
Witam wszystkich :>
Od razu mówię z góry, nie znajdziecie tu materiałów stricte pod uwodzenie, jest to zapis moich myśli, do których doszedłem podczas wczorajszego prysznica.
Stereotypem płci męskiej jest to, że kiedy ktoś nam się podoba, to najczęściej my wychodzimy z inicjatywą, staramy się, proponujemy spotkania, chuj wie co jeszcze. W moim życiu naprawdę podobały mi się trzy dziewczyny. Dwie z nich jeszcze w wieku gimnazjalnym, jako dzieciak, nie wiedziałem co robić, pieskowałem jak głupi (historię z drugą możecie znaleźć na forum). Szukając porad dla mojej sytuacji trafiłem tutaj. Po przestudiowaniu tego i owego do trzeciej kobiety podszedłem już całkiem inaczej, no nic, nie wyszło po raz kolejny. Zauroczeń było sporo, ale najczęściej pryskały po 2-3 spotkaniu i zostawałem z tymi dziewczynami na stopie koleżeństwa.
Ale tak naprawdę nie o moich historiach chciałem napisać.
Na pewno nie raz mieliście tak, że to Wy wpadliście dziewczynie w oko, i to ona pierwsza napisała/podeszła pogadać/ etc. Sam spotkałem się z tym nie raz, niestety za każdym razem wartość tej dziewczyny spadała u mnie drastycznie. Świeży przykład z przed paru dni - jestem teraz w II kl LO, wiadomo, nowy rok - nowe potencjalne targety. Jedna szczególnie zapadła mi w pamięci. Wymiana spojrzeń, uśmiechów na porządku dziennym. W końcu stało się, poznaliśmy się. Nie, jednak nie z mojej inicjatywy, tylko ona pierwsza do mnie napisała, jako że ogólnie jestem człowiekiem rozmownym (nie tak jak przykład mojego kolegi, który wszystkie dziewczyny z góry do dołu olewa przy pierwszym kontakcie)to rozmowa poszła. Jednak jak za każdym razem, jej ocena w moich oczach samoczynnie dramatycznie spadła. Nie wiem co jest za to odpowiedzialne, być może mam wkodowany ten stereotyp o którym wspominałem na początku. A być może jestem człowiekiem, który lubi walczyć o swoje, a nie dostawać wszystko na tacy.
A Wy, drodzy userzy, jak podchodzicie do tego, kiedy to dziewczyna pierwsza wyjdzie z inicjatywą? Zapraszam do dyskusji 
Odpowiedzi
Też to u siebie zauważyłem ,
śr., 2012-09-26 18:23 — XoRTeż to u siebie zauważyłem , jak dziewczyna chodziła za mną to ją kompletnie olewałem ,jej wartość była minimalna , jednak gdy się ochłodziło to ja po pewnym czasie sam zacząłem inicjować kontakt..kompletna głupota..
dla mnie musi stanowić
śr., 2012-09-26 20:22 — BBSdla mnie musi stanowić wyzwanie. Jak nie czuje oporów to mnie, to nie kręci, nie mam satysfakcji z uwiedzenia. Chyba wszyscy tak mamy i to się raczej przekłada na wszystko. Jak zarobisz ciężką pracą 100zł to będziesz je szanował a jak stara Ci da stówkę to lekka ręka rozjebiesz na głupoty
A może nie podobała Ci się?
czw., 2012-09-27 08:06 — janeczekA może nie podobała Ci się? był to jakiś zwykły pasztet i tyle, dlatego jakoś Ciebie nie kręciła. Założę się, że gdyby jedna z tych dziewczyn, z którą wymieniałeś się uśmiechami, sama pierwsza do Ciebie podeszła i zagadała, to nie byłoby problemu
Ostatnio sam to zauważyłem.
pt., 2012-09-28 22:08 — DiegitoOstatnio sam to zauważyłem. Dla przykładu spójrz na niezłą dziewczynę i wyobraź sobie, że ona się o ciebie stara. Nie staje sie dla ciebie mniej atrakcyjna niż gdybyś to ty do niej zarywał?
każdy woli gonić za nagroda,
sob., 2012-09-29 11:30 — Joker-Hkażdy woli gonić za nagroda, niż tą nagrodą być.
tylko - skoro my wolimy gonić za nagrodą, a i nagroda wolałaby gonić za nami, niż tą nagrodą być - to jak się sfatać?
Mój człowiek nieraz żalił mi się, że wyrywa go wiele dziewczyn, które w ogóle go nie pociągają, jednak gdy on jakieś podrywa, szybko traci ich zainteresowania, za bardzo się starając.
odpowiedź była prosta, chociaż odpowiedzi jest wiele. Dziewczynę idealizował w myślach, a jej pozostawiał wrażenie, że to ona ciągle musi dać coś od siebie. zadziałało.
nie uważacie, zę dziewczyny, o ktre tzreba walczyć, zyskują na atrakcyjności?
w pełni się z Tobą zgadzam.
sob., 2012-09-29 12:12 — DonKrystw pełni się z Tobą zgadzam.