
Trochę lipa, że piszę tego bloga. Właśnie skończyłem przygotowania do kolejnego egzaminu, który za kilka godzin mnie czeka, ale nosi mnie żeby napisać kilka słów.
Takie pierwsze kroki, które rozpocznę od tego, że na pewno zostanę nieco dłużej na tej stronie.
Po pierwsze od długiego czasu borykałem się z motywem byłej dziewczyny, który dosyć mocno wjeżdżał mi na głowę i którego dalej nie będę rozwijał. Dodam tylko, że przez ten fakt bardzo długo w moim życiu nie było żadnych kobiet co przekładało się na ogólne niezadowolenie. Jeszcze dwa miesiące temu pisałem co nie co na forum na ten temat, w charakterze rozbitego gościa. Polecam się tego wyzbyć i przejść do działania.
U mnie poprawa zaczęła się od tego, że chcąc czy nie chcąc poznałem kilka dziewczyn. Jako ogólne "zero" w relacjach damsko-męskich skończyło się na tym, że każda z nich stała się koleżanką i chwała za to, bo dziewczyny, z którymi widywałem się bardzo często ostatnimi czasy czy to w pracy czy na imprezach pozwoliły mi przełamać "lęk" przed dotykiem. Istotna sprawa, ale zawsze miałem dosyć istotny problem z tym, żeby wprowadzić do relacji z nowo poznaną kobietą jakikolwiek dotyk. Na pożegnanie zawsze serwowałem takie drętwe przytulenie gdzie spięty byłem jak cholera.
Koleżanki zajebiście pomogły mi się tego wyzbyć, bo każda z nich zawsze na przywitanie serwowała buziaka w policzek.
Po pewnym czasie stało się to dla mnie bardzo naturalne, że kobietę na powitanie czy pożegnanie całuję w policzek i w bardzo krótkim czasie zacząłem wychodzić z inicjatywą. Szedłem gdzieś gdzie poznawałem nowe kobiety = buziak dla każdej z nich. Niesamowicie mi to pomogło, do tego stopnia, że stało się to swego rodzaju manierą i po prostu weszło mi w krew. A pomogło mi przełamać to tą dziwną barierę przed poważniejszym pocałunkiem.
Naprawdę zajebista sprawa.
Poza tym też zawsze twierdziłem, że koleżanki nie są mi do niczego potrzebne, ale to właśnie one napędziły we mnie radość z przebywania z kobietami.
Po drugie panowie, pozostawał aspekt nawiązywania kontaktów z kobietami. Cóż, jestem interesującym facetem, skoro potrafię zainteresować moich znajomych i mam pasje, zainteresowania, które dają mi dużo radości to dlaczego nie miałoby być inaczej. To nie jakaś durna afirmacja, a po prostu świadomość, że jestem bardzo wartościowym człowiekiem. Uświadomienie sobie tego daje prawdziwą pewność siebie, nie potrzebujesz dowodów w postaci materialnych rzeczy, nie musisz nikogo udawać.
Tą drugą rzecz uświadomił mi jeden kumpel, z którym przebywam częściej od pewnego czasu, kumpel w którego otoczeniu jest sporo kobiet. On się nie spina, on po prostu z nimi rozmawia, żartuje i nie boi się ich złapać za rękę czy objąć.
Właściwie to skąd ta obawa przed przyjemnościami?
Jednak świadomość to nie wszystko, czytanie relacji innych to nie wszystko, można teoretyzować w nieskończoność i analizować zachowania panny x w nieskończoność, ale po co? To do niczego nie doprowadzi, czas działać.
Pierwsza akcja, która poprzedziła plan powstania na nogi po tych...przyznam kilku latach, była na imprezie mojego kumpla. Z imprezy miałem spadać, bo sprowadziła się do picia z męskim gronie gdzie była jedna dziewczyna - dziewczyna jednego z kumpli. Miałem wracać do siebie kiedy nagle przyjechały koleżanki tej dziewczyny. Postanowiłem zostać. Siedziałem obok kumpla, rozmawialiśmy na ich temat, kiedy nagle jedna z nich zapytała czy ktoś idzie zapalić. Poszedłem z nią, na początku w głowie były jakieś wymówki. Skąd i dlaczego? Przecież czeka mnie coś naprawdę dobrego, może nie spalenie papierosa, ale to że poznam ją za chwilę w czasie rozmowy. Przedstawiłem się jej, zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałem jej trochę o moich zainteresowaniach i tutaj chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Po co stawiać w innym świetle rozmowę z kobietą? Przyznam, że zawsze tak miałem rzucając sobie z automatu kłody pod nogi. W innym świetle - wychodzić z założenia z to coś trudnego... To bariera, która była w mojej głowie i pewnie jest w wielu innych głowach.
Rozmawiałem z nią bezpośrednio tak jak zawsze to robię, spodobała mi się to objąłem ją, a później pocałowałem, była mile zaskoczona tym co zrobiłem, była mile zaskoczona bo to o czym mówiłem poparłem czynami.
Finalnie skończyłem u niej w mieszkaniu, a kiedy rano wracałem do siebie był przeszczęśliwy, że w końcu działam.
Sam wieczór był o tyle ciekawy, że dostałem numer od jej koleżanki, a poza tym zaliczyłem "delikatne" KC.
Tak, nie napisałem tego, ale wiele dała mi bezpośrednia rozmowa połączona z dotykiem w odpowiednich chwilach.
A co do bezpośredniej rozmowy, to wiadomo, że kobiety są bardzo irracjonalne i my jako faceci, którzy raczej twardo stąpają po ziemi powinniśmy za bardzo nie brać pewnych zachowań do siebie, a wręcz obracać je w żart.
Z dwa tygodnie później spotkałem tą jej koleżankę Kasię, która jak dowiedziała się, że nocowałem po tej imprezie nie u siebie była na mnie zła, dowiedziała się już następnego dnia i jak mnie zobaczyła postanowiła coś mi udowodnić, tylko co?
- Cześć, kiedy się widzimy?
- Cześć, nie mam teraz czasu, a poza tym skoro szukasz kolejnych koleżanek, to pomyliłeś adresy
- Ale przecież ja nie szukam koleżanek, kto ci powiedział, że szukam koleżanek?
- Nie bądź śmieszny, myślałam, że jesteś trochę inny, bo naprawdę miło mi się z tobą rozmawiało, ale się pomyliłam
- Inny czyli jaki? Powiedz mi jaki?
- Nie żartuj sobie
- Słuchaj, nie mam teraz czasu, zadzwoń po prostu do mnie, na razie
Generalnie to z Kasią było nawet trochę więcej niż to "delikatne" KC, bo z Kasią rozmawiałem nieco wcześniej na temat podejścia do życia i powiedziałem Kasi bardzo szczerze, że miałem bardzo ciężki okres w moim życiu i teraz nie mam zamiaru specjalnie zastanawiać się nad pewnymi jego bezsensownymi aspektami. Powiedziałem jej, że kocham życie i mam zamiar się z niego korzystać póki je mam. Brzmi to trochę, patetycznie tutaj, nie przepadam za patosem, ale mniej więcej taki był przekaz tej wypowiedzi, przekazanej w prosty sposób, bo prosty facet ze mnie przecież.
Kasia sama do mnie podeszła kiedy byłem sama, bo jej koleżanka gdzieś się na chwilę ulotniła, spojrzała na mnie totalnym fucklookiem i powiedziała coś co było dla mnie kwintesencją tego pięknego wieczoru. Wiecie, posiadówa, bardzo fajny klimat i podchodzi do was naprawdę gorąca dziewczyna i mówi
- Teraz wiem, że byłeś szczery ze mną kiedy rozmawialiśmy
Objąłem ją, przywarłem do ściany i zaczęliśmy się całować. Włożyłem jej rękę po koszulę, w której była, dotykać jej pleców. Później zająłem się szyją i włosami... co prawda koniec końców pojechałem do jej koleżanki, ale przyznam wam, że potrzebowałem tego, potrzebowałem przełamania się do końca, po takim długim czasie...
I poszedłem sobie stamtąd. Odezwała się do mnie po paru dniach, zapytała czy wybieram się na imprezę, bo ona wybiera się tam ze znajomymi. Miałem już wcześniej w planach, że tam pójdę i kiedy jej o tym powiedziałem, to Kasia nagle powiedziała, że w sumie to nie czy tam będzie ale jak przyjdzie to tylko no chwilę i kto wie czy się zobaczymy.
Na imprezie dziwnym trafem spotkaliśmy się, z Kasią bawiłem się przez większość wieczoru, kilka razy zagrała w taki sposób, że podchodziła do innych facetów, ale ja miałem kumpli ze sobą i kilka koleżanek, więc widząc, że dobrze się bawię dziwnym trafem bardzo szybko wracała do mnie łapiąc mnie za rękę.
Koniec końców odprowadziłem ją i jej koleżankę na nocny, przy niej odegrała dziwną scenkę, gdzie zaczęła mi zarzucać jakieś rzeczy z tamtego wieczoru.
- Zabawna jesteś, naprawdę. Miło spędzamy całą noc, a Ty pod koniec wyciągasz jakieś rzeczy sprzed kilku tygodni.
Pożegnałem się z nimi i poszedłem na mój autobus, w przeciągu kilka minut napisała mi smsa z tłumaczeniami dlaczego tak się zachowała...
Teraz sprawy z Kasią wyglądają tak, że po prostu "czekam" na odzew z jej strony, rozmawialiśmy jeszcze przez telefon od tamtej pory, zaproponowałem jej wspólne wyjście, ale powiedziała, że nie ma czasu. Wychodzę z założenia, że jak jej zależy to zadzwoni, a jak nie to nie.
Jestem tutaj od pewnego czasu, trafiłem tutaj przez byłą. Nie mam zamiaru zostać rasowym podrywaczem, po prostu nie chcę mieć problemów w tej podstawowej sprawie jaką są relacje z kobietami, które tworzą się albo po prostu są wpajane przez ogół - nawet przez samych kumpli.
Cieszę się z samego poznawania kobiet, rozmowy z nimi i bliskości z nimi. Dla mnie jest to w tym momencie coś nowego, a to że staję się coraz bardziej świadomy po prostu daje mi niesamowitego kopa.
Ostatni fajna akcja, którą miałem była kiedy wróciłem do domu, akurat zastałem kumpla z koleżanką z roku, naprawdę ładna dziewczyna. Zanim się przywitałem to powiedziałem
- Stary! Nie mówiłeś mi, że masz takie ładne dziewczyny na roku!
Ola jak się później okazało, sama do mnie podeszła się przywitać, porozmawialiśmy jeszcze chwilę i poszedłem do siebie. Jak poszedłem, Ola wypytała kumpla o mnie, o różne szczegóły, powiedziała, że chyba zacznie częściej do nas przychodzić i rzeczywiście, ostatnio znowu u nas była, ale mnie akurat nie było...
Na koniec napiszę tylko
CHŁOPAKI JEST MOC, UWIERZYĆ W SIEBIE I DO DZIEŁA!
Odpowiedzi
Rewelka, jak przeczytałem
czw., 2014-02-06 11:07 — Lionel0MessiRmKaTRewelka, jak przeczytałem tytuł to pomyślałem, że to będzie coś z cyklu "nie podszedłem, bo się bałem, potem sobie tego nie mogłem darować" i tak z 10x, a Ty widzę rozwijasz się i robisz duże kroki. Powodzenia w dalszych etapach rozwoju
Wytrwałości i powodzenia
czw., 2014-02-06 18:48 — DreadnoughtWytrwałości i powodzenia życzę!
Jest motywacja. Ale skoro
sob., 2014-02-08 21:26 — Kamillo_oJest motywacja.
Ale skoro (jak napisałeś na końcu)"Oli" się spodobałeś praktycznie nic nie robiąc to znaczy, że cały czas podobałeś się dziewczynom tylko tego nie zauważyłeś bo zwykłym tekstem, że ładna dziewczyna nie zaciągniesz ją od razu do łóżka. Po prostu czegoś wcześniej nie widziałeś bo byleś zajęty rozmyślaniem. 