Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dziś to już nie ważne - moja historia

Portret użytkownika The Answer

Witam wszystkich, tych mniej jak i bardziej zaawansowanych uwodzicieli. Ja należę do tych największych amatorów i chciałbym opowiedzieć Wam o moich pierwszych krokach, dziewczynach na mojej drodze, iluzjach i pomyłkach i że nie warto nastawiać się za bardzo na jedną dziewczynę, co z resztą sami dobrze pewnie wiecie.

Postaram się, aby wpis był w miarę przejrzysty i czytelny. Zapraszam do lektury Smile

Mam 17 lat, chodzę do ogólniaka. Odkąd pamiętam w relacjach damsko męskich byłem zawsze do tyłu biorąc pod uwagę poczynania moich kolegów. I to nie dlatego, że nie byłem psem na baby, ale po prostu co innego mnie wtedy interesowało np. kiedy moi kumple w weekendy chodzili na imprezy ja grałem na hali w piłkę. Dziewczyny były dla mnie tematem dalszego rzędu. W czasach gimnazjalnych nawet nie patrzyłem na dziewczyny pod kątem związku, czy jakiś korzyści fizycznych. Co prawda zdarzały się pojedyncze sytuacje, ale to po upojeniu alkoholowym obu stron. Wakacje dzielące gimnazjum od liceum trochę mnie zmieniły. Pomyślałem, że wypadałoby w końcu wziąć się trochę za dziewczyny, kiedy moi kumple mieli już po kilka ex i trochę patrzyłem na nich z zazdrością. Zacząłem częściej chodzić na różnego rodzaju domówki, ogniska itp. Tam przewinęło się parę akcji z dziewczynami. Pierwsze macanie cycków, cipki, głupie, niedojrzałe gadki o uczuciach wywołane ilością spożytego alkoholu. Ogólnie mało ciekawy okres, który średnio wspominam, a raczej staram się nie wspominać.

W tamte wakacje poznałem Paulinę. Była z mojego miasta, ale z innej szkoły i nie znałem jej wcześniej. Wiedziałem, że miała już nie jednego chłopaka i że uchodzi za stosunkowo łatwą pannę. Z wyglądu typowa blondynka z dużymi cyckami. Samo poznanie jej zaliczam do całkiem udanych akcji. Leżała wtedy nad jeziorem z koleżanką, ja podszedłem z kolegą położyliśmy się obok i kazaliśmy się posmarować olejkiem do opalania, a one bardzo chętnie to uczyniły, potem my smarowaliśmy je, aż skończyło się tak, że położyły się na nas, a my zdobyliśmy ich numery. Parę dni później były dni naszego miasta i wtedy znów się spotkaliśmy, ja wtedy trochę podpity ona chyba też, no i wiadomo dużo gadki, śmiechy, tańce aż w końcu masa KC. Jak to w tym wieku potem wkroczyły smsy, długie rozmowy przez tel, tematy związku, w który niby weszliśmy. Może nawet się trochę zakochałem, mimo, że piękna to ona nie była, zbyt mądra też nie, ale za to bardzo cwana i na swój sposób inteligentna. Paulina wypominała mi każdy mój jakikolwiek kontakt, nawet rozmowę z inną dziewczyną, z czego ja jej się tłumaczyłem i trząchałem gaciami, że zaraz ją stracę. Ten związek przetrwał chyba 2 czy 3 tygodnie jak się okazało przez ten cały czas byłem jednym z trzech jej aktualnych chłopaków Smile Dziś się z tego śmieje, chodzę teraz z nią do jednego liceum i nawet nie mówimy sobie cześć. Plusem jest to, że dużo się na tej relacji nauczyłem i nabrałem choć trochę doświadczenia.
To był mój pierwszy oficjalny związek, który chciałem opisać bardziej szczegółowo.

Przyszła kolej na kolejną dziewczynę, bo nie spocząłem po tym na przysłowiowych laurach. Wyszedłem kiedyś z kumplem na miasto i spotkałem koleżankę z gimnazjum z jej kumpelą - Sandrą. Chyba spodobałem jej się od samego początku, bo ciągle mnie zaczepiała i zagadywała, ale wtedy wcale mi się nie podobała. Żeby znów się nie rozpisywać napiszę tylko, że spotkaliśmy się kiedyś jeszcze przypadkiem na mieście dała mi cukierka za którego odwdzięczyłem się wtedy buziakiem w usta i jakoś poszło. Zaczął się fejs, smsy, które już mnie nudziły, wkręcałem jej, że nie mam nic na koncie to mi wysyłała doładowania. Było dużo spotkań i jej w domu, tam tylko dużo KC, bo na nic więcej mi nie pozwalała, zabierała ręce itp. Ogólnie dziwna dziewczyna, pozwalała mi na wszystko, aż w końcu na pewnej imprezie gdzie byliśmy oboje olałem ją dla innej, a co najlepsze ona o tym wiedziała, o tym, że całowałem się z inną wtedy i jeszcze brała wszystko to na siebie. No i po tym sam to zakończyłem póki nie zaszło to za daleko. Jak i z poprzedniego "związku" i z tego wyciągnąłem jakieś korzyści, a dokładnie takie, że warto pozostawać z ex na dobrych relacjach i że zbyt dobre dziewczyny szybko się nudzą i że na przyszłość będę potrzebował tego uczucia ciągłego zdobywania dziewczyny. No i niestety znów się rozpisałem przy kolejnej Tongue

Trzecia dziewczyna to ta, z którą całowałem się właśnie na tej imprezie, kiedy byłem jeszcze z Sandrą. Martyna, bo tak miała na imię to koleżanka jeszcze z gimnazjum, gdzie chodziliśmy do jednej klasy. Wtedy nie bardzo się do niej garnąłem, ale jak się później dowiedziałem ona już wtedy się we mnie podkochiwała. Zaczęło się od jej wypisywań do mnie po tamtej imprezie, zrobiła wtedy na mnie duże wrażenie, bo jeszcze nie natknąłem się na tak całującą dziewczynę. Pisało mi się z nią dosyć przyjemnie, aż nabrało to takiego obrotu, że wypisywałem około 3 tys smsów tygodniowo. Teraz dla mnie to chore, ale wtedy nawet tego jakoś szczególnie nie odczuwałem. Na początku mało spotkań dużo smsów. Ona chciała szybko związku, a my na dobrą sprawę nawet się nie spotykaliśmy. Potem zaczęły się spotkania, znów wszystko ładnie, KC te sprawy i przystałem na związek. Dodam tylko, że w żadnym z moich opisywanych przypadków nie ustalałem wgl jakichkolwiek zasad czego potem pożałowałem. No i tak zleciało mi z Martyną 5 miesięcy pełnych wzlotów i upadków. Skończyło się to na tym kiedy zdradziła mnie z jednym z moich lepszych kumpli w tamtych czasach i przez jakiś czas starali się utrzymać to w tajemnicy przede mną. Potem sama się przyznała i postanowiłem to zakończyć, choć serce bolało, bo wtedy już się trochę zżyłem z nią i myślałem, że mogę jej ufać. Nie była jakimś tam ideałem, bo starała się mnie ograniczać. Teraz pora na moje pozytywne wnioski. Przekonałem się jakiego miałem tak naprawdę kumpla i ile warta jest ta dziewczyna. Teraz oni znów ze sobą kręcą, mimo, że mówiła o nim to co najgorsze, a mnie to teraz już nie obchodzi.

Kurczę, ale się rozpisałem teraz pora pogratulować tym, którzy doczytali do tego momentu. Została już tylko jedna dziewczyna i potem jeszcze postaram się napisać coś w stylu wniosku Smile

Po Martynie miałem sporą przerwę z dziewczynami. Tzn zdarzały się sporadyczne przypadki na imprezach, ale wtedy już zachowywałem zimną krew i ograniczałem się tylko do KC i żadnych zobowiązań. Rok szkolny trwał, a ja w klasie miałem koleżankę z gimnazjum - Asię. Asia miała chłopaka, z którym niegdyś dobrze się kumplowałem, do czasu gdy zaczął zgrywać cwaniaczka i obgadywać wszystkich swojemu nowemu towarzystwu. Trwali w można powiedzieć dawno wygasłym związku około 2 lat . Asia nigdy nie była za piękna na moje oko słaba 6, ale to co zrobiła ze mną swoim charakterem jest nie do opisania. Podczas tej znajomości często dawałem dupy, ona miała chłopaka, a ja ciągle do niej skakałem, a ona miała to za nic. Przyszedł czas, że odpuściłem. Potem przyszło lato, zaczęły się ogniska, imprezy w plenerze, na których ona pojawiała się sama, bo jej boy nie był mile widziany w naszym gronie. Wtedy miałem z nią parę krzywych akcji, których nie powinna robić dziewczyna mająca chłopaka. Potem zaczęły się smsy, potem ona zostawiła go. Mówiła wszystkim, że to ich wspólna decyzja, jednak ja wiem, że zrobiła to dla mnie. Już po tygodniu od ich rozstania zaczęliśmy się spotykać prawie codzień. Ze spotkania na spotkanie robiło się coraz bardziej gorąco. Na każdym aż kipiało, a ja widziałem w jej oczach coś czego jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem u dziewczyny. Potem zaczęły się jej wahania, i huśtawki nastrojów. Zaczęła myśleć o ex, on nie dawał jej spokoju cały czas pisał smsy. Ja wtedy też zjebałem, bo zrobiłem z tego problem. Ale jakoś sprawy poszły w niepamięć i znów było jak w bajce. Niestety niszczyła nas rutyna, bo będąc w jednej klasie coś zaczęło się wypalać, ale obiecaliśmy sobie wytrzymać do wakacji. Ona mówiła mi o wspólnych planach, z kilku letnim wyprzedzeniem, że się zakochała, ja wtedy trochę się tego przestraszyłem, choć też czułem do niej coś szczególnego. To była dziewczyna, którą darzyłem największym dotychczas uczuciem. Potem znów zaczęły się jej gadki o ex i wtedy już nie wytrzymałem. Nie chciałem tkwić w czymś takim i powiedziałem, że już nic od niej nie chcę i że nadal ją szanuje i życzyłem jej powodzenia, ona wtedy chciała mnie zatrzymać, ale postanowiłem być konsekwentny. Później zaczęła pisać do mnie, ale ja już nie odp. Teraz jest mi ciężko, bo zdarza mi się jeszcze często o niej myśleć, ale na szczęście ona teraz zachowuje się tak, że z każdym dniem coraz bardziej mnie do siebie zraża i chyba zapowiada się na to, że wróci do ex. Plusy są tu takie, że nie ofiarowałem jej się z żadnymi uczuciami, pomimo, że ona to zrobiła, druga sprawa to to, że pierwszy powiedziałem "stop" no, a trzecia, że po prostu chcę dziewczynę nie tylko z charakterem, ale też żeby wyglądała nieco bardziej atrakcyjnie Smile Obecnie się do siebie tak jakby nie odzywamy, ale myślę, że jej przejdzie i wrócimy do relacji kolega-koleżanka.

Teraz czas na moje podsumowanie. Jak widzicie nie miałem zbyt urozmaiconego życia matrymonialnego, ale z każdej mojej przygody z dziewczyną starałem się wyciągnąć wnioski, a szczególnie plusy tej relacji. Niestety w tą ostatnią za bardzo się zaangażowałem i teraz mam jeszcze cięższe chwile, bo mimo, że to były tylko głupie 2 tyg ja widziałem w niej dziewczynę na resztę mojego życia. Wiem, że to śmieszne i głupie, bo mam przecież dopiero 17 lat i jak wgl mogę mówić takie brednie, ale tak właśnie było. Teraz staram się z niej wyleczyć, a najlepszym lekarstwem jest jak wiecie poznawanie kolejnych. Mam nadzieję, że w te wakacje poznam nie jedną wartościową dziewczynę, lepszą od tych, o których Wam opowiedziałem.

Na koniec jeszcze słowa do tych młodszych userów, którzy też dopiero stawiają pierwsze kroki. Nie warto angażować się w tym wieku w cokolwiek. Dziewczyny są strasznie głupie i same nie wiedzą czego chcą. Spędzajcie z nimi czas, bawcie się, ale nie rańcie ich i najlepiej nie obiecujcie niczego. Pamiętajcie też o zasadach warto je ustalić, ale wtedy koniecznie trzeba ich przestrzegać jeśli chcecie żeby dziewczyna Was szanowała.

Ciekaw jestem czy ktoś przebrnął przez ten nudny i wprawdzie niewiele wnoszący blog, ale chciałem się z tym tu podzielić. Zbieżność imion przypadkowa. Zapraszam do komentowania wpisu.

Pozdrawiam
The Answer

Odpowiedzi

Portret użytkownika Pierrot

"Mam 17 lat, chodzę do

"Mam 17 lat, chodzę do ogólniaka. Odkąd pamiętam w relacjach damsko męskich byłem zawsze do tyłu biorąc pod uwagę poczynania moich kolegów ...

... "poczynania" kolegów ? ... zazdroszcze Ci tych 17 lat, chciałbym mieć tyle co Ty i widzeć to co teraz wiem ...

... chociaż może nie, mając 17 lat i wiedzą to co wiem (ale to brzmi Smile ) czułbym się strasznie samoty ;P ....

Portret użytkownika Jaskier

Pierdolisz Vłodek, LO to

Pierdolisz Vłodek, LO to najgorszy okres na wyrywanie dup, jeśli jesteś ogarnięty to masz przesrane, bo laski biorą Cie za filozofa/mądrale i musisz wyrwywać starsze dupy, kłamać jesli chodzi o wiek, zostają domówki, bo wtedy laski mają z dupy wzięte przyzwolenie na puszczanie się z kim popadnie, ale to nie ma nic wspólnego z uwodzeniem. Jak nie jestes na poziomie emocjonalnym i intelektualnym laski w LO, to masz przejebane, a jak się zakochasz to pętelka na szyje, chuj taka jest prawda, smutna, ale prawdziwa i prosze mi nie wyskakiwac, ze generalizuje, bo wiekszość lasek tak ma. Smile Dodam do tego, szukanie sobie sponsoringu, społecznie dopuszczanego, facet 21-29 posiadajacy samochód i kawałek własnego kąta, może wszystkie laski w LO pukać do woli, bo one szukają dojrzalszych i potrzebują poczucia bezpieczeństwa haha.

Portret użytkownika Pierrot

"... chociaż może nie, mając

"... chociaż może nie, mając 17 lat i wiedzą(c) to co wiem (ale to brzmi ) czułbym się strasznie samoty ;P ...."

CZUŁBYM SIĘ STRASZNIE SAMOTNY ...

Portret użytkownika Jaskier

Zwracam honor Vłodek.

Zwracam honor Vłodek. Smile

Portret użytkownika Fan

Vlodarz centralnie tak jest

Vlodarz centralnie tak jest jak mówisz. Wiedza często jest ograniczająca. Ja czasem normalnie nie mogę porozmawiać z typowym Stefanem, bo zaczyna mi stękać, klnąć na politykę itd. WHAT THE FUCK kurwa? !!! POLSKA JEST PIĘKNA, a ten gamoń tylko psuje jej obraz. Ciężko się dogadać.

Tak samo z podrywem. Uważaj autorze, abyś za dużo się nie nauczył, bo się wszystko zmieni.

U siebie zauważyłem, że WIEDZĘ, którą systematycznie nabywałem raz była adekwatna i potrzebna, a następnego dnia jebała mi życie. Musiałem wtedy nową wiedzę nabyć by było okey, a potem znowu się jebało i tak w kółko. I to dalej trwa.

Portret użytkownika Jaskier

Bo wiedzę trzeba dozować,

Bo wiedzę trzeba dozować, przesiewać przez sito, analizować i podchodzić do niej z pewnym dystansem. Jeśli czymś się za bardzo zachłyśniemy, czy to miłością, odniesionym sukcesem itd, nasze zmysły słabną, jesteśmy wtedy podatni na porażki.

Uczyć się też trzeba potrafić. Smile

Portret użytkownika Pierrot

Bardzo mądrze powiedziane.

Bardzo mądrze powiedziane.

Portret użytkownika septo

najgorsze jest to, że wiele z

najgorsze jest to, że wiele z tych "glupich lasek" zmienia się w "kobiety po przejściach"