O tym jak się razem zgadaliśmy oraz jak odkryłem że oni także w tym siedzą, kiedy indziej. Dziś tylko cały raport z wieczoru.
Ciekawe ilu z Was dostrzeże tutaj jakąś cząstkę siebie "kiedyś" wzorując się moją osobą...
Więc zaczynajmy..
Spotykam się z McBobem, o umówionej godzinie, miał przyjechać po nas EnergY92 który też jest w temacie, okazało się że przyjechał
jeszcze z 2 kumplami - wszystkich ich b. dobrze znam - ale ok, pomyślałem to nam przecież w niczym nie przeszkadza 
WYRUSZAMY WIĘC!! w samym klubie dobra atmosfera, od początku było widać że jest znaczna przewaga dziewczyn
Cały czas zmotywowany faktem że muszę dziś coś zdziałać i podejść chociaż do paru dziewczyn.
Tak jak już wcześniej założyliśmy poszliśmy z początku pograć w kręgle. Hmm, lubię kręgle, więc z przyjemnością! Już widziałem Nas, grających otoczonych grupka pięknych dziewczyn z sąsiedniego toru, jak się jednak okazało w sali w której graliśmy nie było NIKOGO poza nami
co mnie trochę zdołowało, więc skupiłem się na czerpaniu przyjemności z samej gry.
Co jakiś czas przychodziła tylko dosyć atrakcyjna pracownica klubu pomóc z kręglami bo jak zwykle w tym klubie, problemy ze sprzętem: kule nie wracają itp 
Byłem w dosyć dobrym nastroju, chociaż od początku nie miałem jakiś zajebistych chęci na ten wypad. Chciałem po prostu tylko coś ugrać i wyjść z klubu z satysfakcja że dałem z siebie co mogłem i to był błąd...
Także dużym motywatorem była sama świadomość tego że nasza 3jka poza samym faktem wyjazdu i celu zabawienia się ma dziś jeszcze coś więcej do zrobienia 
Zaraz po kręglach paru kumpli zostało przy maszynie... stwierdziłem że nawet nie będę się zatrzymywał. Chciałem już coś UGRAĆ i mieć pierwsze efekty w ten wieczór.
Wchodzę na sale rozglądam się. od razu zauważyłem część spojrzeń skoczyła na mnie, przeszedłem przez pół sali rzucając parę spojrzeń na prawo i lewo próbując dostrzec potencjalne targety, po chwili zauważyłem znajomego i jego znajomą, siedzieli razem w pustej loży (pomyślałem co mi szkodzi – porozmawiam z nimi jakąś chwile, prawie poznam tą jego koleżankę)
Przywitałem się ciepło. Dziewczyna choć zainteresowana samym faktem że się do nich przysiadłem prawie cały czas trzymała swój wzrok na telefonie i bawiła się nim...jakiekolwiek próby rozmowy z nią kończyły się krótka odpowiedzią z jej strony i ponownej zabawie telefonem - stwierdziłem że nie ma sensu i sprawienie iż wcześniej zmierzyła mnie wzrokiem i się uśmiechnęła - to było naprawdę coś!
Posiedziałem z nimi chwile, zaproponowałem nawet znajomemu aby podbić do sąsiedniej loży w której siedziały 2 dziewczyny, dosyć młode, widać było że przyszły same i nie bawią się specjalnie dobrze,
także było by łatwo coś zdziałać.. ale odmówił i ja też ostatecznie dałem sobie spokój, wiedziałem że z dwoma samemu ciężko mi będzie.(Teraz myślałem nad tym, mogłem podejść sam, na pewno chociaż bym z nimi porozmawiał. Były by może problemy z wyizolowaniem, to wszystko.)
Ok, wychodzę z ich loży z planem przysiadnięcia się do kogoś nowego, idę dalej, rozglądam się także za moją ekipą. patrzę... i są, siedzieli na środku sali przy małym stoliku, przysiadłem się do nich. przeleciałem po wszystkich wzrokiem. Widać było że nie byli jakoś ekstra zadowoleni ze swojej aktualnej sytuacji bo nie było nawet o czym rozmawiać...
Siedzimy więc w ciszy.. rozglądam się, patrzę za mną stolik, siedzą 3 dziewczyny, trochę starszawe tak na oko po 25lat, bardzo atrakcyjne, dał bym im 8/10 - no ale co z tego jak mając nawet dogodne warunki do tego aby bez problemu je otworzyć - brakło mi odwagi...na co byłem na siebie strasznie zły.
Wszedłem w bardzo dziwny stan, czas się zatrzymał a ja nie umiałem podjąć żadnej akcji , w mojej głowie nastąpiła walka 2 sił, otworze - nie otworze...w końcu wkurwiony jeszcze bardziej na siebie, chcąc to przerwać, poszedłem kupić sobie piwko.
Podchodzę pod bar i w chwili gdy mówię do barmanki "poproszę WARKĘ w butelce.." zauważyłem siedzącą przy barze szczupłą blondyneczkę, popijającą sok. Siedziała sama więc świetna sytuacja aby podejść - nawet o dziwo nie zastanawiałem się dosyć długo i podszedłem.
Ja: Hej, co tak siedzisz tutaj sama popijając niewinnie ten mały soczek ?
Ona: Cześć, a bo wiesz, przyszłam tutaj z koleżankami które wyszły na jakiś czas ale niedługo wracają.
Ja: Aha, a widzisz...ja już myślałem że jesteś typem samotnika i wolisz sama przychodzić na takie imprezy.(Ona taka mina powątpienia ale cały czas się uśmiechała, ogólnie nie kryła zadowolona z faktu że do niej podszedłem)
Ja: Wyglądasz na taką niewinna dziewczynkę a wydaje mi się że w głębi jesteś jednak osobą która wie czego chce od życia, dlatego chciałbym cię poznać. MALKAVI jestem miło mi.
(to mi o dziwno fajnie wyszło jak na czysty spontan! i zajebista reakcja z jej strony – uśmiechnęła się słodziutko)
Ona: ..... jestem (z wrażenia nie zapamiętałem nawet jej imienia, byłem chyba zajęty pochłanianiem jej uroczego wyrazu twarzy heh)
Ona: Hmm a TY ? Sam przyjechałeś ?
Ja: Niee, ja jestem tutaj z paroma dobrymi kumplami, chodź zapoznam cię z nimi.(sam dziwie się tej swojej reakcji , tak jakbym wewnętrznie nie czuł potrzeby samodzielnego domknięcia tej dziewczyny)
już ją chwytałem za rękę i...
Ona: Nie, wole posiedzieć tutaj i zaczekać na koleżanki.
Coś tam mówiłem do niej później, niestety większości już nie pamiętam, później powiedziałem coś chyba zbyt zalotnego i oznajmiła mi że ma chłopaka, heh 
W rezultacie NIE WIEM DLACZEGO nie miałem ochoty z nią już dłużej rozmawiać, nota bene zapomniałem na koniec nawet wziąść numeru i odszedłem od niej mówiąc - Myślę że się dziś jeszcze spotkamy, ja teraz wracam do kumpli, cześć! (poklepałem ja po ramieniu i poszedłem)
Odchodząc od niej spojrzałem w miejsce gdzie wcześniej siedzieliśmy a tam ku mojemu zdziwieniu siedział tylko EnergY92 z tego co twierdził później, miał zły dzień.
Rozglądam się nadal, patrzę... a McBob siedział już w tym secie którego ja nie miałem odwagi otworzyć wcześniej, miałem chwile zawahania żeby tam podejść ale pomyślałem że jeszcze mu coś spierdolę i poszedłem dalej 
Tylko uśmiechnąłem się w duchu, mówiąc sobie (Ten to ma odwagę!)
Idę więc dalej w poszukiwaniu jakiegoś towarzystwa i możliwości dokończenia mojego browarka w spokoju 
Rozglądam się i rozglądam, zauważyłem 2 dziewczyny siedzące w pustej loży, stanąłem na chwile w miejscu trzymając na nich wzrok, zaraz gdy mnie zauważyły uśmiechnęły się obie, także od razu bez zastanowienia poszedłem się do nich przysiąść.
Ja: Hej, nie ma to jak oddzielić się od tego całego chaosu w klubie i usiąść w jakimś cichszym miejscu
– MALKAVI jestem.
(One się przedstawiły ale także zapomniałem imion)
One: Co ty tak chodzisz z tym piwem, szukasz kogoś ? (przeszedłem wcześniej 2 razy obok ich loży)
Ja: Niee, chciałem tylko w spokoju wypić piwo 
(Tej rozmowy prawie w ogóle nie pamiętam, ale rozmowa była całkowicie neutralna, dokończyłem piwko i pożegnałem się ciepło idąc dalej)
Czas mijał, ja próbując się cały czas przełamywać, chwili gdy McBob otwierał na całego a reszta naszej grupki włóczyła się gdzieś po klubie bez celu.
Tego wieczoru największy feedback dostałem dopiero na parkiecie.
Odbieram sms od McBoba z pytaniem gdzie jestem, w tej samej chwili siedząc w loży pod parkietem zauważyłem go. Podchodzę klepnąłem go raz w ramie - On się obraca - "słuchaj jedziemy teraz z parkietem :)"
Ja uśmiechnąłem się mając przed sobą obraz tych wszystkich poprzednich zlewek które dostawałem na parkiecie jeszcze zanim się poznaliśmy.
Ogólnie zawsze miałem problemy z tańcem, nigdy jakoś szczególnie mnie to nie rajcowało ani nie cieszyło. Chociaż seksualny tanieć u boku pięknej kobiety na pewno jest swego rodzaju wyjątkowy i jest to coś czego chciałbym doświadczyć.
Parę razy wcześniej byłem w tym klubie, jeszcze zanim poznałem McBoba od tej strony. Za każdym razem przez większość czasu na parkiecie tańczyłem sam, moje próby podbijania do dziewczyn kończyły się najczęściej odrzuceniem, w najlepszym przypadku dziewczyna tańczyła ze mną parę obrotów po czym coraz bardziej się oddalała lub wracała do swojej koleżanki, zadawałem sobie pytanie "co jest nie tak ?" .
Podchodziłem z duża pewnością siebie, nie pytałem dziewczyn o pozwolenie tylko od razu brałem się do działania ale i tak dziewczyny na to nie szły... nie wiedziałem w czym tkwi problem...
Dodam że jeśli chodzi o mój wygląd zew. to na wieśniaka nie wyglądam, akurat wydaje mi się że potrafię się dobrze ubrać i posiadam swój urok osobisty (przynajmniej tak twierdziła moja ex
).
Wracając..koniec końców wydawało mi się że na parkiecie robiłem wszystko dobrze, aż do dzisiejszego wieczoru gdzie pod okiem McBoba podjąłem się tańca i poderwania tańczącej grupki dziewczyn.
McBob: dawaj na te dwie (poszedł pierwszy)
Mał/ma świetny socjal i attraction na parkiecie, widać było tą energie emanującą od niego, do jakiej dziewczyny by nie podbił każda była zainteresowana oraz odwzajemniała jego taniec.
Podszedł do naszego celu - grupki dziewczyn i coś zaczął im mówić na ucho (później się dowidziałem że opowiedział im jak to ostatnio zjeżdżałem w samych bokserkach ze stoku (haha)- chcąc mi zrobić dobry socjal.
Później przyłączyłem się do nich, przywitałem się z każda z osobna i potańczyłem z Nimi przez dłuższą chwile, od razu widziałem że nie były MNĄ zbyt zainteresowane. Ja niestety byłem za bardzo natarczywy, od samego początku zacząłem je już dotykać bo myślałem że tak trzeba, niestety robiłem to ZLE!
I teraz najlepsze, jedna z tych dziewczyn pytała się McBoba czy czasem nie JESTEM GEJEM! a dwie inne stwierdziły że za bardzo się do nich zalecam. No ale kurwa że aż tak ? Chciałem pokazać intencje, nie chciałem być kolejnym typkiem który tańczy bez celu i nie umie podjąć działania...
Później już tylko zobaczyłem malujący się uśmiech na twarzy McBoba i jego znak byśmy zeszli z parkietu bo mamy do pogadania.
Poszliśmy na 2 piętro klubu gdzie znaleźliśmy naszą ekipę grająca kurwa w BILARD!
I tu dostałem jedna z pierwszych naprawdę wartościowych porad jaka kiedykolwiek mogłem dostać.
McBob stwierdził że tańcząc wyglądam jak bym był nawalony lub co najmniej zjarany, poza tym wykonuje nerwowe ruchy i nie czerpie przyjemności z tańca a to bardzo widać - szczególnie widzą to dziewczyny. Nie mówiąc już o byciu needy dotykając laski od samego początku. Najgorsze jest to że ja tego nie czułem, wydawało mi się że tańczę bardzo naturalnie i wyglądam na wyluzowanego gościa, więc byłem zaskoczony.
Doszliśmy do wniosku że muszę bardziej się zrelaksować i zacząć czerpać z tego przyjemność oraz nie grać od razu tak bezpośrednio, stając się przez to strasznie potrzebującym.
No więc dobra, trochę psychicznie dobity prawdą która otrzymałem od McBoba, ruszyłem po raz drugi na parkiet, tym razem sam próbowałem coś zdziałać i na SIŁE próbować czerpać z tańca przyjemność...zaczynacie tutaj dostrzegać paradoks ? Doszedłem do niego dopiero teraz pisząc ten raport... próbowałem na SIŁE czerpać z tańca przyjemność kiedy tak naprawdę nie było to dla mnie przyjemne, szczególnie już później gdy wiedziałem jakie wrażenie zrobiłem na tamtych dziewczynach... TAK SIE NIE DA!! tak naprawdę im później bardziej starałem się zatańczyć lepiej to gorzej mi to wychodziło...
Teraz mam zamiar postawić sobie jebane lustro w pokoju i tańcząc przed nim spróbować wyeliminować wszystkie negatywne ruchy i postawy...może dzięki temu osiągnę jakiś rezultat...Bo niestety nastawienie ciężko będzie tutaj zmienić, nigdy specjalnie nie lubiałem tańczyć i z tym nic raczej już nie zrobię.
Czyżbym się w ogóle nie nadawał do gry nocnej, i podrywania dziewczynek na parkiecie ?
Ciąg dalszy nastąpi...
WNIOSKI:
1. Wy wszyscy czytający TONY EBOOKÓW, oglądających nagrania i CO DZIEŃ uczących się nowych technik i otwarć - NIE DZIAŁAJĄC NIC W POLU - WIEDZCIE JAK BARDZO KURWA JESTEŚCIE W BŁĘDZIE, MYŚLĄC ŻE SIĘ ZMIENIACIE!
Gdyby było inaczej prawdopodobnie w tej chwili gdy pisze ten raport jakaś dziewczyna robiła by mi dobrze ustami.
2. Zauważyłem iż dziewczyna jest starsza tym mam większe opory przed podejściem i jakąkolwiek rozmową, nawet nie musi być bardzo atrakcyjna.
3. Potraktowałem ten wypad za bardzo w formie treningu chcąc osiągnąć jakiś efekt - zapomniałem o tym aby się bawić i czerpać z tego przyjemność.
4. Mogę sobie nawet spalić cały ten klub ale ważne żebym się czegoś nauczył..
5. Ten wypad pokazał mi jak WIELKIE BRAKI mam jeśli chodzi o podryw na parkiecie - a byłem tak pewny, że mam o tym dobre pojęcie..
Jeśli dostrzegasz tutaj któryś z problemów który sam kiedyś miałeś i rozwiązałeś go PROSZE! zostaw mi komentarz z jakąś wskazówka, małą pigułeczką, która mogła by mi pomóc. Stawiam kratę piwa!
Jestem pod wrażeniem że dotrwałeś aż do tego momentu, moje błogosławieństwo! ~~ lekko zdołowany MALKAVI
Odpowiedzi
Zapisz się na kurs tańca.
czw., 2012-02-23 08:38 — PuC3KZapisz się na kurs tańca. Poważnie to bardzo pomaga. Ja wcześniej również nie umiałem, nie chciałem i nie lubiłem tańczyć. Poznając kobiety w klubach niemal pewne jest to, że jeśli już ją otworzysz będziesz musiał z nią tańczyć. Taniec może bardzo ułatwić dalszy rozwój relacji. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez tańca i muzyki
Będziemy musieli poprawić
pt., 2012-02-24 21:44 — MalkaviBędziemy musieli poprawić Ogólnie komunikacje między nami w klubie. Żeby nie dochodziło do takich sytuacji więcej.
Stwierdzając po sobie zawsze
czw., 2012-02-23 15:58 — PrzemooStwierdzając po sobie zawsze uwielbiałem tańczyć leczy na początku nie wychodziło mi to dobrze.
Ale pewnego razu popłynąłem w tańcu z muzyką i teraz wychodzi mi to zajebiście;)
Wiele osób zazdrości mi tego i mówi, że świetnie się poruszam.
Najważniejsze żebyś zmienił swoje złe nastawienie do tańca!!
Stajesz się wtedy zbyt mało atrakcyjny kiedy ruszasz się jak mucha w smole lub jak McBoby powiedział przećpany koleś.
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
"trochę starszawe tak na oko
czw., 2012-02-23 15:59 — Fryta"trochę starszawe tak na oko po 25lat"
Dzięki Malkavi, to ja mając 31 na karku już stary pierdziel jestem
Tak na poważnie, nie patrz na to! Bez względu na wiek dopóki laska nie wygląda i nie zachowuje się jak desperatka to masz równe szanse, a satysfakcja z otwarcia i zainteresowania sobą starszej laski jest naprawdę duża. Wydaje się, że największe szanse ma się wśród rówieśniczek ale nie mogę tego potwierdzić. Ja najlepiej bawię się w przedziale wiekowym 18-22 czyli jakaś dekada wstecz.
"nie pamiętam imienia"
Z liścia Ci się należy
Ja rozumiem, że emocje itd. ale to karygodny błąd. Możesz imienia używać w dalszej rozmowie, zawsze to dużo lepsza forma niż zwracanie się per Ty.
Próbujesz i to mi się podoba, head up and keep going!
- Miałem na myśli "starsze"
pt., 2012-02-24 21:44 — Malkavi- Miałem na myśli "starsze" patrząc w kolektywie
całego klubu w którym byliśmy
- Mam takie właśnie przekonanie, że czym ja 19stolatek mogę zainteresować 25letnią kobietę ? Którą zapewne
interesują tylko starsi mężczyźni z większymi doświadczeniami życiowymi...
- Z tym zapamiętywaniem imion, teraz tak sobie myślę o tym, można by było za każdym razem gdy masz zapamiętać kogoś imię dopasowywać imię tej osoby do imienia kogoś ci bardzo dobrze znanego. przykład:
"Kasia ? to tak jak moja najlepsza przyjaciólka..." itp.
Lepiej się zapamięta.
Nie jest potrzebny kurs
czw., 2012-02-23 22:23 — marccinNie jest potrzebny kurs tańca, żeby dobrze wywijać na parkiecie... Ja też swego czasu nie lubiłem tańczyć. To tak naprawdę samo przyszło
Czuj rytm, pooglądaj filmiki, potem lusterko, ale nie za dużo, bo potem może cię sparaliżować na parkiecie kiedy lusterka nie będzie heh!
Polecam na początek rytmy hiphopolowe, jak ja to nazywam heh dopiero po dobrym "gibaniu" się przy tych rytmach przerzuciłem się na dyskoteki.
Także nie łam się chłopie i do roboty!
Słuchajcie, bardzo się ciesze
pt., 2012-02-24 21:38 — MalkaviSłuchajcie, bardzo się ciesze że znalazły się osoby które zdecydowały się przeczytać ten raport i pozostawić po sobie jakiś ślad komentując to co tutaj napisałem - dzięki WAM!
Przez ostatnie dni ciągle myślę jak by tu rozwiązać ten problem z tańcem. Przyznam, trochę się zraziłem do tego parkietu po tym wieczorze ale koniec końców ciesze się że teraz to wyszło
Być może dokonam zmiany swojego patrzenia ogólnie na taniec - to by było najlepszym rozwiązaniem, czerpiąc z tego przyjemność, nie chce robić czegoś co nie będzie spójne z samym mną, najwyżej odpuszczę sobie kluby i przyłożę większych starań do uwodzenia dzień, a w klubach będę starał się unikać parkietu i działać coś poza nim.
Na pewno jeśli dojdę do jakiś wartościowych wniosków i poprawie swoją prezencje na parkiecie, napisze parę słów prawdy na blogu.
Stary, powiem Ci, że mam taki
pon., 2012-04-09 13:54 — SKStary, powiem Ci, że mam taki sam problem jak Ty, jeśli chodzi o partkiet... dopiero teraz to do mnie dotarło
Też szczerze jestem w kij słaby w tańcu... w sumie nie dziwne, jak w 2 klasie liceum dopiero zaczęło się chodzenie po klubach i NG. Powiem Ci, że pomysł z kursem tańca jest całkiem niezły i sam z niego skorzystam.