Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kartka z pamiętnika. Noc, 20 lutego 2013 roku.

Portret użytkownika DonKryst

Nie zapiszę tutaj niczego szczególnego, mam dzisiaj taką ochotę się wypisać, co zrobiłem, robię i zamierzam robić w najbliższym czasie, a także opisać kilka swoich obecnych poglądów. Nikt nie musi tego czytać, ja mam nadzieję kiedyś do tego wrócę, bo lubię czytać swoje wypowiedzi sprzed paru lat i porównywać je do życia obecnego.

Zacznę może od tego, co zrobiłem w tym roku.
Wydawało mi się, że ten rok musi być lepszy od poprzedniego. Na razie zapowiada się w sumie średnio. Niby ta upragniona 18, niby te prawko (do tego przejdę później), ale jednak nie wiem, czegoś mi brakuje. Ogólnie mówiąc opuściłem się też w nauce. Niby nic szczególnego, ale jednak dwie oceny dopuszczające w liceum, do którego ja chodzę, chwały mi nie przynoszą. Precyzując - poziom jest tam pewnie jednym z najsłabszych w całym regionie. W styczniu podjąłem jedną błędną decyzję. Miałem dwie propozycje na jeden termin - 18 kolegi lub 18 koleżanki połączona z półmetkiem mojej szkoły. Wybrałem ziomka, gdzie na sali było jakieś 14 chłopa i 1 dziewczyna, w dodatku sztywna jak drewno. Wykazałem inicjatywę, chciałem ją wziąć do tańca kiedy stała i rozmawiała, ale mi odmówiła, więc ją skreśliłem. Trochę wódy, szlugi, trawka i ok. północy byłem pozamiatany. Obudziłem się o 4 i zbiłem na kwadrat. Później zacząłem w końcu prawko, teorię zrobiłem, mam 6h jazd, chociaż powinienem mieć z 2x więcej, ale niestety nie wszystko zależy ode mnie. Muszę przyznać, że mimo tego, iż dopiero 6 godzin siedzę za kółkiem, to idzie mi to całkiem nieźle. Kilka rzeczy muszę ofc poprawić. Póki co byłem w tym roku w dwóch klubach, na półmetku i Headhunterz, co uważam za spory sukces. W Energy pierdolnięcie jak chuj, cieszę się że pojechałem, mimo kryzysu jaki miałem od godziny 1:30 do końca. Całe szczęście, że przyjechałem z ziomkami furą. Zacząłem też treningi po przerwie zimowej. Mimo tego, że liga startuje nam dopiero 7 kwietnia, to my już zapierdalamy jak nie wiem.
Teraz mam ferie, ale jak już pisałem wcześniej, odczuwam spory niedosyt. Nie mam po prostu co robić - tu w domu chuja do roboty, nic tylko przed kompem; znów na dworze za zimno żeby coś ogarnąć. Jeśli już gdzieś wychodzę, to do jednego ziomka, żeby pograć na PS 3, albo do drugiego na strych. W dodatku śniegu najebało, że chuj. Ale w sumie to też jest plus, planujemy iść za niedługo z ziomkami pozjeżdżać jak za dawnych lat. Poza tym wybieram się 2 marca na kolejny półmetek, 9 marca moja 18. 25 osób ode mnie + 16 z rodziny. Szczerze mówiąc, trochę się boję, nie chcę żeby wyszło lipnie. Dlatego muszę się postarać. W połowie marca, jeśli się uda, chcę w jeden weekend obrócić pierw następny już półmetek, a potem koncert Soboty. Pod koniec się coś ogarnie. W najbliższym czasie będziemy też załatwiać wyjazd na majówkę. A w wakacje chcemy znów gdzieś wyjechać, później obóz, a w sierpniu Woodstock. + pewnie kilka(naście) osiemnastek do obrócenia. Tak więc prezentuje się mój rok 2013.

Szlugi.
Przekonałem się na własnej skórze, jak kurewski jest to nałóg. Palę nałogowo od ponad roku, i jeszcze nie udało mi się z tego wyjść, chociaż pisałem, że planuję. Ale kurwa planować to ja sobie mogę życie na Hawajach, a jeśli się nie postaram to chuja z tego wyjdzie. Dlatego biję się w pierś z tego powodu. Przepierdalam na to prawie całą flotę, a paczka starcza mi na 2-3/4 dni w porywach. Muszę się w końcu zmobilizować i to jebnąć w pizdu.

Miłość.
Cóż, ostatni target jak myślałem nie odezwał się sam. Chciałem ją zaprosić na styczniową 18, ale napisała mi, że ma lipę z wychodzeniem gdziekolwiek do maja, bo musi się uczyć do matur, co w chuj śmierdziało mi ściemą. Nawet jeśli byłaby to prawda, to odpuściłem ją sobie, nie będę czekał przecież do maja żeby się z nią umówić. Przyszło mi to nadzwyczaj łatwo, kilka dni i po problemie. Ta strona dużo mi dała. Wiem już jak teraz sobie z takimi problemami radzić. Z perspektywy czasu, jednak muszę jej podziękować, że mi odmówiła, na podobnie słabej imprezie nie byłem, nie musiałem się więc przed nią ośmieszać... Teraz oficjalnie jestem białym żaglem, bez nikogo na oku, jedyne więc o czym myślę, to co zaplanować na kilka kolejnych dni. Z jednej strony cieszy mnie takie życie - ławka, browar, nie przejmowanie się niczym innym poza mną. Z drugiej, mam czasem takie dni, kiedy patrzę za okno i rozmyślam, że lepiej niż samemu siedziałoby mi się z kimś, kto jest dla mnie ważny.
Kiedyś, jeszcze w czasach gimnazjalnych, założyłem sobie, że do 18 nie będę prawiczkiem. Już widzę, że z postanowieniem będzie lipa. W sumie, gdybym chciał, mógłbym sobie zamówić jakąś dziwkę, i za 100 zł spełnić to co sobie obiecałem. Ale wolę, żeby przepadło, poczekać jeszcze trochę i zrobić to z wartościową osobą, niż ruchać jakieś ścierwo.

Przyszłość i inne rzeczy.
Rozmyślałem tak ostatnio też nad tym, jak to będzie, kiedy skończę liceum, studia i znajdę w końcu fuchę. Skończy się opierdalanie, wakacje, i inne sprawy, a zacznie zapierdol. Jedyne chyba co chciałbym robić, to kopać futbolówkę, ale to przy moim podejściu i trybie życia mało prawdopodobne. W sumie, chyba nawet trochę boję się tej pełnoletności. Zresztą, nigdy nie chciałem dorastać. Dobra, może miałem jedynie taki moment, kiedy byłem w czasie gimbazy i chciałem wiedzieć jak to jest kupić sobie piwo, fajnie ojebać w domu i takie inne sprawy. Dowiedziałem się o tym znacznie wcześniej niż myślałem. Ludzie często mówią mi, że jestem strasznie niedojrzały. Może to i moja wada, ale ja czuję się z tym dobrze, chętnie z 8-9 lat bym sobie odjął. Czasu jednak nie oszukam. Jak to nawinął Paluch w jednym ze swoich wałków:
"Każde dzieciństwo to najlepszych wspomnień pasmo
Z rodziną blisko, i przyszłość rysowana jasno..."

Ostatnio idąc do domu, widziałem dwóch chłopców właśnie w wieku ok. 10 lat. Jeden z nich niósł pod pachą piłkę. W sumie błaha rzecz, ale ucieszyła mnie jak nie wiem. Bo pamiętam swoje lata jako dziecko. Dwa kamienie, byle jaka piłka, i potrafiliśmy grać całymi dniami. Gra w puchę, berka, robienie klubów po krzakach - to potrafiliśmy robić do późnych godzin nocnych. Mieliśmy na swoim osiedlu stół pingpongowy. Nie pamiętam chwili, żeby nikogo tam nie było kiedy tylko świeciło słońce. A teraz jak to kurwa wygląda? Dzieci fejsa, Lol'ów, innych kurwa chujstw. Zamiast wyjść na dwór, na świeże powietrze, rozmawiają na skejpach i innych pierdołach. Nerwy mi puszczają, kiedy o tym wszystkim myślę. Dochodzę do wniosku, że mój rocznik - '95, jest ostatnim normalnym. '96 tak w połowie, a '97 i w górę... szkoda słów.

Nie wiem, to chyba na tyle, co miałem dzisiaj do napisania. Propsy dla tych, którzy dotrwali do końca. 5!

Odpowiedzi

Portret użytkownika Variatio

To się nazywa dojrzewanie,ten

To się nazywa dojrzewanie,ten cały mętlik. zderzasz się z rzeczywistością Wink ehhh sam to przerabiałem,przejdzie.

Również jestem '95r. i mam

Również jestem '95r. i mam podobne zdanie co do tego za nasz rocznik jest ostatnim w miarę normalnym, bo jest masa wyjątków. A co do tego twojego lenistwa, bo to jest lenistwo, myślę że będziesz miał problemy przez to. Widocznie miałeś za mało obowiązków gdy dorastałeś i poprostu zostałeś rozpieszczony... Musisz powoli zacząć podchodzić do życia poważnie bo skończysz nie tak, jakbyś chciał skończyć.

Portret użytkownika kangu

"Z drugiej, mam czasem takie

"Z drugiej, mam czasem takie dni, kiedy patrzę za okno i rozmyślam, że lepiej niż samemu siedziałoby mi się z kimś, kto jest dla mnie ważny." -mam identycznie ale doszedłem do wniosku że wolę być singlem jak narazie. Pamiętam jak sam miałem 12 lat i marzyłem o tym jak to fajnie będzie sobie kupić browara na legalu itp a teraz wiem że przez tą 18 to tylko więcej problemów i odpowiedzialności. Jedyne co mnie pociesza to fakt że po feriach zaczynam prawko Smile

Portret użytkownika dudek500

Też jestem z rocznika 95

Też jestem z rocznika 95 pamiętam dokładnie jak wspinało się po drzewach, bawiło w różne strzelanki,
grało się w piłkę itd. Te nowe roczniki to tragedia. Zgodzę się z tobą, że każdy w jakiś sposób obawia się dorosłości.

Portret użytkownika KamileQ

Jestem w podobnej sytuacji

Jestem w podobnej sytuacji tyle ze ja juz w styczniu skonczylem 18.

Prawko tez leci, 18h jazd jak z dupy.

95 ostatni dobry rocznik ale jest duzo dziewczyn ktore maja sroc w glowie.

Portret użytkownika Fan

właśnie zauważyłem, że faceci

właśnie zauważyłem, że faceci z 95r. jeszcze ogarnieci będą i się na to zanosi. Ale kurwa dziewczyny.... to pochrzanione we łbie mają.

Ostatnio taką bajerowałem, mówię fajna 20stka, dobrze się całuje, ostro tak jak lubię....... później wymiana facebookiem- rocznik 1995 Laughing out loud o kurwa mówię hehe

Nie czytałem bloga, ale co do

Nie czytałem bloga, ale co do komentarzy to jak dla mnie ostatnim normalnym rocznikiem jest 94 później to szkoda gadać...

Portret użytkownika Rise

Każdy rocznik mówi to samo.

Każdy rocznik mówi to samo. Jak byłem w liceum i obserwowaliśmy świeże młodsze roczniki, to każdy to samo gadał że nasz 90' jest ostatni normalny ;] także nie wmawiajcie sobie Tongue bo po Was każdy rocznik to samo będzie gadać.

Portret użytkownika Vego

Co nie przeczy temu , ze

Co nie przeczy temu , ze coraz bardziej poryte kobiety dorastaja, czasami az strach z taka rozmawiac i trzeba uciekac ;]

Portret użytkownika DonKryst

Wiesz, jednak lepiej mieć te

Wiesz, jednak lepiej mieć te 12 zł co 3 dni w kieszeni niż to przepierdalać. Dzisiaj skończyłem paczkę i zamierzam z tym walczyć.

Portret użytkownika Headhunterz

Koncert Headhunterz chętnie

Koncert Headhunterz chętnie bym się wybrał <3 ;D

Jestem rok młodszy, więc

Jestem rok młodszy, więc Twoja sytuacja jest mi dość bliska.
Fajnie się czyta takie rzeczy, zmusza do refleksji nad samym sobą.
Co do dzieciństwa, to nie będę w sumie zabierał głosu, bo znaczną część mojego niestety spędziłem przed kompem.
Ale co do dziewczyn - nie wiem jak Wy to robicie, ale ja jakoś spotykam dużo fajnych dziewczyn, które naprawdę mają co nieco w głowie. Może dla tego, że nie byłem nigdy typem "osiedlowca" i wszystkie moje znajome to albo ze szkoły (dobrej szkoły Wink) albo z tańców.

Portret użytkownika DonKryst

Wiesz, u mnie to nie jest

Wiesz, u mnie to nie jest tak, że siedzę tylko w dresie, czy bujam się poszkole, jestem łysy, wyjebany i te sprawy. Też jestem normalnym chłopakiem, i mam sporo koleżanek, z którymi zawsze mogę pogadać normalnie i na temat Wink Nie zamykam się na znajomość z płcią obcą - tak to ujmę. Z tymże z mało którą mam relacje więcej niż koleżeńskie Wink

Portret użytkownika Hoot

skąd ja to znam ,

skąd ja to znam , szczeniackie nocne rozkminy.

Portret użytkownika Priapos

każdy tak pierdoli, "że mój

każdy tak pierdoli, "że mój rocznik jest ostatnim normalnym"
słuchać się tego nie da, każdy przeżył swoje i tyle, pierdolone porównywanie pokoleń

bo kto nie miał takich rozkmin? każdy je miał, czy to z rocznika 67, czy 56 czy 90 czy jak teraz czytam 95

myślisz, że twoi starzy nie myśleli sobie - ja pierdole, moje dziecko siedzi przed kompem zamiast sie uczyć, ja w jego wieku to chociaż zaliczałem na prywatkach

i co, łyso? to samo, wszystko to samo

Portret użytkownika DonKryst

zgodzę się z tym, ale nie do

zgodzę się z tym, ale nie do końca.
jednak my potrafiliśmy coś robić, nie siedzieliśmy w domu po całych dniach, tylko robiliśmy różne rzeczy na dworze, które sprawiały nam frajdę. Na dzielnicy z reguły było zawsze z jedno/ góra dwa boiska do piłki, i mało kiedy można było trafić na wolne. Przejdź się teraz i pooglądaj, większość czasu stoją puste.
Kolejna sprawa - pamiętasz, żeby ktoś kiedyś w wieku, nie wiem, przykładowo 14 lat brał się za palenie czy picie? Fakt, były może wyjątki, ale to tylko mały procent, i z reguły było to na wielkim przypale, po krzakach palili. Teraz? Mało który małolat nie miał z tym styczności, a co najlepsze, jest to już zupełnie zwyczajne dla nich.
Myśmy nie żyli ankietami na fejsie, czy generowaniem zdjęć, kto po ilu piwach będzie miał banię, albo po ilu bociach go pozamiata. Takie jest moje zdanie.

Portret użytkownika Priapos

palenie i picie wśród 14

palenie i picie wśród 14 latków - od zawsze tak było, za moich czasów, za czasów moich starych, z opowieści moich dziadków i babć, z tego co widzę po mojej małoletniej siostrze to też jest, to było jest i będzie, nic nowego nie przybędzie

Portret użytkownika MC Vagina

Jeżeli chodzi o rzucenie

Jeżeli chodzi o rzucenie palenia.. Moje ziomki też mieli z tym problem, oczywiście trzeba do tego podchodzić stopniowo, małymi kroczkami, to jednocześnie przy odmawianiu sobie szluga, kupili i palili e-papierosa. Są teraz dosyć popularne, i patrząc na moich kolegów mogę stwierdzić, że działają. Niby wydasz na początku tą stówkę, ale to ci się bodajże już po miesiącu zwraca, myślę, że warto.