Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

DLACZEGO ONE NIE WRACJĄ I DLACZEGO TO DOBRZE DLA NAS???

Portret użytkownika Igorsky

Ile ja się naczytałem wpisów na temat, że panny zawsze wracają. Siła kontrastu, prawo przyciągania i inne bajery. Po co komu to wszystko? Kiedy patrzę na naszą społeczność, to jest ona bipolarna. Z jednej strony mamy samców Alpha, którzy się niczego nie boją i idą po swoje, robiąc przy okazji rozpierdol emocjonalnym masą lasek, po drodze, a na drugim biegunie pizdoloty, które potrzebują rady z forum co zrobić jak dziewczyna kładzie swoją rękę na Twoim karku. Co najzabawniejsze, często taka dwulicowość jest w samych nas i dochodzimy do sedna sprawy….SPÓJNOŚCI WEWNĘTRZNEJ. Coraz częściej mi się to słowo rozpływa na języku i sobie je wizualizuje i coraz bardziej uświadamiam sobie ile pracy i wysiłku potrzeba, aby taką spójność wewnętrzną osiągnąć, aby w 100% zaakceptować swój teraźniejszy stan. Jest to punkt wyjścia do pracy nad sobą.

Co to wszystko ma do tego, że One nie wracają? BANE doskonale opisał co się dzieje, kiedy nagle „opuszczamy gardę”

http://www.podrywaj.org/moja_his...

, nagle nasze problemy, są już tylko naszymi problemami, a laska przerośnięta sytuacją, pakuje swoje zabawki ze wspólnego placu zabaw. Jak to się dzieje, że gość który był jak skała, nie do ruszenia, nagle potrzebuje jej do szczęścia, potrzebuje wsparcia z jej strony i dlaczego Ona ma nagle się nim opiekować?
Nie bądźmy naiwni, każdy z nas jest tylko człowiekiem i potrzebuje czasem wsparcia, czy to rodziny, przyjaciół, czy właśnie kobiety z którą jest. Im dalej w las tym bardziej tą rolę wsparcia, przejmuje kobieta. O rozjechanych emocjonalnie laskach dużo pisał MrSnoofie

http://www.podrywaj.org/blogs/mr...,

którego wpisy cenię i dzięki, którym bardzo dużo rzeczy do mnie dotarło. Wracając jednak do sedna. Każdy, powiadam Wam, że na każdego przychodzi czas, że potrzebuje wsparcia, bo mu w robocie nie idzie, bo mu pies zdechł, bo potrzebuje się zająć czymś bardziej pożytecznym, bo nie wie co w tej chwili z sobą począć. Nie mówię tutaj o gościach, których Everestem marzeń jest 42” plazma i nieograniczona ilość kanałów. Mówię o mężczyznach, którzy idą swoja drogą i wpadli w dołek, bo każda droga takie dołki posiada. Wtedy kobieta powinna stać przy swoim „kamieniu” i pilnować, aby się za bardzo nie przesunął, aby trwał w swoich celach i dążył do czego dąży.
To jest jednak trudne, bardzo trudne. Znacie ten ciężar, kiedy laska na Was wisi, kiedy jest absorbująca i nic tym nie wnosi do związku? Wiem, że znacie. Wiem też, że miłosne kity np. na zawsze razem, do końca naszych dni, ja nie chcę nikogo innego czy nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, nagle Was rozbierają i zaczynacie się zatracać w tym uczuciu. Wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Dobrze Wam tak, bo nie trzeba nic robić. Macie kobietę, która się Wami opiekuje, jest przy Was i wiecie, że tak łatwo nie odejdzie. Nagle okazuje się, że to że nie odnosicie sukcesów na swoim prywatnym polu bitwy „ ja vs. Życie”, przestaje Wam przeszkadzać, bo macie tą jedyną i nic poza tym się nie liczy. Ostrzegam, po chuj komuś, ktoś taki?

Mimo, że większość z Nas to silne osobowości, to na każdego przychodzi taki moment, że potrzebuje tego wsparcia. Silny charakter, to duży ciężar i taka łania, która była od Was uzależniona nie jest wstanie takiego ciężaru udźwignąć. Nagle ją nic nie interesuje, woli znajomych, imprezy, nowych ludzi. Znudziła się Wami, bo przestaliście dostarczać jej to czego sama nie potrafiła stworzyć. Przestaliście jej dostarczać życia, w którym się czuła dobrze i w którym się o nic nie musiała martwić.

Centralne spotkanie z glebą się to nazywa. Nagle zostajecie z niczym. Z samym sobą i nie wiadomo co począć. Nagle trafiacie na podrywaj.org i czytacie jak wrócić do byłej, jak ją odzyskać i dlaczego One zawsze wracają. Nagle pełna motywacja do działania, radykalna zmiana stylu życia. Siłownia, basen, rower, imprezy i chuj wie co jeszcze, aby tylko zapełnić sobie czas, aby tylko nie myśleć o Niej i w odpowiednim momencie „przyatakować”. Czytasz podrywaj.org i się uzależniasz, czytasz codziennie, w pracy, w tramwaju, na kiblu. Nie możesz oderwać oczu od blogów BANE, Gracjana i innych wyjadaczy. Czujesz, że coś się zmienia, że coś w Tobie buzuje i nie może się doczekać uwolnienia. Panowie to się nazywa afirmacja. Zgadza się, afirmacja działa cuda i można dzięki niej wiele osiągnąć ale nie wszystko, bo co? BO NADAL KURWA NIKT NIE JEST ZE SOBĄ SPÓJNY!!! Dlaczego to wszystko robisz? Dla siebie, chyba sam w to nie wierzysz, cały czas tkwi Ci obraz Twojej byłej we łbie, którego nie jesteś wstanie wymazać, cały czas chcesz aby wróciła, cały czas tego pragniesz mimo, że spychasz to na coraz dalszy plan.

Wiesz jak się z tego wyleczyć. Upodlij się. Idź do Niej, błagaj na kolanach, popłacz się przy Niej, obiecaj że się zmienisz, że jej z nieba gwiazdkę dasz i co tam jeszcze chcesz. Jeżeli ją naprawdę kochasz zrób to, upodlij się, wymaż się w tym gównie żałości i to zrób. Wiesz co się stanie? Nic. Przytuli Ci, powie żebyście zostali przyjaciółmi i żebyś sobie ją wybił z głowy. Tyle Ci powie i ani słowa więcej.

Oczywiście, że to nic nie dało, bo kto by chciał dotykać kogoś wymazanego gównem? Wiesz co możesz teraz już tylko zrobić? Jedyne co Ci pozostało, to się z Nią pożegnaj. Nie wiem, napisz list, daj jej prezent czy cokolwiek innego, ale zrób to pożegnaj się z Nią, z klasą, na spokojnie, bez dramatów, bo co Ci kurwa innego zostało? Dalej chcesz się tarzać w gównie? Powiem Ci więcej, bądź dumny z tego, że się potrafiłeś ugiąć i ją prosić, prosić nie o swoje dobro, ale o wspólne. Bądź dumny ze swojej wspaniałomyślności, że wiążesz z kimś przyszłość, kto cię zostawił w trudnej dla Ciebie chwili. Panowie, z tego można być dumnym i się powinno być, bo tylko prawdziwy facet nie wstydzi się okazywania uczuć. Robisz to publicznie, to rób, Ty się nażresz wstydu, ale chuj, kto nie ryzykuje nie pije szampana. Zrobisz z siebie idiotę i co z tego? Wiecie co jest w tym wszystkim najzabawniejsze, że w tych właśnie chwilach przestaje nas obchodzić cokolwiek co sobie inni o nas pomyślą i to uczucie trzeba sobie dobrze zapamiętać.
Zrobiłeś wszystko co można było zrobić, olewałeś, błagałeś, skomlałeś i wiesz już, że to nie ma sensu, a wiesz dlaczego to nie ma sensu? BO TA KOBIETA NIE BYŁA CIEBIE WARTA !!! Czy Ona byłaby wstanie tak się upodlić w imię uczucia? Czy Ty kiedykolwiek spierdoliłeś, bo Ona miała gorszy okres w swoim życiu? Czy to nie czasem Ty zawsze starałeś się rozwiązać problemy za pomocą dialogu, jak cywilizowany człowiek? Czy to czasem nie Ty napędzałeś cały ten związek, a jak złapałeś na chwilę kolkę, to zostałeś zdjęty z boiska?

Powtarzam raz jeszcze. Udając niewiadomo jakiego PUAsa robisz sam sobie krzywdę, bo mając najtwardszy charakter z twardych, kiedyś będziesz potrzebował odpoczynku, pauzy, wytchnienia i życzę Ci bracie, abyś miał wtedy przy sobie kobietę, która podoła Twojej osobowości, bo na dziewczynkę, którą sobie wytresowałeś od A do Z nie masz nawet co liczyć, bo ją to po prostu przerośnie. Spakuje kredki i powie wypierdalaj. Czy jest czego żałować? Nie, bo w końcu życie zweryfikowało Twój chujowy wybór dotyczący panny.

No dobra Igorsky ale dlaczego ONE NIE WRACAJĄ? Nie wracają, bo takie laski mają whiskas zamiast mózgu. Normalnie funkcjonująca kobieta widzi w swoim mężczyźnie nie tylko wsparcie i trampolinę do lepszego życia, ale widzi w Nim też człowieka ze swoimi wadami, ułomnościami i drobnymi grzeszkami. Zdrowa kobieta powinna wiedzieć, że MIŁOŚĆ TO NIE WSZYSTKO, bo miłość się kiedyś kończy, a zostaje przyjaźń, zaufanie, poczucie wspólnoty i cały ten inny kram, który rozumie się dopiero po przekroczeniu pewnej granicy mentalnej. KOBIETA potrafi ZADBAĆ o swojego mężczyznę i potrafi się nim zająć kiedy trzeba, potrafi być wsparciem. KOBIETA zataszczy swojego 150 kg chłopa na pogotowie w śnieżycy kiedy będzie taka potrzeba, a nie będzie się przytulać do trupa, którego nie mogła zrzucić z łóżka na podłogę.

Co my jesteśmy supermenami, że nie możemy okazywać żadnych słabości. Lepiej być cipą, która się tego nie wstydzi niż PUAsem bez jaj, bo prędzej czy później szydło wyjdzie z worka, a przekonamy się w ten najbardziej okrutny i bolesny sposób. Nie nawołuje tutaj do werterowskich zachowań, ale bądźmy świadomi tego, że nam też jest czasem potrzebne trochę tego chujowego, rozmemłanego i okrutnie cipkowatego ciepła. Co się dzieje dalej z takimi kobietami? Nie mam pojęcia, bo za młody jestem, ale jedno wiem na pewno. Ni chuja nie będą szczęśliwe w życiu, bo po prostu nie potrafią być szczęśliwe same z sobą, zawsze jest jakiś punkt odniesienia, koleżaneczki, przyjaciółeczki i inne głupoty. Wartościowanie się za pomocą innych, to im wychodzi najlepiej. Jak myślicie czemu były z Wami tak długo szczęśliwe? Bo jesteście Panowie zajebiści, tylko nagle kurwa o tym zapomnieliście, bo przyswoiliście jej system wartości.

Jak to napisał MrSnoofie: Jeżeli się rozdaje siebie za półdarmo, inwestuje swoje wewnętrzne zasoby w Amber Gold - zostaje się z przysłowiową ręką w przysłowiowym nocniku. I to jest jedna z najświętszych prawd. Nic dodać nic ująć, tak po prostu jest i uwierzcie mi, że takim dziewczynom nie pomożecie, choćbyście bardzo chcieli.

Odpowiedzi

Na te stronę trafiłam

Na te stronę trafiłam przypadkowo,ale zaciekawiła mnie na tyle,że spędziłam parę dobrych godzin czytając wpisy,blogi.
Najbardziej zaintrygowało mnie to,o czym ty piszesz.Może cię to zdziwi,ale chociaż jestem dziewczyną, zgadzam się z tobą w 100%. Masz fajny styl obrazowania i pisania (taki z polotem). Zresztą to co piszesz zdradza siłę charakteru i ciekawą "skomplikowaną" osobowośc. Pisz więcej! Pozdrawiam

Portret użytkownika Christiano

bardzo fajny blog. Muszę

bardzo fajny blog. Muszę przyznać że dodałeś do mojego myślenia nową teorię. Wiele razy przerabiałem upodlenie, gdy związek lub relacja sie sypała. Człowiek wtedy wylewał tonę uczuć i słów, a laska miała Cię w dupie. Ty obnażyłeś sie, za pomocą słów typu: tęsknie za Tobą a ona to wykorzystywała przeciw Tobie. W pierwszym odczuciu się myśli- ale ze mnie frajer. Po chuja to mówiłem? a potem? wychodzi na to jaka z tej dziewczyny suka, jaka bez uczuciowa pokraka. Czy takie dziewczyny bd szczesliwe? to żależy. jak ich życie się potoczy.

Portret użytkownika Igorsky

Cristiano, to nie są

Cristiano, to nie są bezuczuciowe suki, bo bardzo często taka kobieta w swoim mniemaniu bardzo mocno kochała swojego faceta. Tylko ta jakże głęboka miłość często okazywała się bardzo płytka i powierzchowna. Co za tym idzie? Po prostu niedojrzała i dziecięca. Odsyłam do MrSnoofiego, który to bardzo fajnie opisał w swoich blogach.

Portret użytkownika Cristian'o Minetti

MrSnoofie to mistrz nad

MrSnoofie to mistrz nad mistrzami. Cieszę się,że mogłem z nim pogadać zanim odszedł.

Portret użytkownika Priapos

świetny wpis, tak pasuje do

świetny wpis, tak pasuje do mojej sytuacji że się zastanawiam czy nie jesteś z mojego towarzystwa

może masz na imię piotrek co? Tongue

Portret użytkownika Igorsky

Piotr ze mnie żaden. Ale

Piotr ze mnie żaden. Ale schemat jest chyba uniwersalny.

Portret użytkownika Ian Watkins

Ogólnie fajny blog, zgadzam

Ogólnie fajny blog, zgadzam się, powiedzmy z 95%.
Co nie daje mi spokoju, to to:''Nie wracają, bo takie laski mają whiskas zamiast mózgu''. Nie możemy w ten sposób stawiać sytuacji. Ja wiem, że ucieczka z tonącego okrętu (który de facto wcale nie tonie, a po prostu zderzył się z górą lodową) to zachowanie kurewskie i niewybaczalne (tymbardziej żal mi siebie, błagającego o szansę kogoś kto uciekł, co nie?), ale to nie znaczy, że ktoś ma whiskas zamiast mózgu. Ten ktoś nic nam nie przysięgał, nic nie obiecywał, a nawet jeżeli to tak naprawdę MY jesteśmy debilami wierząc w słowne deklaracje będę z tobą do końca twych dni. Dzisiejsze kocham nie znaczy nic jutro. Ten ktoś miał inne priorytety, cele, iluzje innego świata, a to, że my nie wpasowaliśmy się w jego dane nie czyni tej kobiety głupią. I nawet jeśli ta kobieta dalej czeka na rycerza na białym koniu i wierzy w piękną miłość z nim do grobowej deski...to czy jest głupia? Nie, po prostu jest naiwna. Nie, po prostu nie zna szarego, smutnego świata. No i kwestia miłości...ja wierzę, że prawdziwa się nigdy nie kończy...może to naiwne...ale...piękniejszy jest blok za oknem, kiedy ta naiwność mnie trzyma:) Pozdrawiam, kawał fajnego bloga!Smile

Portret użytkownika Rammstein

Moja sytuacja. Doskonale to

Moja sytuacja.
Doskonale to napisałeś,udowodniłeś mi tym pewne rzeczy.
Dziękuję.

Portret użytkownika Igorsky

A co Ci udowodniłem?

A co Ci udowodniłem?

Portret użytkownika Rammstein

Dopasowałem moją sytuację do

Dopasowałem moją sytuację do Twoich wniosków i uznałem,że dziewczyna z którą byłem,pasuje idealnie do tej,którą opisujesz.Z łiskas zamiast mózgu...Przejrzałem na oczy i zrezygnowałem z powrotu.

Portret użytkownika Igorsky

Mam nadzieję, że są to dla

Mam nadzieję, że są to dla Ciebie trwałe wnioski, a nie wyciągnięte pod wpływem emocji jakie wywołał wpis.

Pozdrawiam i życzę wytrwałości w postanowieniu.

Portret użytkownika kapitanzuo

Plus sytuacji, w której facet

Plus sytuacji, w której facet peka i lata za dupą to to, ze to działa jak szczepionka na cale życie.

Portret użytkownika Igorsky

Oby, gorzej jak ktoś jest

Oby, gorzej jak ktoś jest idealistą, choć "prawdziwa miłość" sama się broni.

Portret użytkownika kapitanzuo

"prawdziwa milość" tzn?

"prawdziwa milość" tzn?

Portret użytkownika Igorsky

Chyba jest to temat na

Chyba jest to temat na kolejny wpis, bo można to na różne sposoby interpretować

Portret użytkownika kapitanzuo

coraz mniej w to wierze, dla

coraz mniej w to wierze, dla mnie to biologiczna odpowiedz na sex market value.

Generalnie moge się podpisac pod wszystkim co pisze Expat i Kołboj.

Portret użytkownika baudelaire

Paaaaaaaaanie! Haeresis tu

Paaaaaaaaanie! Haeresis tu głosisz okropne.
Z jednej strony piszesz że większość tutaj to silne osobowości -ja myślę że jest dokładnie odwrotnie i że większość to właśnie miękkie fajki i zagubione dzieciaki a zaraz potem że jak panna odchodzi to:
"Wiesz jak się z tego wyleczyć. Upodlij się. Idź do Niej, błagaj na kolanach, popłacz się przy Niej, obiecaj że się zmienisz, że jej z nieba gwiazdkę dasz i co tam jeszcze chcesz. Jeżeli ją naprawdę kochasz zrób to, upodlij się, wymaż się w tym gównie żałości i to zrób. Wiesz co się stanie? Nic. Przytuli Ci, powie żebyście zostali przyjaciółmi i żebyś sobie ją wybił z głowy. Tyle Ci powie i ani słowa więcej."
Stek bzdur i tyle. Właśnie należy zrobić dokładnie odwrotnie.
Po co masz z siebie robić idiotę? Kolego, jeśli panna od Ciebie odchodzi to nie dlatego że jesteś twardzielem jak tu nam wmawiasz, tylko dlatego że jesteś miękką fają i nie musisz jej tego kolejny raz udowadniać, nawet jeśli chcesz coś udowodnić sobie. Pytanie tylko co?
Przerzucasz winę za rozpad na kobietę a tłumaczysz że "nie była ciebie warta". A może to facet nie był taki jakim być powinien żeby prowadzić ten związek?
A koniec to już zrobiłeś zupełnie z dupy wybacz. One nie wracają WŁAŚNIE DLATEGO że zrobiłeś z siebie jeszcze więksżą faję niż w czasie trwania związku. Nic a nic nie zrozumiałeś z tej strony. Nikt Ci nie gwarantuje że panna do Ciebie wróci jeśli się zmienisz, ale zauważ że w każdej podanej treści masz napisane że masz się zmieniać dla siebie, nie dla niej. To że ONE ZAWSZE WRACAJĄ jest przenośnią. Kobieta zawsze wraca do mężczyzny. Jak się nim staniesz. Jak nim nie jesteś, to odchodzą. Kapewu?
To czy będziesz twierdził że kobieta która miała "łiskas" zamiast mózgu (oczywiście pomijając patologiczne sytuacje) czy nie, w dużej mierze zależy od Ciebie i od tego kim jesteś.
Amen.

Portret użytkownika Igorsky

I. Tak, głoszę herezję. II.

I. Tak, głoszę herezję.

II. Nigdzie nie mówię, że jestem twardzielem.

III. Odpowiedzialność za związek tkwi po obu stronach, a przynajmniej w dojrzałym związku powinna.

IV. Nigdzie nie przenoszę odpowiedzialności rozpadu związku na kobietę, a jedynie wskazuje na jej duży współudział.

V. Związek to nie tresura małp, że laskę trzeba trzymać non stop za rączkę, bo się potknie, bo po co komuś ktoś taki?

VI. Silne osobowości - kto wysoko leci, ten z wysoka spada i długo się zbiera.

VII. Jak się z tego wyleczyć, niech każdy robi jak uważa, byle skutecznie.

Portret użytkownika baudelaire

Kolego nie zrozumiałeś

Kolego nie zrozumiałeś zdania:).
Ja też nigdzie nie napisałem że jesteś lub nie jesteś twardzielem. Nie napisałem też przecież do Ciebie że jesteś miękką fają. "Jak nam tu wmawiasz" dotyczy Twojego bloga i potencjalnych zachowań każdego z nas:).
"Odpowiedzialność za związek tkwi po obu stronach, a przynajmniej w dojrzałym związku powinna."- pełna zgoda, tylko co to ma wspólnego z wypłakiwaniem się w rękaw panny i złajdaczeniem się jeszcze bardziej?

"Nigdzie nie przenoszę odpowiedzialności rozpadu związku na kobietę, a jedynie wskazuje na jej duży współudział."
Nie przenosisz, ale:
"BO TA KOBIETA NIE BYŁA CIEBIE WARTA !!! Czy Ona byłaby wstanie tak się upodlić w imię uczucia? Czy Ty kiedykolwiek spierdoliłeś, bo Ona miała gorszy okres w swoim życiu?"
No stary, bez jaj. Tego nawet nie trzeba komentować;). Jaki gorszy okres? Jak dochodzi do rozpadu związku to zazwyczaj symptomy tego rozpadu są od dawna widoczne, tyle ze ich nie widzimy. A nie widzimy bo nie patrzymy. Toż kobieta odpowiada za nasz wzrok?;)Jak kobieta nie była Ciebie warta no to po cóś z nią był? Nigdy w życiu nie powiedziałem o żadnej byłej że nie była mnie warta bo bym zaprzeczył swoim wyborom i swojemu gustowi.

"Związek to nie tresura małp, że laskę trzeba trzymać non stop za rączkę, bo się potknie, bo po co komuś ktoś taki?"
No oczywiście ale znowu, co to ma wspólnego z płakaniem i błaganiem?

"Silne osobowości - kto wysoko leci, ten z wysoka spada i długo się zbiera."
A tu się mylisz. Jestem ciekaw ile ciężkich rozstań w życiu przeżyłeś z partnerkami że wysnuwasz takie a nie inne wnioski.
Według mnie, kiedy się ludzie rozchodzą, należy się rozstać z kulturą ale przede wszystkim z szacunkiem a nie beczeć, prosić i błagać. I to właśnie uważam za idiotyzmy.

ps. Wolałbym żebyś pisał pełnym zdaniem, nie zaś wyrwanym z kontekstu w punktach, bo tak się łatwiej poglądy wymienia.

Portret użytkownika Igorsky

Baudelaire, mądrze klepiesz w

Baudelaire, mądrze klepiesz w te klawisze i ciężko znajdować kontrargumenty, aby były krótkie i treściwe.

Co ma płakanie w rękaw do łajdaczenia się? Na Liście Schindlera też płakałem i nie wydaje mi się, abym się złajdaczył. Płakanie przy kobiecie to z jednej strony faktycznie oznaka słabości, a z drugiej strony, bardzo niewiele osób na to stać.

Może za nasz wzrok odpowiedzialna nie jest i tutaj się w dużej mierze zgadzam z Tobą, że symptomy są widoczne dużo wcześniej. Ale czy to zwalnia kobietę od współodpowiedzialności za formę związku? Trochę w myśl zasady, że kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie ku górze.

Z formą rozstania zgadzam się w stu procentach, trzeba trzymać fason i od tego nie ma odstępstw.

Co do błagania, płakania w rękaw i innych cudach wiankach...no cóż, w moim odczuciu jest to bardzo indywidualna sprawa. Jedni są wstanie puścić po jednej rozmowie i sobie Nią już dupy nie zawracać, a inni muszą spróbować wszystkiego, aby w końcu skapować że już nic z tego nie będzie. Kluczem jest puszczenie i praca nad sobą, tylko często jest tak, że podświadomie nie chcemy puścić, ja podałem sposób jak się z tego wyleczyć.

Z tym, aby nie mówić, że nie była mnie warta. Tutaj się z Tobą nie zgodzę, ponieważ człowiek się zmienia. Owszem kwestionuje się swój wybór, ponieważ został on w efekcie końcowym zweryfikowany jako zły. Nie mówię tutaj o wylewaniu żółci na swoją byłą, bo to jest bez klasy i okazuje swoją słabość, a nie jej.

Mam wrażenie, że rozmawiamy trochę obok siebie i każdy z Nas ma swoją rację w tym co myśli. To co napisałem tyczy się w dużej mierze właśnie kobiet, które nie były nas warte, pod tym względem, że przerastaliśmy je na każdej płaszczyźnie przez długi czas, a Ty mówisz o związku partnerskim, który rządzi się trochę innymi zasadami moim zdaniem.

Co do ciężkich rozstań, mam jedno za sobą i to mi wystarczy, swoje się nauczyłem i swoje zrozumiałem. A czy będą następne, mam nadzieję, że wystarczająco dużo wniosków wyciągnąłem z tego, aby taka akcja się nie powtórzyła.

Portret użytkownika baudelaire

W porządku. Ale czym innym

W porządku. Ale czym innym jest płacz ze wzruszenia, z powodu tragedii itd, a czym innym poniżanie samego siebie przez błaganie i prośby o jakieś szanse.
To co tu zaproponowałeś jest zaprzeczeniem idei tej strony. Szacunek Kolego przede wszystkim.
Każdy ma inną wizję bycia mężczyzną i ja tego nie kwestionuję, ale jest szereg spójnych czynników które o tym stanowią i nie można usprawiedliwiać poniżania siebie, utraty szacunku głównie w swoich oczach poprzez błagania i zeszmacenie się zupełne. To nie jest ani odkrywcze, ani nowatorskie i bez sensu że w ogóle musimy o tym dyskutować.
To trochę tak, jakbyś wprowadził nowe zasady na podrywaj.org bo Ty tak czujesz że to indywidualna sprawa i powiedziałbyś np że teraz trzeba kobietom kupować kwiaty i prosić je o szansę. No bez jaj;), jak sądzisz, jak to zostanie odebrane?Smile
Pozostałej części Twojej wypowiedzi nie kwestionuję więc myślę że aż tak się nie rozmijamy w rozmowie;).
Życzę Ci jak najlepiej ale uważam bezdyskusyjnie że sugestie aby iść i błagać pannę o związek, tym bardziej że wiemy co jednak nastąpi, jest najgorszym z możliwych rozwiązań.

Portret użytkownika Igorsky

Czy ja wiem czy

Czy ja wiem czy zaprzeczeniem, bardziej bym powiedział, że próbą spojrzenia na to z trochę innej perspektywy. Sam wpis jest specjalnie przerysowany. W efekcie to my dostajemy po dupie za swoje błędy i nikogo nie próbuje tutaj usprawiedliwić, a jedynie naświetlić co się dzieje, kiedy przewartościujemy kogoś i nie zaciągniemy hamulca, kiedy był na to czas.

Portret użytkownika Igorsky

Henk, dzięki za dobry

Henk, dzięki za dobry komentarz i dyskusje, to po pierwsze.

Nie dzielę ludzi na alfa i pizda, bo uważam, że w dużej mierze w każdym z nas jest i jednego i drugiego, a proporcje to trzeba sobie już samemu wypracować i mieć świadomość na jakim są poziomie.

Fakt, związki nie rozpadają się z dnia na dzień i tego nagle nie należy traktować dosłownie.

Jeżeli nie możesz urwać kontaktu i się odciąć od laski ze względów technicznych, lepiej się pożegnać w jakiś kultywowany sposób, bo mimo wszystko musisz jakoś funkcjonować. Ja to traktuje jako swojego rodzaju zamknięcie rozdziału.

Co do kociej karmy, tutaj można by bardzo długo dyskutować i na pewno nie w komentarzach.

Portret użytkownika Igorsky

Henk, tej szopki też nie

Henk, tej szopki też nie traktuj zbyt dosłownie. Generalnie wpis jest celowo przerysowany i wyolbrzymiony, ale tylko po to, aby ukazać pewne mechanizmy, które siedzą nam w głowach.

Nie wiem czy się tego doczytałeś między wierszami, ale mowa o tym, że należy bardzo starannie dobierać sobie partnerkę i wiedzieć o swoich słabościach. Bo potem właśnie dzieją się takie rzeczy.

Nigdy nie popierałem i nie będę popierał upokarzania się przed kim kimkolwiek. Trzeba się szanować i basta, co nie znaczy, że trzeba mieć założony żelazny kołnierz na karku.

Inną kwestią jest to przed kim można się czasem trochę ugiąć, a przed kim w żadnym wypadku.

Najtrudniejsze w tym

Najtrudniejsze w tym wszystkim jest znalezienie granicy między walecznością i wytrwałością a natarczywością. Oczywiście nie tylko w kwestii rozstań związkowych (na tym polu nie mam jeszcze doświadczenia), ale też w kwestii "zabiegania" o kobietę. Gratulacje (z nutką zazdrości Wink) dla tych, którzy potrafią zauważyć kiedy kobiece NIE oznacza teścik lub jej "gorszy dzień" a kiedy NIE oznacza po prostu NIE

ps. ciekawy jestem komentarza tego Pana, który we wpisie został wywołany do tablicy...

Portret użytkownika kapitanzuo

ale po co walczyć po co

ale po co walczyć po co "zabiegać" - to według ciebie w jakiej pozycji Cie ustawia?

Portret użytkownika Ian Watkins

Bo to Ty masz 'zabiegać' i

Bo to Ty masz 'zabiegać' i 'walczyć' na początku każdej znajomości, jak to do Ciebie wypisują, zaczepiają kobiety i one angażują pierwsze spotkania to mnie popraw.
Są na świecie kobiety tradycjonalistki, których inaczej niż zabieganiem nie zdobędziesz, są też takie, które same wskoczą Ci do łóżka przy pierwszej okazji, jednak pierwszy krok powinien należeć do faceta - a jeśli one dyskretnie potrafią dać znać, że są zainteresowane, a Ty odczytać sygnały - tym lepiej!

fightera ? Kobieta sama na

fightera ? Kobieta sama na chuja nie wskoczy, nawet jeśli będzie bardzo chciała. To nie podlega dyskusji, ale tak dla przypomnienia Ci napisałem. Mam nadzieję, że znasz też różnicę między zabieganiem a "zabieganiem"...

IDIT:

Nie wiem czemu to tak głupio wyszło od strony technicznej, ale to jest odp. na komentarz kapitanzuo

Portret użytkownika Lian

Super to wszystko opisałeś.

Super to wszystko opisałeś. Momentami widziałem siebie, kiedy uwaliłem się gównem, upodliłem, zrobiłem z siebie idiotę na środku ulicy, potem przed jej domem, latanie, przepraszanie, kwiaty...ahh piesek do potęgi n-tej, a na końcu napisałem list. Definitywny koniec.

Mam takie same zdanie, lepiej zrobić co się czuję, niż żyć schematem (np. one zawsze wracają) z myślą że wróci.

Wszystko to sprawiło, że poczułem się lepiej. Zrobiłem co mogłem, próbowałem, nie poddawałem się, nie udawałem...ona tego nie doceniła, ale za to ja tak i nagle stałem się silniejszy.

Portret użytkownika Mendoza

Dobry jesteś

Dobry jesteś popaprańcu
chwała Tym którzy przyczynili się, że to napisałeś.

Facet nie równa się robot.

Pozdro