że to się ciągnie za mną do dziś? W jaki sposób, zapytacie, już tłumaczę. Czuje się jak pies zjadający swój własny ogon.
Czuje się jak gwiazda, która w momencie kiedy ją widzimy świecącą już dawno jest czarną dziurą. Czuje się jak niepotrzebny mieszkaniec własnego ciała, mieszkaniec na gapę, którego nikt nigdy nie widział, nie poznał, ale wszyscy oceniają. System obronny kobiet przed takimi typami jak ja działa sprawnie. Ronlouis, za co mu dziękuję trafnie odnalazł przedział w którym się znajduję. A przynajmniej przedział, w który wsadzają mnie ludzie. Nie jestem jakimś uwodzicielem, poszukiwaczem przygód czy kochankiem, choć mojej lubej zawsze powtarzałem, że lepszy ze mnie kochanek niż przyjaciel. Jestem zwykłym ruchaczem. Dla kobiet lovelasem, ruchaczem, podrywaczem. Dla facetów, chłopców udających samców alfa na samochód od taty (eh, troszkę żaru z mojej strony, ale wszystko true.) jestem pizdą, ciotą, chociaż nigdy nie zarywałem do ich lasek, więc nie wiem czemu uważają mnie za konkurencję. Ale co gorsze, nie wiem czy w moim mieście mogę wyjść na spacer, żeby do mojej kobiety nie dotarły jakieś teksty na mnie. ALE JEST JESZCZE GORSZE! Ona dlatego mnie zostawiła. Bo zaprosiłem naszą wspólną koleżankę na basen, ta się tak podnieciła, że powiedziała o tym swoim facetowi, a ten powiedział to mojej lubej. ''Nie chcę być kojarzona z Tobą''. Taki tekst usłyszałem, eh, smutne.
W normalnych okolicznościach bym walczył. Przyjmowałem dużo na klatę, dużo walczyłem o to, byśmy byli razem. Ale dziś odpuszczam. Nie byłem szczęśliwy w tym związku, choć to piękna i zabawna kobieta, ja jednak mam inne potrzeby. Mimo wszystko uważam, że zabawa z kobietą, a wejście w związek to dwie inne galaktyki, które nigdy się nie spotkają, ominą się tak daleko, że gdy światło z jednej z nich dotrze do drugiej, cała galaktyka może już dawno nie istnieć.
Wszystkie te rady, sposoby, cała ta wiedza, pomoc, jest bardzo fajna, jeśli chodzi o doprowadzenie kobiety do łóżka(choć i z tym powoli mam problemy, laski mi nie ufają, a ja nawet nie staram się by to nadrobić), ale nie zdają testu w związku. Po co mam udawać, że nie wkurwia mnie to, że laska nie wspiera mnie w trudnych chwilach. Po co mam chłodzić 4 dni, kiedy też tęsknie i chce się odezwać. Dlaczego mam się nie starać, bo ona przestała się starać, kiedy ją kocham. Aha, myślicie, że paroma sposobami po, powiedzmy, pół roku można sprawić, by znów zaczęła za wami biegać jak na początku?
Nie, nie sprawicie tego. Z prostej przyczny, że na początku ludzie nakładają maski, udają kogoś kim nie są by osiągnąć cel. W związku nie można nosić maski długo. Więc jeśli udajesz, że nie jesteś ruchaczem, to za jakiś czas i tak Twoja natura wygra. To tak jakbyś chciał wychować tygrysa na stworzenie roślinożerne i zdziwłbyś się, że po jakimś czasie, tygrysek ujebał Ci rękę. Dlatego tak ważne jest, by od początku być sobą. Wtedy nie ma rozczarowania po jakimś czasie, że kupowałeś inną osobą, a sam też sprzedawałeś kogoś innego.
Ale wracając do meritum. Związek nie dawał mi szczęścia. Pocieszałem się tym, że może muszę ją odkryć, że może boi się skrzywdzenia, odrzucenia, ja sam też nigdy nie należałem do optymistów będąć w związkach zawsze byłem większym melancholikiem niż normalnie. Ona nie starała się tak jak chciałbym by się starała i choć to trochę boli, bo człowiek jednak przyzwyczaja się, do takiego substytu związku też, to uważam, że dobrze zrobiłem. Bo co jeśli ona za rok odkryła by miłość swojego życia? Co jeśli dalej nie dawałaby z siebie tyle ile powinna? Przecież ta frustracja nie minie. Co najwyżej wybuchnie. A wy, jak myślicie, dobrze robię, że nie walczę?
Z pozdrowieniami:)
Odpowiedzi
Skoro coś ci nie odpowiada i
ndz., 2013-05-26 15:16 — nieogarnietySkoro coś ci nie odpowiada i to się nie zmieni to ciężko by było dłużej z tym problemem wytrwać, tak jak napisałeś : Co jeśli dalej nie dawałaby z siebie tyle ile powinna? Przecież ta frustracja nie minie. Co najwyżej wybuchnie. A jak wybuchniesz i powiesz jej co jest nie tak a ona nie bedzie sie potrafila zmienic ?
O widzisz. Teraz też mam
ndz., 2013-05-26 15:39 — DepartedO widzisz. Teraz też mam grube rozkminy życiowe. Nie ma sensu być z kimś, kiedy nie ma emocji, bo prędzej czy później i tak obie strony kopną się w dupe i rozejda. Szukaj szczęścia, bo nikt Ci go nie da w prezencie. Pojedź sobie na wakacje do większego miasta - zapraszam do Wrocławia
. Może tu poczujesz trochę luzu. Jak ja to lubię mówić - i tak wszyscy prędzej czy później zdechniemy, więc nie ma co się obawiać porażki. A weź coś spierdol dla zabawy
. Pozdro.
hmmm miec kobiety źle ,nie
ndz., 2013-05-26 15:54 — papusiek1hmmm miec kobiety źle ,nie mieć kobiet źle.
Chyba wszystko zależy od miłości do samego siebie.
Coraz więcej ludzie zaczynają
ndz., 2013-05-26 17:34 — Tony SmithCoraz więcej ludzie zaczynają tu majaczyć...rośnie liczba roz**banych na psychice
bardzo dobrze robisz, sam
ndz., 2013-05-26 17:42 — promobardzo dobrze robisz, sam kiedyś zjebałem sobie w ten sposób kawał życia licząc na to że w końcu coś się zmieni, teraz wiem jedno - nigdy więcej
pozdr;)
"Dla facetów, chłopców
ndz., 2013-05-26 19:13 — Pierrot"Dla facetów, chłopców udających samców alfa na samochód od taty (eh, troszkę żaru z mojej strony, ale wszystko true.) jestem pizdą, ciotą, chociaż nigdy nie zarywałem do ich lasek, więc nie wiem czemu uważają mnie za konkurencję ..."
... a co myślałeś, że będą Cię oklaskiwać !!! Jesteś naturalną konkurencją, wogóle dajesz się tak nazywać: "pizda", "ciota" ... bardzo dużo facetów w głębi duszy chce mieć wiele kobiet i nagle pojawia się facet co ma kobiety i co myślałeś, że będziesz inspiracją !!! Do ziemi gnoja !!! Tak to jest z sukcesami. Masz sukces stajesz się lepszy, wiesz tutaj ludzie lubią "ludzi sukcesu" dopóki "człowiek sukcesu" nie jest dawnym kolegą, sąsiadem, a najepiej się sprzedaje wzorzec, osiągnąłeś sukces, ale chodzisz ze schyloną głową, tak jakbyś się tego wstydził ... to ludzie lubią, wtedy mówią, oj jaki skromny chłopak ...
Myślę, że za dużo marudzisz i się ciaćkasz ... .
Ja wręcz przeciwnie, ładnie
ndz., 2013-05-26 19:21 — Ian WatkinsJa wręcz przeciwnie, ładnie ubrany, zadbany przystojny , z głową wysoko i zdarza mi się ze laska co mnie nie zna mówi ze mam zbyt wysokie mniemanie o sobie albo udowodnie Ci ze nie jestes taki ruchacz jak myślisz ha ha masz rację cackam się i pueszcze ale lubię taka psychiczną masturbacje stosować