
Cześć wszystkim,
blogowanie zaczynam od przedstawienia, moim zdaniem jednego z najmocniejszych sposobów przyspieszenia rozwoju i uczynienia go bardziej celowym. Sama technika opiera się głównie na pracy mentalnej, niemniej – jak to zazwyczaj bywa – aby doświadczyć naprawdę dobrych wyników, potrzebne jest działanie. Połączenie tych dwóch aspektów z regularnością to szybka droga do efektów. Jest tak praktycznie w każdej dziedzinie. Zaczynamy 
Jest upał, a przed Tobą daleka podróż. Na szczęście Twój samochód został wyposażony w klimatyzację, więc w zasadzie nie przejmujesz się pogodą. Wiesz, że temperatura zawsze będzie dla Ciebie komfortowa niezależnie od warunków panujących na zewnątrz. Za jej utrzymanie odpowiada niewielkie urządzenie o nazwie „termostat”. To dzięki niemu temperatura we wnętrzu Twojego auta jest stała, a w przypadku odchyłów za każdym razem wraca do wartości, którą wcześniej ustawiłeś.
A co gdybym powiedział Ci, że każdy z nas ma taki termostat domyślnie wbudowany? Zarządza on sporym kawałkiem Twojego życia i w ogromnym stopniu to za jego sprawą ciężko jest Ci dokonać zmian. Utrzymuje na względnie stałym poziomie Twoje dochody, codzienne rytuały, poziom satysfakcji, relacji, i tak dalej…
Czy wiesz, dlaczego większość ludzi wygrywających potężne sumy na loterii niedługo później traci całe bogactwo? Albo w drugą stronę: multimilionerzy, którzy bankrutują, po jakimś czasie odbudowują swój majątek? Najczęściej właśnie dlatego.
Proces ten nierzadko przybiera bardziej subtelne scenariusze. Wyobraźmy sobie osobę, która od wielu lat czuje się samotnie i w podobny sposób siebie postrzega. Przychodzi jej poznać nową dziewczynę. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że niestety nie będzie jej dane doprowadzić tej relacji do związku. Cóż, nic nowego – prawda? Dla odmiany przywołajmy obraz osoby, dla której naturalne jest posiadanie dużej ilości znajomych. Kiedy będzie musiała wyjechać do innego miasta, zapewne za jakiś czas znów będzie otoczona nowym towarzystwem. Norma zachowana.
Czy wobec tego skazany jesteś na życie w obecnym stanie? Otóż niekoniecznie – zwłaszcza, gdy podejmiesz prawdziwą i świadomą decyzję. Jak najbardziej możesz kształtować swoje życie w umyślny i celowy sposób, zgodnie z tym, czego pragniesz.
Czym jest więc omawiana wyżej „magiczna” siła?
Wspomniany termostat nazywany jest na najróżniejsze sposoby i ujmowany w najróżniejszych koncepcjach. W zależności od tego gdzie trafisz, możesz spotkać się z rozmaitym podziałem: na mózg i umysł, podświadomość i świadomość, subosobowości, i tym podobne. Każdy z tych podziałów w nieco inny sposób tłumaczy źródła Twoich zachowań – w podziale na mózg i umysł, mózg traktowany jest jako organ biologiczny, który ma za zadanie utrzymywać Cię przy życiu i chronić, a umysł jako narzędzie do samorealizacji, wzrostu i wychodzenia poza granice tego, co dla Ciebie typowe. W podświadomości i świadomości chodzi o niewidzialne siły, które kształtują Ciebie i Twoje przeznaczenie oraz moc, której w sprawczy sposób używasz do ich ujarzmienia. Subosobowości polegają natomiast na pojmowaniu Twojej osobowości w kategoriach części, z czego każda z nich ma swoje zadanie do spełnienia, określone wartości i sposoby ekspresji.
Wszystkie powyższe modele sprowadzają się jednak do oddziaływania dwóch głównych sił, a są nimi: konflikt vs. spójność. Pojawiają się one w odniesieniu do Twojego obrazu siebie, jaki w danym momencie utrzymujesz w swoim umyśle. Omawiany termostat w istocie jest Twoim obrazem siebie. Wrócimy do tego w dalszych częściach bloga.
Proces świadomego kształtowania psychiki – a co za tym idzie, także życia – jest często bardzo podobny w różnych kontekstach. Nie zawaham się stwierdzić, że jeśli chcesz osiągać spektakularne rezultaty, powinieneś zamienić się w kowala. Stać się mistrzem, który posiadł zdolność tworzenia niezwykle twardego, finezyjnie rotującego, zdobionego kamieniami szlachetnymi miecza. Mistrzem, którego miecz wzbudza powszechny respekt. Każdy w okolicy kilku wiosek chce go posiąść i trzymać przy sobie...
Nie, panowie. Nie o ten miecz mi chodzi... 
Mieczem tym jest Twoja wizja, Twoja intencja, Twoje przekonania, Twój obraz siebie. Kowadłem, na którym kształtujesz miecz jest Twój umysł. Młotem zaś życiowe sytuacje, którymi za każdym razem w niego uderzasz.
W zasadzie więc, masz już wszystko, czego potrzebujesz. A jeśli nie masz, nie przejmuj się – w każdej chwili możesz nadrobić zaległości. Właściwą wizję i związany z nią obraz siebie możesz stworzyć, umysł możesz wyćwiczyć, a na życiowe sytuacje możesz się wyeksponować.
Jednocześnie powinieneś pamiętać, że w opowieściach o największych rycerzach bardzo często wspomina się o pokorze. W końcu, jak kiedyś usłyszałem, nie liczy się wielkość walecznego psa, ale wielkość waleczności w psie. To wspaniała analogia. Waleczność ta winna iść w nierozerwalnej parze z sercem i rozumem. Bo nie chodzi o ślepą pewność siebie i cwaniactwo, a o coś więcej. O coś, co wypływa prosto z Twojego wnętrza. O konstruktywne działanie, które pozostaje w harmonii z Twoją wizją.
I jak to wszystko ma się do uwodzenia?
Lęk przy podchodzeniu do dziewczyn to zazwyczaj wynik konfliktu na poziomie przekonań, obrazu siebie.
→ Pamiętasz początki w branży? O ile nie jesteś naturalem od urodzenia, zapewne skminisz te „odlotowe” doznania: widzisz cudowną, normalnie zachowującą się dziewczynę i postanawiasz do niej podejść. Będąc już przy niej, chwilę później doznajesz swoistej „delirki” - zaczynasz się pocić, trzęsą Ci się ręce, a zamiast rozmowy pojawia się majaczenie. Być może spotykając tę samą kobietę w innym kontekście (na przykład w relacji biznesowej), nie zareagowałbyś w ten sposób, a zachowałbyś pewność siebie i rzeczowość.
Najprawdopodobniej będzie to też autosabotaż pojawiający się praktycznie zawsze na podobnych etapach relacji.
→ Bez problemu izolujesz dziewczynę, umawiasz spotkania, ale raz za razem nie możesz przemóc się w nawiązywaniu bliskości? Być może problem tkwi w Twoim postrzeganiu relacji, Ciebie w relacji, Was w relacji? Być może z jednej strony chcesz osiągnąć określony cel, ale z drugiej podświadomie uważasz go za sprzeczny z innym dla Ciebie istotnym? Dochodzi wówczas do sytuacji, gdzie autosabotaż jest sposobem na ochronę spójności.
Podobnie jak poczucie niewystarczającej motywacji do wyjścia na DG, podczas gdy chronicznie odczuwasz brak lasek, a w zasadzie masz wolne popołudnie.
→ Jak wyżej. Być może Twoja podświadomość chroni Cię w ten sposób przed odczuwaniem nieprzyjemnych emocji, bądź konfliktem na linii „postrzeganie jaki chciałbym być” vs. „jaki jestem naprawdę”.
Jak pewnie zauważyłeś, w wielu miejscach określam coś jako prawdopodobne. Życie, i my jako ludzie jesteśmy zbyt złożeni, bym mógł określić coś z całkowitą pewnością. Mówiąc z doświadczenia, chciałbym jedynie wskazać Ci kierunek, w którym warto poszperać.
Tak czy inaczej, przechodząc do rozwiązania: jest nim harmoniczne połączenie powyższych elementów, tak by Twoja wizja, obraz siebie i podejmowane działania tworzyły spójną całość.
Okay, Rychu, ale jak to zrobić?
Istnieje wiele metod pracy z psychiką. Jedne opierają się na grzebaniu w przeszłości, inne na kształtowaniu przyszłości. Jedne są bardziej racjonalne, inne bardziej emocjonalne. I choć psychologiem klinicznym nie jestem, a blog ten nie ma charakteru porady lekarskiej, mogę napisać co sprawdza się u mnie. Moim zdaniem, kiedy wiesz już dokąd zmierzasz, jedną z najskuteczniejszych metod jest właśnie praca z obrazem siebie.
I metoda, którą za chwilę opiszę, świetnie łączy się z modelem przedstawionym powyżej. Wizja jest w nim po to, byś w ogóle wiedział do czego dążysz. Obraz siebie tworzysz, by ułatwić podejmowanie działań i zachować spójność. W końcu to działania materializują Twoją wizję.
Poniższa technika da Ci dostęp do świadomego manipulowania obrazem siebie, który jednocześnie pełni rolę Twojego wewnętrznego termostatu. Co za tym idzie – zyskasz możliwość ustawienia w nim wartości, na jakiej Ci zależy.
Co ciekawe, obrazem siebie wpływasz na działania, ale i działaniami wpływasz na obraz siebie. Także możesz się skupić na obu i jeszcze bardziej, świadomie wzmacniać proces.
Jeśli zaś chodzi o sam model, możemy go skrócić do trzech punktów:
1) Stwórz wizję
2) Dostosuj obraz siebie
3) Podejmij działania
Załóżmy, że Twoim celem jest osiągnięcie konkretnego poziomu relacji z kobietami. Sam wiesz najlepiej, czego w tej materii pragniesz. Załóżmy też, że stworzyłeś już wizję tego, w jaki sposób ta część życia ma u Ciebie wyglądać.
Teraz Twoim zadaniem jest stworzenie w umyśle odpowiedniego Ciebie, dla którego naturalne jest życie opisane w Twojej wizji.
Chciałbym Ci jeszcze wspomnieć, że nie musisz robić tego idealnie. Jeśli na początku ciężko Ci się będzie skupić lub obraz będzie nieostry – nie przejmuj się. Z czasem nabierzesz doświadczenia i będziesz w tym coraz lepszy. Tak jest praktycznie ze wszystkim.
A więc w obrazie tym naturalne są dla Ciebie relacje z kobietami, działania jakie wobec nich podejmujesz, spotkania, bliskość, związana z nimi radość i ekscytacja… Te wszystkie pozytywne emocje, które czujesz w związku z tym, co robisz. Powiąż je z wyobrażeniem. Poczuj w nim, że właśnie zdałeś sobie sprawę, że życie o którym marzysz ma już miejsce. Że osoba, którą chciałeś się stać już istnieje – i to właśnie Ty nią jesteś.
Spraw przy tym, by wyobrażenie jakie kreujesz było dla Ciebie możliwie najbardziej pociągające. Wszak emocje są językiem podświadomości.
Zanim zaczniesz wizualizację, przygotuj się do tego. Stwórz koncept pożądanego w danym kontekście obrazu siebie – tak będzie Ci prościej. Zastanów się, czym się wówczas cechujesz? Jak się zachowujesz? Jak wyglądają Twoje procesy myślowe? Jak reagują na Ciebie zarówno dziewczyny, jak i ludzie w ogóle? Co myślisz o sobie, dziewczynach, ludziach? Możesz też skorzystać z pomocy mentora – albo stworzonego przez Ciebie, albo już istniejącej postaci. Jak myślisz, jak ona by się zachowywała na Twoim miejscu?
To była pierwsza część ćwiczenia. Drugą jest wcielenie Twojego konceptu w życie – zaufaj sobie i już teraz, gdy tylko jest to możliwe zacznij zachowywać się, jakby Twoja wizja została już zrealizowana. Odpuść sobie perfekcjonizm i zabaw się w aktora własnego ideału.
Pięknie to brzmi, prawda? Nie musisz grać w telewizyjnym serialu, by stworzyć swój własny. To jest dopiero fascynujące!
Jednym z kluczy do sukcesu jest regularność – daj sobie czas. Im częściej i dokładniej wykonujesz ćwiczenie, tym bardziej ono w Ciebie „wchodzi” i integruje elementy modelu. Sprawia, że Twoje motywy i elementy życia wewnętrznego harmonizują się w celu osiągnięcia określonej przez Ciebie wizji. Czyli wyrównania temperatury w termostacie.
Gdzie i w jaki sposób najlepiej wykonywać ćwiczenie?
W zasadzie jak zawsze pomaga miejsce wyciszone. Takie, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał i będziesz miał możliwość osiągnięcia stanu relaksacji. Jeśli potrafisz wprowadzić się w trans, jak najbardziej wskazane jest, byś z tego skorzystał. Są to oczywiście warunki pożądane, jednak nie konieczne. Powyższe ćwiczenie możesz wykonywać w dowolnym miejscu i czasie, kiedy tylko masz ku temu okazję.
Oczywiście możesz, a nawet powinieneś myśleć na wielką skalę. Czuć się jak Krzysztof Kolumb odkrywający nowe lądy, ogarnięty przenikającą świadomością bezgranicznej przygody. No, poza granicami wynikającymi z przepisów prawa i Twojej własnej etyki. 
Powyższa metoda jest świetna do wspomagania codziennej pracy, jaką wykonujesz z zamiarem osiągnięcia postawionego przez Ciebie celu. Dobrze wykorzystana działa jak turbo doładowanie, które znacząco przyspieszy Twoją drogę do konkretnych osiągnięć.
Nie popadnij jednak w pułapkę. Celowo wspomniałem, że jest to metoda, która ma Cię jedynie wspomóc. Warto pamiętać, że w znaczącej liczbie przypadków najlepszą metodą na rozpoczęcie działania jest po prostu… rozpoczęcie działania. Zamiast zastanawiać się, jak to zrobić, żeby wstać z łóżka i przeprowadzać kolejną już poranną psychoanalizę... warto po prostu wstać. 
Z pozdrowieniami,
_Rychu_
Odpowiedzi
O proszę w końcu powiało
śr., 2019-10-23 20:04 — shakerO proszę w końcu powiało trochę świeżości, dobry blogas.
"Moim zdaniem, kiedy wiesz już dokąd zmierzasz, jedną z najskuteczniejszych metod jest właśnie praca z obrazem siebie" Niestety tutaj u wielu zaczynają się schody, ale to bardzo dłuuugi temat, niestety często mało przyjemny.