
Witajcie,
ostatnio dość rzadko pojawiam się na stronce a jeszcze rzadziej zawieram głos na jej forum. Staram się jednak śledzić na bieżąco wszystko, co się tutaj dzieje.
Do zawarcia głosu przekonał mnie blog Ulrich'a II na temat związków. Z tym, co napisał użytkownik Ulrich oczywiście się zgadzam, bo jak można się nie zgodzić z prawdą?
Sorry, jeśli będzie chaotycznie, ale jest dość późno a ja po prostu lecę flow i piszę swoje przemyślenia, tak jak przychodzą mi do głowy.
Do dzieła więc...
Zdecydowana większość z nas znalazła się na stronce, bo dostała kosza od swojej ex. Podobnie zresztą było ze mną. Postanowiliśmy zmianę i wbijając w google określone frazy w końcu natrafiliśmy na podrywaj.org.
Każdy z nas chciałby z całą pewnością móc zdobyć dowolną dziewczynę jakiej tylko zapragnie. Niestety, to nie jest do końca możliwe, bo istnieją gusta guściki i po prostu możemy nie być w jej guście. Nie zdobędziemy każdej, ale choćby dzięki tej stronce i przede wszystkim PRAKTYCE możemy uzyskać wiedzę oraz umiejętności, które sprawią, iż w naszym życiu pojawi się o wiele więcej kobiet niż do tej pory.
Niemniej jednak chłoniemy wszystko z tej strony w zależności od osoby przepuszczając więcej lub mniej przez indywidualny filtr oceniając subiektywnie, która informacja jest nam przydatna a która nie. Zmieniamy się, stajemy się podrywaczami, dochodzimy do momentu, w którym (co najważniejsze dla mnie!) czujemy się bardzo dobrze z samym sobą, określamy swoje cele w życiu i nawet bez laski nasze życie ma dla nas w końcu jakąś pieprzoną wartość.
Będąc podrywaczem widzimy, że potrafimy o wiele więcej niż kiedyś i wyrywamy kolejne dziewczyny. Jednak w życiu każdego faceta pojawia się dziewczyna, której nie chciałoby się wyrwać na raz, a którą chciałoby się poznać taką jaką jest i spędzać z nią swój wolny czas. Nic w tym dziwnego, znaleźliśmy się na stronce lecz nadal jesteśmy ludźmi i mamy uczucia. Nadal być może potrafimy darzyć drugą osobę uczuciem, choć mi to przychodzi o wiele trudniej i zamiast głębszego uczucia jest to zazwyczaj fascynacja.
Do sedna...
Czytałem wiele książek na temat podrywu i samych kobiet, wiele też doświadczyłem. W przekonaniach na temat płci pięknej utarło się, iż kobiety mają swoisty szósty zmysł zwany często intuicją. Zostało to nawet zbadane naukowo i z punktu widzenia ewolucji nie ma w tym nic dziwnego. Kobieta musiała opiekować się dzieckiem, musiała instynktownie zrozumieć dziecko, które komunikowało się głównie płaczem, gdy nasi męscy przodkowie kierując się przede wszystkim logiką i siłą własnych mięśni polowali dla zapewnienia bytu swoim dwóm pociechom czekającym w jaskini. Kobieta dzięki temu o wiele lepiej rozumie mowę ciała, porozumiewa się więcej gestami i lepiej je czyta w przeciwieństwie do mężczyzny. Kobiety wiele więcej również potrafią wyczytać choćby z tonu głosu itp. Nie chce mi się w to zagłębiać, bo nie o tym miałem pisać.
Piszę o tym wszystkim, ponieważ uważam, że naprawdę wartościowe kobiety, które dążą do związku a więc trwałej relacji testują nas, co jest jasne i nie podlega żadnej dyskusji. Inna kwestia jest taka, że mogą to robić świadomie jak i nieświadomie. Zostawmy jednak ten temat i lećmy dalej...
Kobiety, które mają coś do zaoferowania i nie są zainteresowane przygodą na jedną noc nie dadzą się łatwo poderwać. Jeśli tylko jedno nam w głowie, to niestety ciężko będzie nam taką dziewczynę przekonać do jednorazowej akcji. Jej szósty zmysł na ogół wyłapie nasze zamiary i w jej głowie zapali się czerwona lampka zamykając drogę naszego pena do jej soczystej brzoskwinki. No chyba, że jesteśmy na tyle dobrze, że laska nam ulegnie, ale wtedy zostawiając ją po jednym razie jedynie ją zranimy a sądzę, że naszą misją jest zostawiać kobietę w lepszym stanie niż ją zastaliśmy 
- Szybki buziak, szybkie macanko?
- OK.
Nawet jak do tego dojdzie, to laska z powodu wyrzutów sumienia zazwyczaj zdystansuje się do takiego typa, bo przecież doszło do czegoś, zanim tak naprawdę ona sama zdążyła coś poczuć, więc uzna to za błąd lub za coś nic nie znaczącego.
Tanie sztuczki niestety należy odłożyć na bok, jeśli zależy nam na czymś poważnym. Podryw jest zajebisty, ale na swój sposób uzależnia i niszczy nasze człowieczeństwo, więc uważajmy! Nie kwestionuję tego, że powinniśmy korzystać z wiedzy, którą tutaj mamy na kliknięcie, ale wydaje mi się, że najlepszym sposobem na uwiedzenie dziewczyny na dłuższą metę jest... nie uwodzenie jej. W moim przypadku to zawsze zdawało rezultat, mimo, że trochę czasu zajmowało.
Starajmy się ją poznać jako osobę - niech zainteresuje nas coś więcej poza tym jak szybko uda się nam dobrać do jej majteczek, zróbmy to bez żadnych push&pull i innych technik. Starajmy się ją naturalnie sobą zainteresować, powoli wprowadzajmy ją do naszego życia. Nie kierujmy się tym, aby pompować własne ego i zaliczyć kolejną. Bądźmy sobą i nie przyspieszajmy wszystkiego na siłę. Nie bądźmy nachalni, nie popadajmy w skrajności. Znajdźmy złoty środek. Na początku dajmy nieco więcej od siebie a potem zostawmy pole popisu dziewczynie, jeśli się to uda i faktycznie się zaangażuje i zacznie dawać więcej od siebie, to znakomicie, jesteśmy na zajebistej drodze do pogłębienia znajomości. Prowadźmy relację, starajmy się ją zrozumieć mimo wielu trudności. Cierpliwość i wyrozumiałość na pewno się opłaci. Dążmy do dotyku, nie bójmy się poruszać tematów ukierunkowanych na seks, ale róbmy to z wyczuciem. I nigdy, ale to nigdy nie wyznawajmy pierwsi naszych uczuć; to laska ma dążyć do związku a takie wyznanie mogłoby wszystko rozjebać.
Może ująłem to ogólnikowo, ale wybaczcie - pora jest późna a ja chciałem się z Wami tym pod wpływem bloga Ulrich'a II podzielić
Być może coś dopiszę lub sami na coś zwrócicie uwagę w komentach.
Fakt, świat poszedł do przodu, już nie tylko faceci zaliczają i kobiety wraz z każdym kolejnym pokoleniem są coraz bardziej wyrachowane, ale uważam, że na każdego z nas czeka gdzieś ta, na której się zatrzymamy, jeśli nie na całe życie, to przynajmniej na jego część. Być może jeszcze tego nie chcemy, bo nie doszliśmy do tego levelu, gdy podryw nie wnosi już nic nowego a wyzwaniem staje się możliwość stworzenia czegoś na stałe. Mimo to jednak życzę sobie i każdemu z Was, aby w naszym życiu wbrew utartym przekonaniom, że laski to chuje bez kutasa pojawiła się jakaś kobieta, która będzie dla nas wyjątkowa i wartościowa.
Do usłyszenia Panowie!
Odpowiedzi
Tak się niedawno złożyło, że
ndz., 2013-09-08 07:24 — Stary CapTak się niedawno złożyło, że miałem do czynienia ze starszymi paniami, które owdowiały. Kobiety te, cierpią niewyobrażalną rozpacz i tęsknotę za swoimi mężami, aż do obłędu włącznie.
Jest to w jakimś stopniu dowód na to, że możemy otrzymać w związku szczerą miłość i przywiązanie od kobiety.
Ja dąże do seksu a ona do
czw., 2013-10-03 00:08 — REALNYMANJa dąże do seksu a ona do związku
Spotykałem się z taką panną
wt., 2014-09-02 17:51 — HoonerSpotykałem się z taką panną właśnie "po przejściach", która chciała poczekać z sprawami łóżkowymi. Od początku raziły ją moje seksualne wstawki i podteksty, ale absolutnie NIC kurwa sobie z tego nie robiłem, bo i po co? Myślałem, że się przełamie. Zaprosiłem ją do domu i nakręciłem tak, że jej cipka stała się fabryką naturalnego lubrykantu. Widziałem, że zrobiłem na niej duże wrażenie, przedstawiłem jej nawet rodziców itp. a było to 5 nasze spotkanie. Po tym chciała też mnie zaprosić do domu, ale jednak zrezygnowała i spotkaliśmy się na neutralnym gruncie. Miała wielkie wahania, czy jestem właściwy, bo ona nie widzi mojego zaangażowania, słowem - wyglądam na luzaka, powściągliwego, ceniącego sobie szybki seks, dobre imprezy itp.
Jako, że jestem wyjątkowym napaleńcem, nie potrafiłem powiedzieć tak, gdy oznajmiła, że chciałaby mnie lepiej poznać i kiedy mi naprawdę zaufa, wejdziemy w związek, w którym seks jest na porządku dziennym. Zaproponowałem miesiąc na poznanie się, zdecydowała, że to nie jest wystarczający czas, aby naprawdę się poznać. Widać, że się nawet wzruszyła, gdy stwierdziłem: "To nasze ostatni spotkanie, szkoda, bo fajna z Ciebie dziewczyna". Z takimi po przejściach jest najtrudniej. Nie wyobrażacie sobie jakiego miała kaca moralnego, jak ją pierwszy raz pocałowałem. Obawiała się, że szybko się zakocha i nagle wyjdą moje wady itp. i przez to istnieje możliwość kolejnego jej cierpienia z powodu chłopa dała za wygraną. Trudno, jestem z tych osób, które wolą nie mieć w ogóle kobiety, niż ją "mieć", ale mieć również torbę nabrzmiałą od wypełniającej ją spermy. Dodam, że dziewczyna już 3 lata bez chłopaka i seksu - taką sobie tarczę stworzyła. Dobry blog. Cierpliwość to rzeczywiście CNOTA....