
Obawiam się, że w tym wpisie będzie trochę filozofii. No, ale czasem nie da się inaczej. Na pewno niejedna osoba już pisała o zderzeniu naiwności z doświadczeniem. Zresztą tematyka ta pojawia się co jakiś czas we wszystkim sferach naszego życia to też i trafia się w uczuciach. Zresztą w tym celu ten portal powstał - by wymieniać się doświadczeniem tam, gdzie naiwność jeszcze "zagraża".
Bardzo ciekawym obrazem tego zderzenia jest film Kieślowskiego "Dekalog VI" w którym główny bohater odgrywany przez Olafa Lubaszenkę - młody i naiwny chłopak - zakochuje się w starszej od niego doświadczonej przez życie kobiecie (w tej roli Szapołowska). Podgląda ją wieczorami ze swojego okna przez lunetę i nieśmiało małymi kroczkami stara się nawiązywać z nią coraz bliższą znajomość. W końcu udaje mu się spotkać z nią sam na sam w jej mieszkaniu i tam nastaje dla młodzieńca tragiczny moment. Różni ich nie tylko wiek, ale i oczekiwania. Bohater filmu nie wie czego oczekiwać oraz jak się zachowywać bo brak mu doświadczenia i wobec tego kieruje się emocjami. Czuje coś bardzo silnego do kobiety, ale nie wie właściwie co z tym zrobić. Kobieta z kolei patrzy na odwrót - doświadczenie zasłania jej emocje bowiem niejedno już przeżyła. Emocje płynące z ciekawości poznania tego co nowe dawno u niej wygasły. Oczywiście to zderzenie - doświadczenia i cynizmu z naiwnym zafascynowaniem - kończy się dla młodzieńca tragicznie choć i dla doświadczonej Szapołowskiej nie bez nutki żalu. O ile z początku filmu to naiwność goniła za doświadczeniem to, gdy to pierwsze się sparzyło doświadczenie zaczęło gonić za naiwnością bowiem poczuło, że jednak czegoś brakuje, ale naiwność została utracona bezpowrotnie i nie mogli się spotkać w jednym miejscu w tym samym czasie choć bardzo by tego chcieli.
Tak też to w życiu bardzo często wygląda, że choć na pozór wszyscy chcemy kochać to kierujemy się swoim spojrzeniem i siłą rzeczy swoimi priorytetami. Doświadczenie życiowe, a więc blizny wyniesione z przeszłości, niszczą naszą niewinność i koniec końców zapominamy o tym jak kiedyś przy aurze tajemniczości poznawaliśmy to uczucie po raz pierwszy. Później to uczucie było coraz mniejsze, aż w końcu nieraz wygasa zupełnie. I być może tak natura jest stworzona, że na wszystko jest czas.
Po co o tym piszę ? Bo myślę, że niczyjej w tym winy nie ma, że niektórzy ludzie mają tych blizn więcej - czyli, że związki czasem po prostu się nie udają. A ci, którzy choćby jednej blizny nie mają ? Każdy chce kochać, ale każdy na swój sposób bo inaczej po prostu nie potrafi. Dlatego historii o nieszczęśliwej miłości, świecie iluzji zawsze dość będzie. Z tym się nic zrobić nie da bowiem natura ma swój patent na przetrwanie i oszuka nas wbrew naszym własnym intencjom i niewiele możemy z tym zrobić. Bardzo często później mamy pretensje, ale właściwie do kogo. Oboje kochali, oboje popłynęli i się roztrzaskali. Czy tego chcieli żeby to się źle skończyło ? Ależ oczywiście, że nie. Dlaczego tak się stało ? A czy na prawdę zawsze wszystko można racjonalnie wytłumaczyć i wszystkiemu zapobiec ?
Tak myślę, że patentu na udany związek nie ma. Oczywiście można wymienić symptomy związku idealnego czy udanego, ale metody dojścia do pożądanych efektów nie są dane raz na zawsze bowiem świat uczuć nie jest światem matematyki.
Człowiek od zarania dziejów walczy o to by zdominować naturę. Nie wiem jak to odczuwają zwierzęta, ale my się bardzo złościmy, gdy raz po raz nam to nie wychodzi i natura zatryumfuje nad nami. My się właściwie z naturą bardzo nie lubimy choć lubimy korzystać z jej dobrodziejstw. Myślę, że będzie nam trochę prościej, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że ta walka to też taka iluzja i wcale mocarzami nie jesteśmy. Często nie potrafimy zapanować nad własnymi uczuciami, a ktoś nam wmawia, że mamy zapanować nad drugim człowiekiem i "pokierować kobietą". A co to właściwie znaczy by kierować kobietą ?
Ważne by nie robić z siebie mocarza i starać się przynajmniej kontrolować samego siebie, a dopiero później zadać pytanie czy w ogóle możliwe jest kierowanie drugą osobą, jej doświadczeniem, zrozumieć każdą jej bliznę na tyle by wiedzieć lepiej od niej samej.
No dobra, to na dzisiaj koniec filozofii.
Odpowiedzi
Bardzo dobry wpis a film jest
czw., 2013-09-12 15:26 — expatBardzo dobry wpis a film jest kwintesencja pewnych schematów:
1)Jak on za nią gonił to ona robiła sobie z niego jaja.
2)Jak był chłopcem i przez próbę samobójczą stał się mężczyzną.
3)Jak ujrzał, że nie kochał jej tylko jej wyidealizowany obraz.
4)Ona zobaczyła, że walnęła do jednego wora starego capa i młodego pełnego ideałów chłopaka tracąc szansę na relację o jakiej marzyła od dziecka (sama będąc krzywdzona i sama krzywdząc)
5)I na końcu jest odpowiedź na pytanie...dlaczego one zawsze wracają - nie dlatego, że dojrzały do czegoś a dlatego, że to MY dojrzeliśmy do bycia mężczyzną...tracąc to coś, czego one tak bardzo by chciały.
6)Czemu koło się zamyka i czemu celem naszym tu jest wyłącznie prokreacja
Szósty punkt proszę z przymrużeniem oka (ale tak trochę tylko)
Pocieszający wpis.
ndz., 2013-09-15 09:04 — KlepsydraPocieszający wpis.
Bardzo dobry wpis. Daje do
czw., 2013-09-26 08:31 — IgorskyBardzo dobry wpis. Daje do myślenia. Życie się zawsze toczy dalej, co by się nie działo, a często spotykamy właściwych ludzi, ale w niewłaściwym czasie. Jedni gorzknieją inni nie tracą naiwności mimo już jakiegoś doświadczenia życiowego.
Very Good Job:)
czw., 2013-09-26 09:11 — Ian WatkinsVery Good Job:)