Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O społecznej praktyce relacji bez definicji. by hideoshi

Portret użytkownika hideoshi

Chyba pisanie pozwala uwolnić emocje. Chyba dzięki wylewaniu myśli, już na coraz bardziej, przysłowiowy papier można uporządkować swoje przemyślenia i nadać im postać jakieś wiedzy. Jakiej prawidłowości. Chyba dlatego powstał ten tekst.

Tekst poświęcony będzie pokrótce obserwowanemu przeze mnie zachowaniu kobiet w, jak to nazywam, - "niezdefiniowanych relacjach" (o których pisałem dawno temu tu http://www.podrywaj.org/blog/o_m...). Niezdefiniowanych czyli najprościej ujmując - monogamicznych emocjonalnie, prawie monogamicznych seksualnie i z fasadą przypominającą model związku w kulturze zachodniej między kobietą a mężczyzną. Wyróżniają się tym, że żadne z osób będących w takiej relacji nie nazwie drugiej "chłopakiem"/ "dziewczyną" prędzej kochankiem.

O co chodzi tak naprawdę? Czy o fetyszyzm hipsterski w byciu w czymś w czym nie jest większość społeczeństwa? Może w młodzieńczym (ćwierćwiecznym?) buncie przeciwko zastanym normom? A może, psychologizując (sic!) jakieś blokady emocjonalne? A może o filozofię, zakładającą że brak definicji relacji skutkuje jej możliwie najczystszą postacią, pozbawioną praw/ obowiązków pojawiających się z każdą przyjmowaną przez nas rolą społeczną? A może, najzwyczajniej w świecie, tak po prostu wychodzi.

Odpowiedź na to pytanie jest żadna. Cholera wie tak naprawdę. Istotą tego wpisu są konsekwencje takiej relacji ujmowane, bo inaczej się nie da, w społeczne oczekiwania.

Przez ostatnie 2-3 lata "angażuję się" właśnie w relacje tego typu. Z początku chyba z wyżej wymienionej filozofii, a potem to już chyba weszło w krew. Nieważne. Zauważyłem, że w każdej z nich pojawiły się podobne zachowania.

Pierwsze zachowanie można nazwać kompleksem szacunku. Cokolwiek się nie zrobi, co jest chociażby trochę odchylone od wyobrażenia powinności mężczyzny przez daną kobietę, jest traktowane przez nią jako wasz brak szacunku do niej. Chce jej się napić piwa, a Wy po nie nie pójdziecie - nie szanujecie jej, bo przecież facet powinien iść po piwo. Podacie argumenty (naukowe) przemawiające za tym, że powszechnie rozumiane pojęcie miłości to bujda - nie szanujecie jej, bo przecież nie wypada takich rzeczy mówić wprost. (Wymienione przykłady pochodzą od różnych kobiet).

Co więcej. W relacji takiej ciągle pojawiają się pewnego rodzaju ST. Oto przykład. Zapraszacie pannę do siebie do domu. Panna proponuje wyjście na spacer. Odmawiacie. Panna odpowiada, że zależy wam tylko na jednym i traktujecie ją przedmiotowo - mimo, że nie raz byliście z nią na tym spacerze.

W tym przykładzie widać także kolejną cechę charakterystyczną. Przewaga wyobraźni nad rzeczywistością (większa niż normalnie;)). Zarzucany jest brak szacunku, przedmiotowe traktowanie jak "worka na spermę", mimo przeczących temu faktów: wspólnych wyjść do znajomych, wyjazdów na weekend, rozmawiania o problemach.

Skąd takie postawy wynikają? Dodam, że kobiety nie są zmuszane do takich relacji. Godzą się na nie świadomie.

Takie postawy wynikają prawdopodobnie ciągle z silnego zinternalizowania katolickich norm. Mimo, że kobiety potrafiły już skrytykować feudalny porządek i stać się bardziej świadome swoich potrzeb, ciągle podświadomie (bądź na skutek ciągle tradycyjnej kontroli społecznej) czują się winne i rozwiązłe w niezdefiniowanych jako monogamiczne relacjach. Pokutuje to właśnie w kompleksie szacunku i projekcji tego na osobę mężczyzny.

Rozumiem, że tekst może wydawać się trochę za bardzo "naukowaty", ale miał służyć uporządkowaniu pewnych doświadczeń. Może komuś się przyda.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Elba

"czują się winne i rozwiązłe

"czują się winne i rozwiązłe w niezdefiniowanych jako monogamiczne relacjach."

Tia...
Ciekawe, kto wygaduje te wszystkie rzeczy o tym, że na żonę to tylko dziewica.
Wink

"tekst może wydawać się trochę za bardzo "naukowaty"

Trochę?

Portret użytkownika Variat

Powinność

Powinność mężczyzny...
Chodziłeś kobiecie po piwo bo powiedziała że "facet powinien chodzić po piwo i jeśli nie pójdziesz to będzie brak szacunku“? Hahahahahahahaha
Facet powinien? Ktokolwiek cokolwiek powinien? Serio? Wiesz jak to głupio brzmi; "ktoś coś powinien" , albo "coś wypada" ?
Artykuł ogólnie na plus, ale te stwierdzenia wywołują śmiech. A godzenie się z takimi "argumentami" to oznaka słabego charakteru.