Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moje początki z kobietami

Portret użytkownika brudneskarpety

Spacerując sobie dziś po parku naszło mnie na wspominki, przypomniałem sobie niektóre moje akcje z kobietami, które teraz mnie po prostu śmieszą. Kilku chłopaków z forum pisało do mnie żebym opisał kiedyś to jak zaczynałem, a że czuję wenę to trochę opiszę.

Z moją pierwszą dziewczyną związałem się w gimnazjum. Oczywiście smsowe podchody trwały chyba z pół roku zanim doszło do pierwszego spotkania. No ale jakoś się udało. Byłem niesamowitym pieskiem, manipulowała mną jak tylko chciała. Seks to była moja nagroda kiedy byłem grzeczny, a jeśli zrobiłem coś nie tak to kara w postaci braku seksu przez tydzień. Przeżyłem też motyw "powrotu do byłej", nauczyło mnie to, że to nie jest dobry pomysł. Zamieszkaliśmy razem, zaczęło się psuć, bo nie mogłem już znieść tego jak mną manipuluje. Ale było już za późno, ona przyzwyczaiła się do tego, że jestem jej posłuszny i nie mogła znieść tego, że już sobie na to nie pozwalam. Po 5 latach postanowiłem, że to koniec, ale nie miałem jaj żeby jej o tym powiedzieć więc swoim zachowaniem sprowokowałem ją do tego. Jakie to słabe...

Wtedy postanowiłem, że chcę poznawać kobiety. Po 5 latach z jedną nie miałem ochoty już się wiązać i nie mam jej do tej pory. Poszło szybko, bo w czasie kiedy mieszkałem jeszcze z byłą. Zaczepiłem pewnej nocy podpitą laskę idącą ulicą z koleżanką. Była pijana więc nie było trudno, mój kumpel zabrał gdzieś jej koleżankę, a ja zająłem się nią. Zacząłem się z nią spotykać, a ona widziała jaka pizdeczka ze mnie i wykorzystywała to. Straciłem na nią kupe kasy, bo oczywiście ciągle ją gdzieś zapraszałem i to ja zawsze stawiałem. Zdarzało się, że wychodziliśmy razem na imprezy, a ona noc kończyła z jakimś innym kolesiem. W końcu niewytrzymałem i wygarnąłem jej wszystko.

Uważałem się wtedy za wielkiego Alvaro. Pojechałem z kumplami na imprezę na której pocałowałem się z 8 pijanymi laskami. Uznałem to wtedy za mój wielki sukces... Myślałem, że skoro idzie mi tak łatwo to nie będzie problemu w znalezieniu kolejnych. No i tak szukałem chyba przez kilka miesięcy stojąc przy barze i popijając piwko, rozglądając się dokoła w poszukiwaniu najbardziej pijanej sztuki. Jednak do niczego po za rozmową nie dochodziło.
Wtedy kumpel podsunął mi Mystery Method. Przeczytałem książkę i zaciekawiło mnie to, byłem ciekaw czy to działa. Przeczytałem jeszcze "Grę" i kilka innych książek i dało mi to motywację, zrozumiałem, że jeśli chcę poznać kobietę to muszę po prostu ZACZĄĆ DZIAŁAĆ. Teorię miałem w małym palcu, przyszedł czas na wyjścia. Wychodziłem z kumplem do najbardziej zatłoczonych miejsc, zagadywaliśmy do masy dziewczyn. A robiłem to tylko dla treningu, nie myślałem absolutnie o tym żeby zgarniać od żadnej numer. To było na zasadzie 5-10 minutowej rozmowy po której żegnałem się i podchodziłem do dziewczyn obok. Zrobiłem w taki sposób mnóstwo podejść i wyzbyłem się całkowicie stresu przed podejściem, to nie było nic strasznego. Zauważyłem, że to nie ma większego znaczenia co powiem, otwierałem laski na najgłupsze teksty jakie przychodziły mi do głowy.

Pomyślałem sobie wtedy "no ok stary, ale co to ci daje? Zacznij w końcu zgarniać jakieś numery". No i tak zacząłem zgarniać numery, rzadko która dziewczyna się potem do mnie odzywała, ale w końcu jedna była na tyle głupia, że to zrobiła. Czekała mnie pierwsza taka prawdziwa randka. Odpicowałem się jak na wesele, żołądek podchodził mi do gardła ze stresu. Zabrałem ją do najbardziej klimatycznej restauracji jaką znałem, usiadłem naprzeciwko niej i rozmawialiśmy. O szkole, pracy, zainteresowaniach... Zero kina, zero ciekawych tematów, zero emocji. Musiałem się jej spodobać z wyglądu, bo kiedy odwiozłem ją do domu zaprosiła mnie do środka. I tak siedziałem u niej 15 minut, spocony jak świnia ze stresu, ciągle zero kina. Więcej się ze mną nie umówiła. Oczywista sprawa.

Znałem teorię, wiedziałem, że potrzebuję praktyki. Coraz częściej wychodziłem na miasto typowo w celu poderwania jakiejś laski. Zacząłem wychodzić po pewnym czasie samotnie do klubów, bo żaden kumpel nie miał takiego parcia jak ja. Ta praktyka wiele mi dała, potrafiłem już stworzyć uczucie komfortu podczas poznania dziewczyny, nie zbierałem już numerów jakby na tym mi tylko zależało. Wyzbyłem się tematów szkoły, pracy, religii. Tak na prawdę laskę którą dopiero poznajesz gówno to obchodzi.
W pewnym momencie zainteresowałem się NLP, pamiętam jak pierwszy raz spróbowałem coś powiedzieć co zadziała na podświadomość laski. Hahaha zero reakcji, nie wiedziała co ja do niej gadam Wink No, ale starałem się czasem wplatać w rozmowę jakieś teksty żeby podniecić dziewczynę, ciągle to robię i wychodzi mi już znacznie lepiej.

Moja skuteczność wzrosła w momencie kiedy miałem kilka dziewczyn z którymi się spotykałem. Nie byłem i nie jestem świnią, żadnej nic nie obiecuję. Przestałem całkowicie odczuwać stres podczas pierwszego spotkania, bo nie czułem tej presji, że muszę coś ugrać. Przecież miałem już kilka na zawołanie. Od tamtej pory, a było to dosyć dawno, nie miałem momentu w którym nie miałbym się z kim spotkać. Była duża rotacja dziewczyn, zdarzało się, że jednego dnia spotykałem się z 3 różnymi. Wyrobiłem w sobie jakieś własne rutyny, często mówię to samo różnym dziewczynom, co nawet ostatnio wypomniał mi kumpel.

Do tego gdzie jestem teraz doszedłem dzięki teorii i praktyce. Jeśli miałbym strzelać to wykonałem jakieś tysiąc podejść. Nawet wczoraj idąc ulicą uśmiecha się do mnie dziewczyna i mówi "cześć", odpowiadam jej i myślę sobie "kto to kurwa jest?". Miewałem już takie sytuacje wcześniej i dlatego przestałem tak masowo podchodzić do lasek. Jedno wyjście - jedno podejście. I w tym momencie trafiłem na podrywaj.org co dało mi też nowe podejście do sprawy, kilka fajnych technik które wykorzystałem i czasem niezły ubaw Wink

Gdybym został tym kim byłem po zakończeniu pierwszego związku to w relacjach z kobietami stałbym w miejscu
I jeśli ktoś mi pieprzy "bądź sobą, uwierz w siebie, a na pewno coś poderwiesz" to niech się puknie w czoło. Ja zmieniłem o 180 stopni moje podejście do lasek dzięki temu, że praktykowałem to co wyczytałem w książkach o uwodzeniu. I stało się to już częścią mnie, już nie udaję, po prostu taki jestem.

Odpowiedzi

Portret użytkownika UncleSam

jak w tych... no... yyy...

jak w tych... no... yyy... filmach hamerykańskich Tongue

Portret użytkownika _Alvaro_

"Uważałem się wtedy za

"Uważałem się wtedy za wielkiego Alvaro."

Smile

Btw. Dobry blog.

"Bądź sobą też mi nie

"Bądź sobą też mi nie pasuje", bardziej lubię stwierdzenie "Bądź najlepszą wersją siebie samego". Dobry blog, pozdrawiam Smile

To o czym teraz z nimi

To o czym teraz z nimi rozmawiasz?Smile Bo juz mam dosc ksiazkowych przykladow o skokach na spadochronie, bungee, opowiesciach o wycieczkach do egzotycznych krajow, czy spacerowaniu po ksiezycu;)
Ostatnio zastanawiam sie, i mysle sobie, ze prawdziwa sztuka jest rozmawianie na nudne tematy, typu wlasnie szkola-praca, ale w taki sposob, zeby bylo to ciekawie opowiedziane z energia i pasja. Takie troche aktorstwo, albo wrecz mysle sobie, ze moze zaczac by sie uczyc z "ksiazek aktorskich", jak "grac" emocje, czy mowienie z pasja o pierdolach. Bo wiadomo, ze emocje udzielaja sie sluchaczowi i napewno da sie je jakos "zagrac" Wink

Portret użytkownika brudneskarpety

Wiesz co, gadam o ludziach,

Wiesz co, gadam o ludziach, rzeczach które nas otaczają, opowiadam jakieś ciekawe historie ze swojego życia, często nawiązuje do wyglądu/charakteru dziewczyny z którą się spotykam, każda lubi słuchać opinii o sobie("mmm fajnie wyglądają te 3 kolczyki w twoim uchu, musisz być odporna na ból" i już jej odgarniasz włosy i jakieś kino jest). Oczywiście gadka o pracy/szkole itp też się przewinie, bo laski to zawsze zaczynają, ale staram się o tym za długo nie gadać.

Portret użytkownika BladyMamut

Zdarza się to tak często jak

Zdarza się to tak często jak trafienie 6 w totka i inne takie powszechne rzeczy.

Portret użytkownika KSUZ1922

No racja trzeba podchodzić i

No racja trzeba podchodzić i być otwartym na nowe znajomości,ale nie brać do siebie tego w taki sposób by szukać na siłe miłości, bo nie którzy wiedzą jakie skutki.

Co do tematów z laskami,nigdy się nie zastanawiam o czym będe gadał z jakąkolwiek laską,a miałem tak,że moja była już Laughing out loud widząc się ze mną pierwszy raz powiedziała "ale mam stresa dużego a Ty?,w ogóle gadałam ze S. i nie wiem nawet jakie tematy poruszać" na co ja " po co planować skoro i tak to wychodzi spontanicznie"

Portret użytkownika NiCo

Tak czytam początek "pierwszą

Tak czytam początek "pierwszą laske poznałem w gimnazjum... zamieszkaliśmy razem". Myśle sobie, dooobry jesteś i zjebałeś mi beke pisząc później że byliście ze sobą 5lat, chociaż 21 to i tak bardzo szybko. Tongue

tez mialem beke do czasu

tez mialem beke do czasu kiedy przeczytalem, ze to 5 letni zwiazek byl, ja zamieszkalem z dziewczyna w wieku 21 ale tylko dlatego, ze wyjechalismy z PL..teraz zaluje Laughing out loud

Portret użytkownika KSUZ1922

nie żaluj ,dostałeś ciekawą

nie żaluj ,dostałeś ciekawą lekcje która będzie fajnym procentem w następnych relacjach z kobietą.

Bo na pewno popełniłeś błędy których jesteś teraz świadom,a gdybyś nie miał okazji do tych błędów to byś je popełnił być może w kluczowym momencie...

Portret użytkownika brudneskarpety

Stary, nie żałuję niczego w

Stary, nie żałuję niczego w kontaktach z laskami. I jeśli postanowię się z kimś związać to jestem pewien, że pokieruję tą relację tak jak ja tego chcę Wink

Portret użytkownika KSUZ1922

przepraszam, komentarz

przepraszam, komentarz kierowany do pkpok mój błąd,bo on napisał ,że żałuje Wink