Siema ! mam potrzebę podzielić się z wami moimi przemyśleniami na temat ostatniego związku, o ile można go tak nazwać.
Przede wszystkim, do napisania bloga skłoniła mnie moja frustracja. Dokładnie rok temu, tego samego dnia, kobieta powiedziała mi podobne zdanie jakie usłyszałem wczoraj. A mianowicie, wzmianka o przyjaźni, itd, więcej na ten temat napiszę niżej, lepiej będzie jak streszczę naszą historie.
Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się od tego, że po trafieniu na stronę zmieniłem swoje podejście do kobiet. Uwielbiałem NG, za każdym razem czułem zajebistą satysfakcje tym jak się bawię, na każdej kolejnej imprezie, kolejna inna dziewczyna. Tak, myślałem, że jestem zajebisty, i wszystko mogę. Nowa szkoła, a dziewczyny widząc to jaki jestem otwarty obdarowywały mnie uśmiechami itd. i tak cały czas, od września, aż do sylwestra. I wtedy nadszedł czas na zmiany, tak pomyślałem. Poczułem się jak męska dziwka, przecież gdyby tak robiła na każdej imprezie dziewczyna to postrzegałbym ją jako łatwą, więc ja byłem tą łatwą szmatą. Doszedłem do wniosku, że to ostatnia impreza, na której tak się zabawię, potem ma nadejść pora na to, z czym miałem największe problemy czyli związek.
Tak się złożyło, że kilka dni przed sylwestrem rozpoczęła się moja znajomość z Anią. Przed nocą sylwestrową ona, jej bardzo dobra koleżanka, która jest z moim najlepszym przyjacielem, postanowili napić się. Wtedy powróciło do mnie to zajebiste uczucie, którego dawno nie czułem. Jej uroda pokryła się z charakterem, potrafiła mnie niesamowicie rozśmieszyć nie popisując się, dystans do siebie, po prostu te cechy charakteru, jakie poszukiwałem u kobiety. Sylwestra spędziliśmy osobno, ona zaliczając KC i ja również. Cel namierzony, więc zaczynam działanie. Próba umówienia się na spotkanie całkowicie ją zaskoczyła, jednak zgodziła się. Jak sama przyznała mi niedawno, zgodziła się pierwszy raz na randke, po dłuższym czasie. Ze spotkania w sumie nie byłem usatysfakcjonowany, wyobrażałem sobie to trochę inaczej, lecz w sumie nie było tak źle. Postępowałem zgodnie z ,,kodeksem podrywaj.org'', wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Staraliśmy się wzajemnie o siebie, znacie to uczucie, kiedy zaczyna się przygoda z dziewczyną, AMAZING
pod koniec stycznia można było powiedzieć, że jesteśmy razem, choć nieoficialnie. Byliśmy wobec siebie mega szczerzy, doskonale wiedziała o tym jaki jestem, a nawet to, że odwiedzam podrywaj.org Kryzys oczywiście musiał nadejść, zaraz po walentynkach poznała instruktora snowboardu. To, żę snowboard to jej pasja, sprawiło, że bywałem zazdrosny, a szczególnie kiedy spotkaliśmy się we trójkę, ja ona i instruktor. Pewnego dnia byłem na tyle zdenerwowany, że na forum napisałem tak chaotyczny post, że został zaraz skasowany. Ehhh, co potrafi zrobić zazdrosny i wkurzony mężczyzna, MY FALSE.
Kolejne dwa tygodnie nie były spoko, kłóciliśmy się, ja się zbyt czepiałem. Jednak po tych kłótniach nadszedł świetny okres, kuzwa jak ona potrafiła mnie zaskoczyć ! Zbesztajcie mnie, ale pisałem z nią na gadu wieczór w wieczór, skype do pózna, mnóstwo ze sobą rozmawialiśmy, proporcje zaangażowania były na odpowiednim poziomie.
Nadszedł ten moment, kiedy powiedziałem jej o zasadach, ona jak to ona pozbijała się z tego, ale powiedziała, że może mi to dać. I tak mijały kolejne dni, aż w końcu, zauważyłem co ja robię. No panowie, jest mi za mnie wstyd, ale w ciągu ostatnich dwóch tygodni zachowywałem się jak lama. No bez jaj, ale robienie jej masażu na każdym spotkaniu, czy inne przyjemnośći nie mając nic w zamian ( często słyszałem od Niej, że jestem bardzo interesowny ) to była przesada. Zauważyłem to w piątek, po spotkaniu, że robię się zbyt miły itdd. Następne 3 dni, w ogóle nie rozmawiałem z nią, chciałem sobie uporządkować to jak powinno być. W poniedziałek zauważyłem również jej mniejsze zaangażowanie. Coraz gorzej dogadywaliśmy się, a w szczególności wczoraj. Denerowowała mnie niesamowicie, coraz częściej zamiast rozmowy pojawiała się głucha cisza. Doskonale wiedziała to, że jestem zły na Nią, w sumie to był dobry moment, żeby mi TO powiedzieć.
- Copacabana, potrafisz przyjaznic się z dziewczyną po związku?
- Nie szukam przyjaciółek, wystarczy mi, że mam jedną. Powiedz do czego zmierzasz.
Odpowiedziała, że nie wie jak ma mnie traktować. Bardzo mnie lubi, ale momentami traktuje mnie jak kolege, a chwilami odpływa przy mnie. I nie czuła na początku tej adrenaliny i szybkiego bicia serca, jak to miała ze swoim ex. 4 lata starszym.. Ale spoko ! Poprosiła mnie o czas, do końca świąt na przemyślenia. Dla mnie oznacza to jedno, czar już prysł, tak? Interpretuje to w ten sposób, że usłyszę, że nie czuje tego. W sumie też nie czuje tego, po prostu bardzo się lubimy. A jednak odczułem to, wróciły do mnie wspomnienia sprzed roku, dokładnie to samo. Załamany głos dziewczyny, czerwona buzia, kiedy słyszy, że NIE, nie szukam przyjaciółki. Widocznie popełniłem znowu błędy. Odpowiedziałem spokojnie na to, aż sama zdziwiła się moją reakcją
- czemu Cie to nie rusza?
- haha, teraz będę mógł do wtorku ostro zaszaleć.
A co dziwne, na pożegnanie chciała mnie całować. Gdy zauważyła, że już przestałem ją dotykać, sama zaczęła to robić, mimo że mówiła mi kiedyś, że nie lubi publicznie tego robić.
Pojechała.. a ja? poczułem setki, tysiące myśli, potrzebowałem kumpli. Zrezygnowałem z treningu, opiłem się. Czułem taką pustke, wiecie panowie. No bo w końcu znalazłem dziewuchę, która potrafi mnie rozbawić, jest pociągająca, a przede wszystkim nie nudze się z nią. Owszem potrafiła mnie wkurzyć, podobny cham jak ja, ale czułem, że coś straciłem. Ona też. Myślałem kiedy piłem wczoraj ' inne też mają, umów się z kimś, chłopie ! ' ale wróciło do mnie ze zdwojoną siłą, kiedy przyjaciel ją spotkał ze znajomymi, i nie chciała przyjść do mojego towarzystwa. Teraz wiem, nie chciała odpulać wtedy nie.
Napisała nawet wieczorem do mnie, ale zlałem to. Obudziłem się wcześnie, skacowany i zniesmaczony. Pustka w domu, za dużo myśli, więc muszę tutaj napisać. Przeglądałem zdjęcia itd. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to trochę chaotyczne, ale każdy miał przecież taki moment w życiu. Dobiło mnie to, kiedy przypomniałem sobie, że rok temu było podobnie. Zakończył się związek, z tym, że z tamta dziewczyną całkowicie zerwałem kontakt. Teraz chyba nie chce, i wiem, żę Anii zależy na naszych rozmowach.
Ale cóż ! Są również i pozytywy z tego, wracam do świata żywych : DDD Już umówiłem się z koleżanką na kanapkę w subwayu.
Także panowie, czekam na wasze opinie, opierdol, rady, potrzebuję tego teraz 
Pozdrawiam !
Odpowiedzi
"Kobiety przychodzą kobiety
czw., 2012-04-05 11:59 — RastaMan89"Kobiety przychodzą kobiety odchodzą". Zagubiłeś się w pewnym momencie stałeś się trochę zbyt miękki te masaże a w zamian nic. Każde doświadczenie się przydaje nawet takie negatywne. Dla pocieszenia mogę Ci powiedzieć że ostatnio też zacząłem kręcić z pewną kobietą która mnie potrafiła rozbawić i myślałem że jest szansa na coś poważnego. A skończyło się na długim nocnym pocałunku a w niedziele na tekście: Sorry Rasta ale to nie powinno się stać to przez te piwa. Czy mi było smutno z tego powodu ? Trochę tak ale nie pokazałem tego po sobie uśmiechnąłem się powiedziałem nie masz za co przepraszać mi się podobało. I na tym zakończyłem naszą dyskusje nie ta to inna. Każde doświadczenie wzbogaca nasze życie. Carpe die bro ! Bless ya! I nie pij tyle idź się lepiej wyżyj jakieś bieganie czy coś w tym stylu trochę endorfin Ci się przyda;). Pozdrawiam!
Najwazniejsze ze wiesz gdzie
czw., 2012-04-05 12:34 — MajsterPodrywuNajwazniejsze ze wiesz gdzie popelniłes błedy i ze chcesz sie na tych bledach uczyc... Sam ostatnio przezylem podobna historie znam ten bol
Szczescia w nastepnym zwiazku
Znam ten temat z
czw., 2012-04-05 13:49 — Eskalacja_uczucZnam ten temat z doświadczenia. U mnie było podobnie, choć nie identycznie.
Dobrze, że nie wpadłeś w to po uszy, bo odwyk byłby długi i bolesny. A tak, kolejne doświadczenie, trochę wspomnień, trochę żalu, trochę rozczarowania... Najważniejsze, żeby tę pustkę czymś wypełnić (niekoniecznie nową kobietą).
Potraktuj tę przygodę z Nią, jako kolejne, zajebiste doświadczenie, które Cię wzmocni, czegoś nauczy i sprawi, że "następnym razem" zagrasz lepiej.
hmm, jednego nie rozumiem, a
pt., 2012-04-06 07:37 — hsarhmm, jednego nie rozumiem, a mianowicie: byliście razem czy nie ? i co to znaczy że "nieoficjalnie". Meeen albo jesteś z kimś albo nie ;p
a tak poza tym, za mało dawałeś jej pozytywnych emocji, zaskakiwań. Wnioskuje że wszystko sie wypaliło, po tym jak "staraliście się" o siebie. No cóż, nie pozostaje Ci nic innego jak pozostać tym kim byłeś na początku. Jeżeli się dobrze z tym czujesz
A na koniec Ci powiem że ta przygoda była nieco dłuższą przygodą niż te które przeżywasz w klubach - i tak to potraktuj
No więc teraz bierz penisa czy tam życie w swoje ręce i ŻYJ !
No tak, byliśmy razem, skoro
pt., 2012-04-06 09:44 — copacabanaNo tak, byliśmy razem, skoro rozmawialiśmy o tym, i używaliśmy takich zwrotów w towarzystwie. A co do pozytywnych emocji, zaskakiwań, to po prostu nie miałem ochoty o nich tutaj pisać. Nie w tym tkwił problem.