Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O byciu trenerem i zasobach z tym związanych. by hideoshi

Portret użytkownika hideoshi

Wstępik przydługi

Muszę sobie zrobić przerwę od pisania, więc napiszę bloga. Pisanie od pisania odskocznią. Niniejszy wywód poświęcony będzie angażowaniu pewnych zasobów w relację.

Zasoby to wszystko to co wkładamy w relację. Emocje, czas, przedmioty i jakikolwiek inny wysiłek

Na tej stronie panuje przekonanie, że relacja damsko - męska powinna się opierać, na angażowaniu tychże zasobów, na modelu fifty/fifty. Słuszne założenie w mej opinii. No nie ma z czym dyskutować. Jednak to co chciałbym tutaj poruszyć, to angażowanie zasobu w relację, w postaci naszego doświadczenia i umiejętności...

... łóżkowych.

Nigdzie nie znalazłem tematu poświęconego tej problematyce w tymże kontekście, więc opiszę o co chodzi. No i tradycyjnie nie będzie gotowej recepty na rozwiązanie tego problemu. Wiem, że większość z Was wychowana w konsumpcyjnym środowisku, chce gotowego produktu, bez zbędnego ględolenia (jak pod którymś z blogów zauważył Bruno Właściwy - za co ma ode mnie wirtualną pionę!). No cóż. Nie jest to wywód dla tych osób.

Rozwiniątko

Nie wiem jakie macie własne doświadczenia z pannami, z którymi zaczynacie współżyć. Ja mam takie, że te panny, w łóżku są jak... hmmm.. dziewice. Nie będąc nimi. Znaczy to tyle, że są tak słabe w łóżku, że trzeba je wszystkiego uczyć. Tylko nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi tutaj o tak zwane, poznawanie własnych potrzeb i realizowanie wzajemnych fantazji. To jest akurat, jeden ze wspanialszych procesów. Odkrywanie ciała partnerki. I oczywiście na myśli mam dłuższe relacje. Kilka przykładzików:

Albo nasza luba leży jak ta kłoda i patrzy na ciebie tymi łaknącymi oczkami i nie bardzo wie co ma zrobić. A jak już dochodzi do zbliżenia, to dalej leży jak ta kłoda. Dopiero jak orgazmu dostanie to się powije. Po orgazmie dalej leży jak kłoda, która oddycha. Ale to chyba akurat dobrze Smile

Albo tak jak było na przykład pokazane w Californication. Kochasz się z panną od tyłu (znaczy z tyłu jest mężczyzna co nie), a ta tak macha tymi biodrami, że lądujesz poza łóżkiem.. To nie jest tylko fikcja ekranowa.

Albo co najgorsze - robią loda w taki sposób, że... tu chyba lepszego określenie nie znajdę.. pała mięknie. To jest w ogóle śmieszna sprawa. Bo naczytają się tych Joyów czy innych pism, które je uczą przygryzania sutków (kręci to w ogóle kogoś) i łykają to jak młode pelikany, ale już loda to przecież już nie sposób sobie poczytać jak się robi co nie?

To są oczywiście tylko przykłady. Niezależnie od powodów, czemu nasza panna zachowuje się jak mały źrebaczek (źrebaczka?) to, żeby trochę usprawnić życie łóżkowe, zaczynamy proces nauki. I uczymy te panny ogólnych zasad jak umiejętności spełniania naszych preferencji. Jednym słowem inwestujemy w nie nasze zasoby. I wbrew pozorom to już przekracza nasze 50%.

Wiadomo jak to jest. Jedne są oporne, drugie nie. Jedne się uczą szybciej, drugie nie. Ale cierpliwości to od nas wymaga sporej. Kiedy w końcu przychodzi ten upragniony moment, kiedy panna nas zaskakuje w łóżku i mieliśmy kozacki seks, którego długo się nie zapomni, to wtedy pojawia się ten fajny uśmiech na obu twarzach.

Model relacji 50/50 niesie za sobą także ukryte założenie, które było poruszane nie raz. Im więcej inwestujesz w drugą osobę, tym bardziej się do niej przywiązujesz i tym ciężej ci się z nią rozstać.

Przychodzi moment w naszej relacji z kobietą, że z jakiś względów wypadałoby się rozstać. Jeżeli nie jesteśmy zakochani po uszy, to wiecie co pierwsze przychodzi na myśl? "Kurwa... Tyle pracy, żeby zrobić z niej wspaniałą kochankę. I trzeba to skończyć. A potem następna, którą trzeba będzie wszystkiego od nowa uczyć.. ech.." Mniej więcej tak to wygląda. No nie jest tak? Zarówno ja, jak i wielu moich znajomych takie myśli posiadaliśmy.

No i okej. Mamy zarysowany problem. Wypadałoby znaleźć jakieś rozwiązanie co nie? Wiesz, że chcesz zakończyć relację, ale ta świadomość, że włożyłeś w nią trochę wysiłku, żeby ulepszyć życie łóżkowe i stworzyć dla siebie idealną kochankę, jest jak cegła, która trzyma Cię w miejscu. No bo pomyśl sobie teraz, że wszystkiego czego się od ciebie nauczyła, będzie wykorzystywać na innym kolesiu. A Ty musisz cały proces powtarzać od początku z inną panną.

Jak z tego wybrnąć? Szczerze to nie wiem… Najprostsze rozwiązanie to znaleźć pannę, która już coś tam umie. Ale jednak, przynajmniej ja tak mam, muszę tą laskę troszkę polubić, zanim pójdę z nią do łóżka. Jednorazówki mi się już znudziły trochę.. Wniosek taki, że nie wiemy na co pannę stać, zanim pójdziemy z nią do łóżka.

Opcja druga. Logika prowadzi do spostrzeżenia, że skoro zaangażowaliśmy trochę zasobów tego typu w kobietę, to ona też powinna uczynić nas lepszymi. No i by się zgadzało co nie. Natomiast co może być równoważne? Ja nie mam pojęcia.

I puenta

Ogólnie chciałem opisać te zjawisko, bo tego nie było. A szczerze powiedziawszy, jest to sprawa, o której rozmawia się w kuluarach, a brak jej dysputy w świetle dziennym.

Uwagi końcowe

No i na koniec rzecz najważniejsza. Poruszam tutaj kwestie wyłącznie techniczne. Emocje odstawiłem na bok, bo one potrafią zmienić tak obraz, że nawet seks z kłodą z emocjami jest lepszy niż mega z kobietą, z którą nas takie emocje nie łączą. A to, że nie mamy wpływu czy będą jakieś emocje względem danej panny, prokuruje mnie do zajęcia się właśnie tym aspektem z bardziej techniczno - zasobowej strony.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Kratos

Na stronie coraz częściej

Na stronie coraz częściej widać postawy podobne do Walter'a Faber'a - głównego bohatera książki Maxa Frischa. Polecam i odsyłam do niej - "Homo Faber" - tak dla odskoczni.

Portret użytkownika hideoshi

Hmm.. Na stronie tak. Ale w

Hmm.. Na stronie tak. Ale w tym blogu? Jeżeli dobrze Cię rozumiem to ostatnia jego część jest chyba właśnie zaprzeczeniem takiej postawy.

Portret użytkownika Kratos

Chodzi mi o rozkładanie

Chodzi mi o rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze, dogłębne analizowanie i "poddawanie pod matematyczne wzory", a czasem warto dać się zaskoczyć, czy ponieść fantazji albo beztrosce w relacjach towarzyskich i łóżkowych. Coś jak "co ma być to będzie". To po prostu ciekawe i fajne. Emocje - które są ostatnio tak napiętnowane - są po prostu zajebiste Smile

A żelazną logikę zostawmy na inne okazje, bardziej tego wymagające.

PS: tak sobie głośno myślę.

Portret użytkownika Fan

Tytuł przykuł moją uwagę a po

Tytuł przykuł moją uwagę a po pierwszych słowach miałem wrażenie 'oho, jakiś pierdolnięcie nawiedzony cwaniak, sprawdźmy'.

Jestem ostry, okej? Ale możesz z tego wyciągnąć feedback:

"Zasoby to wszystko to co wkładamy w relację. Emocje, czas, przedmioty i jakikolwiek inny wysiłek"

Zasobem osobistym może stać się cokolwiek (materia, energia, informacja), o ile zostanie wykorzystane przez jednostkę do zaspokojenia jej doraźnych potrzeb lub realizacji jej (długoterminowych) celów. Według teorii zachowania zasobów Hobfolla ogólnym celem aktywności ludzkiej jest uzyskiwanie, utrzymanie i ochrona zasobów

Definicja z wikipedii. Prościej mówiąc, zasoby to takie bajery (emocje, przedmioty, wiedza, zaangażowanie itd), dzięki którym osiągamy określone rezultaty.

I po tym jak napisałeś już na początku definicję z dupy wziętą, wiem, że dalej cwaniakujesz, jazda:

" bez zbędnego ględolenia "

W tym akapicie z tym zdaniem, tylko to zrozumiałem i odniosłem właśnie że chciałbyś przestać glębolić.

"Znaczy to tyle, że są tak słabe w łóżku, że trzeba je wszystkiego uczyć"

Albo boją się pokazać swojej zajebistości, bo ich nie zaakceptujesz. Nie ufają ci po prostu.

JA PIERDOLE, poczytałem z 4 akapity i nie wiem po co ty to wszystko piszesz. To nie ma sensu! Puenty tez nie rozumiem. Uwagi końcowe: znowu pierdolenie głupot.

I teraz mistrzu świata: wytłumacz mi co wspólnego ma tytuł:

"O byciu trenerem i zasobach z tym związanych. by hideoshi"

z twoim wpisem?

Portret użytkownika hideoshi

Drogi Fanie (Antyfanie? ) -

Drogi Fanie (Antyfanie?Smile ) - Twoje odczucia to jest Twoja sprawa. Nic mi do tego Smile

To nie jest wpis naukowy. A nawet jakby był, to nie opierał by się na definicji z Wikipedii. Dlatego napisałem jak rozumiem zasoby po swojemu. Żeby była jasność.

Natomiast słowa: "Albo boją się pokazać swojej zajebistości, bo ich nie zaakceptujesz. Nie ufają ci po prostu. " - pokazują kto tu jest cwaniakiem. Czy Ty myślisz, że masz do czynienia z idiotą, który nie bierze takich alternatyw pod uwagę?

I użytkowniku Fan. Nie wiem czego nie rozumiesz. Nie wiem czy to wynika z tego, że nie piszę zbyt jasno może? Czy z tego, że Twoja percepcja poznawcza jest słaba? Nie chcę Cię obrażać, ale coś mi się wydaje, że to drugie.

Zawsze chętnie skorzystam z feedbacku. Natomiast w Twoim komentarzu, czegoś takiego jak feedback nie ma.

Pozdrawiam
"mistrz świata"

Portret użytkownika Fan

jeszcze mi wytłumacz co tytuł

jeszcze mi wytłumacz co tytuł ma wspólnego z blogiem

Portret użytkownika hideoshi

Dobrze. Skoro kogoś czegoś

Dobrze.

Skoro kogoś czegoś uczysz, to jesteś nauczycielem, mentorem, trenerem. A że sprawy łóżkowe, to czynność fizyczna, to ten ostatni termin pasował najlepiej.
Zasoby sugerują kontekst w jakim będzie ten blog.

Portret użytkownika Fan

Teraz widzę głęboki

Teraz widzę głęboki sens.

Blog jest kapitalny:)

Pozdrawiam

Portret użytkownika hideoshi

Cooli, jakby to uściślić

Cooli, jakby to uściślić Tobie Smile

A zauważ, że zamierzam Ci odpowiedzieć argumentami, a nie wpływać na emocję, czyli już łamie zasadę strony. Taki dobry chłopak jestem Wink

Blog nie jest o tym, że kobiety nie umieją. Ja po prostu na takie trafiam w dużej mierze. Nie wiem czemu, ale tak jest. Bardziej o takim męskim podejściu, że jeżeli już się trafia taka sytuacja, to inwestujemy w relację, więcej niż powinniśmy, przez co później ciężej ją skończyć, ponieważ wrzuciliśmy w tą relację całkiem sporo wysiłku.

Widzisz Cooli, ja sam potrzebuje czuć się swobodnie w towarzystwie kobiety, więc staram się, żeby i one się w mym towarzystwie tak czuły. Emocje to fajna sprawa. Ale ten blog je pomija, ponieważ jakby doszła kolejna zmienna w postaci emocji, to by powstał z tego niezły tasiemiec. I tak jak napisałem: wolę gorszy seks z emocjami, bo jest lepszy, niż zajebistszy bez emocji Smile Rozumiesz?

Portret użytkownika hideoshi

Nie rozpatrywał bym tego w

Nie rozpatrywał bym tego w kategoriach pecha. Po prostu tak się zdarza. Skupiam się bardziej na konsekwencjach tego. Wiesz, seks jest dość ważny, dlatego też, tłumaczy to zaangażowanie w naukę. Potem tylko, jak już sprawy łóżkowe są takie jakie byśmy tego oczekiwali, a wali się wszystko inne, to ciężej jest się rozstać, przez to właśnie zaangażowanie w tą naukę. I to potrafi bardzo przesłonić obraz rzeczywistości.

I to jest w sumie to co chciałem przekazać. I skonfrontować z innymi użytkownikami. Po to też ta strona istnieje.

Być może wychodzi z tego trochę narzekanie na kobiety Smile Ale nie taki był zamysł. Fajnie czasem komuś pokazywać co i jak i patrzeć jak ta osoba coraz bardziej się stara, żeby i Tobie było dobrze. A już mega fajnym uczuciem jest, jak kobieta sprawi Ci "przyjemność łóżkową", co także sprawia jej przyjemność, wyrażaną przez szeroki uśmiech. Przez co też widzisz jak coraz bardziej się na Ciebie otwiera i czuje się bezpieczna.

Natomiast mówię: esencją jest to, że wysiłek prowadzący do takich sytuacji, często potrafi przesłonić inne czynniki. Niestety.

Zdecydowanie muszę popracować nad warsztatem przelewania swoich myśli na papier Wink

Również pozdrawiam!
I Ciebie Fan również Wink

Portret użytkownika Fan

Z warszawy jesteś?

Smile

Z warszawy jesteś?

Portret użytkownika expat

No cóż...kiedyś jedna z

No cóż...kiedyś jedna z partnerek poprosiła mnie będąc w łazience w hotelu abym podał jej coś z walizki. Otwieram a tam książka...Jak oralnie zaspokoić mężczyznę? Do tej pory nie wiem czy to nie była prowokacja Wink

@cooli
Z moich doświadczeń wynika, że to czy kobieta ma orgazm czy nie w jak najmniejszym stopniu zależy od techniki czy umiejętności. Bywało, że wystarczało 5-6 ruchów frykcyjnych a bywało, że męczyłem się całą noc i nic z tego. Kobiecy orgazm rodzi się w głowie a nie w genitaliach Wink

Portret użytkownika Kołboj

Dokładnie! Nie od techniki a

Dokładnie!

Nie od techniki a od psychiki! Laughing out loud

Portret użytkownika hideoshi

Fan - oprócz kilku miłych

Fan - oprócz kilku miłych wspomnień i kilku miłych znajomych, nic mnie ze stolicą nie łączy.

Snoofie - teraz nasza dyskusja schodzi na bardziej przyziemne tory Smile I jest przynajmniej jeden aspekt, w którym góruje technika nad uczuciem/ emocjami. A jest nim robienie loda. No nie powiesz mi, że samymi uczuciami/ emocjami, kobieta która nie potrafi tego robić sprawi Ci przyjemność? To jest w ogóle temat taki, że przynajmniej z moich doświadczeń, powinno się jakąś kampanię edukacyjną przeprowadzić.

Inną kwestią jest już to, że jak załóżmy, wcześniej panna była oporna przed tym, a Tobie się udało sprawić, że umie to robić i czerpie z tego przyjemność, to jakoś ciężej ją zostawić. Czyż nie? Smile

Portret użytkownika hideoshi

Stwierdzenie o przyziemności

Stwierdzenie o przyziemności było odniesieniem to wcześniejszych dyskusji na inne tematy.

"Tam, gdzie jest uczucie i należyte porozumienie, empatia - "lekcje" się odrabiają praktycznie bez słów. Ludzie są wrażliwi na swoje reakcje i uczą się siebie nawzajem, to wszystko." - wydaje mi się raczej, że chcą się uczyć. Z takim stwierdzeniem bym się zgodził. Natomiast czy się uczą? To już jest, moim zdaniem, stwierdzenie dość idealistyczne, żeby nie powiedzieć naiwne. Różnie to bywa ze skutecznością.

"Takiego myślenia to Ci fizycznie współczuję. To jest dokładnie to, co ja rozumiem jako "złe pojęcie inwestycji w związek" - wiesz, nie chodziło mi o to, że nie jest to do przeskoczenia. Jedynie utrudnia tą decyzję, tudzież przesuwa w czasie. Dlatego napisałem: "potrafi przesłonić rzeczywistość".

"seks to dla mnie w znacznej mierze dawanie" - i ja wychodzę z tego samego założenia. Ty dajesz, więc kobieta chce się odwdzięczyć. Dlatego są chętne do tej nauki.

"Może dlatego, że w miarę zdrowa emocjonalnie kobieta, która dostanie skarby - stanie na jajach (...)" - wolałbym, żeby nikt nie stawał mi na jajach - nawet kobieta Wink

Także podsumowując. To o czym wspomniałeś, jest jakby w założeniach tego co tu opisuje. No bo najpierw trzeba sprawić, żeby się chciały uczyć.

Portret użytkownika VanityFair

A mi się blog spodobał.

A mi się blog spodobał.