
Leży przy mnie i patrzy mi w oczy, ale... o tym może później, bo historie tą zacznę od samego początku.
Od razu powiem że żaden ze mnie pua, nie znam się na żadnych schematach, otwieraczach czy ładowaniu pozytywną energią dla mnie jest to przerost formy nad treścią. DG to dla mnie abstrakcyjne pojęcie, szkoda mi czasu na bieganie po mieście i polowaniu na nowe numery. Nie praktykuje czegoś takiego jak "wyjście na podryw", po prostu gdy widzę fajna dziewczynę na ulicy i czuje że w danej sytuacji warto byłoby ją poznać to po prostu to robię, a zdarza mi się to rzadko bo w przeciwieństwie do niektórych fakt że mój telefon pęka w szwach od nadmiaru kontaktów nie wywołuje u mnie niespodziewanej erekcji i nie sprawia że czuje się jak młody bóg. Dziewczyny poznaje zazwyczaj w normalny, lamerski non-pua sposób, czyli przez znajomych. Tak było i tym razem.
Była połowa listopada, wyszedłem z kumplami do pubu, po drugim piwie jeden z nich poinformował nas że jego target organizuje dzisiaj urodziny w jakimś pubie z karaoke. Jako że zawsze jest to jakaś odmiana bez wahania przystaliśmy na ową propozycję. Po dotarciu na miejsce moja uwagę przykuła jedna z koleżanek solenizantki. Dosyć wysoka, ładna, włosy koloru ciemny blond HB8-9 nazwijmy ją O. Szybko się przywitałem, zająłem miejsce obok niej, rozmowa się kleiła, dotyk szedł jak po maśle i ogólnie dobrze się razem bawiliśmy. Numer był formalnością. Na koniec wieczoru spróbowałem KC, głowa w bok, skończyło się na buziaku w policzek. Przez kolejne dni nie zaprzątałem sobie nią głowy, aż do momentu w którym wysłała mi życzenia urodzinowe i tu ku mojemu zdziwieniu pojawiło się pytanie o spotkanie. Nie byłbym sobą gdybym przepuścił taką okazję, lekka korekta terminu i byliśmy umówieni. Na spotkaniu świetnie, paplała bez przerwy, okazała się że jest niesamowicie ambitną i wszechstronną dziewczyną, inteligentna, w najlepszej szkole, wyznawała zdrowe zasady, była bardzo logiczna, ciekawe hobby no cud miód malina, a na dodatek była dziewicą. Wydawało się że stanowi kompletne przeciwieństwo pewnej toksycznej laski z którą miałem styczność w zeszłym roku, opisywałem ją w komentarzu pod jednym z blogów (dla zainteresowanych http://www.podrywaj.org/blog/po_...). W trakcie oczywiście KC tym razem bez sprzeciwu. Po spotkaniu smsy od niej że dziękuje, że świetnie spędzony czas, ogólnie widać było że jest zaangażowana. Kolejne spotkania (60% z jej inicjatywy), potem noc u mnie gdzie pomimo prób do niczego nie doszło (mówiła że dziewictwo ma dla niej dużą wagę, że to za wcześnie), noc u niej gdzie znów tylko ja inicjowałem, widać było że jest zachowawcza, nieobyta i się stresuje. Dziewczyna zapatrzona we mnie jak w obrazek, ja sam zachowywałem dystans i miałem coraz większe wątpliwości i coraz mniej się starałem pokornie pamiętając o poprzednich doświadczeniach. Nie rozmawialiśmy o związku, nie ustalaliśmy żadnych zasad, zrozumiałym dla nas było że ze sobą jesteśmy. Nadszedł sylwester, mieliśmy spędzać go razem na imprezie u mojego kumpla, niestety w ostatniej chwili "O" zdecydowała się pojechać ze swoimi znajomymi do innego miasta. No cóż trudno, byłem z tego nawet zadowolony gdyż mogłem się swobodnie bawić. Sylwester minął pozytywnie, rozpoczął się nowy rok a wraz z nim zaczęły się problemy. Impreza trwała do rana, bawiłem się z koleżankami do późna, wszystkie miejsca do spania były właściwie pozajmowane więc zasnęliśmy wszyscy razem "na kupie" w jednym łóżku, co naturalnie nic nie znaczyło. Nie odnotowałem wtedy obecności pewnego gościa, który niegdyś bez skutku do "O" startował. Jak można się domyślać wierny piesek nie przepuścił takiej okazji, skrupulatnie informując swoja panią, a nawet dodając zdjęcie. "O" wpadła w lekką histerie, o 11 w nowy rok miałem z powrotem status wolnego strzelca
. Zarzucała mi że mam ją w dupie, że się zabawiam z innymi panienkami, że to ona się stara a ja mam wyjebane. Nie trafiały do niej tłumaczenia, ostatecznie stwierdziłem że jeśli nie potrafi mi zaufać i jest głucha na argumenty, to rzeczywiście tak będzie najlepiej. Nie byłem zaangażowany więc się tym nie przejmowałem. Taki status quo utrzymywał się przez najbliższy tydzień, aż do weekendu kiedy spotkaliśmy się w gronie znajomych. Nie rozmawialiśmy zbyt dużo, później okazało się że zapomniałem kluczy, a "O" ku mojemu zdziwieniu zaproponowała bym spał u niej, zgodziłem się chociaż zaznaczyłem że na pewno nie idę tam w roli kumpla który śpi na kanapie, zbyła to jakimś tekstem i skierowaliśmy się w stronę mieszkania. Położyliśmy się, a ona stała się nagle królową lodu, jakby próbowała na siłę mi coś udowodnić. Po przeszło godzinie obcowania z kłodą stwierdziłem że nie pracuje w pierdolonym tartaku i mam tego dość, nie tego oczekiwałem i po prostu wyszedłem. Ignorując dzwoniący telefon poszedłem do domu, swoją drogą poznań jest ujmująco spokojny o świcie. Relacja znowu wróciła do poprzedniego statusu quo, az do momentu kiedy zadzwoniła z przeprosinami, płakała przez telefon, powiedziała że wszystko sobie przemyślała, że nie o to chodziło. Byłem w szoku, sam nie wiem czemu mimo wielkich wątpliwości uległem. Piątek "O" dzwoni, zaprasza do siebie, mówi że kupiła wino i przygotowała film. Nie chce mi się w chuj ale idę. Oglądamy film, wiadomo jak to się toczy, wino zaczyna działać, posuwamy się coraz dalej, byłem pewien że to jest ten moment, ściągnąłem z niej bieliznę, nagle zmarkotniała, zamknęła się w sobie i powiedziała tylko "to jest jednak chyba moment w którym powinieneś już sobie isć". Myślę sobie nosz kurwa mać co jest grane zrobiłem coś nie tak? Powiedziałem jej tylko że jej nie rozumiem, że to jest bez sensu i że po raz kolejny jestem zmuszony by wyjsc w środku nocy. Stoję pod klatką, odpalam
fajkę i nagle telefon. Odbieram i od razu słyszę że "O" płacze, mówi że przeprasza, że się przestraszyła, żebym wrócił, że to się nie powtórzy. Uznałem że muszę z nią porozmawiać. Zastałem ją nago i zapłakaną, wręcz się na mnie rzuciła, zaczeła mnie rozbierać i mówić żebym się nie gniewał, żebym dał jej szansę a nie będę żałował, że teraz sie naprawdę postara i da mi wszystko czego bym chciał. Przypominam że zawsze była bardzo powściągliwa i zachowawcza. Teraz było inaczej, zalana łzami, rozpinająca mi rozporek stanowiła naprawdę smutny widok. I kiedy leżałem przy niej zauważyłem, że kiedy tak patrzy na mnie i czuje jej lęk, ja sam nie czuje nic. Po prostu nic. Wtedy tez zrozumiałem że nie mogę jej tego zrobić. Dziewczyna zrobiła sobie wodę z mózgu do tego stopnia że mimo strachu, była w stanie oddać mi się w całości byle tylko mnie przy sobie zatrzymać. Mimo mojego wieku, w którym taka okazja nie trafia się zbyt często, nie skorzystałem z niej. Mogłem stać się jej właścicielem, ale myślę że czułbym się wtedy jak najgorszy śmieć. Przypomniały mi się słowa Gracjana "Kochaj kobiety. Nigdy nie krzywdź" a wiem że ją skrzywdziłbym jak nikt inny. Powstrzymałem jej ręce, powiedziałem że nie musi tego robić, wydawało mi się że na jej obliczu zauważyłem ulgę. A ja sam ubrałem się, ucałowałem ją w czoło i obiecałem że zadzwonię kiedy przemyślę kilka spraw.
Przyznam szczerze że taka sytuacja przytrafiła mi się pierwszy raz w życiu. Jeszcze nigdy nie widziałem dziewczyny w tak histerycznej desperacji. Nawet jeśli kobieta wydaje się niezwykle inteligentna, podchodzi do życia na zdrowych zasadach, i wydaje się "stabilna" to należy pamiętać że mimo wszystko wciąż jest kobietą, wewnętrznie delikatną istotą. Ta sytuacja ukazała mi jak niewiele potrzeba żeby zatrząść ich światem w posadach i sprawić by porzuciły racjonalne myślenie. Czasem nasze nieświadome działanie sprawia, że poprzez oszukiwanie samych siebie stają się one emocjonalnymi masochistkami, a efekty takiego działania bywają tragiczne w skutkach. Teraz wiem że jeśli pojawiają się wątpliwości to lepiej jest relację zakończyć, niż karmić się iluzją że to charakterystyczne "jebnięcie" przyjdzie z czasem. Mam wątpliwości jak postąpiliby moi rówieśnicy gdyby znaleźli się na moim miejscu, czy potrafiliby się powstrzymać? Ja uważam że postąpiłem słusznie, możecie się ze mnie śmiać i nazywać mnie rycerzem na białym koniu, ale to jest kwestia moralności, a jak wszyscy wiemy moralność jest względna, gdyż każdy posiada swoją. Ja wiem że jeśli postąpiłbym inaczej to teraz nie mógłbym spojrzeć sobie w oczy, dlatego też czuje się moralnym zwycięzcą.
Nemo est casu bonus 
Odpowiedzi
coś w tym jest.. mój tata
czw., 2014-02-13 17:08 — Przemocoś w tym jest.. mój tata miał w swoim domu nieco odmienną sytuację, bo tam mój dziadek był górą. Co ciekawe górą był mimo dość słabego charakteru. Po prostu trafił na wybitnie uległą kobietę o dość niskim poczuciu własnej wartości. Dziadek z kolei miał złe doświadczenia ze swoją matką, a ściślej macochą, która jak miał kilka/kilkanaście lat kazała mu jeść z koryta razem ze świńmi. Jego ojciec (mój pradziadek) był wedle opinii mojego dziadka i ludu bardzo szlachetnym człowiekiem. Mój dziadek wprawdzie się nie znęcał, ale w jakimś stopniu nadużywał uległości mojej babci mszcząc się na tym co go spotkało w dzieciństwie ze strony kobiet. To wprawdzie na zewnątrz było odbierane nieco brutalniej. Tata z kolei postanowił nigdy nie krzywdzić kobiety i zaczął przychylać od początku małżeństwa tzw. nieba. Żadnego c&f, czysta dobroć, zwłaszcza że niedługo później po paru latach małżeństwa matka zaczęła ciężko i przewlekle chorować. Przez dobre 10 lat jeździliśmy z nią (głównie tata) po szpitalach, znachorach, zielarzach, cudownych uzdrowicielach po całej Polsce. Potem się okazało, acz symptomy już były wtedy, że w dobrych 90% była to perfidna manipulacja z mamy strony. Do dzisiaj ciężko nam w to uwierzyć. To tylko zajawka tej historii...
-" Dziewczyna zrobiła sobie
sob., 2014-02-01 22:28 — Cristian'o Minetti-" Dziewczyna zrobiła sobie wodę z mózgu"
-" Mogłem stać się jej właścicielem"
To jest to, heheh
Moim zdaniem zrobiles dobrze
ndz., 2014-02-02 15:26 — White RabbitMoim zdaniem zrobiles dobrze autorze. Mogles wczesniej jej dac do zrozumienia, ze nic do niej nie czujesz ale to jak zachowales sie pozniej zasluguje na plus
"Dziewczyny poznaje zazwyczaj
ndz., 2014-02-09 02:06 — Przemo"Dziewczyny poznaje zazwyczaj w normalny, lamerski non-pua sposób, czyli przez znajomych"
masz mleko i michę pod nosem, to i na polowanie wychodzić nie musisz. Trochę więcej szacunku koleżko, dla tych co muszą ruszyć dupę i trochę bardziej się wysilić, by poznać kobietę. Nie wszyscy wychodzący na DG są łowcami numerów dla sportu
"to należy pamiętać że mimo wszystko wciąż jest kobietą, wewnętrznie delikatną istotą"
ciekawe co ma wspólnego kobieta z wewnętrzną delikatnością
Ja chyba jasno to określiłem,
ndz., 2014-02-09 03:24 — DedalJa chyba jasno to określiłem, dla mnie DG jest po prostu śmieszną figurą, nigdy nie wychodzę w celu poznawania kobiet gdyż zwyczajnie nie jest mi to potrzebne. Nie widzę sensu w lataniu po mieście jak kot z pęcherzem i zapełnianiu telefonu, według mnie zabija to całą magię związaną z tym tematem. Czasem, rzadko bo rzadko, wykonuje podejście na ulicy, ale robię to w tak trywialnych momentach jak chociażby droga do szkoły, przypadkowo zauważam laskę która zwala mnie z nóg wtedy podchodzę, czasem sie uda, a czasem nie. Ja też ruszam dupe, ale zamiast chodzic z kumplami na takie wycieczki, chodzimy na piwo i też dobrze sie bawimy. Nie generalizuje, zdaje sobie sprawę że niektorych życie urządziło tak, że nie mają innego wyboru, ale nadal uważam że DG to groteskowe podejście w kontekście kogoś kto uważa się za kompletnego faceta, gdyż taki facet nie musi wychodzić z domu z nastawieniem że idzie na podryw. Moja opinia nie oznacza że nie szanuje ludzi spędzających czas w ten sposób, każdy ma prawo rozporządzać sobą jak tylko mu się podoba.
Co do twojej drugiej uwagi, tutaj sie nie będe wdawal w polemikę, dla mnie kobieta jest istota znacznie delikatniejszą od faceta, a ty wydajesz się być osoba która niegdyś od kobiety dostała nieźle w kosć.
Dedal, wszystko zależy jak
czw., 2014-02-13 17:54 — PrzemoDedal, wszystko zależy jak definiujesz sobie takie pojęcia jak DG, NG, PUA itd. Może nie tyle definiujesz, bo te definicje są z grubsza jasno określone, ich rdzeń, ale powłokę dla tego rdzenia kształtujesz Ty
Jeżeli będziesz patrzył na DG jako latanie po mieście, otwieranie wszystkiego co się rusza i zapełnianie telefonu numerami jako cel sam w sobie to się nie dziwię, że będziesz miał negatywne do tego nastawienie
Jeśli natomiast spojrzysz na to jak na trening, oswajanie się z kobietami (to że Ty może nie musiałeś tego robić, bo wyszło to naturalnie, to nie znaczy że wszyscy tak mieli) i coś co ogólnie ma zaowocować w przyszłości zdolnością do normalnego sytuacyjnego podrywania i/zamiast* umiejętnie po męsku prowadzenia związku i w ogóle możliwością doprowadzenia do dłuższej relacji z kobietą - to już brzmi lepiej prawda ?
mam wrażenie, że zamiast wyrabiać sobie własne poglądy to lecisz z tłumem i modnym ostatnio trendem zapierania się "Ja nie jestem żadnym PUA", "Śmieszy mnie DG" itp. Może się jednak mylę i zbyt pobieżnie Cię oceniłem. Jak się nie wypieram jak ktoś nazywa mnie PUA albo przypisuje do tej społeczności
Jest jednak jedna istotna wada DG, a ściślej jej skutki. Świetnie to ujął Niko Laos, którego za bardzo nie trawię, ale akurat te jego spostrzeżenie jest mistrzowskie. Chodzi o temat seryjnych zlewek i ich kontrowersyjny wpływ na nas. Tu masz jego wypowiedź o tym:
http://www.youtube.com/watch?v=K...
Chodzi o mega wartościowy fragment od 7:13 do 8:00. POLECAM!!! Świetnie to w sposób treściwy ujął, co jest pokłosiem jałowego podchodzenia do kobiet i zbierania ogromnego żniwa porażek, flejków, negatywnych reakcji.
Z jednej strony można się nieźle zahartować na zlewki i z uśmiechem na gębie i poczuciu własnej wartości odchodzić od kolejnej, która dała Ci kosza. Tyle, że zaczyna się robić niefajne, kiedy stwierdzasz że masz praktycznie same zlewki, a podszedłeś i zagadałeś przez tydzień do około 100 kobiet! WTF, przecież wszyscy powiedzą, że nie ma nic cenniejszego jak praktyka i doświadczenie. A tu mamy gości, którzy od roku mają na koncie dosłownie ponad pół tysiąca prób podrywu i z tego może 1 czy 2 KC + parę NC. Jakim cudem taki gość ma zyskać pewność siebie w relacjach z kobietami ? I co on ma zatem robić by zaczęło mu się wieść, bo podejrzewam, że kolejny rok spędzony na ciężkich bojach w terenie przyniesie podobny odsetek sukcesów ?
"... a ty wydajesz się być osoba która niegdyś od kobiety dostała nieźle w kość"
Głupotą dla mnie jest zrażać się do kobiet po dostaniu w kość od jednej czy dwóch kobiet. Nie ma sensu przekładać tego na cały świat kobiet, a tak widzę, że wielu facetów niestety robi. Ja owszem dostałem w pewnym sensie w kość, ale to jest pokłosie relacji z kilkuset kobietami... a to już inna miara
A mi sie wydaje ze tu troche
pon., 2014-02-10 07:47 — baudelaireA mi sie wydaje ze tu troche pozerstwa jednak swita.
Dedal a jakbys uznal ze jednak Cie motylek smiga w brzuchu to tez bys wspanialomyslnie zostawil rozebrana cipke w przedpokoju czy jednak bys zaliczyl baze?
Wczesniej jednak nalegales na- co przeciez jest normalne- czy aby na pewno nie jest tak ze troche sytuacje sie z pod kontroli wyjebala i pieter Cie dopadl?
Jak nie byliscie razem to o co ta spina byla ze niby spales w Nowy Rok z innymi uczestnikami zabawy?
Nie doczytałeś, byliśmy
pon., 2014-02-10 17:44 — DedalNie doczytałeś, byliśmy razem, spina była o nic, ale była. Kontrole straciła ona, ja przyznaje była to dla mnie sytuacja nowa, ale nie było tam strachu, raczej kilka przemyśleń plus fakt że nie chciałbym żeby moja dziewczyna płakała w trakcie swojego pierwszego razu. Owszem, wcześniej dążyłem do seksu, ale zmieniła się sytuacja i okoliczności, a w rozrachunku także i moje zdanie. Seks nie jest dla mnie nadrzędna wartością, do której dążę bez względu na wszystko. Podjąłem taką a nie inną decyzję, uważam że zrobiłem słusznie. Ty wjechałbyś tam jak gestapo i jebałbyś ją bez gaci?
No wiesz, to co ja bym zrobil
pon., 2014-02-10 17:56 — baudelaireNo wiesz, to co ja bym zrobil to inna troche historia bo jestescie w wieku moich dzieci
.
One czesto placza i to nie tylko podczas pierwszego razu. Tak skonstruowane sa kobiety i niejedna placze chocby po orgazmie.
Kontrole stracila ona ale niejako z Twoja spora pomoca bo to przeciez Ty "obcujac" z kloda wychodziles obrazony.
No właśnie on Baud nie jest w
pon., 2014-02-10 18:10 — PrzemoNo właśnie on Baud nie jest w stanie pojąć, że ten babski płacz to jest z reguły jedna wielka gra... często bardzo perfidna, a kobiety kompromisów nie uznają i skrupułów nie mają, by po najbardziej nieetyczne narzędzia sięgać i bez litości je wykorzystywać
Przemo, jeśli rzeczywiście
wt., 2014-02-11 01:02 — DedalPrzemo, jeśli rzeczywiście kobiety to wysoce zaawansowane istoty, uzbrojone po zęby w środki za pomocą których będa próbowały zmieszać Cię z błotem, a ich jedynym celem jest dopaść Cię i rozpierdolić Ci życie to po co wogóle się nimi interesujesz, może będzie Ci lepeij bez nich? Co ty kurwa z podrywu wojnę robisz?
Baud, nie wychodziłem obrażony, tylko nie tolerowałem jej gierek, nie będę się dobierał przez całą noc do totalnie biernej laski która sprowadza mnie do mieszkania, kładzie sie ze mną w łózku i swoim zachowaniem próbuje mi udowodnić swoją wyższość. Sorry, z jej strony to była parszywa zagrywka mająca tylko na celu dopierdolenie mi, więc wyszedlem, bo nie będe się czemus takiemu biernie przyglądał.
Zresztą, każdy może mieć swoje zdanie, według jednych zrobiłem dobrze, według innych dałem się zrobić w chuja i zmarnowałem szanse na ruchanie, zdania są jak to w życiu podzielone. Dosyc aktywnie starałem się udzielać w komentarzach pod tekstem, ale myślę że temat został już wyczerpany.
"Przemo, jeśli rzeczywiście
czw., 2014-02-20 00:47 — Przemo"Przemo, jeśli rzeczywiście kobiety to wysoce zaawansowane istoty, uzbrojone po zęby w środki za pomocą których będą próbowały zmieszać Cię z błotem, a ich jedynym celem jest dopaść Cię i rozpierdolić Ci życie to po co w ogóle się nimi interesujesz, może będzie Ci lepiej bez nich? Co ty kurwa z podrywu wojnę robisz?"
jeśli już to na pewno nie 'dopaść' a 'unikać', a to jakby nie patrzeć przeciwstawne zwroty
Czemu się nimi interesuję ? Z prostego powodu - pociągają mnie fizycznie, uwielbiam cieszyć oczy widokiem ich ciała oraz dotykać ich ciała, lubię się przy nich podniecać, lubię jak mnie dotykają (zwłaszcza w centralnej części ciała), lubię czuć tzw. zapach kobiecości
Inną sprawą jest to, że nie lubię samego procesu podrywania, zdobywania, poznawania się, gadania. Owszem, traktuję to jako jakieś męczące nieprzyjemne zmagania czy nawet jak to określiłeś wojnę, ale... to nie wynika z tego, że sobie takie podejście wkręciłem, bo jak zaczynałem było ono zupełnie inne. M.in. tu na stronie wmówiono mi parę lat temu, że cały ten proces poznawania kobiet to czysta przyjemność, wystarczy się przełamać i przekonać, że kobiety nie gryzą
I tak się złożyło, że z czasem z praktyką coraz bardziej zauważałem, że jednak gryzą. Oczywiście tylko w przenośni, bo dosłownie to nawet przyjemne
Tak więc moje podejście zostało ukształtowane przez DOŚWIADCZENIE a nie uprzedzenia
temat rzeka, więc tylko nakreśliłem bardzo ogólnie
ps. mam nadzieję, że komentarz do mojego przedostatniego postu w tym wątku pojawi się z Twojej strony, bo jestem bardzo ciekaw Twojej odpowiedzi. Lubię dyskusje prowadzić do owocnego końca, a nie zostawiać rozgrzebane w bałaganie...
żebyś nie tracił czasu na szukanie - chodzi o koment z datą 'czw. 2014-02-13 19:54'
Nigdy nie myślałeś o udaniu
czw., 2014-02-20 13:24 — panxyzNigdy nie myślałeś o udaniu się na jakąś terapię ? Dzięki profesjonalistom zajmujących się nią (na ogół) wiele ludzi na prawde zmienia swoje życie, bo nie oszukujmy się. Trenerzy podrywu nie wiele wiedzą na temat głębokiej zmiany u podstaw i źródeł.
Przemo - nie gryzą... Trzeba
wt., 2014-03-18 21:40 — GuestPrzemo - nie gryzą... Trzeba tylko w odpowiednim momencie zabrac rękę, a nie wpychać ją na chama;)
po co to rozpamiętywać, było
pon., 2014-02-10 18:20 — Ulrich IIpo co to rozpamiętywać, było minęło, trzeba iść dalej i tyle, bo inaczej zmienimy sie w kobiety i zaczniemy wrzucać ckliwe memy na fejsa i chlipac do podusi
+
wt., 2014-03-18 15:39 — Kammil+