
----------------------------------------------
Krótki wstęp
----------------------------------------------
Blog piszę ku przestrodze dla wszystkich tych, którzy nie są konsekwentni w swoim działaniu. Ma on pokazać jak łatwo można stracić przez własne lenistwo to, na co się do tej pory ciężko pracowało.
----------------------------------------------
3 LATA TEMU - ROK 2012
----------------------------------------------
Poznaliśmy się dłuższy czas temu. Byłem wtedy w dotychczas najlepszym okresie swojego życia - studiowałem, miałem mnóstwo znajomych. Moje życie towarzyskie było dla mnie powodem do dumy!
Pamiętam jakby to było wczoraj! Dziewczyny same się za mną oglądały, ale ja to miałem gdzieś. Miałem swój własny mały świat.
Lubiłem o siebie dbać, tzn. zawsze używałem dobrych perfum, dbałem o to, aby być ogolonym i wygolonym gdzie trzeba, przykuwałem uwagę do swojej fryzury a także aparycji.
Nie podobało mi się moje ciało, więc zapisałem się na siłownię. Tam odkryłem w sobie pasję do tego sportu do tego stopnia, że zacząłem z nim wiązać przyszłościowe plany. Moja sylwetka w kilka miesięcy zupełnie się zmieniła. Zmieniłem od tak sposób odżywiania się. Zacząłem jeść zdrowiej.
Byłem mega zmotywowany. Miałem cel w życiu i każdego dnia konsekwentnie do niego dążyłem. Byłem nastawiony na sukces. Nabrałem pewności siebie.
To bardzo podobało się dziewczynom. Zwłaszcza mojej kobiecie, którą w tamtym czasie poznałem.
W nagrodę za wkładany trud w pracę nad sobą raz w miesiącu pozwalałem sobie na wypad do klubu.
----------------------------------------------
3 LATA PÓŹNIEJ - ROK 2015
----------------------------------------------
Nie chodzę na siłownię. Mam odstający piwny brzuch, choć piwa czy innego alkoholu nie piję w ogóle. Wszystkie zrobione certyfikaty z zakresu dietetyki czy treningu siłowego dawno pokrył kurz.
Nie mam w sobie motywacji do zmian i do ponownego ćwiczenia.
Nie dbam o siebie tak jak kiedyś. Nadal jednak staram się być ogolony i wygolony gdzie trzeba, ale to już nie to samo. Nie przywiązuję takiej uwagi do swojego wyglądu. Nie czuję się już tak dobrze w swojej skórze.
Nie odżywiam się zdrowo. Dzień potrafię rozpocząć dwoma batonami.
Wszystko to odbija się na mojej kondycji nie tylko fizycznej, ale również psychicznej. Nie jestem pewny siebie, nie czuję się atrakcyjny, nie mam chęci do zmian i działania.
Obecnie nie studiuję. Jestem po studiach. Kontakt z dawnymi znajomymi z czasów studiów się urwał. Oni zostali w wielkim mieście a ja wróciłem na stare śmieci do swojego miasta, gdzie życie nie jest już tak kolorowe. Po latach obcowanie w zupełnie innym środowisku ciężko mi się tu odnaleźć, ale cudem udało mi się znaleźć pracę, która zapewnia mi minimalny dochód, co mogę uznać za jakiś tam sukces. Nie jest to jednak praca, która sprawia mi radość, rozwija mnie i daje szansę zabezpieczenia na lata.
Znajomych nie mam praktycznie w ogóle. Kontakt z ludźmi z mojej miejscowości urwał się dawno temu. Poza tym nie widzę sensu obcowania z kimś, kto całe dnie spędza z piwem w ręku i fajkiem w ustach.
Coraz częściej miewam przez to wszystko wahania nastrojów. Raz myślę, że nie jest tak źle i wszystko jakoś się naprostuje a innym razem wiem, że jest do dupy i nie ma co tego przed sobą ukrywać.
Na domiar złego od tej samej dziewczyny, którą poznałem trzy lata temu usłyszałem dziś, że już jej nie kręcę, że poznała zupełnie innego chłopaka i od dawna czego na to, co dalej z sobą zrobię.
Sęk w tym, że faktycznie nie jestem już tym kogo wtedy poznała.
----------------------------------------------
Co dalej?
----------------------------------------------
Jeśli mam być szczery, to na dziś tego nie wiem.
Wszystko jest mi obojętne.
----------------------------------------------
Czemu mówię o tym właśnie Wam?
----------------------------------------------
Tutaj można zachować anonimowość. Poza tym uważam, że wśród Was są inteligentne osoby, które niekoniecznie mnie zrozumieją, bo sam siebie nie rozumiem, ale które z tego bloga wyciągną coś dla siebie.
Chcę również pokazać jak łatwo można spaść z życiowego szczytu na życiowe dno.
Odbić się z tego g#wna jest naprawdę ciężko.
Odpowiedzi
ok, fajnie i cacy... Ale
pt., 2015-03-20 23:34 — Guestok, fajnie i cacy... Ale opisałeś to tak, jakbys pewnego dnie zasnął i obudził się z "piwnym brzuchem" w 2015 roku.
Może opisz, co spowodowało taką zmianę? Czyżby popieprzyły Ci się priorytety i swoją wartość zbudowałeś na niewłaściwych podstawach?
Taką zmianę spowodowało
sob., 2015-03-21 00:07 — PatrickPatrickTaką zmianę spowodowało stopniowe odpuszczanie sobie w ważnych kwestiach.
W zasadzie czuję się tak, jakbym po wejściu w związek sobie ze wszystkim odpuścił, bo jakby nie patrzeć jakiś cel zrealizowałem i jestem w związku ze spoko kobietą.
Za bardzo też skupiłem się na samej relacji zapominając o sobie. Słabe, ale prawdziwe.
Blog specjalnie napisałem w takim stylu. Wiele osób może przespać dajmy na to 2 lata lub jak ja 3 i nagle zdać sobie sprawę z tego jak daleko już się jest od tego, co się miało jeszcze nie tak dawno.
U mnie górę wzięło także lenistwo. Zresztą spójrz Guest na to: wstaję, idę do roboty, w której siedzę po 4 w tygodniu 12 godzin dziennie a jak z niej wracam to mam ochotę spać. Zrezygnować z niej nie zrezygnuję, bo pomimo tego, że wiele mi nie zostaje jest mnie stać na podstawowe rzeczy, nie wliczam w to oczywiście przyzwoitego odżywiania się czy w miarę spoko odzieży. Cóż, taki mamy klimat.
Wracasz po 12 godzinach i człowiek nie myśli o ćwiczeniu, zdrowym odżywianiu czy dbaniu o siebie tak jak wcześniej, tym bardziej, że nie pomagają już rodzice i nie ma na to środków.
W wolne dni nawet jakby się chciało coś zrobić, to po prostu się nie chce a i środków na karnet na siłkę brak.
Może to kolejna wymówka do tego, aby tylko siedzieć na dupie albo świetna opcja, aby w końcu ją ruszyć.
Uprzedzam pytanie - nie, nie ma innej i lepszej roboty, na której bym wyszedł lepiej finansowo odliczając koszty związane z dojazdami.
Chyba miałem podobnie, ale
sob., 2015-03-21 10:30 — f3s_mkChyba miałem podobnie, ale zaczałem w pewnym momencie
uwalać wymówki.
1. "Wielki Pan" chodził na siłownie. Jak nie pójde na siłownie, to jestem dupa. Już na trzepaku nie można ćwiczyć.
2. Musze mieć minimum Lacoste albo Ribuki czy Najki bo inaczej to jestesm dupa. Już nie mogę chodzić i swobodnie czuć się w trampkach "za dychę" albo kupić sobie czegoś w szmateksie.
3. NIE CHCE SIĘ - kurwa jak ja to lubie, mnie też się nie chce.
Kiedyś ważyłem 110kg, spadłem do 69, teraz mam 85 i zapierdalam ze sobą. Też mi się nie chciało. Nie, nie chodze na siłownie, zapylam sobie sam, da się.
I tak to jest, jak się skupisz na ...kimś, kto nie jest Ciebie wart.
Większość chyba tak miała, ja też. To się nazywa zbieranie doświadczenia.
A teraz proszę, skończ pisać jak potrzaskana 17 latka, która musi mieć Levajsy i Ajfona bo inaczej się na mieście nie może pokazać...
Peace.
1. Na siłownię wolałem
sob., 2015-03-21 11:26 — PatrickPatrick1. Na siłownię wolałem chodzić ze względu na różnorodność w sprzęcie.
2. Odkąd sam na siebie zarabiam to nie kupuję butów za 200 czy 300 zł
Nie patrzę też na znaczek.
Fakt faktem - kolejne doświadczenie jest.
Ciekawe...dobrze że napisałeś
sob., 2015-03-21 00:46 — Psotny wiatrCiekawe...dobrze że napisałeś takiego Bloga...
A czy był jakiś moment kulminacyjny, czy to było takie drążenie kropel w skale??
Będąc z tą dziewczyną odpuściłeś siebie to fakt. Lenistwo?
Czytając Bloga myślę że koncentrowałeś się głównie na wyglądzie fizycznym. Jeśli to się rzeczywiście zmieniło to jest to najbardziej zauważalna rzecz.
Moment kulminacyjny wg mnie
sob., 2015-03-21 11:22 — PatrickPatrickMoment kulminacyjny wg mnie nastąpił wczoraj. Wcześniej taka sytuacja do tej pory nie miała miejsca.
Do tej pory były to próby wpłynięcie na mnie, np. może być poćwiczył, może zaczniesz się zdrowo odżywiać itd.
jak robisz 4 dni to masz
sob., 2015-03-21 10:47 — Ulrich IIjak robisz 4 dni to masz wolne w pozostałe 3
ja ćwiczę w domu 3 razy w tygodniu po godzinie, z tym, że robię to regularnie
łapiesz za sztangi, lub\i na glebę i robisz pompki, nie myślisz że ci sie nie chce, że to nic nie da, po prostu robisz, a martwić sie będziesz potem
powtórzenia
powtórzenia
powtórzenia
powtórzenia
automatyzacja
wchodzi w krew i potem juz idzie, a organizm pamięta
pamiętaj że dotleniony organizm też inaczej pracuje (z głową włącznie)
wiosna to idealny moment aby zwlec się z tapczanu
Takie podejście miałem do
sob., 2015-03-21 11:23 — PatrickPatrickTakie podejście miałem do tego kiedyś.
Sprawdzało się
Tez to przchodzilem ale
sob., 2015-03-21 19:01 — SourcyTez to przchodzilem ale wkoncu dostalem kopa w dupe i jest dobrze
Sam widzę też po sobie, że
pon., 2015-03-23 15:21 — StaLIWO2424Sam widzę też po sobie, że gdy nabywam nową znajomość i staram się ją rozwinąć ćwiczenia i dbanie o siebie w pewien sposób schodzi na drugi plan, ćwiczyć ćwiczę, ale treningi są rzadsze niż przed tym. To głupie i dopiero ten blog uświadomił mnie, że też mam coś z lenia.
Tutaj notka do autora postu. Pamiętasz może jaką radość dawały pierwsze efekty? Może to Cię zmobilizuje
Spanie na laurach jest
czw., 2015-04-02 12:02 — 3noSpanie na laurach jest niebezpieczne jak spoczywanie na śniegu w zimę. Można zginąć w czasie snu...
Tym że nie masz już tylu znajomych ilu na studiach nie jest zaskoczeniem. Każdy przechodzi przez to samo. Ludzie zakładają rodziny, przeprowadzają się do innych miast, izolują się. Ja również jestem już kilka lat po studiach i teraz mam może 3-4 dobrych ziomków.
Łatwiej jest odbić się z dna, niż na przykład z połowy głębokości - bo wtedy nie widzisz że coś jest nie tak. Dopiero mocne pierdolnięcie o ziemię zmusza do zmian. Dotyczy to przede wszystkim naszych codziennych uzależnień. Żarcia, fajek, alkoholu, ćpania...