
Witam,
dłuższy czas przymierzałem się do tego by w ogóle napisać jakikolwiek blog, ale myślę , że nadeszła odpowiednia chwila żeby opisać Wam to przez co przechodziłem i przechodzę obecnie. Blog ten będzie o moim związku z obecna partnerką. Niczego nowego się nie nauczycie. Tyle słowem wstępu.
Ja 24, Ona 21 lat. Razem od października 2010 roku. Na początku wiadomo - fajerwerki. facet który nie dał sobie wejść na głowę został zupełnie zmieniony przez dziewczynę którą wiele razy mijał na ulicy , nie mając pojęcia , że kiedykolwiek się zejdą. A jednak - stało się. BOOM! Uderzyło mnie. Nie tak szybko jak ją. Wszyscy to widzieli - znajomi, rodzina. Byłem jej pierwszym facetem. Ja ją rozdziewiczyłem, ja jej jako pierwszy powiedziałem , że ją kocham. Była pierwsza dziewczyną która ode mnie to usłyszała. Na początku kontrolowałem emocje. Szybko jednak zapomniałem o byciu facetem , a stałem się kimś kto potrzebował jej bardziej niż kogokolwiek innego. Powietrze nie istniało bo Ona była moim powietrzem. Pewnie nie jeden z Was przez to przechodził , nie?
Mijały dni, tygodnie, miesiące. Wydawało mi się , że wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Miałem swoje życie, pasję, znajomych, ale zawsze na pierwszym planie Ona. We wszystkim. Byłem na każde zawołanie. KAŻDE. Piesek, needy. Wiele razy okazywałem zazdrość. Chodziła gdzieś do znajomych, zawsze się o to wkurwiałem. Ja mogłem gdzieś wychodzić - Ona nie. Wiem teraz , że to były błędy które popełniałem tak wiele razy. Wiele razy sprawdzałem jej pocztę, smsy, rozmowy, kontrolowałem ją.
Ona: Piotrek idę na imprezę ze znajomymi
Ja:A kto tam będzie? A gdzie idziecie? Tylko nie pij, nie zdradzaj mnie proszę. Wiesz, że Ci ufam? Ale no powiedz gdzie, kto, co, i jak?
No dawałem dupy po całości.
Jej P&P zawsze kończyły się moja porażką. Nie zawsze tak było. Czasami ja odpuszczałem. Wtedy ona miękła, biegała za mną, pytała się czy wszystko dobrze, czy dobrze mi z nią. Czasami zachowywałem się jak facet z jajami. Częściej byłem jednak ciepła kluchą, która w dodatku miała problem z alkoholem. zawsze jak wypiłem to musiałem coś odjebać. Na kogoś się rzucić, kogoś wyzwać, komuś grozić.
Zawsze mi wybaczała. Płakała przeze mnie nie raz. Wiele razy było jej wstyd za mnie, ale później mnie tuliła i mówiła, że kocha mnie najmocniej. Zawsze obiecywałem poprawę, wiedziałem , że muszę się zmienić bo to toksyczny związek , a w takim nie chce żyć.
Pewnego dnia stwierdziliśmy razem , że nie chcemy życ w naszej miejscowości. Przeprowadziliśmy się do Katowic. Ja kończyłem studia , a Ona zaczynała. Zamieszkaliśmy razem. Na początku nowe miast, nowe życie, nowa praca, nowi ludzie. Wszystko nowe, ale mimo wszystko dla mnie była Ona. Pierwszy miesiąc układało się (tak jak mi się wydawało) dobrze. Miałem kilku znajomych z którymi gdzieś wychodziłem, ale generalnie ciężko było od razu poznać paręnaście osób i stworzyć sobie kółko znajomych w którym można sie obracać. Nie miałem nigdy problemu z kontaktami , ale nie potrzebowałem nikogo innego prócz swojej dziewczyny. bywały chwile , że sama mnie gdzieś wyganiała zebym w domu nie siedział, a ja wolałem siedzieć z nią. Chore? wiem , ze tak. Po pewnym czasie zamieszkaliśmy osobno. Coś się zaczęło psuć. Wiedziałem co - rutyna. stałem się nudnym, leniwym gościem. Nie poświęcałem jej już tyle uwagi jak kiedyś. Nie zaskakiwałem, nie byłem romantyczny. Nie robiłem nic, żeby Ona poczuła się jakoś lepiej doceniona.
Stwierdziliśmy, ze to mieszkanie razem nas dobiło i musimy od siebie odpocząć. Zgodziłem się bo wiedziałem, żeby jej nie prosić itp. Po 2tyg przerwy doszliśmy do porozumienia. Jak? Stworzyliśmy listę rzeczy - plusów i minusów w naszym związku. Co trzeba poprawić a co jest w porządku. Dała mi 3 strony A4 z samymi minusami. Ja jej tylko 1. zacząłem pracować nad sobą. Mieszkaliśmy osobno więc więcej czasu spędzałem nad tym aby pracować nad sobą. Jej kartki wisiały na ścianie i pracowałem nad tym, by stać sie lepszym człowiekiem. Wiedziałem , że mam problem ze sobą - nie wiedziałem tylko jak go rozwiązać. Między innymi trafiłem tutaj na stronę. Zaczął się poważny WORK-OUT mojej persony. Wszystko do mnie dotarło. Co było/jest robione źle.
W między czasie zmieniłem pracę. Poznałem pewną dziewczynę. Na początku wiadomo, obojętność z mojej strony, ale po czasie zaczęliśmy coraz częściej rozmawiać, później spotykaliśmy się. Ona tez była zajęta. Nie wiązałem z nią jakiś planów bo nie miałem ochoty się wiązać z nikim innym. Raz mi powiedziała, ze kochając się ze swoim chłopakiem pomyślała o mnie. W sumie olałem to bo dla mnie były to tylko i wyłącznie stosunki koleżeńskie. Nie robiłem nic złego więc czemu miałem ja spławiać? Powiedziałem jej ze mam dziewczynę i żeby nic sobie nie obiecywała, ale chyba do niej to nie docierało.
Postanowiłem , ze powiem o wszystkim mojej dziewczynie. Oczywiście nie trudno się domyśleć jaka była jej reakcja. Powiedziała , że mam się z nia nie spotykać, powiedziałem jej , że nie będę, ale mimo wszystko dalej się spotykałem , bo na prawdę lubiłem tą dziewczynę. Moja dziewczyna wiele razy mi mówiła, że jej to przeszkadza i żebym się z nia nie spotykał, ale olewałem to. Po prostu zapomniałem o Niej. Zapomniałem ile dla mnie znaczyła i ile dla mnie dobrego zrobiła.
Pomagałem swojej dziewczynie szukać pracy, uruchomiłem znajomości i załatwiłem jej pracę w sklepie z zabawkami blisko mnie. Nie musiałem czekać długo, a pojawił się ktoś inny. Gość jakiś przechodząc obok zaczął podbijać do mojej Panny. Wydaję mi się , że przez 2h gadania dał jej więcej emocji niż ja jej mogłem dać przez ten cały czas trwania związku.Powiedziała mi o tym i nagle sobie przypomniałem o tym , że mam zajebistą kobietę. znowu zacząłem jej zabraniać, prawiłem kazania. Mówiła mi , ze gościu nie jest dla niej jakiś ważny, po prostu dobrze jej się gada z nim i to wszystko. Uwierzyłem jej , no bo jaki miałem wybór? Miałem znowu robić jakieś chore jazdy i obrażać się jak dziecko?
Doszło do mnie w międzyczasie, ze traktowałem ją jak swoją własność. chciałem Ja zamknąć w klatce i mieć na wyłączność. Wiem , że to chore i ze wiąże się to z brakiem zaufania, ale bałem się , że mogę Ją stracić.
Pewnego weekendu poszliśmy na imprezę. Ona ze swoimi znajomymi ja ze swoimi, ale byliśmy w klubach na przeciwko. Oczywiście dałem się ponieść i wypiłem za dużo. Wszystko było dobrze dopóki nie dowiedziałem się , że pisze z tym gościem non stop przez cały czas trwania imprezy , gdzie On ją zapraszał do siebie na masaż, a mi nie odpisała na jednego smsa. Poszedłem do niej. Grzecznie się zapytałem czy nie wyjdzie ze mną porozmawiać. Wyszła ze mną przed klub i mówię jej , że "ten typ przesadza, nie mam nic przeciwko tej znajomości , ale niech mu powie żeby trochę spasował." Zaczęła coś kręcić, żebym nie przesadzał , ze co ja sobie wyobrażam , że za kogo ja mam itp na co moja odpowiedź była krótka - "ok chcesz tak pogrywać to spoko , ale beze mnie" i odwróciłem się w stronę swojego lokalu gdzie chciałem się dalej dobrze bawić. Przybiegła do mnie. Rzuciła się na mnie z płaczem i histerią na samym środku ulicy , ze mnie kocha, ze nie chce innego, ze jej zależy. Tylu ciepłych słów nie usłyszałem pewnie nawet gdy mnie matka urodziła. No pękło mi serce, ale mówię twardo , że to nie miłość tylko przyzwyczajenie , że zależy jej na mnie, ale jako na przyjacielu i nic więcej. dodałem , że ja się męczę i zaczynam powoli się czuć jak jej ojciec który wychowuje dziecko. Dostała takie pociski słowne, że normalna dziewczyna dała by sobie spokój z facetem który tak do niej mów. a ta dalej , że kocha , że nie wyobraża sobie życia ze mną, że mi pokaże jak jej zależy na mnie, że to wszystko jest warte tego by walczyć. tuliła się, ja się wyrywałem. Przez chwilę się szarpaliśmy. Poszedłem po rozum do głowy i kazałem się jej uspokoić. Sam też się uspokoiłem. Poszliśmy na ławkę , usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Wygarneliśy sobie wszystko, ale tym razem na spokojnie. Ona płakała , a ja paliłem papierosa jeden za drugim, ale rozmawialiśmy do ok 7 rano o nas. Nie chciałem z nią zerwać tak na prawdę. Emocje we mnie buzowały. Jesteśmy dalej razem w tym toksycznym związku, ale robimy wszystko , żeby to naprawić. Pracuje nad moja zazdrością i zaufaniem do niej bo jak ma zdradzić czy odejść to i tak to zrobi. Czy ją będę trzymać czy nie. Mogę jedynie pracować nad sobą , żeby stać się lepszym człowiekiem. I tu chciałem podziękować całej tej stronie i paru osobom z którymi rozmawiałem, a w szczególności Fan.
Dzięki za poświęcony czas przy czytaniu tych wypocin. Pozdrawiam.
Odpowiedzi
Siema. Przechodzilem niedawno
pt., 2012-05-11 06:48 — KarlitoSiema. Przechodzilem niedawno to co Ty. Olsnilo mnie jak budde podczas czytania blogu Banea o fundamentach. Tobie i mi brakuje takiego fundamentu jakim jest pewnosc siebie i samoakceptacja. Tylko bedac pewnym siebie i akceptujac siebie jestes silny. Stajesz sie automatycznie takim kolesiem ktorego chca kobiety. Emanujesz tym. Bez tego chujnia jak sam widzisz a to scenki zazdrosci, a to wygarne po pijaku itp
Pewnosc siebie. Akceptacja. Tylko i az. Wiekszosc mysli ze jest pewna siebie a tu chuj. Pozniej takie posty jak Twoj. Czas sie obudzic panowie.
Co do tego goscia to dziwne ze np koles zaprasza ja na masaze( nie ukrywa ze dazy do sexu) a ona dalej w to brnie. Wszyscy wiemy jak to sie skonczy.
Jedynie dluga i zmudna praca nad soba Ci zosstala. Im wczesniej zaczniesz tym lepiej. Ja juz wystartowalem.
Pozdrawiam!!
Mysle, ze mimo wszystko
pt., 2012-05-11 09:47 — GMMysle, ze mimo wszystko powinienes byc przygotowany, zeby odejsc pierwszemu. Tu i teraz, przygotowac sie na jej 'sceny' ze tak powiem (choc moze ona naprawde cos czuje) i twardo urwac kontakt. Same zalety - odpoczniecie od siebie, bedziesz mogl sie skupic nad soba, zobaczysz co ona zrobi przez ten czas, nie zatrzymuj jej, jak chce poznac innego niech sprobuje, daj jej szanse porownania. Moze byc tak, ze wroci do Ciebie ze zdwojonym przeswiadczeniem, ze jestes jej mezczyzna ale daj jej szanse. Bez porownania, ona zawsze bedzie miala jakas watpliwosc. Natomiast jesli jak sam piszesz jest to toksyczne i ona postanowi zmienic partnera, to obojgu wyjdzie to wam na dobre. Tylko akcja jest taka jednorazowa, przygotuj sie psychicznie i zrob to do konca. Wytrzymaj troche, nie wpadaj w zwiazek po tym jak do Ciebie przyjdzie raz, drugi. Pokaz, ze to powazniejsze niz kiedykolwiek. Sam przechodze przez cos takiego i wiem, ze wizja przyszlosci bez niej moze wydawac sie nieco ponura, ale z perspektywy czasu docenimy to.
Kolego czytaj Banea blogi,
pt., 2012-05-11 10:51 — Hektor84Kolego czytaj Banea blogi, poważnie robią remont w burdelu jaki masz teraz w głowie, przez to wszystko. Sam przechodziłem podobne rzeczy, nie aż tak skomplikowane jak u Ciebie, ale też miałem wrażenie że walę głową na oślep.
Moja rada jest tylko jedna.
Czytaj ze zrozumieniem to co jest na tej stronie napisane, a któregoś dnia złapiesz się na tym, że jesteś zupełnie innym facetem, do tego takim jakim Ty chcesz być i że to Ty trzymasz stery w swoim życiu.
Życzę Ci powodzenia i świadomego spokoju.