Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kazimierz szczerze o swoim ostatnim sytuacyjnym DG

Portret użytkownika Kazimierz Wielki

Stoję na śródmieściu i widzę całkiem ciekawą dziewczynę. Na oko 20-22 lata, ubrana dość stylowo, poruszała się z gracją (tzn. fajnie kręciła bioderkami). Odniosłem wrażenie, że musi być ciekawą osobą. Chyba na mnie spojrzała ze dwa razy i raz nasze spojrzenia się skrzyżowały... ja oczywiście miałem wyraz mordy seryjnego mordercy... A miałem się po prostu uśmiechnąć.

Podjeżdża w tym momencie mój pociąg i... idę do niego. Wchodzę jako ostatni, siadam i, ku mojemu zdumieniu, widzę, że ona siada kilka rzędów dalej.

Myślę - Ch*j, najwyżej mnie zastrzeli...

Jednak jestem na tyle nieśmiały, że podejście do niej i zagadanie przy ludziach wydawało się tak prawdopodobne, jak wygranie w totka...

Czytając książkę spoglądałem tuż przed każdą stacją czy przypadkiem niewiasta nie wstaje i nie planuje wysiąść. I tak po kilku stacjach wstała. No to ja schowałem książkę i idę do drzwi.

Pociąg się zatrzymuje, wysiadamy i zrównując się z nią ramię w ramię mówię magiczne:

Ja - Cześć
Ona spojrzała na mnie pogardliwie i odpowiedziała przyjaźnie - Czy my się znamy?
Chciałbym Cię przerżnąć - pomyślałem, a odpowiedziałem - Nie, dlatego trzeba nadrobić zaległości Smile
Spojrzała na mnie z uśmieszkiem i odpowiedziała - Słaby tekst. Pewnie z neta... Trochę inwencji twórczej.
Zbaraniałem. Harda. Zaczęła mnie jeszcze bardziej kręcić. Więc odpowiedziałem: Wiesz, ja zagaduję do dziewczyn naprawdę rzadko. W całym moim życiu kilka. Robiłem to tylko dlatego, że widziałem, że mogę przegapić coś niesamowitego...
Zatrzymała się. Spojrzała na mnie a na jej twarzy widziałem mieszankę pogardy i zażenowania połączone z nutką rozbawienia - Zajęłoby mi z... 15 sekund, żeby znaleźć identyczny tekst w necie. W ogóle Cię nie znam i... nie chcę poznać. Jesteś taki sam jak reszta...
W porządku - odpowiedziałem - Myślałem, że jesteś sympatyczną dziewczyną i fajnie by było ciebie poznać. W takim razie ja już idę.

I tak poszedłem z powrotem na stację, aby poczekać na kolejny pociąg. Moja stacja była dwie dalej niż ta na której wysiadłem. Looser...

Miły dzionek. Nie ma co.

Przynajmniej na siłce dałem sobie niezły wycisk.

Aż nie mogę się doczekać co mnie czeka w poniedziałek ! Big smile

Pzdr !

Odpowiedzi

Przeczytałem blog i

Przeczytałem blog i komentarze i tak mi się nasuwa, że mamy nieco wspólnych cech.

Twoje myślenie w tym momencie idzie moim zdaniem w nieco złym kierunku. Ja obecnie stoję na stanowisku, że w przypadku osób, takich jak my, czyli o przeciętnej aparycji ze słabym powodzeniem na przekroju dotychczasowego życia, jedynym rozwiązaniem jest MOCNA RAMA. Po prostu bardzo mocne, pozytywne przekonania na swój temat, totalne wyjebanie na reakcje, opinie otoczenia odnośnie twojej osoby. Do takiej postawy nie jest wcale konieczne posiadanie w tym momencie pieniędzy i wyrzeźbionego ciała. To, że JEDNO nieudane podejście w ogóle zrobiło na Tobie jakieś wrażenie i stało się bodźcem do napisania bloga, wskazuje że ta twoja rama właśnie zbyt mocna nie jest.

Do tego jeszcze dochodzi sprawa wyrywania tych "najgorętszych" sztuk. Swego czasu udzielało mi się coś takiego, to podrywajowe podejście do tematu, że należą Ci się najlepsze sztuki i za takie się należy brać. W moim przypadku jest nieco inaczej, bo zdarza się tak, że pociągają mnie czasem bardziej od tych suczy, zwykłe, przeciętne dziewczyny. Po prostu czasem urok osobisty jest w stanie przyćmić aspekty wizualne. Dlatego warto się zastanowić, czego się tak na prawdę chce, bo łatwo sobie czasem podpiąć cudze priorytety i w gruncie rzeczy działać wbrew sobie.

Portret użytkownika Kazimierz Wielki

Słuszne uwagi. Przemyślę to

Słuszne uwagi. Przemyślę to co napisałeś Wink

Wiesz, wydaje mi się, że

Wiesz, wydaje mi się, że osoby takie jak my po prostu łatwo wpadają w taką pułapkę związaną z wejściem w tematykę podrywania. Nagle po latach posuchy przystępujemy do działania, jest takie zachłyśnięcie się tematyką, fascynacja i oczekiwania. No i następuje zderzenie z rzeczywistością, jak choćby w twojej historii z bloga. Czujesz się z tym źle, tak samo jak i pewnie gdy wychodzisz gdzieś w miasto i widzisz innych typów, którzy z takimi rakietami sukcesy odnoszą. Szukasz przyczyn, ale nie złego samopoczucia, tylko niepowodzenia w samych podejściach. No i znajdujesz jakieś czysto techniczne aspekty np. ta kasa, muskulatura. Ja do pewnego momentu podążałem tym tropem i przyznam, że mnie to do niczego dobrego nie zaprowadziło. Dlatego dokonałem rewizji i od jakiegoś czasu mało mnie interesuje dlaczego moje podejście jest nieskuteczne, a skupiam się na tym, co sprawia, że czuję się z tym źle. Szukam odpowiedzi na to i sposobu na zbudowanie w sobie takiej siły, żeby czy to ta kobieta do której podchodzę, czy ktokolwiek inny nie miał wpływu na moje samopoczucie, siły na to żeby żyć pełną parą pomimo samotności, przeciwności losu. I takie coś sobie właśnie postawiłem za prawdziwy cel. A podryw zostaje cały czas w pobliżu, ale już zdecydowanie bez spiny.

Ty oczywiście nie musisz się na czymś takim wzorować, ale warto nad tym pomyśleć.

Portret użytkownika Kazimierz Wielki

Faktycznie, może się spinam,

Faktycznie, może się spinam, ale na pewno mniej niż kiedyś.

Tak jest ułożony świat. Tyle.

A wracając do tego co piszesz. To podejście pomogło? Wiesz, ja już mam mało czasu. 25 lat na karku, zero sukcesów. Człowiek zaczyna rozkminiać i usilnie szukać rozwiązania.

Chodzi o to, że ja nie chcę się poddać. Będę budował ciało i będę rozwijał się zawodowo, żeby mieć kasę. Wiem, że wtedy to ja będę rozdawać karty. Mam nadzieję tylko, że zajmie mi to mniej niż więcej czasu.

No i widzisz o to właśnie

No i widzisz o to właśnie chodzi - pytasz, czy pomogło w sensie bezpośredniego efektu z kobietami. A ja po prostu czuję większy spokój, luz i brak jakiegoś strasznego ciśnienia od kiedy tak zacząłem podchodzić do sprawy. Zbyt krótko jestem na takich torach myślowych, żeby powiedzieć Ci, że to da na 100% efekt. Ale mało kiedy czułem tak jak teraz, że to co robię, myślę, jest słuszne.

Co do wieku, to jesteśmy praktycznie rówieśnikami. Właśnie stuknęło mi 24 i jak już wspominałem nie były to lata przepełnione obcowaniem z kobietami Laughing out loud

A kto tu mówi o poddawaniu? Czy ja w ogóle napisałem, że rezygnuje z podejść? Nie, po prostu to jest jakaś część życia, ale nie najważniejsza.

Buduj ciał i trzep kasiurę, ale dla siebie i czerp przyjemność z tego co przynosi tą kasę, bo ona sama w sobie jest daremna. No nie licząc takiej jej ilości, która jest niezbędna do godnego przeżycia. Z kolei jeśli już miałbyś robić to wszystko dla zdobywania bab to... już lepiej chyba iść na dziwki. One przynajmniej dają niezależnie od budowy ciała, pozycji - czyli liczba zmiennych ogranicza się do kasy. No poważnie, gdybym ja w tym momencie poznał taką absolutną prawdę na swój temat, że kobiety zechcą mnie tylko w momencie kiedy zdobędę pozycję i pieniądze i to tylko ze względu na to , to bym sobie dał spokój z jakimkolwiek podrywem. Po co komu w ogóle takie relacje? Że niby ma się wtedy poczucie, że się je "zdobyło" ? Bez jaj.