Nigdy więcej malinek!
Sobota wieczór. Plany na dwie osiemnastki, na szczęście w jednym mieście. Chęć bycia na dwóch, tym bardziej że na drugiej miała być podobno lepsza impreza. Podobno – no właśnie. Lubię to, że pozory mylą. A hipokryzji ile doświadczyłem w ciągu tej nocy, było naprawdę sporo. Ale po kolei.
Na pierwszą imprezę dotarłem trochę po 20. (Delikatne spóźnienie, musi być ;>) Na początku strasznie sztywno, 20 osób dosłownie, mała salka. Ale koleżanka dobra, wiec nie wypada wychodzić, lecz w powietrzu wręcz można było wyczuć że z imprezy nic nie będzie. W dodatku, połowa ludzi to osoby z mojej klasy. Tak czy inaczej – wódka robiła swoje, nieznajomi coraz bardziej otwierali się na siebie. Lubię poznawać nowych ludzi, więc było to wręcz normalne, że złapałem niezły kontakt z jednym chłopakiem, porozmawialiśmy o paru rzeczach, dowiedziałem się od niego, kto jak się nazywa. Później byli kolejni i kolejni.
Następnie parkiet… Kolejny pozór – wydawało się że nic z tego nie będzie, nikt nie będzie tańczył… Nic bardziej mylnego! Oczywiście, wziąłem jako pierwszą ze sobą solenizantkę, budując sobie większy social. Półświadomie – liczyłem po prostu na dobrą zabawę, ale jednak parę rzeczy z tej strony pokazało mi „działanie” tego świata
Kolejne zabawy, kolejne tańce. W końcu wziąłem na parkiet całkiem ładną dziewczynę. Wymiary spoko, twarz nawet też może być. Chyba, jeśli procenty nie zmyliły mojego zmysłu wzroku… Tak czy inaczej, później krótka rozmowa przy stoliku, złapaliśmy kontakt. Kolejny taniec z innymi, ogólnie czułem się naprawdę dobrze. W pewnym sensie czułem się liderem… Ale który prawdziwy lider sam siebie takim nazywa? No właśnie
Wybija północ. Parę osób z mojej klasy pojechało już na drugą imprezę. Bicie i te sprawy. Po dosłownie dwudziestu minutach właśnie te osoby które wyjechały, dzwonią że impreza jest strasznie denna, mało kto się bawi i pytają czy mogą wrócić. My byliśmy w sumie zdziwieni – niby sama „elita”, cztery razy więcej ludzi… Decyzja, że zostajemy, później się zobaczy. Po raz kolejny wziąłem do tańca wyżej wymienioną dziewczynę, mogłem sobie pozwolić na wszystko, widzę zielone światło… Mówię że idziemy na korytarz. Już nie pamiętam, czy tak na nas procenty wpłynęły, czy raczej jej świadomość (bo piła dużo mniej, przynajmniej ja nie widziałem ani żeby piła, ani po niej żeby piła), ale znaleźliśmy się w toalecie. Ona już na kolanach, całujemy się. Co mnie zdziwiło… Nie było żadnych oporów! To jeszcze bardziej mnie zmotywowało i zwiększyło pewność siebie… Cóż, seksu nie uprawialiśmy bo ani gumek nie miałem, ani nie chciałem żeby pierwszy raz tak wyglądał ale akcja czysto pettingowa (choć bez cipki, jedynie tam były opory, ale i tak się jej nie dziwiłem, zważywszy na to że wyglądała na naprawdę cichą wodę. Kolejny pozór… Przypadek? Nie sądzę), trwała naprawdę długo. Dobrze, że była to „odosobniona” toaleta, do której nikt nie wchodził, więc mieliśmy czas dla siebie. Po półgodzinach skończyliśmy. Ona wróciła na salę a ja trochę się ogarnąłem, bo co było w tym wszystkim najśmieszniejsze, nie miałem tam na sobie koszulki. Szybki ubiór, patrzę na szyję, a tam malina. Klatka piersiowa – malina. No kurwa… Dobra sprawa, ale jak ukryć? ;>
I tutaj, troszkę refleksyjnie. Gdy już się uspokoiłem emocjonalnie (ten akapit pisze po paru dniach po napisaniu reszty artykułu) zdałem sobie sprawę, że odbijam się od dna. Naprawdę. Ostatnie zlewki, które w pewnym sensie mnie dołowały. Po prostu powoli miałem dość dziewczyn, chciałem się wyizolować i popracować tylko nad sobą. I właśnie ta dziewczyna pokazała – że można. W obcym towarzystwie, gdy mnie w ogóle nie znała, w ciagu parunastu minut robiła mi malinki na całym ciele. Można? Można! Dostałem zaproszenie na kolejną imprezę w tą sobotę więc myślę, że też będzie się działo… I rada na przyszłość – gdy wam mówią, żeby iść z nastawieniem na zabawę – tak zróbcie. To naprawdę działa!
Wróciłem na imprezę z zapiętą koszulą która co nie co ukrywała. Ale pora jak i sami poopijani ludzie raczej nie zwrócili uwagę na jakieś tam zaczerwienienie. Okazało się, że gdy wróciłem, na Sali prawie już nikogo nie było. Godzina 3:30, bodajże. Zostały 4 dziewczyny i trzech chłopaków. W ogóle brawa dla jednego z nich, przez 1,5 godziny poodpierdalaliśmy tam takie jaja że głowa mała… Ale co najlepsze, zdjęcia są więc będzie co wspominać
Impreza koło 5 skończona, a się jeszcze na podwózkę do domu załapałem. Kolejny plus.
Naprawdę, wszystko jest możliwe, jeśli się tego chce! I choć może brzmi to płytko, mam nadzieję że ta historia zmotywuje kiedyś jakiegoś początkującego, tak jak niektóre raporty motywują mnie Tym bardziej, że post się dopiero skończył i osiemnastki będą odbywać się prawie co sobotę… To dobrze wróży!
Peace! 
Odpowiedzi
Rana na przyszłość to raczej
śr., 2013-04-10 10:01 — AdikoRana na przyszłość to raczej miej gumkę zawsze przy sobie
Przeczuwalem ze cos w kiblu
śr., 2013-04-10 14:06 — VegoPrzeczuwalem ze cos w kiblu sie bedzie dzialo, zanim doczytalem pomyslalem wlasnie o tym miejscu, to miejsce ma w sobie jakis urok ;]
Dobre i motywujące!
śr., 2013-04-10 17:50 — GadzikDobre i motywujące!
Adiko, nie chciałbym żeby tak
śr., 2013-04-10 21:33 — TemuraAdiko, nie chciałbym żeby tak wyglądał mój pierwszy raz

Vego... W dodatku, jak ta toaleata jest 'odosobniona' na dwa piętra niżej, gdzie nikt nie chodzi. Tyle wygrać
Masz rację. To powinno się
pt., 2013-04-12 08:25 — Valar MorghulisMasz rację. To powinno się robić z wyjątkową osobą, a nie jakąś pierwszą lepszą. Zawsze będziesz to pamiętał. Ja na twoim miejscu nie chciałbym wspominać kibla