
To mój pierwszy Blog na tym forum i w sumie chyba pierwszy jakikolwiek kiedy pisałem
Zbyt wiele sie nie udzielałem przez ostatni rok czasu zważywszy na to że nie było takiej potrzeby - 4 letni w miare stabilny związek z emocjonalną i trudną kobietą 2 lata młodszą.
Opowiem wam jak to sie wszystko zaczęło i jak niczym grom z jasnego nieba pierdolnęło na pół.
M. poznałem ponad 4 lata temu na koncercie u siebie w mieście, Bardzo przypadkkiem, poszedłem z sąsiadem na koncert w między czasie spotkaliśmy 2 panienki jakieś jego znajome, nie znałem ani jednej, gadka szmatka co robimy bla bla bla i poszły sobie dalej, koncert sie zaczął stoimy słuchamy i po jakiś 2h godzinach w tłumie ludzi z 10tys. osób może i więcej znalazły nas te panienki troche już wstawione i sie poprostu dołączyły, nagle padł pomysł żeby pojechać za miasto na inną impreze bo przed chwilą dostaliśmy darmowe bilety a ja byłem akurat autem więc szybki spontan i już byliśmy w klubie. kumpel dobierał sie powoli do jednej przy stoliku-to ją obejmował to chciał całować po szyi a to mu sie cały czas nie chciała dać, Panna wysokiego wzrostu idealna dla mnie bo jestem dość wysoki ale co z tego jak miesiąc temu przeżyłem zawód miłosny i nie miałem najmniejszego zamiaru ani ochoty w nic sie pakować w dodatku na trzeźwo bo kierowałem tej nocy, siedziałem sobie jak ostatni dupek z wyciągniętymi nogami pod stołem, założonymi rękami na krzyż i sie patrzyłem jak sąsiad obraca dwiema pannami na raz, myśle sobie on to kurwa za zawsze brania, ale tej jednej nie udawało mu sie, ona cały czas patrzyła mi w oczy nagle wyskoczyła z tekstem żebyśmy poszli zatańczyć, odparłem że nie mam ochoty, mimo to udało się jej wyciągnąć mnie na parkiet i już tańczyliśmy praktycznie w objęciach, nie wiem nawet kiedy to sie stało panienka dosłownie miała kurwiki w oczach nie spuszczałą mnie z oczu podczas tańca czułem jej oddech na swojej twarzy trwało to z pół godziny aż wkońcu zaczeliśmy sie całować chyba z 10 min bez jakiej kolwiek przerwy, dosłownie brakowało mi już tlenu, później ukrakidem widziałem jak kumpel sie patrzy i nie dowierza że gość kurwa siedział jak dupa wołowa wyrwał sobie panne a jego trudy poszły na marne, mówie wam czułem sie jak młody Bóg wtedy hehe, pobawilśmy sie jeszcze przez pare godzin i wracaliśmy do miasta, oczywiście ja już znią sam w aucie a reszta pojechałą w 6 osób w maluchu kolegi kuzyna żeby nam nie przeszkadzać.
Odwiozłem pod dom było już jasno na dworze chyba koło 6 rano bo ludzi szli do kościoła na msze. Wziąłem od niej numer i ślimak na pożeganie.
Później sie z nią umówiłem już normalnie bez żadnych znajomych sam na sam, i co najważniejsze na trzeźwo
była to bardzo miła wrażliwa dziewczyna, która rozeszła sie miesiąc temu z chłopakiem po 3 latach po tym gdy sie dowiedziała że ten ją zdrdzał z jakimiś studentkami pare domów od niej,mieli do siebie wrócić ale po tyg. od rozstania zobaczyła go że idzie z jaką nową laską więc już temat był zamknięty kategorycznie.
Więc miałem wolną furtkę do jej bram serca.Jak sie okazało ten gość starsznie pił i ją też ropził przy okazji i tak ja sie przy niej później rozpiłem.
Byłą to moja I poważna miłość z której tak naprawde z początku nie zdawałem sobie sprawy, bo nie była to miłość od pierwszego wejżenia. Pierwszy stosunek mieliśmy dopiero po 4 miesiącach, z jednej strony wkurwiało mnie to okropnie, z drugiej strony myślałem nie jest to takie złe bo wiem że nie jest taka łatwa a ja lubie wyzwania, Nie miałem w tedy żadnego pojęcia u PUA ani że coś takiego istnieje.
Jak to większość byłem na zawołanie, pieskowałem, frajerzyłem sie jak tylko mogłem, byle ona widziała we mnie tego jedynego co zależy mu najbardziej na świecie, pomogłem jej podnieść sie po zdradzie, minął rok, dwa, zakochałem sie, miałem do tego prawo, ona także nie była dłużna, było nam wspaniale, sex po kilkanaście razy w ciągu tygodnia,
pełne zaufanie, uczucie kwitło niczym róży kwiat, dogadywaliśmy sie we wszystkim, czułem sie taki potrzebny, w końcu dla kogoś, potrzebowaliśmy siebie jak tlenu.
W trzecim roku zaczęło być troche inaczej, zaczęło sie poprostu coś pierdolić, sexu było już mniej, nie zwierzała sie z tego co ją boli tylko wszystko nosiła w sobie, ja chciałem na siłe jej pomóć ona nie chciałą tej pomocy, powiedziała że najlepiej bedzie jak sie rozejdziemy, nie doopuszczałem do siebie nawet takiej opcji przecież my sie kochamy na zabój i nic nie może tego przerwać, jednak nalegała więc sie rozstaliśmy. Było mi cieżko jak skurwysyn jakbym nosił ołowiane odważniki na plecach, załąmałem sie na tydzień czasu, po tyg. czasu trafiłem na podrywaj.org. przeczytałem chyba wszystko co sie dało, uświadomiłem sobie że nie wszystko stracone i zaczęłem żyć wąłsnym życiem odnowiłem kontakty, zacząłem regularnie imprezować, podrywac dupy, wyjechałem na urlop do Wrocławia do kolegi zabawić sie troche, tego było mi wtedy trzeba-wróciłem. Stałem sie silnijeszy bardziej obojętny emocjonalnie, To było to.
Za jakiś czas chciałem zrobić grila ale sobie przypomniałem że grill stoi u mojej byłej (ja pierdole)
No nic. odezwałem sie że chcę odebrać grilla bo został chyba na ogrodzie, powiedziała żebym sobie przyjechał po niego, tak i też zrobiłem. Przyjechałem wesoły uśmiechnięty, dostałą zjebke dlaczego grill taki brudny i jeszcze troche pogadaliśmy, pochwaliłem sie że mam nową prace, byłem na urlopie, i zamierzam z tąd wyjechać..
Umówiliśmy sie na spotkanie, powiedziała w końcu dlaczego sie chciała rozstać i że żałuje tego. Dałem jej szanse, wygarnąłem wszystko co sie dało, postawiłem warunki i zapytałem co dla niej jest najważniejsze w związku: odziwo odpowiedziała dobrze, szczerość, zaufanie i szacunek, powiedziałem że to podstawa i bez tego ani rusz dalej, powiedziała że nigdy sie to już nie powtórzy i gdy będzie mieć jakieś problemy to będdzie ze mną o nich rozmawiać żeby nei powtórzyć sytuacji tylko żebym już sie nie złościł - zaufałem.
To było rok temu, od tamtej pory było kapitalnie, dalej rozumieliśmy sie bez słów,jak przed laty, wszystko łądnie pięknie. Zarezerwowałem na lipiec wakacje dla nas obojga nad morzem, wynająłem apartament, wszystko opłaciłem, chciałem żeby były to nasze najpiekniejsze nie zapomniane wakacje byliśmy I raz nad morzem w życiu.. marzenia sie ziściły.
Było jak w bajce, zarezerwowałem mieszkanie z łożem małżenskim i to był strzał w 10. Boże jak sobie teraz pomyśle co tam sie działo to aż ciarki mi przechodzą po rękach,wyszła z pod prysznica pachnąca miłością ubrana w koronkowy fioletowy biustonosz wypełniający jej cudowne piersi i okrojone majteczki na cudownym tyłeczku które delikatnie i swobodnie opinały jej jędrną pupe do połowy. Powiedziała: możesz zrobić ze mną teraz co chcesz, co tylko zapragniesz...uff pisząc to w tej chwili nie moge się już skupić na pisaniu tych wypocin. Tak więc możecie sobie tylko wyobrazić co było dalej... Niestety wszystko co dobre kiedyś musi sie skończyć, wróciliśmy do domu z pięknymi wpsomnieniami do szarej rzeczywistości. Po tym nagle wkradł sie chłód, nie było juz tego co było.. chcąć zainicjować sex odwracałą sie, mówiąc że jest zmęczona że wyszaleliśmy sie na wakacjach i ma mi wystarczyć, że mi wciągle jest mało etc. ok. nie to nie, pare razy podchodziłem, udało sie, Później pewnego dnia wyskoczyła mi z tekstem że klient w pracy chciał ją zaprosić na kawe, ptytam no i? a ona że odmówiłą bo jest zajęta. ja na to, aha, to trzeba było sie umówić. Ona - że ja wogóle nie jestem o nia zazdrosny, ja na to że jestem, ale że jej przecież ufam. no i temat rozszedł sie po kościach. Pracowaliśmy na zmiane , czasem widywaliśmy sie co dzień czasem co 3 dni, nie było reguły, zazwyczaj jak miałą na rano do pracy to spała u mnie, lecz 3 soboty temu napisała że dziś spi u siebie. więc ok. pewnie zmęczona. Miliśmy we wrześniu jechać na wesele do jej rodziny gdzieś pod Wrocław,znów sie zapowiadał ciekawy wyjazd..
Rano miałem wyjazd pod Kraków autem, sam jechałem bo ona już z miesiąc szybiej mówiła że nie chce jej sie. napisałem rano tylko smsa czesc kochanie, później wracając pod wieczór zaglądam do telef. a tu ani jednej wiadomości a ni telefonu. Zajechałem pod CH na parking żeby zadzwonić bo moze coś sie stało że cały dzień sie nie odezwała. Dzwonie. odrzuciła rozmowe. po chwili sms. Bedziemy musieli poważnie porozmawiać. ja: pisz o co chodzi bo sie martwie czy coś sie w domu stało? ona: ok. jeżeli chcesz to usłyszeć przez telefon - chce odejść od Ciebie nic już do Ciebie nie czuje. Poczułem Jakbym dostał w tym momencie w pysk, w jednej chwili zamarłem, dobrze że siedziałem w aucie bo bym chyba pierdolną na chodnik albo w czasie jazdy wpadł do rowu.
Nie dowierzałem patrząc w telefon jak można było taki numer wywinąć i spuścić kogoś w kiblu jak osrany papier toaletowy po 4 latach, w pale mi si się to nie mieściło.Na drugi dzień napisałem żebyśmy sie spotakli w danym miejscu i godzinie, na co odpowiedź była krótka i przecząca.
I tak sie skończył mój 4 letni związek z dnia na dzień z osobą dla której byłem zrobić w stanie wszystko, byłem na dobre i na złe, zawsze pocieszałem, byłem pełen optymizmu gdy ona go nie miała, byłem przy niej w szpitalu godzinami jak leżała po operacji i gdy sie wybudzała z narkozy ja byłęm przy niej, trzymałem ją za ręke modliłem sie ze łzami w oczach żeby przeżyła i była zdrowa jak kiedyś
coś niesamowitego nie do opisania człowiek był wstanie sprzedać dusze diabłu żeby jej niczego nie brakło.
Wiecie co, kiedyś tak sobie myślałem że ten związek jest zbyt zajebisty to jest nie mozlwie żeby tak mogło być dobrze, że nie ma chuja we wsi że to sie może kiedyś spierdolić, nie dopuszczałem nawet takiej opcji, ja jestem wporządku-ona także, żadne znaki na niebie nie zapowiadały że coś sie może złego stać.
lecz stało się, odeszła.
Pare osób pisało na forum że to nie możliwe że jestem taki twardy, żebym teraz popił dobrze, popłakał do poduszki i takie tam. Wiecie co wcale tego nie potrzebowałem.Minęło 3 tyg. w tym czasie wypiłem jedno dodsłownie jedno piwo w barze, jakiejkolwiek łzy czego kolwiek...sam sie sobie dziwie że taki zimny jestem hehe,przecież to miłość, starta człowieka, czas psychicznej żałoby by ktoś powiedział ale nic z tych rzeczy. Od razu wziąłem swoje sprawy w własne ręce, zapisałem się w końcu na prywatne lekcje w szkole muzycznej (gram amatorsko na instrumencie), zacząłem uprwiać więcej sportu,Basen, teraz zamierzam dorzucić jeszcze siłownie na czasie, umawiam sie z nowymi pannami imprezuje calutki wekend jak sie tylko da, staram sie czerpać z życia jak najwięcej,Chyba przyjemniej wejść do nowego domu niż znanej już meliny w której domu brak.(oczywiście mam tutaj na myśli związek) I Tobie też radze kolego wziąć sie za siebie jak najszybciej jeżeli jeszcze siedzisz i romyślasz co by było gdyby babcia miała wąsy. To jest właśnie ten czas na prace nad sobą
A w szybkim czasie zdasz sobie sprawe jakie to było proste i banalne. Moja nauczycielka od technologii zawsze mówiła "na siłę nikogo nie uszczęśliwisz" i to jest najwieksza prawda,To Ty masz być szczęśliwy to i wtedy ludzi będziesz przyciągał bo kto chciałby sie zadawać z ponurym i nudnym jak flaki z olejem gościem który nie ma w sobie żadnej energii,i w pewnym momencie zdasz sobie sprawę że nie musisz robić tego na siłę to samo będzie wychodzić od Ciebie i ludzie będą chcieli w Twoim towarzystwie przebywać. Po prostu musisz tego chcieć.
Przytocze pewnien cytat "Miłość to takie coś czego niema, to takie coś co nie zna litości, to tak jakby budować dom i palić wszystko wokół".
do dziś czasem myśle czy to była miłość czy tylko toksyczny nałóg z przyzwyczajenia/
Carpe Diem
Odpowiedzi
wyszła z pod prysznica
czw., 2012-09-20 15:34 — matt1990wyszła z pod prysznica pachnąca miłością ubrana w koronkowy fioletowy biustonosz wypełniający jej cudowne piersi i okrojone majteczki na cudownym tyłeczku które delikatnie i swobodnie opinały jej jędrną pupe do połowy- to sie fajnie czytało:D:D
"Za jakiś czas chciałem
czw., 2012-09-20 18:37 — Verteks"Za jakiś czas chciałem zrobić grila ale sobie przypomniałem że grill stoi u mojej byłej (ja pierdole)"
Haha, niezły zwrot akcji!
miłość nie istnieje dopóki
czw., 2012-09-20 20:11 — marcelo9205miłość nie istnieje dopóki jej sie nie doświadczy
Świetny blog. Samo życie -
czw., 2012-09-20 22:04 — M4rassŚwietny blog.
Samo życie - zdanie po zdaniu. Powodzenia we wszystkim! PEACE.
P.S. Ode mnie główna.