Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Lokatorka

Portret użytkownika Stary Cap

Wpis ten zawiera treści, które część osób może uznać za obsceniczne. Dlatego dzieci i młodzież poniżej 18lat, nie powinny otwierać tego bloga.

Kiedy weszła do środka, od razu było widać, że mieszkanie jej się podoba. Zaczęła chodzić, jak kot od ściany do ściany. Blondynka, a niestety nie jestem oryginalny i blondynki podobają mi się najbardziej. Podeszła do mnie i z szerokim uśmiechem przedstawiła się podając przy tym dłoń. Kiedy one czegoś chcą, potrafią się ładnie zachować.

Zacząłem grać niedostępnego.
- Czy panią będzie stać na takie duże mieszkanie dla samej jednej?
- Stać mnie, pracuję w szpitalu i naprawdę nieźle zarabiam. Chciałabym też, wreszcie zaprosić do siebie brata z jego żoną i synkiem, bo mały ciągle mnie pyta…”ciociu kiedy do ciebie przyjadę?”.

Pani Dorota wyznała skąd pochodzi.
- Zauważyłem u pani delikatny akcent zwłaszcza, kiedy mówi pani o czymś emocjonalnie.
Zaczerwieniła się.
- Dziwne że ja w ogóle tak dużo mówię, bo zazwyczaj jestem strasznym mrukiem.
- Ale ze mną dobrze się pani rozmawia?

Ustaliliśmy, że wprowadzi się za miesiąc kiedy wygaśnie jej umowa najmu poprzedniego mieszkania. W tym czasie, ja skorzystam z okazji i zrobię mały remont, bo akurat wymieniali rury od centralnego ogrzewania i poodpadało trochę płytek w łazience.

Pani Dorota pochwaliła kuchnię, gdzie niedawno położyłem nowe płytki. Postanowiłem więc zaimponować jej i wymienić kafelki również w łazience, która pamiętała jeszcze czasy PRL-u.

Napracowałem się jak bury osioł, a była gorąca jesień tego roku i aż odparzyłem sobie tyłek od potu. Wyrobiłem się jednak i wyszło pięknie.

Pani Dorota miała już klucze i powoli zwoziła swoje rzeczy: garnuszki, ubrania. Ostatniego dnia zabrałem swoje narzędzia i posprzątałem. Następnie, wziąłem pod pachę spory karton i poszedłem na pobliskie ogródki działkowe. O tej godzinie nie było tam nikogo. Naciąłem mnóstwo różnorodnych kwiatów i po powrocie skomponowałem z nich śliczne bukieciki. Następnie, poustawiałem je w wysokich szklankach tu i ówdzie.
Lokatorka dziękowała potem za te kwiaty. Powiedziała, że było jej bardzo miło. Podziękowała też i pochwaliła piękną łazienkę.
- A nie podniesie mi pan czynszu w związku z tym?- zapytała w żartach.
- Nie Pani Doroto. Pani jest taką dziewczyną z klasą i nie może pani mieszkać jak jakiś robotnik budowlany.

Przyjechałem do lokatorki z przygotowaną umową. Poprosiłem o dowód osobisty. Miała 38 lat. Prawo jest tak skonstruowane, że jeśli wynajmie się komuś mieszkanie to jego współmałżonek też może zamieszkać chociaż właściciel nie widział go nawet na oczy. Zapytałem więc:
- Pani Doroto, czy pani ma męża.
- Nie, nie mam męża ani narzeczonego. Jest jeden kolega, ale on nie może teraz i tak przyjechać.

Po załatwieniu formalności okazało się, że ma do mnie jeszcze pewną prośbę. Chciałaby przemeblować trochę mieszkanie i żebym jej w tym pomógł
Przesuwanie mebli poszło sprawnie i przypominało mi zabawę w dom z koleżanką z dzieciństwa.
Dorota urządziła sobie biurko do pracy przy komputerze w sypialni a w pokoju dziecinnym zrobiła garderobę. Przeniosła też kosz na papierki z pokoju do łazienki.
Po pracy napiliśmy się kawy i pogadaliśmy chwilę. Dowiedziałem się, między innymi, że Pani Dorota jest farmaceutką.
Kiedy się żegnaliśmy, uścisnąłem jej dłoń i powiedziałem:
- Witamy na pokładzie.

Za parę dni odebrałem telefon, że przeprowadzana jest próba ciśnieniowa nowej instalacji i w związku z tym ktoś musi być obecny.. Zadzwoniłem do lokatorki ale ona nie mogła przyjechać. Zapytałem czy pozwoli mi wejść do mieszkania pod jej nieobecność. Zgodziła się.
- Wygląda pan na ogarniętego faceta, mam nadzieje, że nie przerażą pana te przedmioty które tam pan zobaczy.

Wszedłem do mieszkania i zacząłem rozglądać się za owymi „przedmiotami”. Spodziewałem się jakiegoś ogromnego wielowypustkowego gumowego fallusa na pościeli.
Wokół wanny wyrósł las kolorowych.butelek z szamponami, balsamami i odżywkami. Pod lustrem cała półka kosmetyków. Na pralce środki higieny. Wyjaśniło się po co był jej kosz w łazience,. Wrzucała doń zużyte podpaski i to były chyba te „przedmioty”.

Przeszukałem łóżeczko w którym spała, ale znalazłem tylko elektryczny depilator w nocnej szafce. „Kobieta jest rzemieślnikiem, jej ciało jest jej narzędziem, a łóżko jej warsztatem.” Taka naszła mnie refleksja, bo w kuchni to zostawiła niezły bajzel.

Okazało się, że jeszcze kilka razy musiałem wchodzić, pod nieobecność pani Doroty do mieszkania. A to montowali termostaty, a to zalepiali dziury po montażu nowych rur, a to wreszcie napełnili instalację i oddali do użytku. Zawsze wykorzystywałem okazję żeby pogrzebać w jej rzeczach.
Oglądałem i wąchałem jej kosmetyki. Używała perfum Amor Amor marki Cacharel. Oglądałem i wąchałem jej ubrania, bieliznę, czystą i używaną. Wąchałem jej pościel, bielutki szlafroczek i piżamkę,(również w kroczku).
Spisałem nazwy lekarstw, żeby sprawdzić potem w internecie na co są.

Byłem jej wdzięczny za to, że dopuściła mnie do swojego świata. Miałem w domu telewizor który dostałem od znajomego, ogromny, stereofoniczny,31 cali. Umyłem go i dokupiłem doń za 8zł pilota. Kiedy przyjechałem po czynsz, przywiozłem jej ten telewizor. Przydybałem sąsiada z góry i wnieśliśmy kolosa do środka.
- To ja się cieszyłam z tego małego – powiedziała zszokowana.
Sąsiad, na widok lokatorki zaczął mówić cienkim głosem, ale na szczęście szybko domyślił się żeby wyjść.
Poprosiłem Panią Dorotę, żeby pomogła mi przy jeszcze jednej rzeczy w łazience. Była tam umywalka, jeszcze produkcji jugosłowiańskiej. Trzeba było zakręcić wodę w pionie, odkręcić rurki doprowadzające wodę i poluzować śruby mocujące. Ona musiała chwilę potrzymać umywalkę, a ja wyjąłem stopę która ją podpierała, wywierciłem udarem otwory, włożyłem kołki i skręciłem wszystko z powrotem.
- Tak się czuję momentami Pani Doroto, jak bym miał teraz dwie żony, w domu jedna a tutaj Pani, druga. Ale, nie wiedziałem, że posiadanie dwóch żon to i drugie tyle obowiązków. Zaczynam współczuć tym różnym szejkom którzy mają po kilka żon . Ile oni mają obowiązków !?
- Ale to są, że tak powiem, słodkie obowiązki.- powiedziała ze śmiechem.

Po skończonej pracy dziewczyna zaproponowała kawę.
- Bardzo chętnie.
- A może zrobię panu „Parzuchy” bo mam.- poleciała gwarą.
Kiedy tak patrzyłem na krzątającą się po mojej kuchni młodą kobietę, to po raz pierwszy od kiedy zajmuję się PUA poczułem się szczęśliwy.
Starałem się, nie przedłużać spotkania.
- Przystąpmy do „czynności” pani Doroto.- spisaliśmy stan liczników i rozliczyliśmy się.
Wychodząc podałem dziewczynie dłoń i patrząc jej w oczy powiedziałem – Dobranoc pani Dorotko. Słodkie gniazdko pani sobie tutaj uwiła.
- Dobranoc i proszę pozdrowić żonę. – brzmiała jej odpowiedź.

Zawsze część czynszu przeznaczałem na doposażenie mieszkania. Kupiłem Pani Dorotce krzesełko pod biurko, stolik i taboreciki do kuchni. Sprawiało mi to przyjemność i była dodatkowa okazja, żeby przyjeżdżać na mieszkanie pod obecność i nieobecność lokatorki.
Dziewczyna nie miała nic przeciwko temu, nawet raz sama prosiła żebym zajrzał na mieszkanie kiedy wyjechała na parę dni.

Uwielbiałem szperać w jej rzeczach. Z dokumentów dowiedziałem się, że spłaciła właśnie auto i że jest kierowniczką apteki w szpitalu w którym pracuje. Dodatkowo wykonuje jakieś analizy dla szpitala. Mogła zarabiać od 6 do 10 tysi „do rączki”.
Szukałem też śladów bytności jakiegoś mężczyzny, ale nic nie znalazłem, a przeszukałem wszystko nawet torbę ze śmieciami i zawartość worka w odkurzaczu.

Podczas mojej kolejnej wizyty, Lokatorka zgłosiła pewien problem. Domofon w bloku często szwankował i był wtedy kłopot z dostaniem się do środka. Inni lokatorzy mają klucze do drzwi wejściowych i ona też by pragnęła mieć taki klucz. Zwłaszcza, że właśnie przyjeżdża jej brat z rodziną i chciałaby żeby on też miał. Żeby mógł wchodzić i wychodzić swobodnie, kiedy ona będzie w pracy, i nie musiał prosić kogoś żeby go wpuścił.
Powiedziałem, że zapytam o ten klucz w administracji.

Kiedy się dużo rozmawia z niewiastami to można nauczyć się „czytać kobiety”. One są oczywiście świetnymi aktorkami i kłamczuchami, ale są też bardzo emocjonalne i często nie potrafią ukryć tego, co czują.
Dodatkowo, wiele rzeczy kobieta za skarby nie powie wprost tylko liczy, ze człowiek się domyśli. W każdym razie domyśliłem się, że jej w chuj zależy na tym kluczu. Powiedziałem, że zapytam jeszcze sąsiada.

Kiedy już wychodziłem Dorotka przypomniała mi , że miałem zapytać. Zapukałem do sąsiada z przeciwka. Powiedział, że nie ma problemu, że pożyczy mi klucz żebym sobie dorobił. Wtedy lokatorka wtrąciła się, że ona weźmie ten klucz sama dorobi dla siebie i dla brata.
- Zobaczę tylko czy pasuje.- powiedziała i zbiegła na dół.
Pasował. Była tak szczęśliwa, że chciała mnie ucałować, albo rzucić mi się na szyję.
Staliśmy tak w zawieszeniu naprzeciw siebie, ale ten sąsiad jebany stał na schodach i się
gapił.

Kolejna moja wizyta u dziewczyny wypadła tuż przed świętami. Miałem dla niej drobny upominek. Złożyliśmy sobie życzenia i pocałowaliśmy się. Powiedziałem, że muszę ją uściskać i wyściskałem ją mocno. Zero oporów. Miałem z sobą ciasto świeżo upieczone przez moją żonę. Dorotka zrobiła kawkę. Powiedziała, że poczuła zapach ciasta od razu jak tylko wszedłem. Rozmawialiśmy. W pewnym momencie wyznała mi, że wybiera się na studia podyplomowe. Oczekiwała jakby mojej aprobaty dla tego planu. Powiedziałem, że inwestycja w siebie to najlepsze co może w życiu zrobić.
- Tak, ale jak sobie pomyślę, że będę musiała się dokształcać do 67-go roku życia to…
Kobieta zapaliła kadzidełko i nagle zaczęła zwierzać mi się z pewnej przykrej genetycznej dolegliwości którą ma. „Oj zaczęły się zwierzanki” pomyślałem. Seks chyba wisiał w powietrzu.
Przeraziło mnie to trochę, nie chciałem tak łatwo zdradzić żony. Przerwałem więc w miarę szybko to spotkanie.

Na kolejnym spotkaniu za miesiąc, lokatorka prosiła, żeby dziś szybko załatwić sprawę bo rozbiera ją przeziębienie i chciałaby się położyć.

Wreszcie po paru tygodniach, zadzwoniła, że chciałaby się wyprowadzić. Umotywowała to tym, że w związku z rozpoczęciem nauki, miała straszne problemy z powrotem z uczelni. Zmarzła jak pies kilka razy i nie widzi innego wyjścia jak tylko zmienić mieszkanie.

Jakiś czas po jej wyprowadzce cierpiałem jeszcze na „syndrom odstawienia”, ale jakoś mi przeszło

Teraz mieszka u mnie fryzjerka.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Sylvanyor

Wszystko spoko, nie mnie to

Wszystko spoko, nie mnie to osądzać, ale wydaje mi się, że w żaden sposób niestety nie była zainteresowana Twoją osobą, w dodatku moim zdaniem za dużo prezentów jej zgotowałeś Smile

Portret użytkownika Stary Cap

Nawet nie zainteresowaną

Nawet nie zainteresowaną kobietę można uwieść np. pod wpływem chwili.
Niestety, żeby coś wyjąć, trzeba najpierw coś włożyć. Zresztą nie zabrała telewizora ani tych mebelków ze sobą.
Teraz to w ogóle o lokatorów trzeba dbać bo kryzys na rynku.

Portret użytkownika Kermi

Blog "Studentka" był dopiero

Blog "Studentka" był dopiero po "Lokatorce"? Czy to już kolejna żona Laughing out loud ?

Portret użytkownika Pierrot

Kalesony jej wąchał. Ja

Kalesony jej wąchał. Ja pierdole.
W kroczu. O fuck. Ty naprawdę jesteś Stary Cap.
Ha ha. Bez obrazy. Co za oblech.

Uznaję za obsceniczne.

Portret użytkownika Ulrich II

haha taki japoński klimat tam

haha taki japoński klimat tam są automaty z damskimi używanymi majtkami Laughing out loud

Portret użytkownika Garncarz

Vłodarz, widzę, że w

Vłodarz, widzę, że w komentarzach ostatnio często wyśmiewasz ludzi. haha coś się stało? Smile

Portret użytkownika Pierrot

Czy wchodzenie do

Czy wchodzenie do wynajmowanego pokoju, grzebanie w nieswoich rzeczach, grzebanie w łóżku w poszukiwaniu wibratorów, wąchanie cudzych majtek jest dla Ciebie normalne ? Tak się zachowują mężczyźni z klasą ?
Bo ja uważam, że nie. Że to są obleśne zachowania i jakieś kiepskie przywary. Nie chciałbym mieć ojca który by się tak zachowywał. Ale wstyd jakby takie coś wyszło.

A Ty jak się do tego ustosunkowujesz ? Bronisz takiego zachowania, piętnując moją krytykę. Należysz do tego samego ugrupowania ?

Ps. Jesteś młody i być może bronisz Starego Capa, bo ma 50 lat, swoje przeżył, jest dojrzały, mądrość życiowa i takie tam - typowe dla młodych osób szukających przewodników - ja też tak miałem w Twoim wieku przypisywałem cechy patrząc na metrykę, na stan posiadania, na wygląd - to błąd. Z tymże ja bardziej niż Capa czepiam się jego zachowania na poziomie pryszczatego nastolatka wąchającego po kryjomu majtki swojej ciotki. Czepiam się i wyśmiewam rzeczy które uważam za słabe.

A u mnie wszystko dobrze. Dawno nie było tak dobrze Laughing out loud.

Portret użytkownika Stary Cap

Vłodarz, było ostrzeżenie na

Vłodarz, było ostrzeżenie na początku bloga. Smile

Portret użytkownika Pierrot

I tak jesteś stary świntuch i

I tak jesteś stary świntuch i oblech wąchaczu majtek ! Laughing out loud

Portret użytkownika Stary Cap

Cieszę się, że Cię

Cieszę się, że Cię zgorszyłem. Smile

Portret użytkownika Pierrot

No zgorszyłeś . Mam nadzieję,

No zgorszyłeś Laughing out loud. Mam nadzieję, że ja Cię nie obraziłem. Swoim "świętym oburzeniem". Laughing out loud Wiem, że nie. Jeśli trochę to przepraszam. Każdy ma prawo do swoich zboczeń o ile nie krzywdzi innych. Laughing out loud (co nie takie łatwe).

Portret użytkownika Garncarz

"Czy wchodzenie do

"Czy wchodzenie do wynajmowanego pokoju, grzebanie w nieswoich rzeczach, grzebanie w łóżku w poszukiwaniu wibratorów, wąchanie cudzych majtek jest dla Ciebie normalne ?"

nie jest normalne.

"Jesteś młody i być może bronisz Starego Capa"

nikogo nie bronie, napisałem tego komenta bo po prostu zaciekawiło mnie czy coś się u ciebie zmieniło. Pamiętam twoje blogi i udzielanie się na tym portalu z przed roku, później zniknąłeś i teraz znowu się pojawiłeś. Tylko ostatnio co czytałem jakiś twój komentarz to kogoś w nim wyśmiewasz. Nie mam pretensji i napisałem to z czystej ciekawości.

"A u mnie wszystko dobrze. Dawno nie było tak dobrze"
wiem czytałem Laughing out loud fajnie, że ci się wiedzie.

pozdrawiam