Witam.
Po 3 latach na tej stronie powiniennem być w tym momencie jednym z tych którzy przełamali wszystkie opory... Jednak każdy ma swoją historie to będzie moja dość przykra niestety...
Gdy znalazłem się tutaj sam nie wiem jak po prostu tak wyszło, że nie miałem zbyt wiele dziewczyn dookoła zawsze zazdrościłem znajomym którzy co chwile mieli inne bądź byli szczęśliwi z tą jedną (a zawsze uważałem, że to jest najpiękniejsze wiem iluzje;)). W każdym razie trafiłem tutaj tuż przed studiami i zacząłem studiować lekcje Gracjana szło całkiem nie źle niestety do czasu...
Poznałem dziewczynę którą bez większych problemów poderwałem po miesiącu byliśmy w związku. Ale zacząłem tracić kontrole choć nie do końca... często byłem okłamywany jednak nie potrafiłem z nią skończyć wiedząc, że nie jestem szczęśliwy..
Straciłem kontakt na pół roku z najlepszym kumplem którego znałem od dziecka znajomi się na mnie wkurwiali ale ja dalej w to brnąłem aż do tych wakacji...
Wyjechała poczuła "wolność" a ja odszedłem jakby na dalszy plan. po prawie dwóch miesiącach nie dałem rady i zerwałem z nią (ok 3tyg temu). Jednak dawałem jej szanse (i chyba sam na to liczyłem, że do siebie wrócimy). Niedawno obejrzałem w końcu film "sekret: dziękuje temu który wstawił go na tą stronę... Zacząłem podchodzić pozywtywnie znów do życia nie przejmowałem się niczym blokowałem te gorsze myśli i faktycznie zaczęło działać na imprezach poznałem pare fajnych dziewczyn, jednak najważniejsze, że zacząłem być szczęśliwy. Ale niestety dalej miałem kontakt z moją byłą która gadała, że nie pozwoli mi odejść, że jestem jej miłością i nie potrafi żyć beze mnie. Tak było do niedawna gdy dowiedziałem się, że mimo tego co mi wypisywała poszła do łóżka z innym (nie było sexu ale inne sprawy owszem...) Uświadomiłem sobie wówczas, że "na co komu dziś wczorajsza miłość, na co komu dziś wczorajszy sen" te słowa są dla mnie aktualnie podporą bo nie jest aż tak łatwo. Ona stale pisze, że chce mnie zobaczyć itp. a ja walczę sam ze sobą o to by znów się nie wpakować w nie szczery związek... Udaje mi się pomału i znów wracam do siebie i do swoich zasad. Z moim najlepszym kumplem którego olałem dla niej znów żyjmy pełnią życia bez myśli o pieniądzach czy pracy tylko to co lubimy (imprezy, dziewczyny, piłka i pełen chillout). Zaczynam czuć, że znow moge zrobić wszystko niestety szkoda, że prawie całe wakacje zmarnowałem... Zwłaszcza, że jako barman było co zrobić;)
Jest 5 rano a ja dalej myślę o tym wszystkim i wiem jedno zawsze pamiętaj, że każdą drogę zawsze możesz zmienić, ale staraj się nie cofać tylko iść do przodu ewentualnie skręcić w inna bo ta którą przeszedłeś już niczego nowego Ci nie pokaże...
Odpowiedzi
"Stała pod ściana, sączac
sob., 2012-09-01 07:27 — salub"Stała pod ściana, sączac kakao..." dobra piosenka. Jedna z moich ulubionych.
Kolego - te wydarzenia, które miały miejsce wystarczająco powinny Ciebie uświadomić, ze ta panna nie jest dla Ciebie.
Przespala sie z innym, ale seksu nie bylo. Wierzysz w to? Zresztą, to nie ma znaczenia. Jakby moja kobieta przelizala sie z innym, to juz uznałbym to za zdradę. Mam takie zasady i koniec. I one ulatwiaja mi życie.
A Ty musisz rozpoczac nowy rozdział w swoim życiu. Bez niej. Powodzenia zycze, bedzie dobrze.
Jak dla mnie to na
sob., 2012-09-01 08:07 — gwiazdorkarasJak dla mnie to na główną:D
mam paru kumpli barmnanów i wiem ile lasek znają ale lepiej się skoncentrować na jakiejś jednej konkretnie niż na wielu po trochu. Jak to mówi stare przysłowie : "Lepszy wróbel w garści, niż niż trzymać dwie sroki za ogon."
Fajny blog-głowna
sob., 2012-09-01 08:31 — koksu1Fajny blog-głowna