Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dentystka

Portret użytkownika Stary Cap

Po tym jak zorientowałem się, że moja poprzednia dentystka partaczy robotę, postanowiłem udać się do najbardziej luksusowej kliniki stomatologicznej w mojej okolicy.
Młoda lekarka (32 lata, ja wtedy 44), która się mną wtedy zajęła, okazała się nie tylko świetnym fachowcem, ale i jako dentystka, perfekcyjną uwodzicielką.

Zaimponowała mi swoim profesjonalnym podejściem do pacjenta, taktem i wysoką kulturą osobistą. Była naprawdę niesamowita, z każdą wizytą byłem nią co raz bardziej zauroczony,
Umiejętnie przekonywała mnie do kolejnych zabiegów, a efekty były wspaniałe. Nigdy przedtem nie miałem tak pięknego uśmiechu, jak po zakończeniu kuracji u niej. Dodatkowo, każda wizyta była dla mnie bardzo miłym doznaniem zmysłowym.
Na nowoczesnym fotelu nie siedziało się, lecz leżało z nogami w górze, a dentystka operując z tyłu, wkładała mi prawie nos do buzi. Podczas zabiegów czułem wyraźnie ciepło i zapach jej ciała, oddychałem powietrzem z jej ust. Przyciskała moją głowę do swoich piersi i z pasją przypinała się do mej paszczy, niczym pijawka. Często też dotykała mnie swymi udami i kolanami.
Była bardzo czystą kobietą, nigdy nie poczułem od niej jakiegoś nieświeżego zapachu. Za tę jej perfekcyjną higienę, miałem ochotę wylizać jej pizdeczkę.
Była zawsze pogodna i uśmiechnięta, takie prawdziwe, „żywe srebro”.
Była pełna ekspresji i miała bogaty repertuar min i gestów tak, że nie sposób było się nią nie zachwycić.
Była też, bardzo inteligentna i nie raz miałem odczucie, że potrafi czytać w moich myślach.
Umiała się pięknie wysławiać i miała przecudny, radiowy głos. Leczenie się u niej było naprawdę niezwykłym przeżyciem.
Zacząłem się nawet zastanawiać, czy ja też mógłbym stać się kiedyś taką atrakcyjną osobą jak ona.
Podczas tych kilku godzin spędzonych na jej fotelu, często, w radiu, leciało „No One” Alicji Keys. Utwór ten stał się dla mnie, motywem przewodnim tej relacji.
Raz, Rihanna śpiewała w głośnikach swoją Umbrellę.
- E…e…e… - zaczęła nucić mi do ucha Pani Doktor.
Ta piosenka również przypominała mi wizyty u mojej ulubionej lekarki.

Na zakończenie leczenia zrobiła mi raz jeszcze profesjonalne czyszczenie zębów i powiedziała:
- To prezent ode mnie, za konsekwencję.
Ja, również pragnąłem dać jej coś niezwykłego.
Podarowałem jej perfumy, które długo dla niej wybierałem, rekomendowane przez Beyonce, jako zapach przeznaczony dla nowoczesnych, odważnych, seksownych i czarujących niczym brylant, kobiet XXI wieku „Diamonds” Giorgio Armaniego..
Zrobiło wrażenie. W rewanżu ona wyrobiła mi, dającą dużą zniżkę, Złotą Kartę Pacjenta.

Do ładnego uśmiechu u mnie, postanowiłem dodać coś jeszcze. Zacząłem dbać o siebie: bieganie, siłownia, dobry ciuch, perfekcyjna higiena i lepsze kosmetyki. Zacząłem nawet przestrzegać zdrowej diety, a przede wszystkim, dużo czytać o atrakcyjności i uwodzeniu kobiet.

Zapragnąłem nauczyć się pięknie rozmawiać z kobietami tak, żeby kiedyś móc porozmawiać z moją Panią Doktor.
W tym celu, wykorzystywałem każdą okazję do rozmowy i doskonaliłem się w tej sztuce.

Jeżdżąc na targ, mijałem po drodze przychodnię w której pracowała i często widywałem na podjeździe jej terenową Toyotę.
Raz, były na targu niezwykle piękne, świeże, kwiaty, gladiole, różnokolorowe: białe, różowe, seledynowe, czerwone. Kupiłem dla niej cudnie dobrany bukiet i przed pełną godziną zawiozłem do przychodni. Akurat wychodziła z gabinetu
- Proszę to dla pani – powiedziałem.
- Och. Jakie piękne! Panie Jacku! - była naprawdę zachwycona.
- To z ogrodu? – zapytała.
- Nie. Kupiłem na targu.
- Prześliczne. Dziękuję. – powiedziała, poczym z przeuroczym uśmiechem na twarzy podała mi swą dłoń.

Na targu pewien dziadzik, sprzedawał hodowane przez siebie kwiaty.
W odróżnieniu od tych naszprycowanych sztucznymi nawozami i konserwantami z kwiaciarni, jego posiadały wyjątkowy urok i delikatność. Facet sprowadzał nasiona i cebulki z Belgii i jego róże i tulipany miały niespotykany urok, koloryt i kształt.

Nie mogłem oprzeć się pokusie i kupiłem mojej dentystce bukiet pięknych różowych tulipanów.
Akurat miała jakąś przerwę i recepcjonistka poprosiła ją na górę.
- Dzień dobry Pani Doktor, czy mogę podarować Pani te kwiaty?
- Pewnie! – odpowiedziała z uśmiechem.
- To proszę.
- Jakie piękne!
- Nazwałem tę odmianę Dorota Rabczewska
- Ha ha ha, ładnie.

Generalnie, w całej przychodni mieli ze mnie trochę bekę. Sam kierownik medyczny przyszedł raz, specjalnie żeby mnie zobaczyć, ale ja miałem to gdzieś.
Zresztą, kto by dla niej zrobił z siebie kompletnego idiotę jeżeli nie ja?

Kolejna wizyta kontrolna wypadła tuż przed Dniem Kobiet.
Przyniosłem jej Rafaello w pudełku w kształcie serca. W trakcie składania życzeń pocałowałem ją w policzki.
Śmiała się.

Kolejna wizyta przed Świętami Bożego Narodzenia, dostała ode mnie Mon Sheri, też w pudełku w kształcie serca i też było „buzi, buzi”.
- lubi pan mnie rozpuszczać – powiedziała.
Dodatkowo tego dnia, w recepcji, przy płaceniu zauważyłem kawałek watki na jej włosach. Zdjąłem go delikatnie.
Zrobiło się bardzo miło.

Postanowiłem wreszcie, umówić się z nią na spotkanie.
Przyjechałem przed pełną godziną. W poczekalni czekał jeden młody przystojny mężczyzna, a dentystka wyszła z gabinetu z drugim młodym przystojnym mężczyzną. Pojawiły się excusy, ale zwalczyłem je i wbiłem pomiędzy tych dwóch gości.
- Czy mogę prosić panią o chwilę rozmowy na osobności?
Zgodziła się bez wahania i poszliśmy do pustego gabinetu.
- Czy mogłaby pani spotkać się ze mną dzisiaj po pracy?
- Dzisiaj po pracy mam sympozjum, może w innym terminie. A w jakim celu miało by być to spotkanie?
- Po prostu, chciałbym popatrzeć na panią trochę dłużej niż kilka sekund i porozmawiać na spokojnie.
- Dobrze, ale w jakim celu miała by być ta rozmowa?
- Chciałbym pogłębić trochę naszą znajomość. Bardzo chciałbym, bliżej panią poznać.
Uśmiechnęła się szeroko i chwilę popatrzyła mi prosto w oczy.
- Jest mi naprawdę bardzo miło, ale ja nie chcę niczego zmieniać w naszej relacji. – powiedziała. - Chcę, żeby pozostało tak jak jest do tej pory.
- A więc, czy spotka się pani ze mną?
- Jeżeli się pan nie obrazi, to wolałabym nie. Nie obrazi się pan?

Jakiś czas było mi smutno, że zgasiła moje nadzieje, jak papierosa w szklance wody.

W uwodzeniu, stosuję z powodzeniem zasadę: „trzy kroki do przodu, jeden krok do tyłu”.
Podczas następnej wizyty jeszcze była wyraźnie zdystansowana, ale podczas kolejnych, było już o.k.
Zauważyłem, że w jakimś sensie, stara się spełniać moje pragnienia. Zaczęła mi więcej o sobie opowiadać, albo wygłaszać długie monologi na koniec każdej wizyty, tak żebym mógł sobie na nią „dłużej popatrzeć”.

Jeszcze dwa razy prosiłem ją o rozmowę na osobności i następnie, pod różnymi pretekstami proponowałem spotkanie. Zawsze odmawiała jednak, tłumacząc się, że jest „bardzo zapracowaną osobą”, że przyjmuje w trzech przychodniach w Warszawie i pracuje codziennie do 21-szej.

„Z kobietami jak na wojnie, wszystkie chwyty dozwolone”. Umówiłem więc, syna do niej na wizytę. Przyjechaliśmy razem i obaj weszliśmy do gabinetu. Mogłem sobie na nią popatrzeć jak pracuje i z nią trochę porozmawiać.
- Ja też chcę takich dwóch panów! – powiedziała jakaś pacjentka kiedy wychodziliśmy.
Dentystka pogratulowała mi syna i pełnej miłości relacji między mną a nim. Uścisnąłem jej dłoń i podziękowałem.

Podczas kolejnej wizyty, zaczęła się trochę dziwnie zachowywać.
Tego dnia, próbowała udrożnić kanał po nieprawidłowo wykonanej przez jej poprzedniczkę, Endodoncji.
- Teraz, będziemy sobie tak ciupciali – powiedziała w pewnym momencie.
Myślałem, że się przesłyszałem.
Kiedy zapisywała mnie na kolejną wizytę powtórzyła:
- Znowu sobie tak pociupciamy.
Aż, recepcjonistka się na nią spojrzała.
Zastanawiałem się, o co jej chodziło? Może to słowo ma jakieś znaczenia o którym ja nic nie wiem?
W domu wklepałem w Google frazę „ ciupcianie”.

Na ekranie wyskoczył napis „Czy chodziło Ci o "dupczenie"?”

Zbliżały się Walentynki. Podarowałem już mojej dentystce cos miłego dla noska, dla oczu i buzi, czas teraz na coś miłego dla jej pizdeczki.
Udałem się do Sex Shopu. Młoda, ładna dziewczyna zaczęła demonstrować mi różne modele.
Wybrałem niewielki, ekskluzywny, czarny, wysadzany cyrkoniami u nasady, a zwężający się i lekko zakrzywiony u wierzchołka, pokryty miłym jak atłas tworzywem, wibratorek o nazwie „Glamour”.
Kiedy wyobraziłem sobie, jak moja ukochana wodzi sobie nim po swojej szparce, aż mnie ścisnęło w dołku.
Poprosiłem, żeby dziewczyna włożyła baterie.
Włączyłem urządzenie i gdy chwyciłem palcami za czubeczek, poczułem wibracje o dużej mocy.
W trosce o komfort dentystki, zapytałem ekspedientki czy aby owe cyrkonie nie podrapią jej delikatnej, błony śluzowej.
- Nie. – rzekła z przekonaniem.

- Znów mnie pan rozpuszcza – powiedziała lekarka, kiedy wręczałem jej ładnie zapakowany upominek

Następnego dnia zadzwoniła do mnie, była bardzo rozgniewana.
- Proszę przyjechać i zabrać z recepcji ten przedmiot, w przeciwnym razie wyślę go pocztą na pana adres!
- Trochę przesadziłem z tym ostatnim prezentem.
- Przesadził pan i to grubo! W wyjątkowo ohydny, żeby nie powiedzieć, chamski sposób wkroczył pan w moją sferę intymną! Nie życzę sobie więcej od pana żadnych prezentów, żadnych kwiatów!
- Bardzo panią przepraszam, jest mi strasznie przykro. Ja chciałem tylko odrobinę ubarwić pani, pani świat.
- Ha! Ha! Ha! Ha! Ha! Mój świat jest pełen barw i pan nie musi mi go ubarwiać! Dziękuję za rozmowę!

Na kolejnej wizycie, była dla mnie bardzo niemiła. Udzielił mi się jej nastrój i też byłem dla niej niemiły. Byliśmy trochę jak takie małżeństwo które jest dla siebie niemiłe, ale nadal dba o siebie nawzajem. Asystentka miała wyraźnie ubaw z tego.

Za kilka tygodni wypadała wizyta kontrolna mojego syna.
- Ty nie idź tym razem. Niech się zastanawia, dlaczego? – własna żona mi tak doradziła.
Syn po wizycie przybił mi piątkę.
- Pytała się: „a co ty, sam dzisiaj?”.

Za kilka miesięcy była moja wizyta. Dentystka już miła i uśmiechnięta.
- Powodzenia, panie Jacku. – powiedziała na pożegnanie.
- Wszystkiego najlepszego Pani Doktor. – odpowiedziałem.

Przestałem widywać jej auto przed przychodnią. Pogrzebałem w Internecie i znalazłem…
Otworzyła własny, prywatny, gabinet na drugim końcu Warszawy.

Sam, nie pojechałem do jej nowej kliniki, bo mnie nie zapraszała, ale podesłałem syna, żeby ją wesprzeć w początkach.
Syn przeprowadził mi SMS-ową transmisję na żywo z tej wizyty.

Na Facebooku pojawił się fanpage gabinetu mojej dentystki. „Polubiłem” go.

Miała mało wpisów, więc 5-go marca zamieściłem jej na tablicy takie oto życzenia: „Kochana Pani Doktor, z okazji Światowego Dnia Stomatologa życzę Pani wszystkiego co najlepsze.

Zaobserwowałem coś dziwnego. Dentystka zamieszczała na swej stronie różne memy: o stomatologii, motywujące, albo po prostu zabawne.
Do czasu napisania przeze mnie życzeń, zamieszczała jeden, dwa w miesiącu. Po tym fakcie zaś, zaczęła zamieszczać osiem, do czternastu memów w miesiącu. Zupełnie, jakby mój wpis dodał jej skrzydeł. Dodatkowo, dokładnie za rok zamieściła taki oto wpis: „Z okazji Dnia Dentysty, wszystkim moim kochanym Pacjentom życzę wszystkiego najlepszego”.
„Polubiłem” ten wpis.
Dentystka mogła obejrzeć sobie mój profil na Facebooku i zobaczyć jak wiele pięknych dziewcząt i młodych kobiet mam w znajomych ( również absolwentek Akademii Medycznych).

Podczas kolejnej wizyty zagadnęła mojego syna :
- A czy tatą, to już się ktoś zaopiekował?

Wreszcie, zamówiłem wizytę u mojej Pani Doktor. Nie było mnie u niej dwa lata.

Jedna plomba odkleiła się i nie wypadła tylko dlatego, że oparła się o drugi ząb.
- A czy ktoś coś przy tym robił? – dopytywała się lekarka.
- Nie – odpowiedziałem.
- A czy zęby były w tym czasie czyszczone przez innego dentystę?
- Nie.
Chyba było jej miło, że jej nie zdradziłem tyle czasu, bo dała mi taki pokaz swoich „umiejętności”, że po wszystkim, wyszedłem z gabinetu oszołomiony.
Nie znajduję wręcz słów żeby to opisać. Ona jest po prostu niedoścignioną mistrzynią w tym co robi. Nazwę to tak: kobieta ta, ma na tyle dużo umiejętności, doświadczenia, talentu i intuicji, żeby z wizyty w jej gabinecie uczynić dla mężczyzny rzecz niezapomnianą.
Przed podróżą do domu, poszedłem się wysikać do jej łazienki. Całego ptaka miałem w śluzie od podniecenia, aż musiałem go sobie wytrzeć papierem toaletowym.

Następną wizytę, wyznaczyła mi na po wakacjach. Wink

Odpowiedzi

Portret użytkownika Konstanty

O kurwa! Nie masz co z kasą

O kurwa! Nie masz co z kasą robić? Doceniam każdy Twój wpis i lubię je czytać, ale tutaj wyjątkowo biło w oczy niezłą żebrą.

Pytanie za sto punktów. Byłeś kiedyś na dziwkach?

Portret użytkownika Stary Cap

Fakt, miałem z tym problem, z

Fakt, miałem z tym problem, z kupowaniem prezentów, ale to było 6 lat temu. Teraz się zmieniłem.

Jako młody człowiek mieszkałem 3 lata w RFN i chadzałem do
dzielnic rozpusty, ale tylko popatrzeć. Seks, owszem daje przyjemność, ale krótkotrwałą. Szkoda na to pieniędzy.
Miałem też, takie odczucie, że to rodzaj gwałtu, bo przecież ona nie chce ze mną tego robić.

Tak w ogóle, to nie czujesz różnicy między kupowaniem ryby w sklepie, a wywalaniem kasy na zanęty, przynęty, wędki i inne akcesoria?

Portret użytkownika Konstanty

To bogu dzięki, bo myślę, że

To bogu dzięki, bo myślę, że raz dwa jakaś biedna i uciemiężona prostytutka okręciła by Cię wokół palca i zrobiła z Ciebie swojego anioła wybawcę, oczywiście nie za darmo i nie wprost.

Ja nie nęcę tylko łapię na spinning i muchę. Co innego trochę zanęcić, a co innego wywalić do jeziora cały zapas zanęty, bo ryby wtedy są syte i w dupie mają Twoją przynętę.

Portret użytkownika berrad

Wiedziałem, że pod tytułem

Wiedziałem, że pod tytułem 'dentystka' kryję się Twój blog Smile
To ta sama o której zapewne kiedyś pisałeś przy okazji Smile
Też jestem ciekawy, czy z tym ciupcianiem, chciała Cie jakoś sprowokować. Zauważyłem, że w kluczowych wydawałoby się momentach, lubisz przegiąć ostro pałę Smile

Portret użytkownika Biodegradowalny

To ostatnie dwuznaczne

To ostatnie dwuznaczne zakonczenie, to bylo wreszcie ciupcianie, czy mi sie tylko tak wydaje? Laughing out loud generalnie podzielam zdanie konstantego, chociaz tez bardzo lubie Twoje wpisy, to troche przegiales xD

Portret użytkownika Johnny Sins

A wszystko przez to że

A wszystko przez to że prezenty byly za tanie i bylo ich zbyt mało .

Portret użytkownika baudelaire

Haha panie Jacku, pan jestes

Haha panie Jacku, pan jestes wariat;)

Panie Jacku... czuję, że

Panie Jacku... czuję, że będzie kontynuacja po wakacjach Laughing out loud

Portret użytkownika Stary Cap

Poprawiłem trochę

Poprawiłem trochę zakończenie. Chodziło mi oto, że był znów "full contact": przyciskanie cycuszka do skroni, łaskotanie włosami, dotykanie udem, czy mruczenie do ucha.
Myślę, że była szczęśliwa, że do niej wróciłem i że byłem jej wierny.
Zawsze powtarza się motyw u kobiet do których się kiedyś zalecałem, że im tego potem brakuje.
Każda kobieta pragnie być kochana i ja chciałem jej to dać.
Sam ją można powiedzieć, że kocham i chciałem jej dać wszystko najlepsze co byłem w stanie. Chciałem podarować jej odrobinę radości, ubarwić chociaż trochę jej świat. Ona mnie źle zrozumiała, że w tym celu kupiłem jej wibrator.
Całe to uwodzenie, to, że staję na rzęsach by się do niej jakoś zbliżyć, że ją wspieram, interesuję się, lubię, szanuję, podziwiam, również i pragnę, to jest mój dar dla niej.

Portret użytkownika Garncarz

wytłumaczysz mi jaki ty masz

wytłumaczysz mi jaki ty masz ze swoja żoną? ona wie, że podrywasz laski?

Portret użytkownika Rammstein

Uwielbiam czytać Twoje blogi.

Uwielbiam czytać Twoje blogi. Dodawaj ich więcej!

Portret użytkownika Black Hawk

Ona w taki sposób ci tej

Ona w taki sposób ci tej pachnącej cipki nie da.
Frajerzysz się przed nią. Ona cię traktuje jak miłego, nieszkodliwego dziwaka.

Portret użytkownika Underground

Wyjątkowe teksty Pan pisze,

Wyjątkowe teksty Pan pisze, to fakt Smile Każdy czytam - zawsze z wielką ciekawością i zainteresowaniem. Są inne (w domyśle: niż moje wyobrażenia, obserwacje i doświadczenia, np. odnośnie związku), ale bardzo dobre literacko. Każdy mnie czegoś uczy, zaskakuje, bawi, a nawet rozczula.

Życzę udanego, pełnego przyjemności lata, niech się Pan dobrze bawi! Smile Żona i Syn również! Smile

Portret użytkownika Stary Cap

Po prostu zaniemówiłem, jak

Po prostu zaniemówiłem, jak zobaczyłem Twój komentarz. Smile
Nie mogło mnie dzisiaj spotkać nic przyjemniejszego. Czuję, że Twoje słowa dodały mi skrzydeł. Bardzo dziękuję. Moja Żona również dziękuje za życzenia. Pozdrawiam serdecznie.

Portret użytkownika berrad

Panie Jacku, poproszę na PW

Panie Jacku, poproszę na PW namiary na tą Panią Smile
Jedna z tych rzeczy, która przyprawia mnie o zawroty głowy i zimne poty jest właśnie wizyta u stomatologa (kiedy wiem, że będę mieć na 100% wpychane wiertło do japy ). Dlatego cenię, jak stomatolog robi to z gracja i jakąś empatią do pacjenta, a nie boruję jak pojeb, pomimo, że widzi jak skręcam się z bólu Smile

Portret użytkownika Stary Cap

"Zimne poty", pamiętam, tak

"Zimne poty", pamiętam, tak było u poprzedniej dentystki.

Przykro mi, ale nie podam adresu bohaterki tego bloga.
Muszę zachować dyskrecję.