
Dla klimatu: http://www.youtube.com/watch?v=4...
Wpis ten jest moją rozgrzewką przed zabraniem się do pracy licencjackiej, która leży odłogiem, praktycznie od Maja i w końcu nadszedł czas, aby się za nią zabrać.
Tak sobie dzisiaj rozmyślałem nad jedną z ważniejszych rzeczy, które czynią człowieka człowiekiem. Mówię o odpowiedzialności, a konkretnie o odpowiedzialności w relacjach damsko-męskich.
Temat, według mnie jest szalenie skomplikowany i do napisania paru słów o tym zmotywował mnie wpis kolegi f3s_mk http://www.podrywaj.org/blog/po_... ( wygląda na to, że kolega porusza się honda CBR F3 i Focusem, ale to tylko moje luźne domysły). Kolega doskonale opisał obraz większości współczesnych dziewczyn/kobiet. Można to nazwać społecznym syndromem księżniczek, który szerzy się na każdym kroku, ale o tym innym razem.
Może zacznijmy od tego czym jest odpowiedzialność. Internetowy słownik języka polskiego PWN podaje piękną definicję tego pojęcia: „1. «obowiązek moralny lub prawny odpowiadania za swoje lub czyjeś czyny» 2. «przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś»”.
Jeżeli już podstawy mamy ogarnięte to przenieśmy rzeczoną definicję na tło kontaktów interpersonalnych, a ściślej mówiąc relacji damsko-męskich. Chciałbym napisać, że większość z nas doświadczyła uczucia bycia zakochanym, a jednak nie jest tak, bo większość przeżyła tylko uzależnienie od drugiej osoby, co stanowi może faktycznie cząstkę dojrzałej miłości, ale jeżeli w ogóle to tylko w małej części. Ale czym jest odpowiedzialność w związku? Czy chodzi tylko o gotowość poniesienia konsekwencji za własne czyny? Czy może chodzi gotowość wzięcia na siebie brzemienia odpowiedzialności za inną osobę?
Nie wiem czy znacie, ale jest to jeden z kawałków, które streszczają całą kwintesencję dojrzałego związku w paru słowach : http://www.youtube.com/watch?v=W...
Wracając do gry, chodzi mi o to, że syndrom księżniczki i odpowiedzialność mają się ni jak ku sobie. Nie trzeba być nawet pod pantoflem, czy pieskować, aby się dać złapać na syndrom księżniczki, a zrozumieją to osoby, które spotkają dojrzałą kobietę, bo wbrew teorią, ze faceci są z marsa a kobiety z Wenus, to kobiety są też myślącymi istotami i nie kierują się wyłącznie emocjami, choć w dużej mierze. Może zniszczę tym wpisem obraz świata, paru romantykom, ale Panowie, kurwa czas zejść na ziemię.
Z przyczyn ewolucyjnych jednak to na nas ciąży w większym stopniu odpowiedzialność za związek. Nie będę się tutaj rozwodził na temat polowania i zbieractwa, ale chyba wszyscy wiedzą o co chodzi. Jednak, to że z przyczyn naturalnych jesteśmy obarczeni tą odpowiedzialnością, nie zwalnia to drugiej strony ze współodpowiedzialności za formę i funkcjonowanie naszego związku, szczególnie w tych czasach, kiedy kobiety stają się coraz mniej kobiece, a faceci coraz mniej męscy. Kiedy idę ulicą i widzę te wszystkie zniewieściałe pizdy w różowych polóweczkach, to mi się po prostu rzygać chce. Taki obraz przebija tylko grupa głośnych, rozszczekanych dziewczyn, które rzucają mięsem na lewo i prawo. Nosz kurwa nie ma dżentelmenów, bo nie ma dam…proste. Może to jest też kwestia tego, że damę bardzo trudno dostrzec w zalewie chłamu, a jakoś wybić się przecież trzeba.
Jak to ma się do odpowiedzialności?
Na szczęście w większości to facet decyduje o tym, czy tworzy związek z daną kobietą czy nie. Nie wiem dlaczego tak jest, ale to się ostało w naszym społeczeństwie i chwała za to. Jest tylko jedne ale. Często fakt, że to my wychodzimy z inicjatywą tworzenia związku, daje drugiej stronie poczucie całkowitego zwolnienia z obowiązku odpowiedzialności za ten związek. Półki wszystko układa się świetnie to związek jest określany mianem szczęśliwego, jednak pierwsze problemy i czarodziejski obraz pryska. W większości jest to określane mianem opuszczenia gardy i faktycznie trochę tak jest bo taki związek jest ciągłą walką. Jedni wytrzymują tygodnie, drudzy miesiące, a trzeci lata w takich związkach w przeświadczeniu, że wszystko jest ok. Niestety życie weryfikuje w dość brutalny sposób takie układy.
Skąd się bierze brak poczucia odpowiedzialności?
Ciężkie pytanie i nie jestem wstanie na nie odpowiedzieć, ale swoje zdanie na ten temat mam. W sumie przejęcie odpowiedzialności czy współodpowiedzialności za związek wiąże się z ciężką pracą i konsekwencją w jakimś dążeniu do jakiegoś celu, a na to stać niewiele osób. Kiedy tak patrzę na znajomych, znajomych znajomych, to naprawdę mało jest udanych związków, gdzie nie ma zdrad, oboje partnerzy są szczęśliwi i generalnie jest naprawdę ok. Jaki z tego jesteśmy wstanie wysnuć wniosek?
Miłość to nie wszystko.
Byłoby zbyt pięknie, gdyby związki opierały się tylko na miłości, bo kiedyś stan zakochania się kończy i zaczyna się ciężka orka Panowie. Taka orka może dać zajebiste efekty jeżeli traficie na kogoś wartościowego, albo pogrąży Was w rozpaczy, kiedy się okaże, że druga strona nie ma z grosz poczucia odpowiedzialności. Ocieramy się tutaj co prawda o temat czym jest miłość, ale swojej interpretacji podejmę się kiedy indziej, bo do tego to chyba będę musiał zebrać materiały
.
Wróćmy do odpowiedzialności. Wkraczając w związek deklarujemy coś, może to być związek dla seksu, dla pieniędzy, z miłości i innych rzeczy. Nikt zdroworozsądkowy nie planuje założenia rodziny z kimś kogo poznał dopiero co, albo kiedy jest na początku związku. Prosta sprawa, dopiero się poznajemy, angażujemy coraz bardziej i odkrywamy nawzajem. Odpowiedzialność, którą jesteśmy obarczeni jest bardzo mała w związku z czym jest lekko i przyjemnie. Można by to przedstawić za pomocą wykresu, ale chyba wiecie o co chodzi. Wraz ze stażem, zwiększającą się intensywnością itd. odpowiedzialność rośnie. Nie chcę, aby to brzmiało jak wykład jakiegoś jajogłowego, bo daleko mi do takiego, ale chyba właśnie tak to wygląda. Półki wszystko się toczy zgodnie z nami samymi jest wszystko ok, jeżeli są jakieś zboczenia z kursu, to jesteśmy wstanie je skorygować i tutaj dochodzimy do sedna programu. Korygowanie kursu, jest dosyć istotnym elementem w związku, bo nie robiąc nic wbrew sobie nie jesteśmy wstanie obiecać nic drugiej strony, a nie obiecując nic nie bierzemy za to odpowiedzialności, tak to wygląda w normalnym przypadku.
Tak mi właśnie przeszło przez myśl, że najczęściej osoby, które nie mają poczucia odpowiedzialności w związku nie mają też poczucia wartości, nie wiem skąd taki ciąg myślowy, ale zaraz to rozpracujemy. ( Nie jestem nic wart/warta = Nie ponoszę odpowiedzialności za swoje czyny???)
Bez poczucia odpowiedzialności możemy drugiej stronie obiecać, góry złota i nie wiadomo czego jeszcze, ale w efekcie końcowym odkryjemy, że robimy wbrew sobie i wychodzi szydło z worka, obiecanki cacanki, sranie w banie, płacz lament i gówno rozbryzgujące się po ścianach. Takie często są smutne finały, kiedy nie jesteśmy wstanie wziąć odpowiedzialności za własne czyny, albo kiedy nie chcemy wziąć odpowiedzialności za to, że powinniśmy naszemu partnerowi/partnerce pomóc w przejściu jakiś problemów.
Chyba najlepszym przykładem jest choroba, albo inwalidztwo naszej drugiej połówki. Ile to było już historii o tym jak jedno opuściło drugie, bo pojawiło się inwalidztwo w związku, albo choroba? Ciężka sprawa generalnie, ale właśnie to jest odpowiedzialność w najczystszej postaci.
Czy małżeństwo czasem nie jest przypieczętowaniem takiej odpowiedzialności?
Dlaczego nasza przysłowiowa księżniczka nie ma poczucia odpowiedzialności, albo ma je bardzo słabe. Często tylko dlatego, że jest ładna i dostawała wszystko na tacy, dlatego że są leniwe i jedyne o co musza zadbać to swoją zewnętrzną powłokę. W sumie to sami sobie kręcimy bacik na siebie śliniąc się na widok ładnych lasek. Wiadomo, że fajnie jest mieć piękna dziewczynę, ale mówię Wam, że jak odkryjecie, że za tą fasadą nic się nie kryje to i ją odechce Wam się ruchać. Nie chce tutaj piętnować pięknych dziewczyn, ale zobaczcie, że często za piękną buzią i ciałem mało co się kryje, tylko oczekiwania, a jak nie oczekiwania to brak z wiedzy i chęci aby być człowiekiem dla drugiego człowieka. Zasadnicze pytanie teraz jest jedno czy idziemy na jakość czy na ilość, bo jakie przekrój społeczeństwa jest to każdy wie.
Odpowiedzi
Brak mi tutaj jakiejś
pt., 2013-12-27 18:28 — tomek.frkBrak mi tutaj jakiejś puenty.
"bo wbrew teorią"?? Teoriom
Dlaczego ta 'księżniczka' nie bierze odpowiedzialności? Otóż dlatego, że ona chce sie bawić. A faceci tak naprawdę zamiast być sobą udają mega 'gentlemanów' i wlażą takim'ksieżniczkom' w tyłki.
Do czego zmierzam?
A do tego, że to od facetów zależy czy takiej jednej i drugiej dziewczynce dadzą być 'księżniczką' czy nie...
I takie małe pytanie. Po jaką cholerę zadajecie sobie tyle trudu, aby nazwać, dokładnie analizować umysły tych 'księżniczek', zamiast samemu pokazać im, że takie nie są?...
Bo nie ma co komuś na siłę
pt., 2013-12-27 18:35 — IgorskyBo nie ma co komuś na siłę udowadniać, że jest inny niż myśli, bo do tego się dojrzewa po prostu, a nawet jak udowodnisz, to przyjdzie taki moment, że ta druga strona będzie chciała przekonać wszystkich w około, a najbardziej siebie, że właśnie jest taką niezależną księżniczką. Robienie z siebie kogoś kim się nie jest, jest chyba pewnego rodzaju przywilejem wieku.
Autorze, końcówka swietnie
pt., 2013-12-27 18:46 — f3s_mkAutorze, końcówka swietnie oddaje to jakie te dziewczyny są.
Są tylko ładną otoczką, która nie posiada żadnych zainteresowań, po prostu nic z siebie nie potrafi dać, bo...zasze w rodzinie była biorcą.
Rodzice rekomensują często dzieciom brak rodzicielstwa za pomocą pieniędzy. Jakkolwiek to brzmi, musi odbić się na ich psychice.
Nie rozumiem, i proszę rozwiń, o co chodzi z Hondą i Focusem
Patrząc po Twoim nicku można
sob., 2013-12-28 13:57 — IgorskyPatrząc po Twoim nicku można wywnioskować, że jeździsz Honda CBR 600 F3 Sport i Fordem Fokusem MK ileś tam.
@Tomek.frk: Ja już sbie nie
pt., 2013-12-27 18:49 — f3s_mk@Tomek.frk:
Ja już sbie nie zadaje trudu analizy.
A powiem Ci, że taka wiedza jaką nabyłem zostanie mi na zawsze. A jak widać, kobieta już nie i czasem mogę rzec - dzięki Bogu.
Poza tym to, że rozstrząsamy takie tematy pokazuje nam, że myślimy, interesujemy się, jesteśmy otwarci na nowe doświadczenia, jakkolwiek one sa bolesne, to wychodzimy z nich silniejsi.
Ktoś napisał w komentarzu pod moim tekstem albo dostałem to PW, że prowadzenie normalnego związku po takim czymś to bułka z masłem.
Nie wiem, dopiero się przekonam. Na razie odżywam powoli.
Normalny związek po czymś
sob., 2013-12-28 10:31 — kilroyNormalny związek po czymś takim to bułka z masłem- to prawda, cała prawda i tylko prawda. Jest tylko jedno ale z którym przyjdzie Ci się zmierzyć - Nuda! Nuda i przewidywalność
a czemu jest tyle księżniczek
pt., 2013-12-27 19:08 — Ulrich IIa czemu jest tyle księżniczek ?
bo faceci je rozpieszczają, nie umiejąc zaoferować nic więcej, nie potrafiąc poszukać innej, znam gości co kobietom stawiają wycieczki, ciuchy, ba nawet samochody kupują i nie są to biznesmeni, tylko zwykli goście co zarabiają poniżej średniej krajowej, to co sie teraz odpierdala to jest szok ...
kuźwa np. kolo zarabia najniższe a kupuje swojej niuni (co najwyżej średniej) buty do wspinaczki za 300 zeta, bo jadą na wycieczkę w góry, ależ słit ...
ja chyba żyje w śród samych hodowli jamniorów ... dokąd ten swiat zmierza pytam sie
Ktoś mi kiedyś powiedział, że
pt., 2013-12-27 20:07 — Kazimierz WielkiKtoś mi kiedyś powiedział, że lepszy jest układ z dziwką. To jest prawda...
Na szczęście prawda tylko dla takich "jamniorów"
:D:D
Jamniorów... haha, kozackie
PUA Co do duszenia się w
pt., 2013-12-27 19:13 — IgorskyPUA
Co do duszenia się w związku to się zgodzę, ale nieodpowiedzialnym jest według mnie, duszę się = koniec związku, zamiast nad tym związkiem pracować, efekty mogą być różne, ale wtedy nikt nie może mieć do nikogo pretensji.
Jeżeli chodzi o choroby/inwalidztwo to faktycznie, nie chce się zgłębiać, bo temat bardzo ciężki i nie mam tutaj żadnych doświadczeń, chodziło mi tylko o przykład co się dzieje jak pojawiają się problemy (tutaj oczywiście wersja ekstremalna)
W każdym się coś kryje i takie ładne buźki też coś reprezentują, ale często jest to bardzo mało. Może nie do końca mi chodziło to, że to są pustaki, tylko takie dziewczyny często nie są nauczone żeby wymagać od siebie, bo wystarczy że są ładne. Jeżeli mają pasję, są interesująco to super, ale często jest tak, że nie muszą być. Co do realiów, to myślę że żyjemy w tym samym świecie, ale wiem o co Co chodzi, chodzi o to żeby kształtować swój świat według siebie, a nie poddawać się biernie temu co jest nam podawane.
Ja patrzę na to tak, że tu
pt., 2013-12-27 19:14 — f3s_mkJa patrzę na to tak, że tu nie chodzi o kupowanie księżniczkom różnych rzeczy.
Patrzę na to trochę inaczej: moje Ex nie ma znajomych oraz nie ma przyjaciół. Nie ma. Ma tylko tych co ma jej facet, interesuje się tym, co jej facet. Nie wnosi żadnych ale to ŻADNYCH zainteresowań do związku. Co więcej, chce spędzać czas 24h.
Czy to jest mądre? I mówi Ci że nie chce być dodatkiem do Twojego życia?
Sęk w tym, że niestety zawsze będzie dodatkiem. Bo tak to już jest w zwiazkach, że to są 2 zbiory, które mają część wspólną.
po prostu nikt nie lubi mieć
pt., 2013-12-27 19:32 — septopo prostu nikt nie lubi mieć mniej niż ma..
odpowiedzialność (nawet w tym PWNowskim brzmieniu) kojarzy mi się z inwestowaniem, a inwestowanie z ryzykiem.
taka "księżniczka" jest świadoma tego, że ma "kapitał" i jako jego posiadaczka czeka na kogoś, kto będzie nim mądrze (nomen omen) "obracał". Czasami nie inwestuje, tylko odkłada na lokatę, ciesząc się z niskich odsetek, ale w zupełności jej to wystarcza.
są księżniczki, które znają pojęcie inflacji, koniunktury etc. wobec czego zdają sobie sprawę, że będąc w górnych 2%, nie zyskują ale każdego roku tracą te parę % (w dodatku często w tempie geometrycznym). W związku z czym żeby zachować standard wynikający z "kapitału wyjściowego" muszą częściowo przejąć zarządzanie.
są takie, które o tym nie wiedzą i w pewnym wieku, wkładają pokaźną zdenominowaną resztkę na "złotą lokatę" w amber gold.. i kończą na ulicy albo w najlepszym razie u rodziców..
Jaki ''kapitał'' mają takie
pt., 2013-12-27 23:19 — KołbojJaki ''kapitał'' mają takie księżniczki ? O jakim ''kapitale'' prawisz?
zazwyczaj po prostu urodę.
pt., 2013-12-27 23:28 — septozazwyczaj po prostu urodę. Wnoszą ją do spółki zwanej związkiem.
Z tym, że dla mnie osobiście
pt., 2013-12-27 23:55 — KołbojZ tym, że dla mnie osobiście to nie jest ŻADEN ''kapitał''.
Co najwyżej tak się lasce wydaje, że to jej wielki skarb ta uroda.
Ja już nawet z takimi do łóżka chodzić nie chce
Dla mnie kobieta z ''kapitałem'' to kobieta, która coś sobą reprezentuje i nie chodzi tu tylko stricte o urodę.
Uroda to względna rzecz.
Ja lubię naturalne nawet lekko brzydkie z charakterem,tym czymś
Kobieta powinna mieć przede wszystkim, osobistą kulturę,obycie w towarzystwie, poczucie swojej wartości (nie mylić z wywyższaniem się bo to chore leczenie kompleksów).
Powinna być inteligentna, oczytana, okazywać szacunek ludziom, którzy na ten szacunek zasługują.
Mieć musi inspiracje do działania, życia.
MUSI MIEĆ SWÓJ CEL!
Coś musi sobą kobita REPREZENTOWAĆ!
Poza tym im bardziej facet dba o siebie i o swoje podwórko, im dalej sięga tym inaczej pojmuje ''kapitał'' u kobiet.
Takie rzeczy to tylko w Erze
sob., 2013-12-28 10:26 — kilroyTakie rzeczy to tylko w Erze !
Retoryczne pytanie:
Spotykasz dwie kobiety; pierwsza piękna, długie nogi, śliczna buzia itd. Powiedzmy taka Megan Fox. Aktulnie szuka pracy.
Druga ma doktorat z czegoś tam, stypendium na Harwardzie, odkryła właśnie lekarstwo na raka. Oczytana, obyta towarzysko. Do tego lekka nadwaga, trochę krzywe nogi, uśmiech taki sobie...
Z którą się umówisz na wieczór, mając w opcji wspólne śniadanie po kolacji ?
Ciężki wybór Tak naprawdę
sob., 2013-12-28 11:29 — KołbojCiężki wybór
Tak naprawdę tej pierwszej nie znam dokładnie, tej drugiej także więc jeśli już miałbym chęć się z jakąś umówić bym miał ciężki wybór pewnie bym rzucił monetą
Piszesz, że takie rzeczy tylko w Erze. Ok ja to rozumiem ale naprawdę ja wolę pobyć samemu (czyt. pobyć z kimś ciekawym) niż umawiać się z kimś kto nie wzbudza we mnie żadnych emocji, chęci poznania itd.
Postaram się być tak
sob., 2013-12-28 13:46 — 008Postaram się być tak uprzejmy, jak to tylko możliwe, ale muszę Cię opierdolić z góry na dół, kowboju.
Po pierwsze wylewa się z Ciebie frustracja. Czuć to w chuj bardzo.
Po drugie, pisanie że uroda lasek na Ciebie nie wpływa, oznacza, że podświadomie coś w sobie tłumisz. Np. nie godzisz się przyznać, że laski mają wysoki kapitał w społeczeństwie i z tej zawiści wobec nich "nie chcesz ich nawet do łóżka". Proponowałbym rozwiązać ten problem, zanim kogoś zgwałcisz lub podłożysz bombę w przedszkolu.
Po trzecie, zachowujesz się jak budowlaniec, który wie, że nie może zdobyć laski, która przechodzi obok, więc gwiżdżesz i pajacujesz, żeby ta porażka była "na Twoich zasadach", a nie wynikała z jej odrzucenia.
Serio, radzę się ogarnąć i przestać oszukiwać.
Może jestem już sfrustrowany
sob., 2013-12-28 14:40 — KołbojMoże jestem już sfrustrowany może nie.
Natomiast kobiety mnie otaczają, co chwile się z kimś umawiam czy to młodszymi czy też starszymi.
Nie mam problemu by poznać kobietę bądź się z nią umówić
Powtarzam ... wygląd kobiety to żaden ''kapitał''.
Kobiety dziś muszą mnie czymś zaintrygować, zainteresować. Sam wygląd to za mało.
PS. Spokojnie jeszcze nie umiem robić bomb a gwałcić nie mam zamiaru hehe. Sam dojdziesz do momentu gdzie sex z kobietami tylko ładnymi bądź super atrakcyjnymi z wyglądu cię zwyczajnie znudzi.Wzrosną twoje wymagania.
Jestem mile zaskoczony, bo
sob., 2013-12-28 18:13 — 008Jestem mile zaskoczony, bo spodziewałem się brutalniejszej odpowiedzi ^^ Zdaje się, że nie miałem racji ;]
Jeśli wnoszą kapitał w
sob., 2013-12-28 01:15 — f3s_mkJeśli wnoszą kapitał w postaci urody, to to nie jest związek. Można to nazwać zupełnie inaczej, ale nie będę wskazywał jak.
Apropo gości jamniczących ...
pt., 2013-12-27 23:17 — KołbojApropo gości jamniczących ...
to są kolesie, którzy za wszelką cenę chcą mieć ''fajną dupę''. Źle się czują sami. Nie kumają, że to oni mogą wybierać i mieć wymagania. Mają nudne życie i żyją w przeświadczeniu, że facet bez kobiety to nie facet.
Są jamniczacy. Ja wiem kim
sob., 2013-12-28 00:55 — f3s_mkSą jamniczacy.
Ja wiem kim jestem, odszedłem bez słowa.
Niemniej niektore jednostki lubią się państwie nad innymi i nie.posiadają zasad moralnych bo...wychowanie/genetyka/rozwój, jakkolwiek.
Poczytajcie tez trochę o tym, o czym napisałem.
O krzywych osobowością, tego jest bardzo dużo i lekko dostępne.