
Motywacja
czyli przestrzeń między uszami
Część z nas już od początku stycznia realizuje swoje postanowienia na nowy rok. Stop! Wróć! Czy aby na pewno? Rzeczywistość jest nieco inna. Bardziej prawdziwe byłoby stwierdzenie, że dni podczas których owe postanowienia mieliśmy realizować, odeszły w zapomnienie tak samo jak nasz zapał i ambicje. Noworoczne postanowienia (jak co roku zresztą) nie charakteryzują się długowiecznością. Ba, nie można ich nawet uznać za element przeszłości, tak szybko potrafią się ulotnić z naszej głowy. Mimo to wciąż stawiamy przed sobą nowe cele. Gdy planujemy coś zrobić to aż rozpiera nas energia. Jesteśmy niesamowicie zmotywowani. Zazwyczaj mówimy: Od jutra zaczynam (…) W miejsce trzykropka wstawiamy przeróżne rzeczy np. od jutra zaczynam biegać, od jutra zaczynam się uczyć, od jutra zaczynam ćwiczyć. Taaaaa, od jutra… W większości przypadków na tym się kończy. Kolejnego dnia budzimy się i mówimy, że w końcu jutro też jest dzień. Jutro, jutro, jutro... Dużo gadania, zero działania. Z takim nastawianiem nigdy nie osiągniemy upragnionego celu. Ale to już chyba wynika z naszej mentalności. Obserwując Polaków można stwierdzić, że prawdopodobnie zajmujemy pierwsze miejsce w demotywacji ( o ile taki ranking w ogóle istnieje). Do tego dochodzi również mistrzostwo w narzekaniu – „A po co”, „Nie dasz rady” , „Po co będziesz się przemęczał” , „Nawet do niej/niego nie podchodź, nie spodobasz się jej/mu” - ciągle to słyszymy. Prawda - nie ma to jak wsparcie otoczenia. Jeżeli pozwalasz innym podcinać sobie skrzydła, to tak jakbyś sam to robił, jakbyś niszczył swoją osobowość, swój charakter, swoją wiarę w to, że potrafisz. A potrafisz bardzo wiele! I Twoja podświadomość, zdaje sobie z tego sprawę! Nikt tak nie zabija planów w zarodku jak znajomi, dlatego nie mów im co zamierzasz zrobić. Poinformuj ich dopiero jak będziesz zadowolony z rezultatów, które już osiągnąłeś.
Dlaczego nie pracujemy nad swoimi marzeniami/ postanowieniami/ celami ?
Są dwa zasadnicze powody. Pierwszym jest ciągłe zwracanie uwagi na zdanie innych i kierowanie się ich opinią, która w rzeczywistości nie powinna dla nas wiele znaczyć. Nie sugeruję, żebyś w ogóle nie zwracał uwagi na to, co mówi otoczenie. Wręcz przeciwnie. Wśród fali bezsensownej krytyki zawsze znajdzie się głos wspierający. Musisz jednak wiedzieć, że fundamentem działań w dążeniu do ideału powinno być to, co my chcemy, a nie to, czego chcą od nas inni. Spełniamy swoje marzenia, a nie marzenia ogółu. Chcesz zacząć coś robić, ale zostawiasz plany za sobą w momencie, w którym zastanawiasz się co inni o tym pomyślą? Nie Ty jeden. Pamiętaj o tym, że nikt nie jest Tobą i nikt nigdy nie będzie w Twojej skórze. Ludzie nie zrobią nic za Ciebie (Rodzice się nie liczą!).
Drugi powód jest bardziej skomplikowany i ciężko go zdefiniować. Gdy myślimy o pracy, której musimy się podjąć, wszystko nagle staje się ciekawsze i bardziej wciągające: wystrój naszego pokoju, komoda, półka z książkami - ojejku, ile na niej kurzu! Może bym posprzątał/a? To wydaje się takie super-atrakcyjne. Po drodze do kuchni zajrzę jeszcze do salonu, dwadzieścia razy podejdę do lodówki, otworzę, stwierdzę, że nic nie ma i zamknę, potem sprawdzę facebooka, który jest taki sam jak lodówka… i tu się zaczyna. Potem zwalamy winę na brak czasu. Ale oczywiście, w tym „braku czasu” czas na rozrywkę się znajdzie, a czas na prace nad sobą już nie. Czy to nie dziwne? Moja doba trwa tyle samo co Twoja. Zamierzasz zrobić coś dla siebie czy dalej trwać w stagnacji ? Jeżeli masz jakieś konkretne plany to weź czystą kartkę i długopis. Wypisz te cele, które chcesz osiągnąć – te długo i krótkoterminowe. Sformułuj je pozytywnie. Zamiast: Nie chce gruby, wpisz: chcę być chudy.(mózg podświadomie nie czyta nie – popularny przykład: nie myśl o różowym słoniu)Teraz wybierz ten, który możesz zrobić najszybciej i wypisz 10 (słownie: dziesięć) sposobów na osiągnięcie go. Kilka z nich wydaje się sensownych( nie mogą krzywdzić innych osób). Jeżeli potrzebujesz na ich spełnienie więcej czasu, to zaplanuj go już teraz. Napisz przedziały godzinowe, w których będziesz go realizował. Warto też wprowadzić system nagród i kar – w przypadku niewywiązania się karą jest brak nagrody. Takim sposobem zobaczysz, jak mnóstwo czasu masz w ciągu dnia. Widzisz efekty. Jest super. A skoro efekty są, to można sobie na chwilę odpuścić. Tylko na chwilę. Jeden dzień nie zrobi wielkiej różnicy… Mylisz się. Zrobi. Zaburzenie choć w małym stopniu dotychczasowej harmonii i ładu, wpływa źle na cały proces udoskonalania się. Jeden dzień zamienia się w kilka dni, dni w tygodnie itd. Tracisz motywację i chęci. Przegrywasz. Przegrywasz z samym sobą. I jest to porażka bolesna.
Wiara w sukces
Ćwiczysz. Ćwiczysz codziennie, starasz się, mijają tygodnie, a Ty nie widzisz efektów mimo że znajomi są zachwyceni, babcia Cię nie poznaje a lokalna gazeta zaczyna się Tobą interesować. Ale to nie to, czego sam/a oczekujesz. Odpuszczasz, przecież nie ma sensu, nie uda się. Pamiętaj! Sens jest zawsze, nic nie przychodzi z dnia na dzień. Wiedz, że ciężka praca popłaca. Wiara we własny sukces. Już sama wiara w siebie, w swoje możliwości przybliża nas do osiągnięcia celu. Jeżeli w Twojej głowie pląta się myśl „Nie dam rady”, to niewiele zdziałasz. Ty nie dasz rady? Jak nie Ty, to kto ma zrealizować Twoje marzenia? Na to pytanie odpowiedz sobie sam… Na pewno kiedyś biegałeś i podczas tego biegu coś Ci mówiło żebyś się zatrzymał, żebyś się nie wysilał i odpoczął trochę. Ten głos jest spowodowany brakiem wiary w swoje możliwości i to on tłamsi początkową motywację do zrobienia czegoś. Uwierz w siebie! Jeżeli nie potrafisz zrobić tego od tak, to zacznij biegać. Umocnisz „słabą” silną wolę i pozytywnie wpłyniesz na ciało.
Pozytywne nastawienie. Tak jak wyżej pisałem: jeżeli wychodzisz z założenia, że coś się nie uda, to tak się stanie. Grunt to pozytywne nastawienie. Jeżeli myślisz pozytywnie, to będą przytrafiały Ci się pozytywne rzeczy. Gdy dużo myślimy o celu, wyobrażamy go sobie, a zwłaszcza jeżeli widzimy siebie po osiągnięciu go, to przyswajamy ten obraz do swojego życia. Nie myśl w kategoriach: co by było, gdybym to miał. Jeżeli chcesz osiągnąć wymarzoną sylwetkę, to pracuj nad nią i codziennie wyobrażaj sobie efekt końcowy. To mobilizuje do działania.
Podsumowując
Najważniejsze to zrobić dobry plan, realizować go systematycznie i utrzymać motywację. Motywacja bierze się z silnej woli, która jest jak mięsień. Jeżeli go nie używamy i nie ćwiczymy to zanika. Najlepszą metodą na powiększanie go jest konfrontowanie się ze swoimi słabościami, problemami. Masz jutro klasówkę, a nawet nie przepakowałeś wczorajszych książek. Weź to na klatę i przejdź ze stanu lęku w odwagę - euforię. Wykrzycz to z radością: Kocham się uczyć! Kocham biegać! Kocham spełniać marzenia! Wtedy ten mentalny mięsień rośnie i jest silniejszy, ale trzeba go utrzymać. To, co tu przekazałem mogę porównać do butów. Są to nowiutkie, wygodne „najacze”, które albo możesz założyć, albo wciąż chodzić w starych, zniszczonych, rozchodzonych butach i wciąż powtarzać „Nie chce mi się”…
Odpowiedzi
Dobry wpis, dzięki! Trzeba
wt., 2012-02-14 07:52 — FrytaDobry wpis, dzięki! Trzeba dodać jeszcze jedno mianowicie jeśli już nabierzemy chęci do realizowania celów to wtedy z każdym dniem każdy kolejne działanie przychodzi łatwiej. Trzeba tylko podjąć działanie i przekonać się, że warto, a nie mulić w strefie komfortu.
o Motywacji napisałem bloga,
wt., 2012-02-14 11:45 — Frosto Motywacji napisałem bloga, Motywacja to mit, posiadanie energi to mit, posiadanie stanu to mit.
Motywacja zawsze jest prowadzona od.. i do..
Unikanie bycia kimś, unikanie robienia czegoś..
Chęć bycia kimś, chęć do robienia czegoś..
Zamiast sie głupio motywować, trzeba najpierw zacząć działać, a motywacja pojawi sie z czasem !
Pozdrawiam
"Zamiast sie głupio
wt., 2012-02-14 14:46 — dumny jak paw"Zamiast sie głupio motywować, trzeba najpierw zacząć działać, a motywacja pojawi sie z czasem "
Niekoniecznie się pojawi. Często działaniu towarzyszy zuzycie i działanie ginie śmiercią naturalną.