
Duuuużo czasu minęło zanim ostatni raz zajrzałem na tę stronę. Prawie rok. W pewnym momencie zwątpiłem w to wszystko. Być może zabrakło mi pewnej werwy, niezbędnej w tym wszystkim. Być może wpływ na tę decyzję miały związki niektórych moich znajomych, którzy nie wierzyli w "ten cały bullshit" (wg nich). Miałem też wiele spraw na głowie, m.in. maturę, ogarnianie spraw związanych z przyszłymi studiami, wyjazd za granicę i wiele innych rzeczy kolidujących niejako z podrywem. Są wakacje. Dość często bywam w klubach lub na innych imprezach/spotkaniach (domówki, grille, itp, itd). Ostatnio coś w tych klubach mi nie szło. Pieprzyłem 80% podejść. Ewidentnie coś robiłem źle. W sobotę kumple wyciągali mnie na kolejną imprezę w nadmorskim klubie. Oczywiście zgodziłem się. Kilka dni przed tą imprezą jendak, z ciekawości odwiedziłem tę stronę, zalogowałem się i poczytałem swoje dawne blogi. Czytając je, czasami nie dowierzałem, że zaliczałem tyle fajnych akcji z panienkami, progres był widoczny, a mimo wszystko zaprzestałem tego. To był błąd. Teraz to zrozumiałem. Dokładnie po tej sobotniej imprezie, ale do rzeczy...
Tak więc przeczytałem kilka blogów Hoon'a i innych doświadczonych "graczy" na tej stronie. Obejrzałem kilka filmików i nakręciłem się na solidny clubbing. Przypomniałem sobie istotne sprawy (m.in. energia, postawa, podbicie, zasada 3 sekund, itd) i ruszyłem na noc pełną wrażeń.
Tego dnia postanowiłem nie pić dużo. Pamiętałem, że podryw idzie lepiej, gdy ma się 0 lub tylko trochę promili we krwi. Wypiłem więc piwko i jednego drinka, po czym ruszyłem z kumplami do klubu. Po drodze zauważyłem ze znajomym trójset panienek. Dwie naprawdę solidne blondynki, trzecia niezbyt interesująca. Kumpel (który raczej nie jest dobry w sprawach podrywu) pokazuje mi je i komentuje ich wyzywającą aparycję. Zaproponowałem mu, żebysmy do nich zagadali, ale on ten pomysł natychmiast odrzucił i pognał dołączyć do reszty znajomych. Długo się nie namyślałem. Podbiłem do tego trójestu i otworzyłem jakimś pytaniem o kluby. Dziewczyny od razu uśmiech i mówią do mnie, że właśnie idą do tego samego klubu co ja, ale nie bardzo wiedzą, gdzie on jest i pytają się czy moga iść z nami. Oczywiście zgodziłem sie. Przedstawiły się, powiedziały, że przyjechały na wczasy z miasta oddalonego o ok. 600km. Dodatkowo okazało się, że wszystkie 3 są studentkami. Niestety, przed klubem jeden z moich znajomych się zatrzymał, zrobiło się jakieś zamieszanie, a do dziewczyn dołączył jakiś ich podpity znajomy, z którym one wbiły do środka. Wbijam więc do klubu z kumplami. Przypomniałem sobie, jak ważne jest samo wejście do klubu. Wkroczyłem pewny siebie, uśmiechnięty i pełen energii. Nastawiłem się na dobrą zabawę. Było jeszcze dość wcześnie (przed 22) i ludzie dopiero zaczynali się schodzić. Parkiet był prawie pusty. Moi kumple zamówili sobie po piwku i siedli na loży. Postanowiłem nie próżnować i widząc, iż studentki, które poznaliśmy przed wejściem do klubu, tańczą ze sobą na parkiecie podbiłem do jednej z nich i zacząłem z nią tańczyć. Czułem na sobie wzrok innych kobiet znajdujących się już w klubie. Dosłownie, czułem się jakbym rozkręcał imprezę. I tu kolejny ukłon w stronę Hoon'a, który w swoim blogu "Gra nocna czyli DYNAMIKA SPOŁECZNA cz.1 By Hoon" zawarł wiele jakże cennych wskazówek, jeśli chodzi o NG. Wspomniał on bowiem o tym, że nawet jeśli parkiet jest pusty to warto być jednym z pierwszych. Nim się spostrzegłem, parkiet był pełen ludzi, w szczególności gorących panienek.
Wyszedłem na zewnątrz, w celu ochłonięcia i przewietrzenia się. Gdy wróciłem, studentki zniknęły z mojego pola widzenia, ale nie przejmowałem się tym, gdyż miałem w sobie zajebiście dużo pozytywnej energii! Zauważyłem 3 dziewczyny tańczące w kółku z jakimś kolesiem. Z bananem na twarzy podchodzę. Ku mojemu zdziwieniu koleś skleja ze mną piątkę i bierze jedną z dziewczyn w obroty. Ja zrobiłem to samo. Nagle patrzę, a tutaj uśmiecha się do mnie i łapie ze mną kontakt wzrokowy dziewczyna, która zaszufladkowała mnie niegdyś jako "przyjaciela". Dawno jej nie widziałem. Oczekiwała chyba, że rzucę się na nią jak pies i będę błagał, żeby ze mną zatańczyła. Cóż... przeliczyła się. Przywitałem się z nią i powiedziałem jej, żeby się dobrze bawiła, po czym czując powiew zwycięstwa oraz widząc jej zszokowaną minę odszedłem od niej i pognałem w inną część klubu. Tańczę sobie i dyskretnie się rozglądam. Nagle widzę dziewczynę tańczącą samotnie. Załapała EC, więc nie miałem czasu do namysłu, podbiłem, wziąłem jej dłoń i zacząłem z nią tańczyć. To był dłuuugi taniec. Laska była ogarnięta w temacie. Złapałałem ją za rękę i wyprowadziłem na zewnątrz. Pogadaliśmy chwilę po czym wklepała mi swój nr telefonu. Zdziwiłem się, gdy powiedziała mi, że ma 22 lata (czyli jest 3 lata starsza ode mnie) i choć ona dopytywała o mój wiek, starałem się owiać go tajemnicą i nie wyjawiać jej. Wróciliśmy do klubu i potańczyliśmy jeszcze chwilę. Wtedy zauważyłem koleżankę, starszą ode mnie o rok, która uśmiecha się do mnie i mówi mi, że chętnie by ze mną potańczyła. Poznałem ją niedawno, wydawała się niedostępna, a tu zonk, sama pyta się o taniec. Moje ego w tym momencie jeszcze bardziej wzrosło. Byłem wręcz przepełniony energią i wiedziałem, że ta noc skończy się dobrze. Potańczyłem więc z tą koleżanką i pogadałem z nią chwilę. I tak mijał czas, tańczyłem jeszcze z wieloma innymi dziewczynami, ale tu już nie będę wdawał się w szczegóły.
Po pewnym czasie jeden z moich kumpli (bardziej ogarnięty w temacie podrywania) mówi do mnie "Patrz teraz." i podbija do wybornej laseczki od tyłu, po czym zaczyna z nią dość namiętnie tańczyć. Otworzył trójseta, gdyż obok tej dziewczyny tańczyły też jej 2 koleżanki. Jedna wyższa, druga niższa. Wyższa solidne hb8. Nie mogłem zmarnować takiej okazji. Pamiętam, że miałem obawy, byłem pewien zlewki i szyderczego wzroku kumpla. Powiedziałem mu nawet, że dostanę pewną zlwekę, ale w końcu się przełamałem i podbiłem do tej solidnej hb8. Spytałem skąd jest, odpowiedziała, że z Katowic, więc raczej daleko ode mnie (mieszkam na Pomorzu). Powiedziałem jej: "Chodź, sprawdzimy jak tańczą dziewczyny ze Śląska", popatrzyłem jej prosto w oczy i zacząłem z nią tańczyć. Niewinny taniec przerodził się w mega namiętny. Z tą dziewczyną tańczyłem najdłużej. Wykorzystałem pewne techniki eskalacji, które pokazywał Still i O'Rety w swoich filmikach instruktażowych - przydały się. Tańcząc z nią czułem na sobie wzrok sfrustrowanych kolesi, ewidentnie bojących się zagadać do jakiejkolwiek dziewczyny (w każdym klubie tacy są, kiedyś sam byłem jednym z nich). W międzyczasie wyprowadziłem ją na zewnątrz za rękę, pogadałem z nią trochę, po czym wklepała mi swój nr telefonu. Około godziny 4.00 dziewczyna, z którą tańczyłem, wraz z jej koleżankami (jedną z nich była ta, z którą tańczył mój kumpel) stwierdziły, że zmywają się już. Kumpel miał to szczęście, że jego panienka (17 lat) była młodsza od tej mojej (18 lat) i bez problemu zaliczył KC. Złapałem target za biodra, kumpel zrobił to samo z jego targetem i poszliśmy je odprowadzić pod ich domek wypoczynkowy. Po drodze rozmawiałem z nią, starałem się, żeby ona też angażowała się w rozmowę (50/50) i chyba mi się udało. W pewnym momencie wyznała mi, że ma swoje zasady, których nie łamie. Jedną z nich jest to, że nie całuje się z pierwszym lepszym chłopakiem, bo wtedy uważałaby się za puszczalską. I podejrzewam, że gdyby mi tego nie powiedziała to może udałoby mi się doprowadzić do KC, ale po tym zacząłem mieć wątpliwości, co do tego przedsięwzięcia. Pod tym domem postaliśmy chwilę z dziewczynami, pożartowaliśmy, one sypały podtekstami (np. powiedzenie, że jak ktoś ma zimne dłonie to jest dobry w łóżku, i inne bzdety). Potem się z nimi pożegnaliśmy, kumpel znowu KC, a ja się zawahałem, nie chciałem ryzykować znajomości (mam jej nr, więc spotkam się z nią, a wtedy już powinienem domknąć KC) , więc tylko przytuliłem target, po czym z kumplem wróciliśmy do domów, żeby odespać tę, jakże fascynującą i pełną emocji noc.
Konkludując, z czystym sumieniem stwierdzam, że ENERGIA jest najważniejsza! Nie warto jej bagatelizować, bo naprawdę jest to jeden z najważniejszych (o ile nie najważniejszy) czynników podrywu. Pamiętajcie - wszystko zaczyna się w głowie. Inner game to podstawa. Dziewczyny obserwują nas tak samo jak my obserwujemy je. Facet emanujący pozytywną energią sprawia wrażenie pewnego siebie, dobrze bawiącego się kolesia, który wie po co tu przyszedł, zatem jest bardziej atrakcyjny dla dziewczyn. Już nigdy nie pójdę na imprezę obojętny lub zniechęcony, bo to się potem odzwierciedla na podrywie. Oby więcej takich akcji jak ta sobotnia... 
Odpowiedzi
wnioskuje że twoje myślenie o
wt., 2012-07-24 00:31 — jasssssswnioskuje że twoje myślenie o kobietach jest obecnie takie...podejdę do niej i będe się świetnie bawił,nic nie oczekując,nie patrze na razie na jej wygląd itp,a w dzień masz tez taką energię na ulicy...
Powiem Ci, że gdybym nie
wt., 2012-07-24 00:39 — MaykelPowiem Ci, że gdybym nie patrzył na wygląd to chyba nie byłbym facetem.
Raczej każdy facet zwraca na to uwagę, taka już nasza natura przecież. Oczywiście - to osobowość sprawia, że dana kobieta staje się prawdziwą "perłą", ale nie oszukujmy się - wygląd też jest ważny.
Staram się dobrze bawić, bo gdybym nonstop gdybał co ona sobie może pomyśleć, to chodziłbym spięty, w efekcie podryw byłby nienaturalny.
W dzień staram się być równie pozytywny, ale wiadomo - różnie bywa. Czasami każdy ma jakiś gorszy dzień, wtedy jednak nie biorę się za podryw
"Przywitałem się z nią i
wt., 2012-07-24 11:45 — Theone90"Przywitałem się z nią i powiedziałem jej, żeby się dobrze bawiła, po czym czując powiew zwycięstwa oraz widząc jej zszokowaną minę odszedłem od niej i pognałem w inną część klubu."
-Dobre aż mi się ząby pokazały jak to przeczytałem
Fajnie to wszystko napisałeś i dość jasno przedstawiłeś, ale moje klimaty to raczej na spontana, nigdy nie myślę co po prostu podchodzę i robię to na co mam ochotę.
(w granicach rozsądku)
masz racje, energia jest
wt., 2012-07-24 20:02 — Jaymasz racje, energia jest najważniejsza..
My faceci jesteśmy tak zbudowani, że jak osiągniemy jakiś sukces, to dostajemy takie przypływy tej energii, że jesteśmy normalnie w stanie "góry przenosić" heh..
Więc im więcej udanych podejść zaliczysz jednego dnia, tym więcej masz energi w sobie i czujesz się jeszcze pewniej niż zwykle i to jest to.