Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dla kogo to robisz?

Portret użytkownika Viceroy

Do napisania tego zainspirował mnie ten o to blog, a szczególnie jeden z komentarzy:

http://www.podrywaj.org/blog/nas...

Nie ukrywam, mam dzisiaj wieczór, a już właściwie noc przemyśleń, na biurku leży paczka fajek kupiona z myślą o tym wieczorze, a do tego dochodzi dobra muzyka. Trochę patetycznie, ale mniejsza o to.
Zastanawiałem się jak to jest z tym rozwojem i czy przypadkiem to nie jest tak, że jak to już ktoś stwierdził w komentarzach „ i tak wszystko kończy się na dupach”
Zacznę od tego, że jeszcze parę miesięcy temu, a właściwie to jeszcze z miesiąc temu przerabiałem coś co można ująć jako zemsta na byłej. Tak, tak. Chciałem lasce pokazać, że wiele straciła, że zrobiła wielki błąd, a ja jestem wartościowym człowiekiem. Zresztą, jakim wartościowym skoro i tak przez większość czasu bycia z nią, raczej kształtowałem siebie pod nią – strasznie frajerstwo, ale mniejsza o to jeszcze kiedyś o tym napiszę.
I tak zacząłem robić wiele, treningi, nie treningi. Czytanie książek, oglądanie filmów, ogarnianie wszelakich spraw życia codziennego żeby tylko pokazać lasce, że wiele straciła. O ile trening się przydał, co ogarnąłem to moje, a czego się dowiedziałem to wiem do dzisiaj to jednak pozostaje pytania czy w innym aspekcie nie jest to jałowa praca? Straciłem motywację, z chwilą kiedy dosyć mocno zastanowiłem się nad tym, że tak to brzydko ujmę… Na cholerę ja to robię?
Kiedy już się tego wyzbyłem i zaprzestałem pewnych procederów niby to rozwijających ale jakoś w wewnętrznym odczuciu jałowych ( a przecież o rozwój wnętrza chyba przede wszystkim chodzi ) to postanowiłem podesłać byłej trochę materiałów i to filmowych i to zdjęciowych z mojego szalonego wypadu w góry, wcześniej to pisząc smsa jak nam idzie, bo nie byłem tam sam.
Samo podesłanie tych zdjęć, filmów i ten sms na wstępie nie jest złe, ale myśl i motyw jaki temu przyświeca nie jest normalny. Chwila zastanowienia, na cholerę na to robię?
Olać ją, było minęło i wystygłem.
Ale sprowadźmy to teraz do zupełnie innej sytuacji, aczkolwiek nie do końca, bo znowu przewija się motyw „dup”.
Po tej byłej już tak mi zostało i jak ostatnio szedłem robić trening to na osiedlu zobaczyłem mój nowy target. Rzecz jasna trasa powrotna musiała już wyglądać trochę inaczej i musiała zahaczyć o miejsce przesiadywania jej i jej znajomych. Spojrzała na mnie, wiem, że jej się to podobało, ale ja…
No wiecie, czy wszystko musi się sprowadzać do jednego… Czy te zmiany osobowości, praca nad samym sobą musi tak wyglądać, że jednak celem tego, szczytem, na który zmierzamy kiedy robimy coś rozwijającego są właśnie one…
Ja myślę o tym, moje zdanie jest takie, że robienie tego bez celu, bo dla mnie ten cel, który mi przyświeca jest żaden i za chuj nie związany z tematem tego co robię, jest bez sensu, bo to wtedy taka trochę sztuka dla sztuki, a raczej robienie czegoś powinno przynosić największy efekt w temacie, z którym jest to związane.
Po drugie praca nad sobą czy to w ujęciu fizycznym czy to intelektualnym, w aspekcie celu jakim są „dupy” sprawia, że rozwój własnego wnętrza jest taki jakiś nijaki żeby po raz kolejny nie stwierdzić jałowy. I co z tego, że dobrze wyglądam i naczytałem się Coelho ( hehe ) jak moje wnętrze jest dziwnie puste i kiedy już mam przed sobą dziewczę na nieco wyższym poziomie to po prostu wymiękam i wychodzi pustota i to dlaczego ja właściwie pracuję nad sobą.
A po trzecie, to wystarczy przejrzeć profile fejsbukowe znajomych, a dokładnie galerie ze zdjęciami. Gdzie nie ukrywajmy, ale ¾ zdjęć nie jest dla ludzi z tematu czyli ziomków z klatki ememej, amatorów dużych bicepsów czy licząc w nieskończoność nie wiadomo czego, ale dla właśnie płci przeciwnej, a trzymając się tego co napisałem… „dup”.
I na koniec jeszcze dodam. O moich najbliższy celach związanych z wszelakimi pasjami nie wspomnę nikomu, nie wspominając o obnoszeniu się z tym na portalach społecznościowych, żeby znowu nie stracić tego co najważniejsze, czyli rozwoju samego siebie dla samego siebie

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rise

Robienie czegoś pod publikę

Robienie czegoś pod publikę jest nieuniknione w społeczeństwie w jakim zyjemy Wink. W przeciwnym razie każdy by emigrował gdzieś na bezludne wyspy, gdzie zapewniałby sobie podstawowy byt - wyżywienie, sen i potomstwo, jak to pierwotnie było.
No ale żyjemy gdzie żyjemy. Jeżeli dostałbyś 100 000 zł na auto nagle - to co, wybrałbyś jakiś używany, mały samochodzik 10 letni za 5 tys zł a resztę rozdał innym na cele charytatywne? Nie sądzę Wink

Wybrałbyś jakiś fajny, wypasiony samochód - żeby zrobić wrażenie na innych - mina opadniętych szczęk do ziemi znajomych, rodziny, ex dała by Ci satysfakcję - nakarmiła EGO.
Co by było gdybyś na bezludnej wyspie dostał takie auto ?
Radość przez chwilę dosłownie - bo i tak nikt by nie mógł pochwalić, podziwiać, ani byś też nie miał gdzie tym jeździć.

Wszystko się sprowadza do tego karmienia własnego EGO. Chcemy dobrze wyglądać, dobrze się wysławiać, ubierać, mieć dobre samochody, mieszkać w ładnych willach, spędzać fajnie wakacje - żeby potem na fejunia wrzucać i chwalić sie szybko (szacun dla tych, którzy tak nie robią, ja nestety robię Tongue ) - aż wczoraj usłyszałem tekst.. siostra robiąc zdjęcia swojemu 3 miesięcznemu dziecku , oczywiście w najlepsze ciuszki go ubierając powiedziała potem do mamy: -mama, powiedz mi, które zdjęcia najładniejsze żeby na Facebooka wrzucić..

no można zrozumieć - że chce pokazać dziecko tym, którzy jeszcze nie widzieli malca.. ale jeśli już wszyscy widzieli młodego na żywo kilka razy - to to jest po prostu czyste "chwalenie" się jakie to ma ciuchy, i karmienie EGO "lajkami" i pozytywnymi komentarzami.

Tak to działa, tak jesteśmy skonstruowani - podatni na opinię innych i zależni od niej.

Portret użytkownika Rafał89

Oj jak mi przykro, że skoro

Oj jak mi przykro, że skoro Wy nie potraficie czegoś zrobić, to sądzicie, że nikt nie potrafi. To nie jest proste, ale da się. Naprawdę.
'Tak to działa, tak jesteśmy skonstruowani - podatni na opinię innych i zależni od niej'
To sobie bądź tak skonstruowany, lecz mnie do tego nie mieszaj. To jest wielka sztuka i mam nadzieję, że kiedyś mi się ją uda perfekcyjnie opanować. Na razie sądzę, że jestem na dobrej drodze Smile

Pozdro

Portret użytkownika Rise

No to zazdroszczę Rafał i

No to zazdroszczę Rafał i życzę powodzenia! Smile

Portret użytkownika septo

Nie czytaj Coelho !!!! kurwa

Nie czytaj Coelho !!!! kurwa !!! Neil Gaiman, Vargas Llosa, Kundera, Stasiek Lem, Cortazar, trochę ale serio trochę Pilcha bo to są goscie, którzy pisali "jakoś o czymś" ew. Marquez, bo to też lubią kobiety Wink glowa do góry

Portret użytkownika peper

Nawet nie wiesz jaka ukryta

Nawet nie wiesz jaka ukryta głębia tkwi w tych TWOICH słowach:

"...kiedy już mam przed sobą dziewczę na nieco wyższym poziomie to po prostu wymiękam i wychodzi pustota i to dlaczego ja właściwie pracuję nad sobą..."

Właśnie! Może spróbuj wczuć się na chwilę w postacie które uważasz za kobiety na wyższym poziomie, jaki one mają stan świadomości, jakie cele i wartości życiowe.

Poza tym owszem uważam, że każdej zdrowej i normalnej kobiecie ( i mężczyźnie ) będzie poniekąd zależało na uznaniu płci przeciwnej, prawa biologii. Jednak nie znaczy to, że płeć przeciwna będzie głównym celem życia, tylko pewnym niezbędnym dodatkiem, jak dobre jedzenie, potrzeba rozrywki, chęć posiadania przyjaciół...

Portret użytkownika Maniak

Sam masz takie podejście że

Sam masz takie podejście że robisz to dla nich nie dla siebie jeżeli jeżdziłem na basen jeżdziłem dla siebie lubiłem to sprawiało mi to przyjemność i rozwój. Można robić coś dla siebie można robić coś pod kogoś.

"A po trzecie, to wystarczy przejrzeć profile fejsbukowe znajomych... ale dla właśnie płci przeciwnej, a trzymając się tego co napisałem… „dup” I co z tego ? Jakie to ma znaczenie w twoim życiu ?