Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ja wczoraj i dziś...

Portret użytkownika pawelek_83

Postanowiłem napisać parę słów, ponieważ między innymi dzięki tej stronie przeszedłem przemianę.

Zacznę od czasu jak poszedłem na studia ponieważ ten okres w swoim życiu określam jako przełomowy w którym działo się najwięcej. Dostałem się na Uniwersytet na kierunek Zarządzanie i Marketing.
Jakiś tydzień dwa przed rozpoczęciem studiów pojechałem na obóz studencki. 7 dni i siedem dni ostrej zabawy i pijaństwa (odsypiałem ten wyjazd chyba z 20 godzin). Zostałem zakwaterowany z opiekunami bo się z nimi zgadałem już w pociągu (ja 20 lat oni 25-28). Z nimi jechała Basia 28 letnia dziewczyna i była jednego z opiekunów. Na wyjeździe była również Justyna już młodsza, brzydsza i mniej szalona jak Basia. Spędzałem jeden wieczór z jedna drugi z drugą. Obie się znały i żadnej to nie przeszkadzało mi tym bardziej. Wyjazd ten określam jako wyjazd życia. Dzięki niemu w ciągu tygodnia odkochałem się w dziewczynie za którą latałem całą szkołę średnią - Martę.
Na znajomości, imprezy i dużo alkoholu. Zaraz na początku mojej edukacji na uniwersytecie poznałem na czacie pewną dziewczynę. Swoją drogą z perspektywy czasu toksyczna dziewczyna.
Historia naszej znajomości z Asią:
Umówiliśmy się na spotkanie ona (celowo ona małą literą bo mam do niej właśnie tyle szacunku) zaprosiła mnie do siebie na stancje na herbatę. Było miło buziaki, kino. Zrobiło się późno wróciłem do domu w między czasie z 10 smsów. Wiedziałem że z rana wyjeżdża do rodziców znowu smsy że tęsknie i inne pierdoły. Nic się nie odzywała wieczorem poszedłem ze znajomymi na piwo napiłem się żeby nie myśleć. Z rana dostaje sms-a "sorry nie możemy się spotykać bo poznała kogoś". Ja jak ten piesek (powiecie że delikatne określenie) napisałem sms-a "daj mi ostatnią szansę jesteś tak super dziewczyną itp" (już słyszę wasz śmiech ze mnie!!!). Zaczęliśmy chodzić na jakieś spacery a ona konsekwentnie obniżała moją wartość a ja jeszcze więcej piłem i nie spałem po nocach. Kontakt z czasem się urwał ale powstała nk. Znalazła mnie zaprosiła mnie do znajomych znowu zaczęły się rozmowy, spacery, wspólne zakupy i wylądowaliśmy razem w łóżku. Jej facet dowiedział się bo ona mu to wszytko opowiadała i zaczął do niej wysyłać wiadomości że ja tam komuś opowiadam co razem robimy. W czasie spaceru zapytałem się komu wierzy mi czy jemu powiedziała że jemu. W tym momencie poczułem jakby ktoś mnie strzelił w pysk zawróciłem się na pięcie i ja zostawiłem na środku drogi. Po jakimś czasie dostaje zaproszenie na fb. Po kilku dniach się odzywa ja po chwili mówię że nie mam czasu gadać i się rozłączam (jeszcze przeprasza mnie za tą sytuację z tymi tekstami). Już byłem ją tak wkur... że myślę sobie jeszcze raz się odezwie powiem żeby mi dupy nie zawracała i tak zrobiłem (tylko grzecznie). Po kilku dniach się do mnie odzywa i chce mi powiedzieć że przez całą noc przeze mnie płakała!!!! Coś mnie wtedy uderzyło odpisałem coś w stylu: "mam na to wyjebane że płakałaś wiesz ile nocy przez ciebie nie przespałem ile alkoholu wypiłem więc s*** i się nie odzywaj" (nigdy tak do żadnej kobiety nie powiedziałem ona była jedyną). Ostatnio spotkałem koleżanki męża z pracy. On sam się zapytał czy ją znam bo wyszła nie dawno za mąż. Wiecie jak mi tą wiadomością poprawił humor? Wracałem busem do domu i śmiałem się do szyby. Wiecie czemu? Że nie jestem jej mężem!!! Do dziś się dziwie że tak w to brnąłem.

Zaraz po pierwszej nieudanej przygodzie z powyższą dziewczyną zarejestrowałem się na sympatii. W tygodniu zaliczałem po kilka randek mniej lub bardziej udanych. Na jednej z nich poznałem Kasie i Wiole. O Kasi napiszę później. Właśnie Wiola pokazała mi tą stronę o podrywie. Ja ją pobieżnie przejrzałem i stwierdziłem że wszytko wiem i mi żadna strona nie jest potrzebna.

Na wakacjach w między czasie jeździłem ze znajomymi na jakieś wyjazdy pod domki namioty czy spontaniczne wyjazdy do innych miast. Moi znajomi i koledzy wtedy, dziś mogę mówić że są moimi przyjaciółmi mieli i mają po dzisiejszy dzień ostre żarty. Co to mi pomogło? Uodporniło mnie żeby się nie przejmować co inni gadają i się odgryzać za co jestem im wdzięczny!!!.

Pod koniec studiów jeden z tych kumpli teraz przyjaciel przychodzi i mówi zobacz jaką stronę znalazłem (nie trzeba mówić jaką). Ja mówię że ją znam i ona mnie nie interesuje, kumpel na to żebym nie p**** tylko przeczytał podstawy a w sobotę idziemy na imprezę i tak zrobiliśmy. Zacząłem czytać coraz więcej artykułów, blogów i wpisów. Kiedyś podejście do kobiety i spytanie o godzinę wymagało ode mnie zdobycia się na odwagę. Teraz podchodzę i mogę z obcą kobietą rozmawiać bez większego stresu.

Kiedyś pamiętam poszliśmy na imprezę. Było sporo naszych znajomych ale we trójkę postanowiliśmy że cały parkiet będzie nasz. Wymyślaliśmy tekst dla całej naszej trójki i pokazywaliśmy dziewczynę do jakiej trzeba podbić. Zaliczyłem parę wtop ale też parę sukcesów gdzie dostałem nr. Dziewczyny już wiedziały co robimy na parkiecie bo z tym się nie kryliśmy - mówiły "widzę co robisz z kumplami nr i tak nie dostaniesz". Nasi znajomi byli pod wrażeniem i wracali do tej sytuacji nie raz że również chcieli tak się pobawić.

Nadszedł koniec studiów. Znając podstawy ze strony (tu nastąpił koniec znajomości z Asią)poznałem kolejną dziewczynę. Była to znajomość krótka ale intensywna. Ostatnio wspomniałem o niej nawet w jednych z postów. Czemu o niej wspominam? Nauczyłem się niszczyć chore znajomości w zarodku.
Historia naszej znajomości z Olą:
Poznaliśmy się spacery, wyjścia na jakieś obiady kino pocałunki, chodzenie za rękę. Któregoś razu dzwonie do niej żeby się umówić na spotkanie a Ona że "zastawia się nad nami bo odezwał się jej były i myśli nad powrotem...". Ja mówię "pomogę Ci w podjęciu decyzji idź do byłego" i się rozłączyłem. Wydzwaniała do mnie chyba przez tydzień aż w końcu oddzwoniłem. Spotkanie, lizańsko a następnego dnia Ona mnie spuściła (kolejna lekcja ale na własnej skórze).

Miałem już stałą pracę. W budynku pracuje ze 150 osób i często musiałem rozmawiać z mniej lub bardziej postawionymi ludźmi. Między innymi dzięki tej stronie było mi znacznie łatwiej nawiązać kontakt i o coś poprosić niż innym osobom z działu (wszyscy zostaliśmy zatrudnieni prawie w tym samym momencie).
Chcąc rozkręcić własny biznes próbowałem swoich sił jako przedstawiciel handlowy. Czasem w ciągu dnia musiałem wykonywać po kilkaset telefonów. Rozmawiałem z różnymi ludzi bardzo pozytywnie nastawionymi na nasz produkt do takich którzy jechali jak po burej szmacie. Tu znowu przydała się umiejętność rozmowy i nie wnikania w to co pan/pani X powiedzieli.

Z moją "miłością" ze szkoły średniej odnowił się kontakt tylko koleżeński innego nie chciałem i nie chcę!!! Marta często zlewała moje wiadomości. Któregoś razu spotykam ją i przypominam sobie słowa "żeby zdobyć kobietę musisz umieć ja stracić". Mówię do niej żeby wywaliła mój nr bo ja nie zamierzam więcej się odzywać. Ona jak to baba że jak tak mogę ją traktować ma już męża i nie ma czasu pisać z kolegami. Ja to tym bardziej powinnaś skasować i się do mnie nie odzywać ale zakomunikowała mi że będzie pisała bo mnie szanuje i nie chce stracić kontaktu. Stwierdziłem że nie muszę na te wiadomości odpowiadać. Następnego dnia przeprosiła mnie za swoje zachowanie i obiecała że to się nie powtórzy. Zadzwonimy/napiszemy do siebie raz na jakiś czas ale odpisze zawsze, może nie od razu ale odpisuje.

Żeby zbytnio nie myśleć zacząłem chodzić na siłownie z jednym z przyjaciół z wyjazdów i biznesu. Ja chudy mięśnie jak u kurczaka samą sztangą ciężko mi było machać ale powoli osiągałem swoje cele. Tym bardziej że kumpel mnie ostro cisnął aż sam się w to wkręciłem. Pewnego dnia pojechałem sam na trening i tam poznałem Anie wziąłem od niej nr
Historia znajomości z Anią:
Poszliśmy na gorącą czekoladę spotkanie bardzo miłe Ona zapłaciła za siebie ja za siebie. Jak się żegnaliśmy powiedziała że nie wie czy się spotkamy bo myśli nad powrotem do byłego ale odwiozła mnie pod dom (sama zaproponowała). Dzwonie po dwóch tygodniach zgodziła się na wyjście od razu gdzieś poszliśmy posiedzieć. Sama mi powiedziała że coś tam nie wyszło ale nie nie rozmawiałem o tym bo mnie to nie interesowało. Tu popełniłem błąd pomyślałem sobie że dziewczynie trzeba dać odpocząć nic nie próbować. Tu można się domyśleć zostałem przyjacielem. Chodź spędzaliśmy razem sylwester, były spacery, zakupy nie mogłem się przebić przez ramę przyjaciela. Pewnego razu zauważyłem jak idzie z jakimś typem za rękę zadzwoniłem chciałem się umówić powiedziała że nie może bo ma faceta. Ja nie chcąc się męczyć poprosiłem o wykasowanie swego nr i żeby się do mnie nie odzywała.

Chcąc zapomnieć o tej dziewczynie znowu wróciłem do podrywu. Nawet opisałem jedną ze swoich akcji. Kontakt z różnymi kobietami trochę pomagał ale i tak Ania wracała. Nie mogłem nawiązać jakiejś dłuższej znajomości z dziewczyną. Poznawałem naprawdę bardzo fajne i poukładane kobiety nie walące ST.

Na tego sylwestra powiedziałem sobie to będzie mój rok!!! Wracając z sylwestra miejskiego znalazłem kasę, kwota nie duża 10 zł ale traktuje ją symbolicznie. Stoi oprawiona w ramce i czeka na rok 2015 wtedy ja na coś wydam. Odezwała się do mnie Kasia ta z sympatii. Ona już ma męża dziecko ale od czasu do czasu ze sobą rozmawiamy. Zapytała się czy mam kogoś i czy chce poznać jej koleżankę. Zrobiło się mi miło że coś takiego zaproponowała tym bardziej że dziewczyna po dość dużych przejściach. Po tylu latach pamięta mnie i ufa mi że jej koleżanki nie skrzywdzę. Byliśmy na paru spotkaniach dzieje się wszytko powoli ale do przodu. W lutym zaprosiłem ją na wesele a Ona mnie na wesele siostry, które będzie w maju.

Podsumowując czego ta strona mnie nauczyła:
1. Pewności siebie
2. Nie przejmowania się tym co inni mówią
3. Ucinania chorych znajomości
4. Nie brania do siebie zlewek
5. Spojrzenia na świat z innej perspektywy
6. Rozmowy z ludźmi
7. Odbijania ST
8. Nie wdawania się w niepotrzebne gierki i przepychanki
i wiele innych rzeczy

Trochę mi to zajęło stanie się kim jestem. Jestem tego najlepszym przykładem jak się chce to można. W każdym razie jestem teraz szczęśliwym i niezakompleksionym człowiekiem mającym swoje zasady, znającym swoje wartości. Na pewno wiele pracy jeszcze przede mną ale chcieć to móc !!!

Dziękuje wszystkim którzy przebrnęli przez tą opowieść.
Pozdrawiam

Odpowiedzi

Portret użytkownika Andy

Podoba mi się prośba o

Podoba mi się prośba o wykasowanie twojego nr przez kobietę, proste i skuteczne.

Portret użytkownika pawelek_83

Nie chce żeby mi o sobie

Nie chce żeby mi o sobie przypominała w jakieś święta, urodziny itp. bo zaraz w głowie się myśli pojawiają a może jednak???!!! a tak nie mam jej nr Ona nie mają mego i głowa spokojniejsza.

Portret użytkownika wunderwafe

cool. Biografia w miniaturce,

cool. Biografia w miniaturce, z dobrym zakończeniem, jak najbardziej na +
Smile

Portret użytkownika septo

Anie ryją bAnie.. blog o

Anie ryją bAnie.. blog o stawaniu się mężczyzną. Pozytywny.

Portret użytkownika Mendoza

Motywująca historia,

Motywująca historia, konkretnie opisane. Przyjemnie się czytało Wink

Portret użytkownika Walkie101

Dziwnie działasz na kobiety,

Dziwnie działasz na kobiety, że jak się z Tobą zadają, to chcą wracać do byłego... Może to jakiś pomysł na biznes? Laughing out loud

Portret użytkownika pawelek_83

haha już kiedyś to zauważyłem

haha już kiedyś to zauważyłem ale o biznesie nie pomyślałem. Kiedyś nawet taki film oglądałem jak laska prześpi się z facetem to wyjdzie za mąż za swego boya.

zajebiście Stary, głowa do

zajebiście Stary, głowa do góry i napierdzielaj dalej!