
Blog na opak. Dlaczego? Bo nie jest to kolejny pozytywny blog, tryskający wręcz dobrą energią. Nie jest to też żadne moralizowanie i wskazywanie drogi. Jest to przedstawienie mojej ostatniej historii z pewną dziewczyną. Z dziewczyną, o którą starałem się ponad miesiąc. Dla jednych krótko, dla innych długo... Za długo. Teraz to wiem.
Cała historia zaczęła się na domówce u kumpla. Dobra zabawa, alkohol, spoko towarzystwo. Poznałem ją. Od razu leciało od niej silne IoI. Cały czas okazywała mi zainteresowanie. Trochę to zlewałem. Na drugi dzień napisała do mnie na facebooku. Dowiedziałem się, że ma chłopaka. Pomyślałem sobie jednak "czemu nie?". Popisałem z nią trochę. Na drugi dzień ona znowu napisała. Co chwilę mi schlebiała. Kiedy zaczynała narzekać na swojego chłopaka, ucinałem temat. W końcu zdobyłem jej nr. Doprowadziłem do spotkania. Było... bardzo dobrze. Budowałem rapport, było kino. Widziałem ten błysk w jej oczach. Po kilku spotkaniach (zabrałem ją nawet do zoo, dawno nie widziałem tak szczęśliwej dziewczyny) okazało się, że zerwała z chłopakiem. Byłem pewien wygranej. Próbowałem KC i nagle... Nic. Nie chciała, odsunęła się. Potem dostałem esa, że za wcześnie, ona dopiero co się rozstała, musi mnie bardziej poznać, bla bla. Powiem wam, że w ciągu owego miesiąca poświęciłem jej bardzo dużo czasu. Ona w sumie też. Widzieliśmy się bardzo często. Świetnie się dogadywaliśmy. Na 18stce mojego brata było bardzo dużo kina. Impreza zakończyła się tym, że przespałem się z nią. Nie doszło do niczego wprawdzie, bo miała już ładnie wypite, nie chciałem, żeby coś sobie potem pomyślała, że ją wykorzystuję. Poza tym było tam dużo jej koleżanek, pewnie by się peszyła. Powiem wam, że zajebiście się czułem będąc tak blisko niej. Pewnego dnia zauważyłem, że ucieka od dotyku. Jakby tego nie chciała. Zlałem to i działałem dalej. Dałem jej masę emocji. Zabierałem w miejsca, gdzie wcześniej nie była. Nigdy nie leżała np. z chłopakiem na łące oglądając gwiazdy, itd. Jako, że zaczął się październik, a wraz z nim studia, postanowiłem spróbować szczęścia. I tutaj zniszczyłem relacje dokumentnie. Na imprezie u kumpla, mając trochę wypite, wziąłem ją na spacer. Notabene, na imprezie zrobiłem na dziewczynach, które tam były zajebiste wrażenie. Miałem mega dobry humor i socjal. Ludzie sami mnie zaczepiali, żeby pogadać. Uwaga skupiona była na mnie. Rozkręcałem towarzystwo. I mój target to widział. Ogólnie to często kumple pytali się mnie czy jestem już z nią, bo ewidentnie widać, że ona na mnie leci, itd. Wracając jednak do tamtej imprezy... Ok. 1.00 w nocy wyszedłem z nią na spacer. I zrobiłem to. Powiedziałem jej szczerze, co czuję, i, że wyjeżdżam na studia, więc jeżeli mam do niej często przyjeżdżać to muszę mieć powód. Spytałem się jej czy ona chce być tym powodem. I nagle zonk, ona mówi, że nie, że co ja sobie wyobrażałem, że przecież ona mi mówiła, że za wcześnie, itd. Totalnie mnie tymi słowami zbiła z tropu. I tu jest najgorszy moment - widząc jak ona się z tych emocji rozpłakała, spojrzałem jej głęboko w oczy i powiedziałem jej, że się w niej zakochałem (mówiłem szczerze). Powiedziałem, żeby dała mi odpowiedź "tak" czy "nie". Nie dała mi jej. Wróciliśmy na imprezę. Spałem z nią. Ale do niczego nie doszło. Po prostu spałem koło niej... znowu. Na drugi dzień każdy rozjechał się w swoją stronę. I od tamtego czasu praktycznie 0 kontaktu. Spotkaliśmy się na imprezie kolejnej. Byłem mega wkurwiony, że tak zaprzepaściłem szansę. Dało się to zauważyć. Kumple mnie pocieszali, ale wiecie jak to jest. Zlewałem ją. Nawet na nią nie patrzyłem. Chciałem się po prostu schlać. W pewnym momencie, jak byłem na balkonie, ona do mnie podeszła. Pogadaliśmy o tym. Potem już normalniej się zachowywaliśmy. Nie pamiętam jak poszedłem spać. Za dużo wtedy wypiłem. Na drugi dzień ona mi powiedziała, że spała koło mnie. Ale to już nie to samo. Cały czas pisała mi smsy, że ona się czuje winna, bo dała mi nadzieję, itd.
Dziś stwierdziłem, że to już nie ma sensu. Zachowywaliśmy jeszcze jakieś pozory normalności. Ona czasem dzwoniła zapytać się co u mnie, jak na studiach, itd, czasem ja dzwoniłem. Ale dziś zlałem już jej esy. Napisałem jej, że i tak mnie nie zrozumie.
Ten blog nie ma być napisany dobrym stylem, itd. Jest nacechowany emocjonalnie, więc wybaczcie jeśli wam to przeszkadza. Być może ta negatywnie kończąca się historia przestrzeże niektórych, może inni zrobią dobrze to co ja zrobiłem źle. Co do tej historii to... Podejrzewam, że moim błędem było to, iż za bardzo skupiłem się na budowaniu rapportu, a za mało eskalowałem. Po nieudanym KC się zraziłem. Cholernie mi szkoda tej znajomości, bo naprawdę myślałem, że coś z tego będzie.. No cóż... Mam mega motywację, żeby się zmienić.
Odpowiedzi
Nie ma co, iście
pt., 2012-10-05 08:57 — AshkaelNie ma co, iście podręcznikowo spieprzyłeś, bo zachowywałeś relację na poziomie platonicznym i to cię zgubiło. Na przyszłość: dąż konsekwentniej do bliskości seksualnej. A co do ostatniego zdania... Cóż, jeszcze nie raz to ty będziesz zabawką
"A swoją drogą... to na
pt., 2012-10-05 09:07 — Dreadnought"A swoją drogą... to na studiach w grupie nie masz dziewczyn w swoim typie np cycatych czarnulek ?" po co mu cycate czarnulki jak on sobie z laska która za nim latała poradzić sobie nie potrafi...
i dziwic sie ze cie zlała jak wyjechałeś z uczuciami nawet jej nie całując o seksie nie wspomne nawet taka już kolej rzeczy to ona ma ci mówic o uczuciach ty tez ale kurwa zdziałaj cos najpierw. A najbardziej razi w oczy fakt że potrzebujesz kobiety jak auto paliwa i pokazujesz to dlatego szlak wszystko trafił.
pozdrawiam
No własnie staram się tym nie
pt., 2012-10-05 10:02 — MaykelNo własnie staram się tym nie przejmować, tylko wyciągnąć wnioski i działać dalej z innymi. Studia, milion atrakcyjnych panienek na roku. W grupie mam kilka naprawdę niezłych... Hmmm, być może coś się uda
Nigdy więcej nie wyznam dziewczynie szczerze uczuć, dopóty dopóki ona tego nie zrobi. I rzeczywiście jest tak, że trzeba działać jak najszybciej, bo im dłużej czeka się z KC, itd, tym trudniej jest to potem zrobić. Szkoda tylko, że straciłem na nią tyle czasu zamiast podrywać inne...
Że dziewczyna sama nie wie
sob., 2012-10-06 07:02 — ZefŻe dziewczyna sama nie wie czego chce to jedno. A żeś skrewił tym wyznaniem to drugie. Sytuacja była świetna - socjal, wyjazd itp. Byłeś nagrodą, która zaraz miała jej uciec sprzed nosa. A tu nagle przywaliłeś jej "czy ona chce być tym powodem". Totalnie oddałeś jej kontrolę nad sobą. Ferrari (czyli ty) zamiast odjechać z piskiem opon i kazać jej martwić się że straciła życiową szansę i gonić cię z białą flagą ze stringów na kiju krzycząc że cię kocha i nie chce cię stracić, zaparkowało sobie pod jej domem skamląc niczym szczeniak i obiecując przyjazd z drugiego końca świata jak tylko łaskawa pani tego zachce. No i jak to ludzka natura zwykła robić teraz jej ex fiat 126p jest atrakcyjniejszy od ferrari, bo poza zasięgiem.
Oczywiście jest możliwe że traktowała cię jako plaster lub letnią przygodę od samego startu, ale jeżeli jest moment w którym ześ zwalił sakramentnie to byłby to ten. Plus to wyznanie miłości zaraz po tym jak dostałeś kopa. No normalnie po kopie w nerkę odsłoniłeś jaja na kolejny. Nie martw się inne też mają do tego bez żadnego ex na horyzoncie;)
Gdybyś nie powiedział ze ja
ndz., 2012-10-07 14:01 — BBSGdybyś nie powiedział ze ja kochasz to z całą pewnością było by inaczej. Ucz się na błędach kolegów a nie swoich
Jedna uwaga , bo wszyscy że
ndz., 2012-10-07 20:24 — Black HawkJedna uwaga , bo wszyscy że on jej TO powiedział i itd.
Wystarczy że facet daje do zrozumienia postawą , mową ciała czy w podtekstach ,,jesteś mi powietrzem,, i już ma kredki.
To oczywiste , atrakcja to pewna niedostępność , obojętność w kwestiach związku. Tylko że to trudne jeśli serducho ci wali i na policzkach można kotlety smażyć.