Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Needy/ no needy- wyjaśnienie problemu

Portret użytkownika Perry

Witam

Po ostatnim moim felietonie dostałem na pocztę kilka wiadomości z podziękowaniami. To bardzo miłe z waszej strony, cieszę się że mój blog pomógł rozjaśnić początkującym Userom zagadnienie związane z wywoływaniem emocji. Pozwolę sobie przytoczyć treść jednego maila:

”Perry jestes cymbalem i kanalia ale blogi robisz zajebiste. Piszesz w sposob bardzo prosty i jasny co mi bardzo odpowiada. Czekam na next bloga.
Pozdro 600”

Hmmm, to była pochwała czy może jednak pojazd? Wink Chuj wie, ale autorze tego maila- mówisz masz. W dzisiejszym blogu postaram wyjaśnić wam istotę tak hejtowanej postawy bycia needy. Wpis zostanie stworzony na bazie moich doświadczeń, przedstawię w nim wyłącznie swój punkt widzenia tego problemu. Wiadomo, że ile ludzi tyle może być opinii bo granica między byciem needy/ no needy jest cienka jak zupka więzienna. To jest śliski temat i szanuję jak ktoś ma inne zdanie. Jeśli tak jest to gorąco zachęcam do przedstawienia go w komentarzu. Jak zwykle postaram się pisać prosto (W sumie to nie muszę się starać bo z natury jestem prostym chłopem). Ok, zaczynamy.

„Zadzwoń do niej za 3 dni od spotkania”
„Nie pisz pierwszy po randce bo wyjdziesz na needy”
„Nie mów lasce że ci zależy ty needy jamniku”
„Dzwonisz do niej i proponujesz dwa terminy spotkań- tylko pamiętaj by nie były one dzień po dniu i koniecznie muszą być o różnych godzinach”
„Nie pisz z nią na fejsie bo wyjdziesz na needy”.

Heh- kto tego nie zna. Ile ja się podobnych rzeczy tutaj naczytałem. Znam to tak dobrze, że jakbyś obudził mnie w środku nocy to mógłbym to wyrecytować bez najmniejszego zająknięcia. Człowiek założył sobie konto na podrywaju, naczytał się takich głupot i później próbował wcielić to w życie. Jednak zazwyczaj przynosiło to mierne efekty. Co z tego że odzywałem się 3 dni po poznaniu dziewczyny, jak tak naprawdę przez te 3 dni chodziłem osrany że laska o mnie zapomni? Chyba nie muszę pisać jaki był finał takich gierek i rozkmin? Wink Dla mnie bycie needy/ no needy to nie jest coś co robisz. Dla mnie to stan umysłu. Tak jak powiedziałby to Owen z RSD- „bycie dobrym z kobietami to nie to co robisz, tylko to kim jesteś”. I to jest kluczowe aby zrozumieć ten problem- „być a nie robić”.

Moje interpretacje needy/ no needy

Needy

Jest to postawa wewnętrzna kiedy to czujesz się źle gdy nie posiadasz dziewczyny. Jest ci z tego powodu smutno, chodzisz jakiś taki podkurwiony a twoim jedynym marzeniem jest to aby być w związku, aby mieć tą upragnioną kobietę. „Gdy zdobędę tą dziewczynę to wtedy ho ho- wszystko się zmieni i będę szczęśliwy”. Bzdura- aby być szczęśliwym z kobietą musisz być szczęśliwym sam ze sobą (to zdanie też wyczytałem kiedyś na podrywaju, jednak do końca nie zdawałem sobie sprawy o co w nim tak naprawdę chodzi bo sam byłem needy. Teraz wiem że jest w nim dużo prawdy). I teraz- jeśli prezentujesz taką postawę to nic nie osiągniesz poprzez dzwonienie do kobiety na
3, 5 czy 15 dzień. Nic ci nie da to że zgrywałeś niedostępnego czy też fakt że unikałeś kontaktu internetowego ponieważ emocjonalnie jesteś w dupie.

Dlatego tak ważne jest by posiadać pasję/ hobby. Tu też jest ciekawa sprawa- bo dużo kolesi myśli: „No, na podrywaj w podstawach Gracjan napisał że prawdziwy facet musi mieć hobby, to ja sobie coś znajdę”. Później taki delikwent jeden z drugim idzie na randkę i próbuje na siłę pokazywać jakie to on ma zajebiste życie i że ma mnóstwo zainteresowań. Mówi do dupy: „Hej, dziewczynko! Lubię grać na skrzypcach a w weekendy łowię rybki na blachę, ale ze mnie cool koleś co? ;)". Takie rozumowanie jest z góry skazane na porażkę. Owszem- powinieneś posiadać jakieś hobby jednak to musi być coś co naprawdę lubisz. Coś co daje ci powera i kopa do działania. Coś co sprawi że sukcesy/ porażki z kobietami nie będą twoim jedynym źródłem pozytywnej energii.

No Needy

Postawa cechująca się zadowoleniem z życia bez względu na to czy masz pod sobą harem kobiet czy też żadna na ciebie nie leci. Gdy prezentujesz postawę no needy to robisz to na co masz ochotę i masz w dupie rezultat. Będąc no needy możesz wydzwaniać do dupy 10 razy dziennie i często mówić że ci na niej zależy, jednak aby to zatrybiło musisz być całkowicie przekonany o swojej wysokiej wartości. I lasce się to spodoba bo zobaczy jak bardzo masz na wszystko wyjebane (jednak musisz mieć wyjebane rzeczywiście). Po prostu dzwonisz do laski kiedy tylko masz na to ochotę, nie rozkminiasz jak ona zareaguje. Masz ochotę podziękować kobiecie za randkę- to bez zastanowienia bierzesz telefon do łapy i wybierasz jej numer. W zasadzie mając wysoką wartość to obojętnie co byś nie zrobił to i tak ci to ujdzie płazem. Kiedyś bez zastanowienia podszedłem do laski na parkiecie i powiedziałem do niej: „Długopis”, oczywiście na autentycznej wyjebce. Ona do mnie: „Co długopis?”. „Nie wiem”- odpowiedziałem z bananem na mordzie. Ona przejęła mój stan i później jakoś tak sama wywiązała się z tego fajna znajomość. A ze świeższych historii, to pamiętam że 2 tygodnie temu również na baletach podszedłem do dziewczyny przy barze i pierwsze co powiedziałem to było: „Kocham cię”. Teraz pewnie część Userów pomyślała sobie: „Coooooooooo? Jaki koleś? Co on odpierdala, ależ on jest needy!”. Co prawda nie przespałem się z tą dziewczyną, ale miło spędziliśmy resztę nocy.

Podsumowując:

Postawa needy: rozkminiasz, czujesz się źle bez kobiety i stosujesz jakieś sztuczki i techniki.

Postawa no needy: bierzesz od życia to na co masz ochotę i masz głęboko w dupie rezultat. Cokolwiek będzie się działo- masz to całkowicie gdzieś.

Pozdrawiam
Perry

PS: Na jakiś czas niestety będę musiał odpuścić aktywność na portalu, bo od jutra czeka mnie nawałnica obowiązków. Nie tęsknijcie za mną Wink

Odpowiedzi

Portret użytkownika septo

Perry właśnie o to chodzi -

Perry właśnie o to chodzi - wpadasz na stronę i na początku łykasz jak młody pelikan albo wojujesz. Następnie dostosowujesz cudze słowo i metody pod siebie dawkując i wykluczając kolejne z nich, - sprawdzasz, wnioskujesz, aż w końcu możesz dać coś od siebie.

Najciekawsze jest to, że zazwyczaj dochodzi się do tych samych wniosków, do których doszli inni. Zawsze na końcu dopiszesz się do frakcji uwodzących na potęgę, albo tych którzy wolą "żeby to było następstwem samorozwoju". Jedno i drugie wypracowuje się na bazie własnych doświadczeń oraz tego, co mówili tutaj współbiesiadnicy lub poprzednicy.

Jednym słowem jakkolwiek by nie oceniać podrywaja, każdy z nas uzyskał tutaj ziarenko fermentu intelektualnego i jakąś tam roślinkę sobie wyhodował.

Zajebisty blog, jak każdy z

Zajebisty blog, jak każdy z resztą. Będę czytał

Portret użytkownika Mendoza

Moim skromnym zdaniem gierki

Moim skromnym zdaniem gierki manipulacyjne których można się tutaj nauczyć w przyszłości sie przydają. Łatwiej wykminić w co kobieta gra i jak omijać toksyny, jeżeli samemu sie podobne akcje w przeszłości odstawiało lub czytało jak to robić na podrywaj.org lub u niektórych PUA.

Portret użytkownika KSUZ1922

Perry Dobry blog

Perry

Dobry blog bardzo,ulubione.

Pozdrawiam.

Ale raczej nie będe tęsknił Laughing out loud hehe

Portret użytkownika NiCo

Wracasz ze spotkania, było

Wracasz ze spotkania, było super, laska Ci się podoba. Jednak źle korzystając z wyczytanej wiedzy, przypierdalasz chłodnikiem. Czekasz dzień, drugi, srasz w gacie. W końcu załóżmy ona się odzywa.

"Hej, co tam? Co się nie odzywasz"

podjarany odpisujesz..

"Heeej, u mnie spoko. Spptkajmy sie w srode co Ty na to?"

Sytuacja druga. Wracasz wieczorem ze spotkania, idziesz spać. Odzywasz się rano, wymieniacie kilka smsów. Po pracy/szkole dzwonisz i proponujesz spotkanie.

Gdzie jesteś bardziej needy? Taki prosty przykład który nasunął mi się na myśl, ale wydaje mi się że fajnie obrazuje o co chodzi. Więcej naturalności, mniej gry!

Na prawdę fajny blog na zakończenie dnia. Smile

Portret użytkownika Kołboj

Panie Perry to co żeś pan tu

Panie Perry to co żeś pan tu nabazgrał wystarczy za wszystkie lekcje Gracka (z całym dla Niego szacunkiem).

Szczęśliwie się czuć ze sobą, w swojej skórze itd. ...od taka tajemnica uwodzenia Smile

Pozdrawiam!

Portret użytkownika brudneskarpety

No i zgadzam się z tym co

No i zgadzam się z tym co piszesz Perry. Ja przestałem być needy kiedy nabrałem jakiegoś tam doświadczenia z laskami i czułem, że i tak i tak sobie jakąś znajdę kiedy będę chciał. Wcześniej żeby do tego dojść potrzebowałem różnych technik, sztuczek. Właściwie ciągle wielu używam, ale stały się one częścią mnie. Teraz mam postawę jaką opisałeś w No Needy i widzę wielką różnicę jak to działa na kobiety. Bo one to czują.