Ambicje mamy różne. Z pewnych przyczyn, towarzyskich czy dotyczących pracy, możesz się znaleźć na imprezie, gdzie większość składu będzie nosiła krawaty albo muchy. I bynajmniej nie mam na myśli balu z okazji zakończenia gimnazjum - no chyba że chcesz poderwać swoją nauczycielkę angielskiego.
Tego bloga kieruję do facetów, którym zdarza się mieć na grzbiecie garnitur, na nogach błyszczące czarne buty i którzy mają świadomość, że trampki i białe skarpetki do ciemnego granituru nie pasują, jak też wiedzą, dlaczego warto ogolić mordę co najmniej godzinę przed założeniem koszuli.
Kiedyś w ręce wpadła mi "Encyklopedia dobrego wychowania". Fascynująca książka. Pomijając detale, jest to zbiór zasad, których stosowanie na 200% wyjmuje cię poza nawias rzeszy innych facetów. W szczególności jeśli znasz te zasady na eleganckiej imprezie z udziałem... wymyślcie sobie kogo - to nieważne. Prezydent miasta, dyrektor szkoły, zarząd duzej firmy. Chodzi o okoliczności, a nie o personalia.
Jesteś na imprezie. 100 ludzi w garniturach, garsonkach, butach na obcasie albo bez, z fryzurami, bez fryzur, ze szminkami i z kieliszkami szampana z dłoniach. Z partnerami albo bez. Ze sztucznym uśmiechem, bez uśmiechu, ze śmiechem na całe gardło. Ciebie rzecz jasna interesują KOBIETY. Podobnie jak Jamesa Bonda.
Zacznijmy od pewności siebie. Nie może jej nie być. Nie jesteś pewny siebie - stajesz się tłem. Oto test, czy masz tą absolutnie niezbędną cechę:
Na sali pełnej eleganckich ludzi siedzących przy stołach albo stojących, jest w środku parę mertów kwadratowych wolnej przestrzeni (najczęściej odpowiednik parkietu do tańczenia). Przejdź środkiem tego parkietu wolnym krokiem z wysoko uniesioną głową, Z UŚMIECHEM na twarzy, patrząc przed siebie, nigdy pod nogi (!), nie wykonując rękami zbędnych gestów typu poprawianie rękawów koszuli albo trzymanie rąk w kieszeniach (ręce mają swobodnie wisieć wzdłuż ciała).
Zdasz test - grasz dalej. Zakładam sytuację, gdzie jesteś na imprezie bez partnerki. Zamierzasz ją dopiero wyrwać. I Chcesz, żeby była to właśnie TA. Ta kobieta, trzy stoły dalej, ta z pełnym biustem i ustami stworzonymi do robienia laski - ona właśnie ma znaleźć się w twoim łóżku. Niekoniecznie zaraz po imprezie.
Właściwie cały opis twojego działania powinien się zakończyć z chwilą wejścia na taką imprezę. Bo to opis przygotowań i to długotrwałych. Ludzie uczestniczący w takich wydarzeniach porozumiewają się specyficznym kodem i interesują się określoną grupą zagadnień. Wyłapują bezbłędnie leszczy. Pewne rzeczy uważają za standard. Dlatego i ty za standard powinieneś to uważać. To nie znaczy, że będzie się o tym dyskutować, aż się uszy zatrząsą. Po prostu to się uznaje za oczywiste. Ujawnienie braków w tym zakresie jest równoznaczne z oblaniem kolejnego testu. Oto przydatna lista rzeczy, o których powinieneś mieć pojęcie z chwilą wejścia na imprezę:
1. Wytrawne wino (nie słodkie!) - musisz umieć mówić o różnicach w smaku między wytrawnym i półwytrawnym, o sposobach nalewania do kieliszka, o samych kieliszkach, o tym, do czego służy kelnerowi wgłębienie w dnie butelki wina, na czym polega przewaga korka nad zakrętką.
2. Kryzys. Choć w ogólnych zarysach musisz znać przyczyny i przebieg. Fajnie byłoby znać np taki fakt, że tydzień temu po raz pierwszy od 2007 r. wskaźniki makro wróciły do norm.
3. Nazwiska aktorów starej daty i tytuły filmów, w których grali. Przykład: John Wayne i "Rio Bravo", Donald Sutherland i "Złoto dla zuchwałych", Nick Nolte i "Cieńka czerwona linia".
4. Muzyka. Nie - techno. Nie możesz nie wiedzieć, co śpiewa Michael Buble albo Norah Jones.
5. Brydż i poker. Musisz znać przynajmniej w ogólnych zarysach zasady i uprzejmie zaśmiać się, gdy usłyszysz "dowcip", że brydżysta mówi "ok, rozdajcie na pięciu".
6. Gazety codzienne (2-3 dni wstecz) - często używa się niby "dowcipów", odniesień, analogii do tego, co się aktualnie dzieje w życiu publicznym.
7. Kurs franka szwajcarskiego, kurs euro.
Kolejna rzecz po pewności siebie i wiedzy ogólnej: nie oczekujemy natychmiastowych efektów. Masz czas. Inaczej nie byłoby cię na tej imprezie, bo pracowałbyś, tańczyłbyś na dichu, albo zajmował się kumplami, meczem Barcelony i piwem - czyli Trójcą Swiętą: 1. kumple, 2. mecz, 3. piwo. I wara babom od tego.
Elegancką kobietę zdobywa się po trochu. Pamiętaj: ona ma standard wiedzy, zachowań i... znajomości (o tym za chwilę). W każdym razie tym właśnie różni się elegancja od arogancji. Facet arogancki nie zwraca uwagi na zasady. Wolno ci będzie w końcu przestać zwaracać na nie uwagę, bo tak naprawdę wszyscy tylko czekają, aż wydarzy się "coś ciekawego", czyli coś, co nie mieści się kanonach zachowań. Ale póki co - masz być facetem eleganckim, czyli stosować wszystkie zasady w miarę potrzeb. Masz GRAĆ.
Skoro zdobywasz ją po trochu, to wedrzyj się do towarzystwa, w którym przebywa. Daj się polubić najpierw jej znajomym, a zacznij od facetów! Wybierz jednego i skłam, że na poprzedniej imprezie obiecałeś mu postawić kielicha, więc teraz nadrabiasz zaległości. "Ale ty mnie chyba z kimś pomyliłeś". "O cholera... sorry, ale wyglądasz dokładnie jak tamten człowiek, który wygrał konkurs na mistrza kuchni... No ale skoro już przy wódce jesteśmy, to leję". Zaproś do tańca najpierw koleżankę Twojego targetu. I pozwól im potem przez 10 minut o tobie poplotkować. Kiedy zabierzesz właściwy target, ona będzie miała poczucie, że juz cię trochę zna. Jeżeli akurat jest w pobliżu osoba starsza, ewidentnie przewyższajaca wiekiem pozostałych - dobrze jest własnie do niej zagadać. To wyraz szacunku - a znajdujesz się w towarzystwie, które to zauważa. Poza tym zwykle starsze osoby się cieszą, gdy są choć trochę adorowane przez młodych. A zatem - zyskujesz sprzymierzeńca, ergo: social proof. Jeśli jest to kobieta - zatańcz z nią. Jeśli mężczyzna - zaproponuj kieliszek wina.
Drobne rzeczy:
Masz odsunąć kobiecie krzesło, gdy wstaje, żeby z tobą zatańczyć. Masz wybrać miejsce, w którym będziecie tańczyć. Wracając z parkietu, podaj ramię, żeby wsunęła rękę. Podsuń krzesło. Nie uciekaj od razu po odprowadzeniu. Gdy siedzisz, siedź prosto. Nie rozglądaj się na boki i nie szukaj kontaktu wzrokowego - zwłaszcza z twoim targetem - przyjdzie na to czas. MASZ TAŃCZYĆ! Masz-kurwa-umieć-tańczyć!!! To nie musi być profesjonalne cha-cha. Ale musisz mieć tą umiejętność na tyle opanowaną, BY W TAŃCU PROWADZIĆ!!!!! Musisz-w-tańcu-prowadzić!!! Naucz ją paru tricków. Pokaż, jak oczekujesz, żeby się poruszała. Narzuć styl. Przytul ją. Wolno ci przytulić kobietę i poczuć na torsie jej biust. To jest sytuacja powszechnie zaakceptowana, prowadząca do zbliżenia ciał. Jesteś facetem - bądź nim w tańcu.
Tu uwaga: to, że czujesz jej cycki na swoich, nie znaczy, że zaraz wylądujecie w łóżku. Czytać Gracjana: one zrobią wszystko, żeby nie wyjść na łatwe. Więc nie obiecuj sobie niczego po czymś takim. To jest fajny wstęp, owszem, zostałeś zauważony, ale samo w sobie nic nie znaczy. A nie znaczy dlatego, że kobieta, z którą tańczysz, przechodziła takich sytuacji dziesiątki. Ona wie, ze faceci chcą z nią tańczyć.
Zapach. Bliskość = powonienie. Ty czujesz ją, ona czuje ciebie. Umyj się pod pachami przed wyjściem. Wsadź do dzioba tik-taka. Uwaga na ST: "To jakaś tania woda po goleniu, prawda?"
Zapomnij o sekstańcu. Zapomnij o "dynamice" z klubów. Zapomnij o próbach KC. Na to też przjdzie czas. Niedługo.
Czy rozmawiać przy tańcu? Tak. Ale rozmowa ma się zacząć w momencie, gdy będziecie szli na parkiet. Nie może powstać wrażenie, że zbierasz się w sobie i w końcu z wielkim trudem coś z gęby wydukasz. Zagadaj o sposobie robienia konfetti. Albo o ilości łososia w suszi. Nieważne, co mówisz, ważne jak mówisz. Masz ułatwione zadanie: tego rodzaju kobiety zwykle podtrzymują temat "zaproponowany" przez faceta.
Jeśli jest to towarzystwo mało mówiące i sztywne, to idealne środowisko dla ciebie. Przejmij inicjatywę. Najprostszym sposobem jest alkohol. Kto nie pije - w porządku, wtedy jest sok. Ja jednak się skupię na alkoholu, bo lubię. Nie przesadzaj jednak z wódą. Gdy ktoś zaproponuje ci trzecią kolejkę - odmów. "Przerwa na poł godziny".
Zdradzę wam dwa triki, które zwiększą wasze szanse sukcesu. Pierwszy jest łatwy, o ile zdałeś test pewności siebie z przejściem środkiem sali. Otóż zwykle na początku takiej imprezy ktoś coś mówi. Coś tam pieprzy albo do mikrofonu na dzień dobry albo bez mikrofonu. Jest tam jakieś oficjalne otwarcie. Jeżeli jest to impreza stojąca (np wernisaże takie są, otwarcia jakichś wystaw) - STAŃ DWA KROKI PRZED TŁUMEM. Po prostu stój, ale z przodu. Tłum masz za plecami. Niech powstanie wrażenie, że to oficjalne otwarcie jest dla ciebie i do ciebie mówi człowiek przy mikrofonie. Człowiek przy mikrofonie będzie co jakiś czas zatrzymywał na tobie wzrok - bo się najzupełniej dosłownie z tłumu wyróżniasz. Co to oznacza? To oznacza, że masz darmowy social proof. Nie tylko mówca będzie cię łapał wzrokiem. Będą to także robic kobiety za twoimi plecami. Przekonasz się o tym parę minut później. Będą łapać twój wzrok i próbować dowiedzieć się, kim ty do cholery jesteś. Z łatwością wychwycisz kobiety, których zainteresowanie wzbudziłeś. Jedyne, co musisz zrobić, to podejść i powiedzieć "Dzień dobry. Ciebie jeszcze nie znam". A potem budować raport.
Pamiętaj o języku ciała. Kurewsko ważny. Nie wierć się. Nie krzyżuj rąk. Jeśli nie wiesz, co z rękami zrobić, wypnij klatę i załóż ręce z tyłu. Nie proponuj kobiecie drinka, tylko powiedz rozkazującym tonem: "Napijmy się czegoś" i dotknij jedną ręką jej pleców, jakbyś ją chciał popchnąć w kierunku "wodopoju", a drugą wskaż kierunek marszu. To ty prowadzisz.
Drugi jest ciężki do wykonania, też ale działa. NIE ZDEJMUJ MARYNARKI PRZEZ CAŁĄ IMPREZĘ. Niezależnie od tego, jak będzie ci gorąco i jak będziesz się pocił. Dobrze mieć koszulę na zmianę w szatni. Po dwóch godzinach 90% facetów wymięknie i się rozbierze. Zawsze, ale to zawsze spotykam się z pytaniem kobiet: "tobie nie jest gorąco?". "Owszem jest - ale dlatego, że gdy patrzę na twoje buty, to mam grzeszne myśli... Chodź! Musimy zatańczyć!" Buty! Zwracajcie uwagę na buty! Niektóre z nich mają dosłownie kilkadziesiąt par w domu!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeśli jest to impreza bez tańca, też dobrze. Znajdź szczegół, o którym będziesz mówił. Zdjęcie na ścianie. Na zdjęciu jest stół. Na stole obrus. Obrus ma kolor, sukienki kochanki Adama Mickiewicza, która opisał w "Switezi". Bo przecież cały "Switeź" to erotyczny opis ciała kobiety. To kod prowadzący do jej psychiki.
OK, różnica między znajomymi a znajomościami. Znajomy to ktoś mniej lub bardziej bliski. Ze znajomymi przychodzi się na imprezę. Ze znajomymi się bawi. Znajomości się wykorzystuje dla osiągnięcia czegoś. Zasada: jej znajomi są święci. Mówisz o nich same dobre rzeczy. Natomiast znajomości - zwalczasz. Negujesz. Nie obawiasz się ich. Jeśli się chwali znajomościami, to wali ST.
Nie będę wam mówił o izolacji targetów i braniu numerów, bo to możecie wyczytać w dorobku tej strony. Jeśli będziesz mial możliwość przeniesienia się na inną imprezę ze swoją wybranką - zrób to. Jeśli nie - baw się i nie próbuj jej zdobyć od razu. Pamiętaj: ona ma znajomych. Musi przed nimi wyjść z twarzą. Nie przyklejaj się do niej na całą imprezę.
Dobra, panowie. Piąteczek. Powodzenia i do zobaczenia.
Odpowiedzi
heh a po co miałbym chcieć ją
ndz., 2013-03-17 16:38 — Ulrich IIheh a po co miałbym chcieć ją wyruchać ?
wole normalną dziewczynę ...
sam piszesz o wysmakowaniu, elegancji a tu nagle sprowadzasz wszystko do "ruchania"
zero logiki tylko fantazja ...
Po co miałbyś chcieć??? No
pon., 2013-03-18 14:13 — Bruno WłaściwyPo co miałbyś chcieć??? No pomyślmy... No wedle mojego rozeznania elegandzcy ludzie też ruchają. I to jak...
owszem, więc wracamy do mojej
pon., 2013-03-18 17:52 — Ulrich IIowszem, więc wracamy do mojej poprzedniej wypowiedzi, eleganccy ludzie nie są aż tak eleganccy
A to nie można się ruchać z
pon., 2013-03-18 20:24 — PrzemoA to nie można się ruchać z elegancją i z klasą?
Damie nie przystoi polecieć w ślinę 
heh wiesz operujesz tylko
pon., 2013-03-18 20:26 — Ulrich IIheh wiesz operujesz tylko innymi nazwami bo chyba technikalia zostają te same
Bruno może coś skrobniesz na
ndz., 2013-03-17 12:43 — JaskierBruno może coś skrobniesz na temat- jeśli sie przychodzi "z kimś" bo to trochę inna bajka. Nie bede hejtował, ale w wielu powiesciach ten temat jest wałkowany, pewne schematy zachowań nigdy się nie zmieniają. Dlatego warto czytać książki.
Największym problemem jest to jeśli ktoś o Tobie sporo wie, bo trudno jest wejść do pewnego towarzystwa z racji swojego np. pochodzenia. Świat stoi jak stał i trzeba pogodzić się z tym, że pewne rzeczy się nie zmieniły jak np. właśnie pochodzenie dalej jest podział na arystokracje i na tą prostą inteligencje ale jeśli nie to masz duże pole do manewru, na takich imprezach chodzi o to, żeby o Tobie gadali nie ważne co. Ja np. przez swój akcent podlaski byłem w pewien sposób dyskryminowany w pewnym środowisku, ale grunt to przekuć wady w zalety. Moje delikatne śledzikowanie stało się moim znakiem rozpoznawczym i wielu osobom mój akcent sie nawet podobał. 
Jest to mój Iszy wpis tutaj
ndz., 2013-03-17 23:15 — wielbłądJest to mój Iszy wpis tutaj na stronie, także witam wszystkim.
Bardzo ciekawy tekst(pouczający), widać , że kolega bywa na takich przyjęciach i wie o czym pisze.Ja byłem na razie raz na imprezie "krawatów", pracuję w usługach, i na pewno nie było to takie elitarne towarzystwo, ale wykształceni,bogaci, nieco obyci w świecie ludzie już trochę tak, ale do rzeczy.Dorzucę swoję 3grosze.To pewnie wszystko prawda o czym pisze Bruno, ale dam przykład.
Szwedzka księżniczka (Wiktoria bodajże), następczyni tronu, a więc elita, śmietanka, takie "imprezy" to ona odwiedza często.Jej mąż jest zwykłym instruktorem fitness, aparycją i wyglądem w ogóle "nie grzeszy", z tego co media podawały jest słabo wykształcony, nie zna języków obcych, a i rodzimy szwedzki podobno kuleje.Na salonach kompletny leszcz, a jednak księżniczka zakochana po uszy..Jak to możliwe.To moja Isza wiadomość tutaj, ale na forum "działam"(jestem)od ponad roku.Jedna z najlepszych wskazówek jaką tu dostałem , to bycie naturalnym , sobą w każdym elemencie i sytuacji.Jasne pewność siebie, elementarny savoir vivre etc.,czystość, elegancja tak, ale nie należy przesadzać.Jeśli nie lubię wina, albo smakuje mi tylko słodkie,to nie będę udawał przed damą, że jestem fanem wytrawnego-mimo iż w tym kręgu tak wypada.Przykład księżniczki może pokazywać (ale nie musi), że takie damy często są znudzone tą całą otoczką,etykietą.Nie twierdzę zaraz,że "róbta co chceta".Przykład z marynarką-teoretycznie nie powinno się zdejmować(racja), ale jeśli jest alkohol,"bankiet" się rozkręca, to Iszy nie będę ściągał, ale na pewno zdejmę.Co innego smoking , czy frak.Po za tym człowiek jak dużo tańczy, to siłą rzeczy szybko się poci i czasami w upalne dni zmiana koszuli na krótko pomaga.Kolega co do meritum 100 % racji, ale jak to w życiu często bywa "kij ma 2 końce".
Dzięki temu wpisowi
ndz., 2013-03-17 23:27 — PrzemoDzięki temu wpisowi dowiedziałem się co to jest konfetti (po wyguglowaniu). Byłem przekonany, że to jakaś forma cateringu albo tzw. przystawka/przekąska na słodko
I pomyśleć, że zdarza mi się parę razy w roku bywać na bankietach wysokiej rangi. Nie czuję się na takich imprezach zbyt swojo, ale staram się godnie reprezentować nasz kraj.. słaby jestem w tych konwenansach, ale merytorycznie jakoś nadrabiam
Fajny blog Lubię tego typu
pon., 2013-03-18 14:28 — LUCAFajny blog
Lubię tego typu imprezy i zazwyczaj miałem mały dylemat, bo zasady PUA na bankietach (nazwijmy to umownie) trzeba umiejętnie połączyć z SV. Tak naprawdę to kwestia dobrze pojętych podstaw. Kto to dobrze przyswoi poradzi sobie w każej sytuacji, kto nie prędzej czy później będzie miał problem.
Ten tytuł książki na pewno
śr., 2013-03-20 15:26 — radeqTen tytuł książki na pewno jest prawidłowy? bo nie mogę takiej nigdzie znaleźć. Chodzi o tą encyklopedię dobrego wychowania.
Tak. Ale to stare wydanie,
czw., 2013-03-21 07:56 — Bruno WłaściwyTak. Ale to stare wydanie, gdzieś z połowy lat 90 tych. Faktycznie mozesz mieć problem ze znalezieniem. Mało tego: od tamtego czasu mogły się zmienić kanony zachowań uważanych za eleganckie. Choć ja widzę zdecydowany powrót do manier przedwojennych, a nawet sarmackich. Na półkach coraz cześciej znaleźć można "Kodeks honorowy" Boziewicza i dowiedziec się, że np z dziennikarzem nie należy się pojedynkować, bo to z założenia szuja i jak mówił Wołodyjowski w "Potopie" - nie wart, żeby mu uczciwy człowiek pole dawał
I to mnie właśnie cieszy-
czw., 2013-03-21 12:01 — LUCAI to mnie właśnie cieszy- powrót do zasad kultury z dwudziestolecia międzywojennego. Uwodzić kobiety w takim stylu to przyjemność
Na bankietach to się przydaje.
Co do marynarki to ja nigdy
pt., 2013-03-22 13:40 — BBSCo do marynarki to ja nigdy nie zdejmuje na weselach. Potem ciotki gadają coś w stylu jaki on wytworny
. Polecam spróbować każdemu nie zdejmować a szczególności na sali bez klimy
. Powodzenia
A ciekawe czy tak naprawdę
sob., 2013-03-23 12:35 — PrzemoA ciekawe czy tak naprawdę ktokolwiek tutaj wie po co te wgłębienie w butelce od wina. Specjalnie z ciekawości poszukałem trochę w necie, trafiałem zarówno na ogólne jak i specjalistyczne fora winiarskie, i.. zdanie są bardzo podzielone
Klasa Bruno, wpis bardzo
wt., 2013-03-26 17:57 — AdminKlasa Bruno, wpis bardzo dobry bo traktujący o czymś innym niż tu na co dzień. Każdy ma swój styl a Twój tutaj opisany jest ciekawy, chodź na pewno nie jedyny działający.
Dodał bym tylko jedną rzecz- bo obawiam się, że niektórzy mogą trochę nadinterpretować Twoje rady. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz ale moim zdaniem nie powinno to zmierzać do przechwalania się- lub próby zaimponowania czymś. Bo tak jak napisał Gen "wyczulone jak psy policyjne na anfę" ...te kobiety potrafią być.
Zresztą nie tylko te...
Widziałem już nie raz kolesi wyciągających portfele z grubym plikiem banknotów po to, żeby "kupić" target... No właśnie kupić... tak jak się kupuje sex u prostytutki.
Jasne, że nie ma się co
śr., 2013-03-27 08:17 — Bruno WłaściwyJasne, że nie ma się co przechwalać. Przyjąłem to jako oczywistą oczywistość. Zresztą żeby nie być gołosłownym - one zastawiają taką oto pułapkę. Jeśli przypadkiem kobieta wie, że jesteś w czymś dobry i masz osiągnięcia - biznesowe, sportowe, artystyczne itp - z żywym ogniem w oczach będzie cię o to pytać. "To ty naprawdę masz kolekcję 30000000000000000 kapsli od piwa??????". Wtedy faceta - HEJ SOKOŁY! ONA SIĘ MNĄ INTERESUJE! a jakże! Mam ich dwa razy więcej i wszystkie są żółte od środka, 10 lat mi zajęło zebranie tej kolekcji. No i wpadłeś. Znika zaintersowanie, ogień w oczach gaśnie, target wyszukuje innego frajera. Z moich doświadczeń wynika, że w takiej sytuacji następuje chłodne "Tak?" i Jakbyś jednym pstryknięciem został strącony za burtę. Ostrożnie. To jest dokładnie to samo, gdy kobieta pyta, czym się zajmujesz, jaki jest twój zawód. To pułapka.
Dlatego od zawsze uważam, że
śr., 2013-03-27 10:00 — genDlatego od zawsze uważam, że te durne zasady, że niby szczerość, prawdomówność i zaufanie, to o kant dupy można rozwalić - tyle w życiu są warte...zawsze przeciwko nam są w końcu użyte - bo przecież mój misiu obiecałeś - i durny misio zeznaje jak na spowiedzi - ale rozgrzeszenia nie będzie, tego rozdziału w Biblii nie dopisali widać... gwoli jasności, nie zalecam kłamstwa nieustającego, ale właśnie nie mówienie wszystkiego i do końca - przykładem Naszych Drogich Żabek (póki ropuchami nie zostaną), w końcu kto nie spotkał się ze zdaniem ucinającym wszelkie pytania - nie musisz tego wiedzieć, bo to kobiece sprawy... mówiąc po ludzku - i chuj Tobie misiu do tego...
Może to kwestia
śr., 2013-03-27 14:35 — Bruno WłaściwyMoże to kwestia wyselekcjonowania sytuacji nadających się na szczerość i sytuacji pozwolenia ropuchom na skrzeczenie. No zobacz słynną reklamę banku, gdzie niunia pyta "Pan to proponuje każdej?", a facet szczerze: "Każdej". Gdyby sytuacja była w realu i gdyby walnął cokolwiek innego niż "każdej", to zagrałaby nieufność i przekorność.
owszem, powiedział -
śr., 2013-03-27 17:19 — genowszem, powiedział - "każdej", ale bez podawania szczegółów, czyli ogólnikiem sprawę zbył - i o to chodzi... a niektóre misie zeznałyby wszystko - i po zawodach...
w kontekście jedno nocnego
śr., 2013-03-27 19:09 — Ulrich IIw kontekście jedno nocnego podrywu tak, ale niedomówienia i bajerowanie przy szukaniu partnerki i tak wyjdzie prędzej czy później, zresztą jaką wartość ma kobieta która musi żywić się bajkami (i je łyka) ... prędzej czy później każdy robi kupę i płaci rachunki, tęcza i jednorożce mijają, zaczyna sie proza życia