Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

A może to nie zawsze z nami jest coś nie tak?

Jak zawsze mam problem, jak rozpocząć pisanie kolejnej historii, więc uderzę prosto z mostu i przejdę od razu do sedna.

Dziewczyna z portalu, krótka niezobowiązująca rozmowa, przeniesienie rozmowy na insta.
Typ - jak to kobiety po 30stce "to skomplikowane" wybrakowane i z przykrymi doświadczeniami po poprzednich związkach.
Rozmowa kleiła się i już na początkowym etapie czułem, że mam do czynienia z fajnych i otwartym rozmówcą, dużo mówiła o sobie, związkach, czego szuka, na czym jej zależy. Mimo, że sama nie zagadywała to brałem się za odnawianie kontaktu co drugi dzień(tak jest zdrowo w mojej opinii) by nie wyskakiwać co otworzenie lodówki.
Po paru dniach zaproponowałem randkę, wyciąganałem numer telefonu i ustawiliśmy się na wycieczkę po mieście.

Znalazłem fajną miejscówkę, gdzie jeszcze nie byłem i na fali wcześniejszych sukcesów miałem niesamowicie pozytywne nastawienie do czego co mnie spotka.

Na żywo nie zawiodłem się, po raz kolejny dziewczyna wyglądała identycznie jak na zdjęciach. Swoją drogą zacząłem się zastanawiać przyglądając się kobietom, w których gustuje czy nie warto spróbować czegoś innego i otworzyć głowę na szersze spectrum.
Patrząc na nią na randce miałem wrażenie, że już ją gdzieś widziałem i przypominała mi łudząco z dwie - trzy dziewczyny z którymi kiedyś randkowałem. Czasami mam wrażenie, że szukam klonu tych co mnie jarają i zamykam się na inne. Swoją drogą mam też nieodparte wrażenie, że ten typ co spotykam w przeważającej liczbie przypadku opowiada mi te same historie.
Można by na ten rodzaj urody chyba stworzyć osobny folder na pulpicie i pewnie problemy każdej z nich łatwo by się ze sobą matchowały, no ciekawe to dla mnie jest.

Wracając jednak do tematu, siedzimy w samochodzie, jedziemy do lokalu rozmowa się powoli rozkręca. Odnoszę często wrażenie, że ja również powoli się rozkręcam i te pierwsze 10-20 minut jest kluczowe w obserwacji z kim mam do czynienia i czy ta decyzja spotkania nie była błędem.

Docieramy na miejsce no i zaczynamy. Od czasu kiedy wróciłem do gry staram się wprowadzać do niej nowe elementy. Widzę, że moja charyzma i umiejętności prowadzenia rozmowy przekładają się nie tylko na sferę damsko-męska ale i też inne obszary, wiec edukacja i uświadamianie sobie/nazywanie procesów to był mój cel na tą randkę.
Byłem po pewnym materiale "pięciu pro tipów na pierwszą randkę" i każdy z nich mimo, że wcześniej robiłem to zapewne nieświadomie postanowiłem wprowadzić i nazwać.
To jest bardzo pasjonujące jak widzisz, że potrafisz całym sobą oddać się rozmowie z kobietą, wczuć w jej emocje, pokazać w oczach to żywe zainteresowanie, nazywać, parafrazować jej uczucia i oddawać się tym stanom razem z nią.
Czas nam minął właśnie na budowaniu takiego raportu i finalnie po odstawieniu samochodu skoczyliśmy jeszcze na drinka.
Tam już wiele się nie działo, raczej kontynuowanie tego co było wcześniej.
Po tym dniu czułem, że powoli jestem w domu i ta relacje może rokować, wiec szybko umówiliśmy się u mnie na kolejne spotkanie, odpalenie winiacza i oglądanie filmów pod kocem.

No i tu przechodzimy do sedna tytułu tego bloga i tego co pisałem o kobietach wybrakowanych.
Z początku spotkania widziałem, że ona trzyma dystans, moje delikatnie próby przełamywania go i dotyku w miejsca neutralne były akceptowane i miałem do tej sfery komfortowe wejście, jednak nie widziałem za wiele odwzajemniania tego.
Bardzo podobnie było ze wzrokiem, którego ona unikała, jakby się peszyła. Miałem wrażenie, że mam do czynienia z bardzo nieśmiała introwertyczką, która się boi cokolwiek zrobić bo może zostać źle zrozumienia.
Starałem się tym jednak nie przejmować, a różne myśli i wymówki chodziły mi po głowie więc kontynuowałem eskalacje dotyku.
Taka gra push&pullu z mojej strony trwała może z 3 godziny(o zgrozo)i skończyła się na chyba maksie, który wyciągnałem z tego wieczoru czyli KC, masażu pleców z jej strony i poszliśmy spać.

Czułem tak wewnątrz, mimo prób, że raczej nie pójdziemy dalej na całego i któryś raz już miałem w głowie przekonanie, że no nie jest to moja wina.
Finalnie po przyjemnym masażu zasneliśmy i rano odstawiłem ją do domu.

Po południu moją głowę złapały przemyślenia, które postawowiłem przerzucić na papier. Panowie często tak jest w mojej ocenie, że to nie jest do końca nasza wina, że randka pójdzie nie po naszej myśli, że jak nie poszliśmy na całość to jest z nami coś nie tak, że dziewczyna nie odwzajemnia dotyku, mimo, że nie robi nam żadnych barier. Po prostu trafiamy na pewien typ kobiet(w moim przypadku często) które potrzebują więcej czasu, zaufania i w long termie to potem nabiera innych barw, które wynagradzają to czekania.

Pewnie historią z tą kobietą również dojdzie do tego miejsca które bym chciał, jednak inne wyzwania stoją na horyzoncie o czym napiszę pewnie już osobny wpis w następnym tygodniu.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Isco21

Następnego spotkania nie

Następnego spotkania nie będzie

Może tak, może nie zobaczymy

Może tak, może nie zobaczymy Wink
Ja zawsze jestem nastawiony pozytywny i jak nie wypali to trudno, next jak to mówią.

Portret użytkownika Admin

tez mi sie taka mysl pojawila

tez mi sie taka mysl pojawila w glowie, ale kto wie, moze sie pozytywnie autor zaskoczy

Nie rozmawiałem z nią od tego

Nie rozmawiałem z nią od tego wieczoru, więc pewnie nie będzie juz FC. Myślałem o tym dzisiaj i już wiem jakie błędy popełniłem dotyczące tego domknięcia. Trudno żyje się dalej, następny tydzień zapowiada sie obiecująco o kolejne 3 randki z nowymi kobietami, więc nie ma co narzekać Laughing out loud

Jakie błędy?

Jakie błędy?

Ona nie miała oporów przez

Ona nie miała oporów przez pocałunkami, kinem, rozbieraniem, masażem etc. Tylko jak szedłem już niżej to szła blokada. Zamiast pójść delikatnie za ciosem i łamać dotykiem i pocałunkami, czy słowem te bloki to sobie odpuściłem. To działo się trochę na raty, i po drugiej próbie odpusciłem, więc trudno.
Może też we wczesniejszych fazach coś zepsułem, ale trudno mi sobie przypomnieć bo trochę się działo.

Odpuszczanie tez jest dobra

Odpuszczanie tez jest dobra taktyka imo:) Nieraz sie u mnie sprawdziła. Tj działałem coś, nie chciala, to przestawalem, pozniej znow cos dzialalem i tak coraz dalej to szło.

No widzisz w moim wypadku nie

No widzisz w moim wypadku nie zadziałało, no cóż next, jutro kolejna dziewczyna do mnie wpada wiec zobaczymy co z tego się urodzi Wink

No sytuacja rozwojowa wiec

No sytuacja rozwojowa wiec napisze update. Magicznie po dwóch dniach dziewczyna sobie przypomniała, że istnieje i nagle chce wpaść po swoje rzeczy Wink

No i jak sądzicie po co?

Portret użytkownika Pinochet

"No i jak sądzicie po co?" Po

"No i jak sądzicie po co?"

Po swoje rzeczy?

Jest coś co powinno ci wejść w krew. Chodzi o to by przedwcześnie się nie cieszyć i nie świętować bo to zgubne jest.

Ech, ja się nie cieszę ani

Ech, ja się nie cieszę ani nic nie świętuje. Pewnie przekaz z tych wiadomości może jest źle odbierany. Od kiedy wziąłem się za ponowny powrót do gry to operuje już na takiej ilości podaży, że nie jestem w stanie nadrobić z popytem i czasem.
Jak jutro nie przyjdzie a kolejne wiadomości świadczą o czymś innym to nic się nie stanie. Znajdę czas dla kogoś innego.