Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak się sprzedać i nie zwariować

Portret użytkownika Elba

Każdy z nas coś sprzedaje, a siebie najczęściej (siebie jako człowieka, efekty naszej pracy, nasz czas). Pół biedy, gdy produkt jest świetny (wtedy sam się broni), bo więcej kupujących, niż towaru na półce. Niestety nie każdy ma takiego farta, że naród rzuca się na niego, jak na toruńską w czasach kryzysu i na dodatek licytuje między sobą, składając coraz wyższe oferty kupna.

Uczucie (poczucie) odrzucenia, to jedna z najgorszych emocji jaka nam się przytrafia. Odrzucenie to starszy brat bezradności, którą wtedy czujemy. Z każdą kolejną porażką nasza energia maleje, wysoka samoocena chowa się gdzieś w kąciku i powoli znika, aż osiąga poziom bliski zeru.
Jak to znieść?
Jest ciężko. Bardzo. I wcale nie musicie/musimy/muszę się tego wstydzić.
To okropne, frustrujące i bardzo przykre.
Tak, że aż czasami chce się płakać.
Tego też nie musicie/musimy/muszę się wstydzić.

Co się wtedy dzieje w naszej głowie?
Nie wiem jak u Was, ale ja się wkurzam. Okropnie. Jestem taka zła, że zamordowałabym pół świata. Załóżmy, że Wy startujecie do kobiet, a ja startuję do "Ostrożnych". Was zlewają Laski, mnie Ostrożni.
Gniew!
Co za idioci z tych Ostrożnych, ja im jeszcze pokażę!
Co za idiotki z tych Lasek, ja im jeszcze pokażę!
Potem myślimy, że oni wszyscy są głupi, skoro się na nas nie poznali. I nawet gdy jakiś pojedynczy egzemplarz (Ostrożny albo Laska), reaguje pozytywnie, i tak przed oczami mamy tylko stada tych, którzy nas olali. Bo Gniew nas zaślepia.

Usiądź. Weź głęboki wdech.
Pomyśl.
Złość nic nie da. No może oprócz krótkotrwałej energii, ale negatywnej.
Dlaczego negatywnej? Bo, zaszufladkujemy całą naszą grupkę (target) jako tych złych, beznadziejnych, tchórzliwych itd.

A przecież nie wszyscy Cię/mnie oleją. Kwestia czasu i znajdziemy właściwą osobę/kupującego. Nie ma takiego produktu, który nie sprzedałby się choć w jednym egzemplarzu.

Jak przetrwać?
Odejść/wyjść/zaprzestać działań.
Jeśli masz/mamy możliwość skanalizować złość - a czemu nie? Tylko ostrożnie z tym, żeby nie oberwało się Bogu ducha winnym ofiarom.

Gdy już napięcie opada wtedy:
Pozwól sobie na okazanie zniechęcenia. Nie musisz udawać, że jest świetnie. To nie działa. Jeśli naprawdę masz dość, masz po gardło sytuacji w których zostałeś odrzucony, powiedz to! Przyjacielowi, komuś z rodziny, znajomemu, nieznajomemu. Siądź i wylej cały żal i złość. To oczyszcza. Jeśli nie masz kogoś takiego, możesz napisać tutaj. Zachęcam.

To jak z wrzodem, albo nadmiarem alkoholu. Po co trawić, coś co nas zatruwa? Popatrz, jak mądre są nasze organizmy? Przesadzimy z wódką, wycieczka do Rygi i już jest lżej. To samo jest z negatywnymi emocjami. Wyrzygaj je. Nie pozwalaj, żeby Cię zatruwały.
Myślisz, że gdy będziesz się uśmiechał i mówił: "jest nieźle, daję radę, ogarniam..." wtedy wszystko się ułoży? Pozytywna afirmacja zadziała?
Gówno prawda.
Gdy masz w bebechach pięć kilo frustracji i złości, polanych sosem o smaku beznadziei, nigdy nie poczujesz się lekko.

To jak? Wróciłeś już z toalety?
Zęby umyte?
Ok. Działamy.

Przypomnij sobie swoje sukcesy, bo każdy z nas je ma.
Pomyśl, ile ludzi w Ciebie wierzy, ilu ludzi Cię lubi, kocha, akceptuje. Przywołaj ich w pamięci. Uśmiechnij się.
Zrelaksuj się, odpocznij - zrób to, co lubisz robić, naciesz się tym.
Przemyśl dotychczasową strategię, jeśli się da - a przecież musi się dać - popraw produkt (siebie). To nie muszą być spektakularne zmiany. Zrób coś niewielkiego na początek.
Skup się na innych obszarach swojego życia, najlepiej takich, w których osiągasz sukcesy. To Cię zdopinguje do dalszej pracy.
Nie myśl kategoriami: "tyle razy mi nie wyszło, będzie jeszcze gorzej", bo nie wiesz jak będzie.
Najważniejsze: idź dalej. Sraj na porażki i rób swoje, a sukces i tak Cię znajdzie.

Smile

Wpis częściowo zainspirowany filmem Ronlouisa. Całkiem niezły ten film, chociaż ja bym zredukowała wodę (jeśli mogę tak kulinarnie to ująć), jakieś 20% mocniejszego koncentratu by wystarczyło.

I jeszcze wpisem Snoofiego, który jest taką "toruńską kiełbaską" i nie potrafi zrozumieć, że nie każdy bez wysiłku dupą ptaki łapie i to zaraz po urodzeniu.