Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Nadzieja umiera ostatnia - wyruchana mężatka.

Cześć.
W piątek przed świętami jak co weekend, robiłem sobie podejścia do kobiet. Starałem się jak nigdy przedtem, używałem wszystkich technik, które pamiętałem z ostatnich 15 lat doświadczenia...jednak nie było zbyt cudownych efektów, z żadną dziewczyną nie zbudowałem nic nadzwyczajnego. Pomyślałem sobie, pierdole to - wracam do domu, i poszedłem w stronę auta. Przechodząc przez rynek zobaczyłem całkiem nieźle wyglądającą dziewczynę, która czekała na przystanku. Stwierdziłem, że zrobię ostatnie podejście, podszedłem do niej mówiąc :
Ja: "Cześć, wyglądałaś dobrze z daleka, dlatego do Ciebie podszedłem i chce cie poznać"
Ona: "Ahaa, wyglądałam dobrze stamtąd, a z bliska już nie?" - uśmiecha się zalotnie.
Ja: "Z bliska nieco gorzej, ale da się wytrzymać, nadal tu jestem więc nie wystraszyłem się aż tak, jestem Adrian"
Zaczęła się śmiać, utrzymując kontakt wzrokowy. Też zacząłem się śmiać pokazując że to było powiedziane humorystycznie.
Podała mi rękę i również się przedstawiła. Widziałem że nadjeżdżał jej pojazd, więc zaproponowałem iż wpiszę jej swój numer w telefon i żeby puściła mi sygnał. Tak zrobiła, po czym wsiadła w tramwaj.
Myślałem że skończy się jak zazwyczaj. Poda numer, a później nie będzie odpisywała. Postanowiłem sobie, że nie będę się do niej odzywać 3 dni, a następnie zadzwonię około godziny 18:30.
Następnego wieczora, znów wyruszyłem na polowanie. Kiedy brałem Facebooka od dziewczyny w galerii, zobaczyłem że laseczka z przystanku do mnie napisała smsa. Miałem czekać 3 dni...ale skoro sama napisała to trzeba kuć żelazo póki ciepłe. Odpisałem jej. Spytała co robię wieczorem. Napisałem, że nie mam planów. Ona odpisała, że kończy pracę o 20 i jeśli mam ochotę to możemy iść na piwo.
No dobra...tylko że ja nie pije piwa. Spotkaliśmy się o 20:30. Okazało się, że ona jest w Katowicach dopiero od 3 tygodni i nie zna żadnych miejsc, gdzie możemy iść. No więc udaliśmy się do pubu. Zamówiłem 2 piwa(bezalkoholowe dla mnie). Posiedzieliśmy z godzinkę, dobrze się bawiąc i świetnie dogadując. Okazało się, że mamy wiele wspólnych zainteresowań i dużo nas łączy(co prawda ona ma męża, a ja nie, ale to szczegół). Wyszliśmy z lokalu, bo chciała zapalić papierosa. Stojąc na zewnątrz poczułem że zaczyna boleć mnie brzuch i muszę iść do kibelka. Powiedziałem, że zaraz wracam, i poszedłem do środka. Niestety nie było papieru...więc tylko się odlałem, uznałem że jak pierdnę to może ten ból brzucha trochę ustąpi. No ale nie ustąpił, a poczułem że między pośladkami coś tak jakoś wilgotno się zrobiło... Wyszedłem lekko zdezorientowany z zaciśniętymi pośladkami, co by nie ubrudzić bokserek. Wyszedłem do niej na zewnątrz. Ona miała papierosa w połowie wypalonego. Coś mi zaczęła gadać, ale powiedziałem jej że muszę jeszcze iść do toalety. Ta mi gada - "przecież dopiero wróciłeś" . Odpowiadam jej, że ma rację ale boli mnie brzuch i muszę coś innego zrobić. Zaczęła się śmiać, a ja poszedłem. Podszedłem do barmanki i mówię, czy można prosić papier bo w toalecie się skończył. Odpowiedziała, że zaraz ktoś przyniesie. I stałem przed toaletą jak kretyn, któremu chce się srać, ale nie ma czym wytrzeć tyłka... Na całe szczęście historia zakończyła się happy endem, bo papier dostarczyła po niespełna 2 minutach z zegarkiem w ręku. Kiedy już nie musiałem marwić się bolącym brzuchem, zaproponowałem jej, że ją odwiozę do domu. Wsiedliśmy do auta, i ona spytała czy w każdej chwili może wysiąść z samochodu. Odpowiedziałem, że jasne. Jeśli chce to nawet teraz może wysiąść. Patrzała mi w oczy, więc zbliżyłem się do niej i chciałem pocałować. Jednak odwróciła głowę i zaczęła się śmiać mówiąc żebym się tak nie spieszył. Ok...przegrana bitwa, ale wojna będzie należeć do mnie. Odwiozłem ją do Gliwic, i tam zatrzymaliśmy się na parkingu, żeby się pożegnać. Przytuliła się do mnie, poczułem jej idealny zapach skóry. Zacząłem delikatnie całować szyję, później lizać ucho i powoli się odsunąłem, a ona sama mnie pocałowała kiedy tylko moje usta były na wprost jej. Wygniotłem jej idealne cycuszki, i chciałem przejść niżej. Jednak kiedy próbowałem włożyć rękę w jej spodnie to znowu powiedziała, żebym się nie śpieszył. Ehhh, co to? Zakonnica? No trudno(może nawet i lepiej bo przygody w toalecie mogły odbić się brakiem świeżości)...przestałem ją dotykać, tylko przytuliłem i powiedziałem, że muszę jechać do domu bo już późno. Ona do mnie, że chce mnie jeszcze zobaczyć. Uśmiechnąłem się tylko, nie pozostawiając złudzeń, że mam potrzeby. Następnego dnia napisała o 8 rano, czy możemy się zobaczyć. Ok, wziąłem prysznic i pojechałem się spotkać. Jednak kiedy dojeżdżałem to zaczął padać deszcz, i to konkretnie. Ona wysłała mi zdjęcie, gdzie na mnie czeka. Podjechałem po nią, wsiadła do auta i była cała mokra.
Mówię jej: "Jeśli chcesz żebym Cię przytulił to ściągnij kurtkę, bo nie chce być cały mokry"
Zrobiła to, a następnie się wtuliła we mnie. Pocałowałem ją, i czułem jak bardzo ma na mnie ochotę. Cały czas stałem na poboczu ruchliwej drogi na światłach awaryjnych. Niektóre auta omijały, inne trąbiły. W każdym razie nie zwracaliśmy na to uwagi. Robiliśmy swoje. Zacząłem ssać jej sutki na poboczu. Powiedziałem, że chyba powinniśmy udać się w bardziej ustronne miejsce. I pojechaliśmy w las. Tam nie będę opisywać co się działo, bo znowu Administrator stwierdzi, że nie doda mojego posta, ze względu na opis seksu, a małą wartość merytoryczną. W każdym razie była cudowna pod każdym względem. I od tamtej pory już nie wychodzę na miasto, nie poznaje nowych dziewczyn.

Jaki morał z tego płynie?
Wracałem do auta ze spuszczoną głową, i kiedy nie miałem już chęci do starania się na siłę żeby przypodobać się jakiejś kobiecie, trafiłem na nią. Byłem w pełni sobą, nie stosowałem żadnych pojebanych "super" skutecznych metod uwodzenia kobiet. I wydaje mi się, że właśnie dzięki temu, że pokazałem się ze swojej prawdziwej strony, ona mnie polubiła, a teraz już pokochała.
Dlatego polecam wam być sobą, nie kombinować za bardzo. Najwieksza siła jest w prostocie(nie prostacie).
I tym akcentem kończymy.
Pozdrawiam was ja - tymczasowo emerytowany pua.
PS. Gdzie jest jej mąż? Lata z karabinem na wojnie. Mój żywot może dobiec końca kiedy się dowie i tutaj przyjedzie...

Wychodźcie i poznawajcie kobiety, bo to naprawdę smakowita dziedzina życia.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Kensei

Geniusz tkwi w prostocie.

Geniusz tkwi w prostocie. Raport kompletny jak dla mnie, lepszego nie czytałem, wszystko na dłoni, gratuluję wyczucia.

Dziękuję

Dziękuję

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Ukrainka?

Ukrainka?

Da

Da

Ahh, az mi sie przypomnialo

Ahh, az mi sie przypomnialo jak panna pierwszy raz zaprosila mnie do siebie i wiecej przesiedzialem w toalecie niz z nia

Rozwolnienie ? Xd

Rozwolnienie ? Xd

Istna masakra, już nie pijam

Istna masakra, już nie pijam latte przed spotkaniami Laughing out loud

Portret użytkownika Dominikkow

Ile kandydatka ma lat?

Ile kandydatka ma lat? Starsza, młodsza?

Portret użytkownika Triada

Fajny raporcik , good job

Fajny raporcik , good job

Portret użytkownika lukas198820

Wydaje mi się że raport to

Wydaje mi się że raport to fejk jest.
Obsrana dupa faceta który w poprzednich postach piszę o postępach ? Smile
Gadka o blokowaniu wpisów przez admina bo za ostre?
Dziwne...

No przecież on jest

No przecież on jest odmieniony, na chuj się czepiasz? XD