Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Linger

Portret użytkownika BigBastard

Kto by pomyślał, ze dzisiejszego wieczoru odkryje w sobie coś nowego.
Taniec, pasja, fart, trochę talentu...Oto atrybuty, dzięki którym tworzymy historię swojego życia. By wspominać, by uczyć się na błędach, by w końcu powstać z kolan i powiedzieć - to moje życie i to JA decyduję!

Patrząc wstecz, jednak F. Gump miał rację mówiąc ze życie jest jak pudełko czekoladek...
Pierwszy kurs salsy za mną a widzę, już po sobie, że warto zainwestować trochę czasu i pieniędzy, żeby odkryć w sobie pokłady pozytywnej energii...

Poszedłem z ciekawości, wiecie, nuda i rutyna życiowa dają się niekiedy we znaki. Więc wchodzę na salę, a tam już niespodzianka!
2 facetów plus ja i sześć kobiet. Nieźle! Akurat trafiłem na podsumowanie poprzednich lekcji przed przerwą na ferie.

Było nieźle, miałem fajną partnerkę i dałem radę. Fuckt facet uczący się tańczyć jest kłodą, pieprzoną, drewnianą kłodą bez czucia i zmysłu.
Przy odrobinie słuchu muzycznego, szczęścia i doborze optymalnej partnerki możecie się jednak dużo nauczyć.

Wnioski:
-poczułem, że taniec to bardzo fajna, atrakcyjna forma spędzania wolnego czasu
- plus 10 do dotyku jeśli chodzi o podryw (przy nauce salsy, ważne są kroki, ale też wyczucie czasu i poczucie rytmu)
-analogicznie do sztuk walki-jesteście razem i tak naprawdę musicie wyczuć jak partner zmienia tempo, w jaki sposób się rusza - dostosowujecie swój styl i ruchy do partnera/przeciwnika Smile
-podobnie jak w podrywie/grze/DG/NG/chujwieczym, macie pozorna kontrole i walicie schematy, z przerwami na chwile spontaniczności

Ale, ale, nie jestem jakimś jebanym Eggurolą ani Jacksonem, po prostu poszedłem nabyć nowe umiejętności.

Na kurs ubrałem, się schludnie, czarna koszula, dobre buty, jeansy i wyszedłem jak na jakąś imprę albo randkę.
Już od wejścia, można było słyszeć szmer kursantek. Dobre pierwsze wrażenie jest ważne.
Po 2-3 godzinach kursu, panny twierdziły, że jestem niezły i szybko łapię, dobrze się ruszam i ogólnie fajny ze mnie facet (fuck! socjal na poziomie Smile.
\\\Wszystkie mówiły, włącznie z nauczycielką, żebym przyszedł ponownie. Wiedziałem, że jestem dosyć kiepskim tancerzem, ale panny mocno podniosły moje ego. Dowartościowały mnie i to było takim pozytywnym kopem w dupe!

Na drugi dzień poszedłem na 100-dniówkę z koleżanką (jestem parę lat starszy niż ona, ale studniówka to fajna impreza i jako partner jestem spoko )

Moja koleżanka, słabo tańczy w parach, jednak prze pewien czas męczyłem się z nią. Po jakiś czasie i odpowiedniej dawce 40% roztworu, trzeba było zrobić odbijanego.

Wywijałem z kilkoma fajnymi lasiami, jednak jakoś żadna z nich dupy w tańcu nie urywała...
Aż z kółeczka wyrwała mnie: Nazwijmy ją R.
Poczułem się jak w innym świecie!
Pomimo moich "umiejętności tanecznych", robiliśmy wspólnie furorę na parkiecie.
Dwa obce ciała, a w tańcu byliśmy jak szaleni, jak jeden organizm. Wzajemnie się uzupełnialiśmy, ja prowadziłem, ona dopasowywała się idealnie. Ja w lewo-ona w prawo. Cudowne.
Nigdy nie spotkałem panny, z którą tak wspaniale rozumiałem się na parkiecie. Boże jak ja chiałem wtedy się z nia byzkać! Miałem ją w oczach-ona mnie pożerała wzrokiem. To było tak kurewsko seksowne. Napalona laska w tańcu, którą uwiodłem tylko ruchem i wzrokiem...
W skrócie:

-wyciągnąłem nr (ha! napisała go na chusteczce i podała mi z "tajniaka"-była wtedy z tzw. chłopakiem/chłopczykiem)
-tańczyłem też z zawodową tancerką (ze szkoły tańca), pomimo tego, że było fajnie - zero chemii, choć oczka jej się świeciły lekko...cóż rutyna (tu też numer wyciągnąłem)
-potyniałem z innymi lasiami, tak dla treningu (im więcej się tańczy, tym lepiej kłoda (ja) wywijała na parkiecie)
-poznałem nowych fajnych ludzi

Na drugi dzień - chill. Odpoczynek, bez dzwonienia, bez smsków, jedynie z lasią ze szkoły tańca dwa zdanka na fb.

Na trzeci dzień byłem umówiony z inna lasią. Nazwijmy ją O.
Randka przebiegała wg reguł:
-spacer:park
-później kawa z O.
-rozmowa/komentarz na temat ludzi+kupa śmiechu z czasopism dla kobiet
-oczywiście opory O. przed KC ("nie całuje się na 1 randce" taaaa...
-następnie spacer po starówce i izolacja do spokojniejszego rejonu a tam:
palimy i:
Ja:
Wiesz jaki dziś dzień?
O.:
Nie? Jaki?
J:
-Światowy dzień przytulania (nie ważne, że był kilka dni temu i tak tego nie wiedziała Smile

No to przytulas a następnie po chwili luzu, odwrócenie jej w swoją stronę i wzrok : wzrok typu 'złoty trójkąt na twarz" (jebane rutyny)przyciśniecie do barierki i co?

Ha! KC jakich mało! Z językiem hehe!
Później wata nudowa-KC-wata nudowa-KC-spacer-KC i odprowadzenie lasi z KC!

Teraz małe schody. Lasia z KC jest z tego samego miasteczka co R. - zajebista tancerka ze studniówki, którą uwielbiałem w tańcu. Walczyć o tancerkę czy zająć się O.???
Chuj wie...Będę jechał na 2 fronty. A wy co byście zrobili?

---
Sorry za styl, staram się w miarę prosto pisać Smile

Kilka dni później...moje urodziny...Nic nie planowałem, kilka telefonów, na fejsbuku zapierdol z życzeniami, bez szału. Nuuuuda...
Przy okazji kilka życzeń od byłych lasek i targetów (hm...były przeze mnie olewane a teraz życzonka - wiecie o so chozi???).
Zadzwonił fon. To była koleżanka M.. Fajna lasia, z którą kręciłem niedawno po kilku głębszych w barze. i odwiozłem kiedys do domku z pocałunkiem na pożegnanie.
Standardowo, złożyła życzenia, ble ble...później zapytała o plany na wieczór. Powiedziałem, że na weekend szykuje coś o czym jej mówiłem. Ona stwierdziła, że wyrwałaby się gdzieś na jakiś brow(war). Mówię : piwa i pacierza nie odmawiam - czemu nie! Smile gadała coś o koleżance, która też chciała przyjść, pytała o to kto jeszcze będzie (było to podejrzane).
Jak przyszła to oznajmiła, że koleżanka się wykruszyła (shit test jak w mordę!). Więc zakotwiczyłem, że obejrzymy jakiś film u mnie i wypijemy parę bro(warków).

Zaskoczyła jak K-shell po generalnym remoncie i chętnie się zgodziła.
Mieliśmy po kilka piw na łebka, chipsy, film (horror klasy B) i od tego wiedziałem, że boi się horrorów.

Oglądaliśmy, w międzyczasie mieliśmy kilka przerw na peta i fajne rozmowy.
Byliśmy wtuleni w siebie mimo, tego, że jesteśmy tylko znajomymi.
W przerwie na faje, Ona wyciągnęła z torebki czekoladę z osobista dedykacją dla mnie, na opakowaniu. Ekstra!
Podziękowałem, przytuliłem, zapaliliśmy po jednym.
Przed włączeniem filmu, zaproponowałem fajną zabawę. Jako, że film, który oglądaliśmy był głupi(no dobra niskobudżetowy...), postanowiliśmy ściszyć dźwięk i podkładać własne głosy pod film! Taki dubbing dla ubogich
Ile było zabawy, z dubbingiem tego durnego filmu! Kupa śmiechu, emocji i radochy!
Powiedziała, że nigdy czegoś takiego nie robiła i to była niesamowita frajda dla niej.

Po filmie: chwila inteligentnej rozmowy, I UWAGA. Napomknąłem o tym, że zacząłem chodzić na salsę. Oczka jej się zaświeciły i zapytała czy zatańczymy (byliśmy po kilku głębszych).

Notabene: jak o tym mówię z reguły laskom oczy dziwnie się świecą i dużo pytają o taniec - ki chuj!? Później chcą tańczyć, kurwa nie rozgryzłem tego jeszcze...

Tańczyliśmy, salsę, rumbę cha-chę i chuj wie co jeszcze (ona kiedyś coś tam tańczyła).
Byliśmy blisko, twarz przy twarzy, ciało, przy ciele, słychać było jej głęboki oddech. Oczy miała rozmarzone, ciało gotowe do...i palce splecione wokół mojej dłoni.
Szczególnie jak próbowaliśmy tanga, agresywnego seksualnego tańca. Bardzo się przez zbliżyliśmy do siebie w tym tańcu, zmysłowy dotyk, powolne ruchy, przytulanie. M. była wniebowzięta, miała chłopaka, a jednak chciała się spotkać, wypić coś, obejrzeć film i jeszcze potańczyć.

Próbowałem KC, jednak jej opory przed KC i tym, że mówiła, że jest w związku odrzucały, to ją to, mnie przed agresywnym krokiem naprzód.

Po wszystkim, przy próbach KC, jednak po zmysłowym tańcu i przytulaniu, powiedziała mi coś czego nie zapomnę.

"Mam mętlik w głowie...namieszałeś mi...kocham mojego chłopaka...jednak...jesteś wspaniałym facetem...gdybym nie była z nim...jesteś kochany...nieprzewidywalny...cudowny...pewnie masz dużo adoratorek (akurat ostatnio to się zgadza Smile. Kobieta, którą wybierzesz będzie szczęśliwa z Tobą... Zazdroszczę jej...Jezu...Boże...jak Ty to robisz...Powinieneś dobrze wybrać...Jesteś taki nietuzinkowy...Jezu...ale mi namieszałeś..."

Po tej rozmowie, nie była już tak rozgadana, bardziej zamyślona i widać było w jej oczach cholerne wahanie...czy aby na pewno dobrze postępuje...strasznie jej namieszałem. Trochę czułem się winny, ale kurwa! Czułem też moc!~Moc tańca, moc władzy nad jej umysłem i czułem jak moja pewność co do tego, ze nie cisnąłem, nie próbowałem na siłę jej przelecieć była dobra...
Po tej rozmowie i chwili rozmyślań odprowadziłem ją na taksę.
Przytuliłem, podziękowałem za fajny wieczór i pożegnałem.

P.S. Piosenka "Linger" wpadła nam do głowy podczas spaceru po taxi, mieliśmy w głowie film "Klik i robisz co chcesz" z Adamem Sandlerem i po drodze o nim rozmawialiśmy i próbowaliśmy sobie przypomnieć tą cudowna pieśń z końcówki filmu...

Czy zrobiłem dobrze, czy źle z ostatnia lasia, M?
jestem zdania, że dobrze postąpiłem, nikomu nie rozpierdoliłem związku, a może M. kiedyś zostawi typa i przyjdzie do mnie... Nie liczę na to specjalnie, ale to był ciekawy przypadek/studium kobiecej niepewności...

"Je­den po­całunek mężczyz­ny może złamać całe życie kobiety."
Oscar Wilde

Odpowiedzi

Portret użytkownika franzllang

Będą z Ciebie ludzie

Będą z Ciebie ludzie Wink

Portret użytkownika BigBastard

Staram się wyjść na ludzi:)

Staram się wyjść na ludzi:)

Portret użytkownika BigBastard

Panna, chiksa, lala, sztuka,

Panna, chiksa, lala, sztuka, samica, dupeczka, foka, szmula, lolita, siksa, lachon, dzida, świerzynka, maniura, dżaga, shakira, panienka, niunia - polski język jednak ma bogate słownictwo Wink

Portret użytkownika franzllang

sarenka, gazela...

sarenka, gazela...

Portret użytkownika Dreadnought

Typiara..

Typiara..

Hahahaha dokladnie.Wlasnie

Hahahaha Smile dokladnie.Wlasnie myslalem nad alternatywa do SW.Lubie tanczyc Smile,moze rowniez sprobuje dzieki za motywacje.Lasie Smile Smile nice!

Portret użytkownika BigBastard

Spoko! o pięściarstwie się

Spoko! o pięściarstwie się mówi, że to jest taniec na ringu.

Także uwielbiam tańczyć, w

Także uwielbiam tańczyć, w przyszłości myślę, żeby zapisać się na jakiś kurs Wink

Portret użytkownika BigBastard

Jasne, ale są też inne

Jasne, ale są też inne sygnały (IOI) i gdy się wychwyci, te drobne szczegóły to można iść do boju.

A z tym zabraniem na imprezę to niezła myśl!