Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jeszcze o chujowej lasce - ku przestrodze

Portret użytkownika kilroy

Drodzy Moi,

Witam wszystkich serdecznie jako że to mój pierwszy wpis, choć jestem stałym czytelnikiem strony już od dość dawna. Postanowiłem dołączyć do wielu innych, i podzielić się z Wami swoimi hmm.. doświadczeniami, przemyśleniami? Sam do końca nie wiem czym.

PROLOG

Podrywaj.org.pl – skarbnica wiedzy, doświadczeń, rad wskazówek – trafiłem tu jak pewnie wielu innych; przez ‘TAKĄ JEDNĄ’ i tak zostało. Przyszło mi do głowy, że poza właśnie tą skarbnicą wiedzy, doświadczeń itp. Portal ten jest – lub przynajmniej bywa - tym czym klub AA dla nałogowców walczących o uwolnienie się od swojego problemu. Problemem niejednego tutaj - w tym mnie również - są emocje, żal może złość na kobietę z którą dane mi było poznać, ale i pożegnać
Mój przypadek jest o tyle bardziej żałosny od innych, że nawet nie byłem z nią w prawdziwym związku. Była to znajomość bez obietnic, deklaracji, zobowiązań a jednak pełna emocji, fajnych chwil, także nerwów zawodów, kłótni i godzenia się.

DAWNO TEMU

To była - jak pisze Mr Snoofie - Zosia (kobieta freak, osobowość bordeline – jak zwał tak zwał), więc już się ciekawie zapowiada. Gdy ją poznałem początek był taki miły, radosny, a to piwko a to impreza a to ‘kawka u niej’ Działo się… Oczywiście parą nie byliśmy, bo ona ‘nie szuka wielkiej miłości, ale fajnie się tak spotykać’ No więc dobrze, niech i tak będzie…
Nagle ni z tego ni owego kontakt się prawie urwał; nie odbierała telefonu, czasem coś odpisała, odwoływała spotkania. Tak bez przyczyny, powodu, bez wytłumaczenia nic kompletnie. I co ja na to? Oczywiście zacząłem szukać winy u siebie; Cóż ja takiego uczyniłem? Dlaczego,? Co nie tak powiedziałem, zrobiłem może..? Zosiu odezwij się proszę!! Ale Zosia się nie odzywała.. Oj jak bolało tam w środku!
Jakoś wcześniej pomimo innych bliższych czy mniej bliskich znajomości z innymi dziewczynami nie podchodziłem do tych znajomości tak emocjonalnie jak do tej właśnie. Tym razem było jakoś inaczej. Prawdziwe (z mojego punktu widzenia) Chyba się zakochałem.
Wtedy to właśnie pierwszy raz wpisałem w googla słowa ‘jak odzyskać dziewczyne’ No i odkryłem, że jest coś takiego jak społeczność PUA, szkoły uwodzenia, fora, otwieracze, directy, indirecty i cała ta reszta. Jakimś dziwnym trafem trafiłem i tutaj. Oczywiście pierwsze do działu ‘ Jak odzyskać..’
Naczytałem się, poznałem ‘Zasady Gry’, metody sposoby, sylwetki wielkich uwodzicieli (hahaha). W dziale ‘jak odzyskać’ napisano aby zerwać z nią na jakiś czas kontakt. Ponieważ Zosia postanowiła sobie w między czasie o mnie przypomnieć, a ja byłem świeżo po lekturze, olałem ją. Moje na wierzchu. Wdrożyłem za to w życie parę wskazówek . I co? No jakimś wielkim PUA to ja nie zostałem, ani nie zostane; nie bawi mnie specjalnie seryjne zaliczanie, zbyt przelotne znajomości. Już nie ten etap. Lepiej jakość niż ilość, ale…Przyznam, że lepiej mi zaczęło iść z kobietami; te wszystkie schematy zachowań, metody naprawdę działają! Co najważniejsze moja pewność siebie wzrosła. Myślę, że dzięki temu trochę się rozwinąłem, może trochę zmieniłem, choć nie miałem nigdy kompleksów ani jakichś problemów towarzyskich –umownie tak to ujmę.
Pewnego razu poznałem prześliczną dziewczynę, pare lat młodszą, miss w kilku lokalnych konkursach, pracowała też jako modelka . Uwierzcie, prześliczna i przy tym normalna, nie zmanierowana. Zaczęliśmy się spotykać, umawiać, spędzać czas, jeździć na wycieczki. Tylko że w mojej głowie cały czas była Zosia i ten cały plan jak ją odzyskać. Minęły ze 3 może 4 miesiące i pokłóciłem się z moją miss. Przestaliśmy się spotykać. Nie czułem żalu, braku jej, nie próbowałem si ę pogodzić. A mogłem. To nie była aż tak wielka kłótnia.

KU PRZESTRODZE

I znowu ‘ Jak wrócić do byłej’ , do Zosi. Ojj Panowie; przeczytałem jeszcze raz na tejże stronie jak postępować. Przeczytałem jakieś poradniki z neta jak być samcem alfa, coś o mowie ciała, jak zadbać o wygląd, jak uwodzić, jak zainteresować, o czym rozmawiać, jak się ubrać. Nawet paciorek zmówiłem żeby się udało. Odrobiłem zadanie domowe. W końcu się do Zosi odezwałem. Zgodziła się na spotkanie. Co za szczęście mnie spotkało! W nowych specjalnie na tą okazje ciuchach, spryskany nowymi specjalnie na tą okazje (a jakże) perfumami, z fryzurą prosto od fryzjera – tak, tak też specjalnie na tą okazje -udałem się na pierwszą od prawie roku randkę z moją Zosią. Jadę po nią zdenerwowany; o czym będziemy w ogóle gadać, co jej powiem, spytać co się stało, a może ona sama coś powie?
Siedzimy w knajpce, rozmawiamy, śmiejemy się, jakoś mimowolnie trzymam ją już za ręke, za chwilę ją obejmuje. Pierwszy pocałunek, na razie w policzek. Czuje jak pachnie, jak dawniej, cudnie, a te oczy…Jaka ona śliczna jak pięknie się uśmiecha, a ten delikatny głosik. Przytulam ją. Mijają 2 może 3 godziny, (jak ten czas szybko leci) odwożę ją do domu, w samochodzie dziękuje za spotkanie, ona obdarza mnie gorącym pocałunkiem, tym razem takim prawdziwym, czuje namiętność. Boże jaka ona słodka! Sama proponuje kolejne spotkanie. Jesteśmy umówieni. Ona wychodzi z samochodu, ja wracam autem do siebie i myślę że Pana Boga za nogi złapałem! Muza na full i gaz do dechy…

Kolejne spotkanie, potem kolejne i kolejne. Mija miesiąc, drugi Zosia od czasu do czasu zaczyna pokazywać pazurki. Ale co tam, nic wielkiego, nie ubędzie mi jak nie zwrócę na to uwagi. Przecież to moja Zosia. Zosia postanowiła przejść na swoje i otwiera swój biznes. Pyta czy pomoge jej w tymże biznesie z tym czy tamtym. No pewnie że pomogę! Jak mógłbym mojej Zosi nie pomóc! Oczywiście żadnych obietnic, deklaracji jak ją pytam to mówi że tak jest ok, że fajnie się spotykać. Ok niech będzie jak chce. Pomagam jej więc Panowie przejść na swoje, czasem nawet kosztem swojej roboty. Co tu dużo mówić zaczynam pieskować.
Bywa czule namiętnie, wesoło, miło i przyjemnie. Ale z czasem Zosia częściej pokazuje jaka to ona jest, że przecież nic mi nie obiecywała…Bywają już kłótnie i nieporozumienia.
W końcu przychodzi czas na sex. No teraz to już jestem Panem Świata. Oj teraz będzie inaczej, może coś sobie obiecamy? Może to może tamto… Niestety nic sobie nie obiecujemy. Czas płynie, spotykamy się, imprezujemy, coraz częściej mnie denerw.. znaczy wkurwiać mnie zaczyna!
Przy jakiejś tam okazji poznaje jej przyjaciółkę, czasem imprezujemy z tą przyjaciółką. Na jednej z takich imprez; ludziska tańczą, piwko się leje, Zosia odchodzi na bok zadzwonić. Przyjaciółka mówi że pewnie poszła zadzwonić do takiego-a-takiego. A kim jest ten taki-a-taki? – pytam przyjaciółki. Jak to –odpowiada jej przyjaciółka – to przecież jej facet.

No rzesz kurwa ja pierdole! Chyba mi ktoś łopatą w łeb zajebał, albo chuj wie co. O co tu kurwa chodzi. Ale jestem pojebany, tak się dałem wychujać. A kim do chuja ja jestem?? Kurwaaaa!!! ( już więcej łaciny nie będzie)
Wracamy. Zosia chce pogadać. Gadamy. Zosia mówi że ona nie ma nikogo, że jest sama bo tak chce. No to ja już kurwa nie wiem nic (wiem miało nie być łaciny) na wszelki wypadek sprawdzam czy mi już rogi z pod włosów wystają.

Game over –postanawiam. Zosia jednak chyba nie widzi problemu! Odzywa się, na imprezę zaprasza, pisze. Ja mówię ‘ nie, lepiej nie’ Zosia odzywa się dalej, na spotkania zaprasza, na piwo, to tu to tam. Ale ja jestem twardy! Taaa… a w środku boli jak cholera….
Od czasu do czasu rozmawiam z jej przyjaciółką. Coś się pokłóciły podobno dowiaduje się.

Mijają ze 2 miechy. Dopadła mnie na fc coś tam gadam na odczep się. Proponuje spotkanie. Złamałem się i mówie ok. Spotkanie kończy się sexem. I to świetnym. Jest jak dawniej; widujemy się, imprezujemy, (teraz zawsze we dwójkę, bo z przyjaciółką coś się Zosi relacje popsuły) Chyba nastał najlepszy czas w historii naszych relacji. Tak świetnie się dogadujemy, zawsze jest tak fajnie
Bywa czule namiętnie, wesoło, miło i przyjemnie. Ale czasem Zosia pokazuje jaka to ona jest, że przecież nic mi nie obiecywała… Zdążają się nieporozumienia. Ale ja już jej jakoś nie ufam do końca, to i tak cieszę się na każde spotkanie. Wygląda na to, że po za spotkaniami ze mną z nikim się nie widuje, nie wychodzi z mieszkania po prostu po za służbowymi sprawami. No i pomagam rozkręcać biznes, czasem kosztem swojej roboty. Pieskuje.
Pewnego razu dowiaduję się, że przyjaciółka znowu jest jej przyjaciółką. Zosia przy jakiejś okazji mówi mi że przecież parą nie jesteśmy, żebym sobie za dużo nie wyobrażał. Coraz gorzej to wszystko widze. Wkurzam się, nie podoba mi się to, tracę zapał do te znajomości, mam dość. Ale niestety chyba dalej jestem za-kurwa-kochany, poza tym Zosia mówi żebym nie przesadzał że jest ok..
Pewnego pięknego dnia, sprawdzam co tam na fejsiku słychać, a tam czeka na mnie wiadomość; Zosia pisze że ją oszukałem, że jak mogłem, że o jedno mi tylko chodziło, że nie mówiłem jej prawdy gdy pytała mnie o jej przyjaciółke, że więcej nie chce mnie widzieć, słyszeć i w ogóle. No Panowie, już dobrze i tak wiedziałem że dałem jej pogrywać na mnie w ostatnich miesiącach, ale to przechodzi ludzkie pojęcie! O co jej kurwa chodzi!!?? Myślę, rozkminiam i jedyne co mi przychodzi do głowy, to że Przyjaciółki postanowiły się pogodzić i całe zło związane z ich nieprozumieniami zostało przypisane mnie!! Oczywiście to moja tylko teoria, ale pasuje . No oczywiście charakter Zosi powoduje że równie dobrze mogła to zrobić bo.. bo tak!!

Odpisuje jej, nie wiem po co w sumie, ale wiecie; żeby to moje było na wierzchu. Odpisuje więc atakuąc ją, odbijam piłeczkę mocno i po całości. Mówie co myślę. Taka wymiana wzajemnych złośliwości zajmuje jeszcze po kilka przesłanych wiadomości po czym następuje koniec.

MEA CULPA

I co moi Drodzy? Jeśli doczytaliście do tego momentu, możecie już mieć w głowach jakieś zdanie na mój temat
- ależ byłem głupi
- dałem się zmanipulować jak dziecko, pieskowałem jak szczeniak
- nie widziałem, sorry nie chciałem widzieć jaka jest prawda, okłamywałem sam siebie
- powinienem był wiedzieć że szkoda mojego czasu i energii
- przecież powinienem był wiedzieć że wali mnie w rogi.

WARTOŚĆ DODANA

Do tych wszystkich którym jeszcze nigdy nie wydawało się że złapali Pana Boga za nogi:
- Bądźcie mądrzy doświadczeniami innych, choćby ta strona dużo pomaga
- Nigdy nie pozwólcie aby emocje wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem
- Miejcie oczy szeroko otwarte, nie dajcie się ponieść złudzeniom, emocjom
- Miejcie jaja, nie pieskujcie i pamiętajcie że pół światu tego kwiatu
- Nie wchodźcie drugi raz do tej samej rzeki.
- Uważajcie na jej koleżaneczki, psiapsiółki, znajome. Nie rozmawiajcie z nimi na jej temat. Pamiętajcie że kobiety są zawistne.
- Wystrzagajcie się takich kobiet, bo to są mega egoistki, robią wszystko pod siebie, nic dla innych.

A co do mnie; dobrze że ma to za sobą, że nie ma ciągu dalszego, jakichś szans, nadziei itp. Dzięki całej tej mojej bezsensownej jak się okazało relacji trafiłem na tą stronę, dowiedziałem się o istnieniu całej (pseudo)społeczności PUA, chociaż sam nie zamierzam zostać zawodowym PUA, to wiele skorzystałem z tej wiedzy aby zmienić trochę siebie. Żałuje, że nie poznałem tego wszystkiego kiedy miałem lat naście i zacząłem odkrywać, że to nie tylko do siusiania służy  Przeczytałem nawet kilka książek, na które trafiłem przeglądając fora o uwodzeniu chociaż nie związane bezpośrednio z tematem, ale na pewno pomocne w osobistym rozwoju. Jeśli Gracjan pozwoli i – bo to może kryptoreklama - to polecam: „ Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”, „ Biblia Egoistów” Trafiłem też na ciekawe strony; tu chciałbym polecić blog ks. Jacka Wiosny Stryczka (tak, tak i nie ma to nic wspólnego aspektem religijnym, ale jest tam sporo niegłupich treści na temat ambicji, motywacji życiowej) Często pojawia się hasło ‘samorozwój’ w kontekście PUA; Myślę, że to o czym warto pamiętać w kontekście podrywania, - a o czym można przeczytać na wielu forach – to aby mieć swoje pasje, poświęcić energie na coś innego niż kobiety. Może na hobby, może jakoś uzupełniającą edukacje, własny biznes. Cokolwiek. Poszukać czegoś takiego i się w tym realizować. Mając i znając swoją wartość wtedy nikt nie musi udawać . samca alfa, przejmować się tym co ona powie. A ch.. z tym co powie! Powiem Wam, że gdybym ja włożył tyle energii w dajmy na to jakiś biznes zamiast w Zosie i obmyślanie planu jak do niej wrócić, to bym już był bogaty hehe.

EPILOG

Jestem mądry mądrością innych, swoim doświadczeniem, ale i tak w środku boli. Ponieważ niedużo czasu minęło od opisanej przeze mnie historii jestem na etapie resetowania siebie. Umówiłem się z tą prześliczną miss, tak po koleżeńsku, na piwko. Niech się coś dzieje. Przykładam się teraz bardziej do mojej pracy. Ten tekst napisałem bardziej dla siebie niż dla innych; to takie małe khatrsis choć może komuś się spodoba…

P.S. (wazelinka)

W ostatnim czasie czytam sporo i regularnie blogi tutaj. Mr Snoofie; świetny styl, dużo mi pomogły Twoje teksty. EasyBeś, Bane, Antek – respect for You too. Wiem że jest tu wielu innych znakomitych, ale jeszcze do wszystkich nie doszedłem. Do czasu resetu samego siebie na pewno nadrobię zaległości. O Gracjanie nawet nie wspominam, w końcu on tu jest Bogiem.
Tak sobie myśle chłopaki, że moglibyście może wspólnie może sami zastanowić się czy nie napisac jakiejś książki, poradnika. Półki w Empiku uginają się od jakichś poradników na wszystkie tamaty, a to co wy macie do powiedzenie, wasze spostrzeżenia i rady naprawdę mogły by wyjść poza tą strone. I zarobicie przy okazji.

Odpowiedzi

fajnie napisane, p.s ilu

fajnie napisane, p.s ilu dobrych chlopakow sie zmarnowalo przez zle kobiety.

Portret użytkownika burhell

Ciekawa historia. Mam podobną

Ciekawa historia. Mam podobną na swoim koncie w przeszłości więc wiem jak się czujesz Wink Z perspektywy czasu jestem wdzięczny za ta znajomość, bo nauczyła mnie więcej niż wszystkie inne razem wzięte. Otworzyła oczy. W Twoim przypadku widze, że jest podobnie, że wyciągnałeś wnioski więc wszystko gra Smile Pozdrawiam!

Portret użytkownika Ulrich II

hmn uroda i seks to nie

hmn uroda i seks to nie wszystko jak widać

Jesteśmy na podobnym etapie

Jesteśmy na podobnym etapie kolego.
3maj się jest wiele innych.
pomyśl o pozytywach. Może Zofia dobra w łóżku była
pozdrawiam

Portret użytkownika Zef

Zauważ że o tym facecie to ci

Zauważ że o tym facecie to ci powiedziała jej koleżanka. Potem się znowu zwaliło jak ona się pojawiła na horyzoncie. Jeżeli logicznie pomyśleć, to gdyby ta jej "przyjaciółka" trzymała z nią sztamę to by nigdy niczego nie wygadała.

Nawet wcale nie jestem pewny że "chłopak Zosi" w ogóle istniał.
Osobiście sądzę że z jej przyjaciółeczki to też był kawał chwasta.
Zauważ co się stało jak się pożarły - Zosia miła kochana i seks. Stanowiłeś dla tej "psiapsiółki" konkurencję, robiła co mogła by cię wyciąć z obrazka.

Choć to nie umniejsza w żadnym stopniu gierkom samej Zosi. Poza tym zadawanie się z takim wydaniem tylko świadczy o jej charakterku.

Osobiście uważam że kobiety nie powinny mieć prawa używać słów "przyjaźń", "przyjaciel" i pochodnych. Większość z nich nie załapałaby co te słowa naprawdę znaczą nawet jakby je przypalać żelastwem. Ale to moje osobiste odczucia;]

Portret użytkownika kilroy

Podzielam Twoją opinię.

Podzielam Twoją opinię.

Portret użytkownika kilroy

Właśnie, manipulują i kłamią

Właśnie, manipulują i kłamią chyba bez przerwy. W moim przypadku też tak jest że jej przyjaciółka uważa mnie za natręta, za tego złego. Myśle że takie toksyny oceniają ludzi tylko pod kątem własnych użyteczności, ta moja nawet swoją przyjaciółke zmanipulowała i to mnie trochę dziwi, bo o ile na faceta może zasadzić pułapke prezentując swoją pozorną zajebistość, to jak inna kobieta może nie dostrzec jej egoizmu.
Szkoda że ja nie mam jak uświadomić jej lipy, bo po tym ile jej pomogłem, ile wybaczyłem mam zajebisty żal że kota ogonem obróciła i nic ale to nic wdzięczności w niej nie ma

Portret użytkownika kilroy

POST SCRIPTUM Troche wody

POST SCRIPTUM

Troche wody upłyneło, czas minął, emocje opadły. Troche z przypadku pogadałem (sorry wyminiłem pare zdań) z "moją" Zosią na fc. Zapytałem jej o co jej właściwie wtedy chodziło, i z tego co mi powiedziała to okazuje sie że ta jej przyjaciółka, która w pewnym okresie sama na nia najeżdrzała jak sie pokłuciły wszystko o co pytałem, co jej o Zosi mówiełm jej doniosła; Panowie NIGDY NIGDY NIGDY nie wierzcie, nie ufajcie przyjaciółkom swoich panien bo ta pierdolona solidarność jajników to jakieś skrzywienie. Okazuje sie że baby są takie zawistne (zazdrosne?) o siebie że szok.
Z tą Zosią to i tak była toksyczna sprawa, więc przynajmniej czasu więcej nie zmarnowałem, ale styl w jakim to sie skończyło jest przykry; wyszło że to ja jestem fałszywy. Kurwa no!!

Mr_Snoofie nic mi tak nie pomogło jak Twoje starsze blogi na temat tego typu relacji i wychodzenia z nich, ale gdzieś na dnie siedzą we mnie emocje i żal, jak ty sie z tym chłopie uporałeś całkiem to nie nie wiem ale szczereze zazdroszcze

Portret użytkownika Antek_

Kaczka nie nauczy się pływać

Kaczka nie nauczy się pływać dopóki wody w dupę nie nabierze! Każdy z nas to przerabiał Wink A czytając ten blog widzę że jesteś na dobrej drodze do własnego szczęścia, bo rzeczą ludzką jest się pomylić ale rzeczą diabelską jest trwać w tym błędzie i mówić sobie że to wszystko jest tak jak być powinno.

Więc powodzenia i wytrwałości życzę! Wink

Portret użytkownika Kołboj

Też przerabiałem kilka takich

Też przerabiałem kilka takich Zosiek Smile

Powiem wam, że gdy taka Zośka znajdzie sobie mena na początku jest mega potulna lecz potem pokazuje swoje prawdziwe ''ja'' przed którym ciężko jej uciec.

"Kaczka nie nauczy się pływać

"Kaczka nie nauczy się pływać dopóki wody w dupę nie nabierze" zajebiste hasło Antek Smile. Zrobiłem to samo co Ty kilroy i wiem jak boli. Fajne wnioski, fajny gość się wydajesz. Pozdro i garda wysoko.

Portret użytkownika kilroy

Dzięki, i powodzenia w

Dzięki, i powodzenia w wychodzeniu na prostą, mi łatwo nie było z początku. Polecam lektóre tej strony, mi trochę pomogła przejżeć na oczy.

Portret użytkownika septo

z tym AA na początku - mega

z tym AA na początku - mega celna uwaga, też tak to traktuję i o dziwo pomaga..