
Witajcie panowie. W tle Brazylia i Kolumbia zapewniają ciekawe widowisko, lecz dzisiaj powiedziałem sobie, że muszę to dodać. W związku z wczorajszą sytuacją i dzisiejszą wizytą lekarską chce mieć odbicie od tej relacji jak i mego obecnego stanu. Lecz byłbym zbyt skrajnym egoistą – z tej historii będziecie mogli sporo wyciągnąć, a przy okazji zobaczyć „Jak to jest”. Bo coraz częściej widzę, że faceci nie rozumieją kobiet, a nawet można by powiedzieć że nie chcą ich zrozumieć… Kto chce, niech czyta dalej. Ostrzegam – jeśli jesteś skrajnym „romantykiem”, lepiej przestań już teraz, bądź schowaj moralność do kieszeni i spędź parę minut nad moim blogiem. Zobacz, jak to wygląda naprawdę. Nazwijmy ją S.
Zauważyłem ją na początku niedawno skończonego roku szkolnego. Ładna dziewczyna. Nie rakieta, ale miała w sumie coś, coś co jednak łączy, wiesz że to ta. Chociaż tak czy inaczej, życie jak i strona nauczyła mnie nie brać relacji damsko-męskich na poważnie (rada nr 1). Na początku chciałem ja po prostu przerżnąć – wyglądała jak jedna z aktorek sławetnej Gry o Burdel. ;> W sumie jakoś się to potoczyło, że poznaliśmy się na jakiejś imprezie. Wtedy już miałem ten flow, znajomość ludzkiej natury, wszystko szło gładko i spokojnie. Nie miałem parcia na tą relację, ponieważ świetnie układało mi się z inną dziewczyną – moją obecną partnerką. Pamiętam tylko, że nie miałem w sumie kogo wziąć na studniówkę – wiedziałem że moja dziewczyna (wtedy jeszcze nie) na pewno chciała iść, ale chciałem wziąć kogoś innego i zaprosić S. Tutaj też nie miałem na to parcia – na spotkaniu ze znajomymi, gdy ona również z nami była, coś tam sugerowałem, ale wyszło na to że już ma partnera, więc koniec końców na studniówce pojawiłem się z W. Paręnaście dni później rozpoczęliśmy dłuższą relację, która trwa do dziś. W międzyczasie na różnych imprezach itp. (jesteśmy w luźnym związku i to wam również polecam, kiedyś o tym napiszę dłuższy blog – rada nr. 2) poznawałem różne dziewczyny, jakieś przyjemne relację, ale nic więcej. I w sumie często przewijał się również temat S, która stała się obiektem wzdychań mojego najlepszego przyjaciela.
Dwa miesiące później mieliśmy imprezę przedmaturalną. Oczywiście, na nią również wybierałem się bez dziewczyny – tak w sumie umówiliśmy się z resztą chłopaków. W środku okazało się że na imprezie jest S… i w sumie szybko poleciało. Lizanie? Seks? Pewnie jedno wam w głowie, ale nie, tutaj skupiłem się na tym, by stworzyć podwaliny do ciekawej relacji w okresie wakacyjno-studyjnym. Dodatkowo, nie chciałem zdradzać partnerki. Choć i tak to nie powstrzymało nas od pewnego rodzaju pocałunku. Delikatnego, spokojnego, ale zostającego na długo w głowie. Mógłbym wtedy polecieć w coś dłuższego, a nawet zaprowadzić ją do toalety… ale nie chciałem. I w sumie opłaciło mi się.
Kontakt urósł. Na chwilę oddaliłem się od W i w pewnym sensie S zaczęła to skrzętnie wykorzystywać. Spokojne zagadywania na fejsie zamieniało się w sensualną relację z erotyzmem w tle. Motyw zdrady pociągał ją, jak również i mnie (rada nr. 3 – kobieta z chęcią zdradzi, jeśli poczuje emocjonalny wachlarz, i chęć przygody). W międzyczasie razem z W odnaleźliśmy lepszy kontakt, lecz myśl o S zawsze pozostawała. Gdy W była raczej synonimem stabilizacji i fajnej relacji, tak S była przygodą, adrenaliną, tajemnicą. Relacja z jedną jak i z druga rozwijała się i wszystko mogłby się potoczyć inaczej… Gdyby nie to że w życiu S pojawił się związek z nowym, miskowatym chłopakiem. Nie miałem jej tego za złe – ja mam dziewczynę, ona w 100% może mieć chłopaka. Lecz robiło się coraz bardziej ciekawie.
Miesiąc temu trzeba było oblać matury. Moje chorobowe wybryki dawały się we znaki więc na ognisku pojawiłem się swoim samochodem. Nowy chłopak czuł zagrożenie. Głównie dlatego że był przyjacielem mojego dobrego kumpla, z którym tam chciałem spędzić najwięcej czasu. Co najciekawsze, S siedziała blisko mnie lecz nowy cały czas uciekał
. Choć był moim znajomym, praktycznie w ogóle się nie odzywał, gdy zagadywałem. Gdy ja się śmiałem, on chorobowo wręcz trzymał swoją zdobycz na kolanach, lub brał ją za rękę, chcąc pokazać – „ona jest moja”. Parę dni później i ona i ja, mieliśmy z tego zachowania bekę. Choć ja miałem dziewczynę a ona chłopaka… Łączyło i łączy nadal nas coś więcej. Oczywiście, dystans i życiowa nauka nigdy nie pozwalała mi na „wysokich lotów teksty o romantyzmie”, chorobliwych prezentach itp. Nigdy w życiu.
Ponowny kontakt. Ją ciągło do niej, mnie do niej. Każdy żył swoim życiem ale żaden o żadnym nie zapominał. Tydzień temu naszą maturalną ekipą wyszliśmy oblać zdaną maturę. Znowu w bezalkoholowym szaleństwie rozmawiałem z wszystkimi, będąc już typowym centrum towarzystwa, co jeszcze bardziej skłaniało S do rozmowy ze mną. W końcu, rozmawiając tylko ze mną, spytała o W. Typowe, gdy dowiedziała się że dalej z nią jestem, praktycznie ucichła. Bez fajerwerków, nasza drużyna spotkała się wczoraj ponownie. W lekko okrojonym składzie, około 22 zostaliśmy już sami. Dotyk, emocje, rozmowa. Tliło się. Wcześniejszego dnia zaproponowałem jej, że ją odwiozę. Robiłem to, na co miałem ochotę. I choć wizja bloku, mojej choroby i nie śpiących rodziców powstrzymała mnie przed dostaniem się do jej łóżka, czuje że nasza relacja jeszcze bardziej się rozwinęła.
Gdy odezwała się pytając czy wróciłem, napisałem jej, to na co miałem ochotę. Na to, by ją pocałować, zerżnąć i odjechać. I w sumie, ten scenariusz był jak najbardziej prawdopodobny, tyle że jebany wirus powstrzymuje mnie od całowania (o tym później). Dalej z kontekstu rozmowy wyniosłem że wręcz żałowała, że tego nie zrobiłem. A dzisiaj? Wybiera się na wesele ze swoim chłopakiem. Nie powstrzymało jej to jednak wysłać mi zdjęcie swojego zdjęcia z nową fryzurą.
Na dzień dzisiejszy każdy z nas ma swoich partnerów ale wiem, że to dopiero początek. Nie mam zamiaru być ani plastrem, ani przyjacielem. Ona dobrze o tym wie. Tutaj ważna jest postawa, pewność siebie, rama którą nakładacie na relację. Do tego trzeba czasu ale powtórzę – warto.
Co możecie z tego wynieść? Po pierwsze – w nastoletnim wieku baw się relacją. Nie rób wielkich miłosnych zachwytów, romantycznych uniesień, po prostu baw się i żyj. Wiedz, że jeśli będziesz tak postępował, zawsze znajdzie się chłopak podobny mi, z którym kobieta będzie się chciała udać w ciekawą przygodę. Bo one tego pragną, powinniście to dobrze zapamiętac. Im więcej zauroczysz się w kobiecie, tymbardziej będziesz na gorszej pozycji.
Dodatkowo, o którym chciałem trochę napisać, jest moja dzisiejsza sytuacja. Lekarz wydał wyrok – od miesiąca do trzech, w zależności jak będzie ustępowała choroba, nie mogę imprezować, całować, uprawiać sportu i pracować – jedynie siedzieć w domu. Zapowiadały się najciekawsze i najdłuższe wakacje. Mam lekki spadek formy psychicznej, ale wiem że się nie poddam. Zajmę się rozwojem, przeczytam wiele książek, jakoś to przeżyje. Ale wiem że TY MOŻESZ. WIĘC DZIAŁAJ, ROZWIJAJ SIĘ, NIE PŁACZ NA FORUM. NIE UŻALAJ SIĘ NAD SOBĄ. Spraw aby te wakacje stały się najlepszą imprezą, na której mogłeś uczestniczyć.
Baw się, żyj, pracuj. Pozdrawiam, mgk.
Odpowiedzi
Brakowało mi na forum takich
sob., 2014-07-05 16:03 — HochsztaplerBrakowało mi na forum takich raporcików z nutką bloga o moralności
Świetny wniosek jak i cały tekst. Pozdrawiam.
Brawo ! Tekst zdecydowanie
sob., 2014-07-05 16:39 — DakBrawo ! Tekst zdecydowanie nalezy do tych z których można cos wynieść
Juz myslalem ze nie dodasz ;p
sob., 2014-07-05 17:26 — BiodegradowalnyJuz myslalem ze nie dodasz ;p pozytywnie
Ja ci współczuję tego wirusa,
sob., 2014-07-05 17:38 — brudneskarpetyJa ci współczuję tego wirusa, akurat na wakacje. Swoją drogą ciekawe jak to jest podrywać dziewczynę bez możliwości całowania xd
Niczym się nie chwalę. Nie
ndz., 2014-07-06 11:08 — mgkNiczym się nie chwalę. Nie wiem jak u ciebie, ale u mnie okres "chwalenia się dupeczkami u ziomeczków" dawno minął, polecam to uczucie
Napisałem ten tekst głównie po to, że do ludzi teoria po prostu nie wchodzi, chciałem pokazać na prawdziwym przykładzie, jak wygląda życie. Chce, żeby inni zdali sobie sprawę że zdupcony system romantycznych uniesień i disneyowskiej koncepcji miłości po prostu nie istnieje. A jeśli by dążyli do wielkich miłosnych gestów, niech poczekaj na dojrzały wiek i dojrzałą partnerkę.
Mononukleoza - da ci coś ta wiedza?
Szczerze - jeśli ktoś by ją poderwał, byłbym zadowolony. Wiesz, wyższy poziom świadomości daje sobie spokój z zazdrością i poczuciem niższości. Nazywam to odrzuceniem własnego ego - o tym również mówił Tyler w swoich RSD'owskich filmikach. Dzięki temu nie żywie do niej egoistycznych uczuć, które polegałyby, by za wszelką cenę pozostawić ją przy sobie, lecz cieszyłbym się że znalazłaby kogoś lepszego. Z drugiej strony dało by mi to motywację i jeszcze większego kopa do dalszej pracy nad sobą.
Ale wiem, że długo nie znajdzie nikogo lepszego.
W dodatku - gardze użalaniem. Na swoim przykładzie chciałem pokazać, że może byc chujowo i iść dalej. Bo widzisz, dla mojej ekstrawertycznej duszy i uzależnienia od bycia w centrum uwagi ta choroba sprawia że przez ten czas umieram społeczne ;> Ale właśnie, zamiast rozpaczać, jak to jest chujowo itd. wolę iść do przodu i robić to, co mogę. Nie mogę uprawiać sportu - poczytam książki. Nie mogę pracować fizycznie - spróbuje poszukać alternatywnego zarobku. Niektórzy mogą wszystko a siedzą na dupach. Rozumiesz konkluzje?
Pozdrawiam
#zazdro serio
sob., 2014-07-05 22:36 — UncleSam#zazdro
serio
a cóż to za wirus jeśli można
ndz., 2014-07-06 10:09 — agm88a cóż to za wirus jeśli można wiedzieć?
"Tutaj ważna jest postawa,
ndz., 2014-07-06 19:24 — Mendoza"Tutaj ważna jest postawa, pewność siebie, rama którą nakładacie na relację. Do tego trzeba czasu ale powtórzę – warto."
Moim zdaniem również warto.
Mnie ostatnimi czasy
wt., 2014-07-08 17:37 — Fresh_ManMnie ostatnimi czasy podrywają tylko małolaty, i to nie że 15, 16 lat oooo nieeee, same 12-14!!! chłopaki się już śmieją że pedofilem jestem
Chyba muszę sam zacząć działać bo do tej pory wszystko na tacy dostawałem 