
Pewnego razu podczas czytania bloga użytkownika Przemo zdecydowałem się sam wykonać Demonic Confidence. Nie jest to podryw, ale kilkaset podejść w 21 dni musi dać efekt w postaci pewności siebie, odporności na zlewki, poprawy mowy ciała i ogólnego obycia z kobietami, działaniami podczas dnia. Przed rozpoczęciem DC chciałem, by po skończeniu programu podchodzenie do kobiet i zagadywanie do nich było dla mnie zupełnie naturalne. By w końcu Ciechanowa zasada 0,00001s stała się u mnie rzeczywistością, żebym nie musiał mieć chorych rozkmin co ja w ogóle mam powiedzieć. DC postanowiłem robić sam, podchodzić tylko do kobiet w wieku 15-25lat i tylko do takich, które mnie pociągają. Wszystko dzieje się na terenie Krakowa. Tyle tytułem wstępu.
DZIEŃ 1
„Przez 30 minut podchodzimy do kobiet (PRZYNAJMNIEJ 1 NA MINUTE), bez zegarka, bez komórki, pytamy się o to, jaka jest godzina. Pytamy się łącznie przynajmniej 30 kobiet. Dla tych, którzy boją się podejść do kobiet, albo w ogóle boją się podejść nawet w takim celu: podchodźcie do każdego. (robimy to przez 30 min, godzinę, półtora, dwie - ALE NIE WIECEJ).”
Zwykłe pytanie o godzinę, z racji tego, że ok 80% było standardowych odpowiedzi przytoczę pozostałe.
Ja: Hej, możesz mi powiedzieć którą masz godzinę?
X: Nie mam zegarka
Ja: To ja Ci powiem, jest (wyciągam telefon) xx:yy
X: ? Po co mnie pytasz?
Ja (wskazuję na telefon): Nie ufam mu 
Ja: Hej dziewczyny, możecie mi powiedzieć którą macie godzinę?
X1: eeee
X2: aeeee
X1: English?
Ja: Could you tell me what time it is?
X1: Sure, it’s …
Ja: Hej, możesz mi powiedzieć którą masz godzinę?
X: Nie mam zegarka… ani telefonu.
Nie miałem excuse’ów przed podbijaniem do lasek ze słuchawkami, albo z zajętymi rękami. Nawet zatrzymałem jedną, która biegła i wyraźnie się gdzieś śpieszyła, ale grzecznie wyciągnęła telefon z torebki i mi powiedziała godzinę
. Zagadywałem do par, tutaj niestety prawie zawsze faceci mi odpowiadali i nie wiedziałem jak przeramować, żeby dziewczyna powiedziała, która jest godzina. Nie potrafiłem się przełamać i zagadać do takich, które aktualnie prowadziły rozmowę przez telefon. Nie potrafiłem też zagadać do lasek, wokół których było pełno obcych dla niej i dla mnie osób (np. na przystanku).
Minęła godzinę, wyciągnąłem klikaczka Axe z kieszeni, a tam pokazały się cyferki 0036, co oznaczało koniec zabawy dzisiejszego dnia.
Odnotuję sobie tylko, że tego samego dnia wieczorem byłem w klubie i na 11 podejść z hasłem: „idziemy zatańczyć” miałem 7 zlewek (w tym 5 z rzędu), a z czterema zatańczyłem, w tym jedna(ostatnia) była wyraźnie napalona i może by coś z tego było, ale kumple dali mi znać, że za 5 minut wychodzą (są dla mnie ważniejsi od jakichś maniurek z klubów, więc postanowiłem z nią szybko to rozegrać)
Ja: skąd jesteś?
X: z Krakowa
Ja: fatalnie, dziewczyny z Krakowa słabo całują 
ona w śmiech, dalej namiętny taniec - to mi kręciła dupą przed kutasem, to dotykałem opuszkami palców jej karku i jeszcze bardziej się do mnie kleiła. Po chwili takiego tańca czułem, że mi stanął i jej dupa też to musiała czuć, mówię do niej:
Ja: Manipulujesz moją erekcją 
Ona w śmiech i mówi do mnie: „nic na to nie poradzę :)”.
Dalej namiętny taniec, dotyk itd, po chwili
Ja: a Ty jak myślisz, jak całujesz w skali 1-10?
X: Dzisiaj się tego nie dowiesz 
Tu nie wiedziałem jak to odbić, po chwili odbiła mi ją jej koleżanka, a ja już nie reagowałem tylko się z nią pożegnałem i poszedłem do szatni. Wracając do domu zapytałem jeszcze dwie laski o godzinę.
DZIEŃ 2
„Pytamy kobiety o czas z widocznym zegarkiem w ręku, albo komórką w ręku. Tak samo jak wczoraj, co najmniej 30, intensywnie, pół godziny, godzinę, półtora, dwie, nie więcej!”
Wykonałem ponad 30 podejść (jak wróciłem do domu klikacz wksazywał cyfry 0071). Zauważyłem znaczną poprawę mowy ciała i głosu (dzień wcześniej mówiłem takim napompowanym głosem, jakbym mi tlenu brakowało
). W ogóle jakoś tak łatwiej mi się podchodziło i zaczął się we mnie tworzyć już powoli taki nawyk, jak tylko widziałem ładną dziewczynę to musiałem do niej podejść. Ciekawą sprawą jest to, że telefon trzymałem dosyć wysoko na wysokości brzucha, ruszałem nim, podświetlałem wyświetlacz, a i tak ani jedna dziewczyna nie powiedziała, że przecież powinienem wiedzieć jaka jest godzina. Dzisiaj się przełamałem i zapytałem jedną dziewczynę, która rozmawiała przez telefon o godzinę, zamieniłem tylko w zwrocie „hej, możesz mi powiedzieć jaka jest godzina?” wyraz „hej” na „sorry”. Ten dzień pod względem rozmowy był o wiele lepszy niż poprzedni, ponieważ ‘rozmowa’ W każdym przypadku trwała dłużej i prawie zawsze dziewczyny odchodziły z uśmiechem. Prawie w każdym przypadku wyglądało to tak:
Ja: Hej, możesz mi powiedzieć jaką masz godzinę?
X: Jest godzina … (przy czym chyba każda spojrzała wcześniej na mój telefon przy brzuchu/klacie, a następnie wyciągnęła swój z torebki).
Ja(podświetlam swój wyświetlacz): Hmm, a u mnie jest godzina xx:yy+2/+1.. więc albo u mnie spieszy, albo u Ciebie spóźnia (uśmiech).
X: u mnie źle chodzi (tu się zdziwiłem, prawie każda powiedziała, że to u niej źle chodzi, a to ja wcześniej specjalnie u siebie przestawiłem godzinę o 2 minuty do przodu
) jedna nawet zaczęła mi się tłumaczyć, że ma ustawiony zegar zgodnie z PKP.
Co do takich przypadków trochę odbiegających od normy:
Ja: Hej dziewczyny, możecie mi powiedzieć jaką macie godzinę?
X1: 20:21 (fakt autentyczny
)
Ja: Hmm, a u mnie jest 20:23
X2: A ja mam 20:22… jestem w środku 
Ja: Heh, to mi śpieszy, Tobie spóźnia (pokazuje na X1), a Tobie działa dobrze (pokazuje na X2). Śmiech wszystkich i rozejście w swoje strony.
Ja: Hej, możesz mi powiedzieć jaką masz godzinę?
X(szeroki uśmiech): Będziesz tak pytał do skutku?
(a to taka konkretna 8-9)
Zupełnie jej nie pamiętałem
ale laska i tak grzecznie wyciąga telefon z torebki i mi mówi, jaką mamy godzinę.
Ja: No wiesz, godzina się już dawno zmieniła, a ja nie wiem jaka jest
X: Mamy godzinę xx:yy
Ja: Dzięki
Zapytałem ją jeszcze o ulicę jak dojść w pewne miejsce, powiedziała mi i podziękowałem.
X: Proszę, udanej zabawy 
Ze zlewek to podszedłem do takich dwóch setów dosyć ostro wyglądających lasek, wiedziałem już że będzie ciekawie. Nie wyglądały na zwykłe dziewczyny. Jeden set 4 osoby, wszystkie ubrane tak samo na czarno-czerwono.
Ja: Hej dziewczyny, możecie mi powiedzieć jaką macie godzinę?
X1: Nie wiemy.
Ja: Nie macie zegarka?
X1: Jest około dziewiątej.
Ja: Nie wiecie dokładniej?
X2: Mam zegarek, ale w torebce. Mam zajęte ręce, nie będę wyciągać.
Żałuję, że nie przyszedł mi do głowy neg: „co to za przebieranki?”
Kolejny set, dwie ładne dziewczyny, z takimi samymi różowymi parasolami.
Ja: Hej dziewczyny, możecie mi powiedzieć jaką macie godzinę?
Zachowały się jakby mnie w ogóle nie słyszały, jedna coś lekko pokręciła głową, odeszły bez słowa.
DZIEŃ 3
„Podchodzimy do przynajmniej 30 kobiet z zegarkiem/komórką w ręku, które są w parze z jakimś facetem, i pytamy o godzinę, pól godziny, godzinę, półtora, dwie, nie więcej!”
W tym dniu zacząłem wyjątkowo wcześnie, ok 18:00 i wykonałem plan wyjątkowo szybko bo w 50min. Po tych 50min klikacz z Axe wskazywał już 0105. Ponownie nikogo nie zainteresował fakt, że w ręce trzymałem telefon. Podchodząc do par zawsze zwracałem się mową ciała i kontaktem wzrokowym w stronę kobiety. Odpowiedzi były mniej więcej po równo - raz odpowiadał facet, raz kobieta. Ale gdzieś w 70% przypadkach otrzymałbym odpowiedź od kobiety, gdyby nie fakt, że długo szukają telefonu w torebce i w tym czasie facet zdążył mi odpowiedzieć.
Z akcji inne niż wszystkie:
Ja: Hej, możesz mi powiedzieć jaką mamy godzinę?
X: Tak na środku ulicy? (pytanie retoryczne, ja się tylko uśmiechnąłem, po chwili mi odpowiedziała)
Ja: Hej, możesz mi powiedzieć jaką mamy godzinę? (laska była z dwoma facetami)
F(do laski): to ja Ci powiem, a Ty powiesz Panu
X: Jest xx:yy
Ja(spoglądam na telefon): Hmm, u mnie jest xx:yy+3
X(wyciąga z torebki swój telefon, wtedy jeden z facetów zasugerował, żebyśmy wymienili się numerami): A u mnie xx:yy+1
Tu ona jeszcze coś powiedziała, ale już nie pamiętam co. Wiem tylko, że zacząłem mówić:
Ja: Mam do wykonania taką misję
(ogólnie była bardzo zainteresowana i wypytywała mnie o co chodzi, ale schodziłem z tematu. Żałuję, że nie pociągnąłem tego dalej, bo może faktycznie dostałbym numer).
Jedna jeszcze była ciekawa akcja, jak obok mnie przechodził Stan Valckx (dyrektor sportowy w Wiśle Kraków). Zobaczyłem go już jak się mijaliśmy. Szybki w tył zwrot, podbiegłem do niego z hasłem „excuse me” i pogadałem chwile o jego sytuacji w klubie i ogólnie o sytuacji sportowej i finansowej klubu. Widać, że to człowiek nie z Polski (Holandia), był bardzo uprzejmy i sympatyczny, z chęcią ze mną rozmawiał. A może to tylko PR? Nie wiem, ale złego słowa o nim powiedzieć nie mogę.
Tego samego dnia wieczorem wybrałem się ze znajomymi (dwóch kumpli i dziewczyna kumpla) na bilarda. Jeden kumpel wie o tym, że korzystam z tej strony i zawsze jak się spotykamy w publicznym miejscu to się trochę spina. Tym razem zachęcił mnie, żebym podszedł do jakiejś ładnej maniurki i żebym zaczął z nią rozmawiać. W między czasie kumpel naopowiadał dziewczynie kumpla jak to się naczytałem teorii o podrywie, a ona zaczęła z ciekawością na mnie spoglądać i nawet zaproponowała, że możemy podejść do byle jakiej pary i ja się zajmę dziewczyną, a ona chłopakiem. Ale tutaj miałem excuse’y, w ogóle nie wiedziałem jak zacząć taką akcję i jak to kontynuować (jakieś propozycje, gdybym się kiedyś znalazł w takiej sytuacji?
). W końcu wychaczyłem sobie taką szatynkę HB9 i jak obok nas przechodziła to poszedłem za nią, złapałem za ramię i:
Ja: Hej, mam do Ciebie małe pytanie
HB9: Tak? (z bardzo smutną miną)
Ja: Jak myślisz jaka jest różnica między tym co myślimy, a tym co faktycznie robimy?
HB9: Nie wiem, jestem bardzo zmęczona, sorry (i na taką wyglądała, no chyba, że jest świetną aktorką)
Ja: Wiesz, spodobał mi się sposób w jaki się poruszasz i stwierdziłem, że to będzie niekulturalne z mojej strony, jeśli Ci tego nie powiem 
HB9: Dzięki, ale naprawdę jestem bardzo zmęczona, sorry
Ja: Ok, cześć (poklepałem ją po plecach i odszedłem)
DZIEŃ 4
„Pytamy się 30 kobiet o pocztę (jak zwykle nie więcej jak 2 godziny).”
To zadanie robiłem po tygodniowej przerwie. Miałem dosyć poważny wypadek, o którym nie chcę za wiele pisać. W każdym bądź razie miałem założonych kilkanaście szwów i już widzę, że zostanie niezła szrama, w widocznym miejscu.
Akcję zacząłem po 21.00, zrobiłem w ok godzinę. Nie pytałem o żadną pocztę tylko jak dojść na jakąś ulicę albo gdzie jest jakiś klub. Starałem się prowadzić rozmowę możliwie jak najdłużej, a na koniec przy słowie „dzięki” stosowałem kino na ramieniu. Z takich ciekawszych akcji to zapytałem jakiś 3set gdzie dojść do pewnego klubu i gdy mi wskazały drogę to zapytałem gdzie one lubią się bawić i jakie kluby polecają. Przynajmniej przez minutę patrzyły się na siebie i zastanawiały się jaki klub mi polecić – to tylko pokazuje jak laski są niezdecydowane. Jeszcze była taka ciekawa akcja z czterema dziewczynami (szliśmy w przeciwne strony):
Ja: Hej dziewczyny, możecie mi polecić…
1: O Jezu!
One przeszły dwa-trzy kroki za mnie, ja po zatrzymaniu nie cofnąłem się do nich
1: Polecić?
Ja: Tak, jakiś klub w Krakowie
1: Tutaj niedaleko jest dobry klub X, idziesz prosto i w prawo
Ja: Rozumiem, że Wy się tam lubicie bawić?
1: Tak, tam jest OK
Idę kawałek i po chwili jakaś dziewczyna z tamtego grona biegnie do mnie
2: Czekaj, to już tutaj!
2: Słuchaj, jak tam będziesz to pozdrów XY, siedzi po prawej (sama zaczęła stosować kino na moich barkach)
Chwilę pogadaliśmy o klubie, muzyce, atmosferze
1: Znasz jakieś kluby gogo w Krakowie?
2: Nie znam (śmiech)
1: A wiesz, że dziewczyny też tam chodzą?
2: Ja nie chodzę 
1: W ogóle według mnie każda kobieta ma w sobie coś z biseksualizmu
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i się pożegnaliśmy.
Jeszcze jedna akcja
Ja: Hej, jak dojść do X?
X: To tam Ci nie wytłumaczyli? (cholera, skąd ona wie że kogoś pytałem i teleportowała się czy co?)
Ja: Wytłumaczyli, ale nie wiem dokładnie
Teraz ona wzięła się za tłumaczenie. Oczywiście jeszcze chwilę pogadaliśmy, popytałem ją o jej ulubione kluby, jak tam dojść itd.
Miałem też jedną zlewkę. Szły takie dwie stereotypowe galerianki, sukotarcza na maxa.
Ja: Hej dziewczyny, możecie mi powiedzieć jak dojść do klubu X?
0 reakcji, jakby mnie tam nie było. Jak gdyby nigdy nic powtarzam openera
X: Nie orientujemy się (z pogardliwym tonem i spojrzeniem)
DZIEŃ 5
„Podchodzimy do przynajmniej pierwszych 30 kobiet i mówimy jakiś "nieseksualny" komplement.”
W ten dzień przed rozpoczęciem akcji miałem wypadek - jakiś chłop wjechał we mnie rowerem i się wyjebałem na beton. Cały potłuczony, 5 plastrów na rękach, dosyć duży siniak na nodze i naciągnięte mięśnie nóg. Czułem się fatalnie, chodzenie sprawiało mi trudności, miałem skórę naciągniętą i startą w wielu miejscach, podstawowe czynności były dla mnie problemem (dwie mocne rany na dłoniach). Jeżeli ktoś był kiedyś poważnie poparzony przez słońce to wie jak się czułem. Przez to kilka dni byłem w ogóle bez energii. Jeszcze biorąc pod uwagę kilkucentymetrową świeżą bliznę, o której pisałem wcześniej to musiałem wyglądać jak kaleka
No ale „Niestraszne nam losu wyroki, dzielnie do przodu stawiamy kroki”.
Pod względem misji z DC był to dosyć ciekawy dzień, ze względu na directowy opener. Zacząłem ok 22:30 i skończyłem niecałe 2h później. Byłem wybredny, podchodziłem tylko do lasek, które mnie do siebie czymś konkretnym przyciągnęły. Prawie za każdym razem mówiłem: „hej, muszę Ci coś powiedzieć” po czym komplementowałem coś co mi się u niej spodobało. Za każdym razem starałem się znaleźć jakiś inny szczegół i za każdym razem chciałem mówić coś innego. Prawie wszystkie reakcje były pozytywne – uśmiech, mrugnięcie oczami i „dziękuję”. Zauważyłem w sobie coraz lepsze pozbywanie się excuse’ów, jak tylko widziałem coś konkretnego to musiałem podejść i skomplementować. Np zobaczyłem laskę z czerwoną kokardą i czerwonymi wysokimi szpilami, z pozoru ze stereotypowego myślenia wyglądała na taką galeriankę 
Ja: Hej, zobaczyłem Cię z drugiej strony ulicy i wiedziałem, że muszę do Ciebie podejść i Ci coś powiedzieć … Masz ładną kokardę we włosach… i dobrze Ci pasuje do butów 
X: Dziękuję Ci bardzo 
Była też jedna zlewka. To już było przedostatnie podejście, po północy. Trafiłem na jakieś dwie patole.
Ja: Hej, muszę Ci coś powiedzieć.. Bardzo fajna kurtka.
Ona zaczęła się dziwnie przyglądać na swoją kurtkę, ale 0 dialogu.
Ja: „Dzięki” się mówi.
Po tym tekście jej koleżanka zaczęła się spinać do mnie. Już nie pamiętam dokładnie co mówiła bo jeszcze samochód obok nas przejechał, ale to było coś w stylu czy chcę wpierdol 
DZIEŃ 6
„Wkręcając sobie uczucie: „strach" pytamy się 30 kobiet o pocztę.”
Zacząłem ok 21:30 i skończyłem po 40min. Ogólnie słaby dzień. Nie potrafiłem wkręcić sobie żadnego strachu przy pytaniu o godzinę lub gdzie mam dojść. Jedynie przed każdym podejściem wkręcałem sobie fazę „zajebie mi..albo mnie wyśmieje..oleje mnie całkowicie..nie mam szans, żeby się do mnie odezwała..zajebie mi..” i tak w kółko. Podchodziłem z grobową miną, nie łapałem EC, mowa ciała jakbym miał uciekać. Miałem tylko 3 zlewki i to nie wiem czy w jednym przypadku nie wynikło to z tego, że laski mnie po prostu nie zrozumiały (w Krakowie jest wiele obcokrajowców). Jedna zlewka była też na środku przejścia dla pieszych.
Po sześciu dniach klikacz axe wskazywał: „0202”.
DZIEŃ 7
„Pytamy się 30 kobiet o czas wyobrażając sobie gorący, pasjonujący seks z nimi (nie więcej niż 2h).”
Kumpel wpadł do mnie i razem poszliśmy. Dużo rozmawialiśmy więc ciężko mi było cały czas wkręcać sobie fazę o gorącym seksie, ale podchodziłem z uśmiechem na twarzy i wizualizowałem sobie różne sceny
Miałem tylko 1,5 zlewki. Te 0,5 zlewki wyglądało tak, że zapytałem 2set o godzinę i jedna laska od razu powiedziała, że jak widać nie mają zegarków, a druga: „czekaj, ja mam, jest … :)”. Ogólnie coraz mniej excuse’ów, klikacz axe po akcji pokazywał już: „0238”.
DZIEŃ 8
„Podchodzimy do 30 kobiet z pytaniem o pocztę/czas, czy z komplementem, wywołując przy tym uczucie podniecenia.”
Zacząłem o 22:00, skończyłem w niecałą godzinę. Pytałem o to jak gdzieś dojść i podtrzymywałem jak najdłużej rozmowę, stosowałem możliwie jak najwięcej kina. Miałem tylko jedną zlewkę gdy podszedłem do 2setu i na moje pytanie po dłuższej chwili jedna dziewczyna powiedziała: „na razie”, obie jakieś takie zmarnowane były. Z ciekawszych akcji to podszedłem do 2setu z pytaniem jak dojść w pewne miejsce i jedna dziewczyna się produkowała i mi szczegółowo wyjaśniała, a gdy skończyła to druga powiedziała: „kolega zapewne doskonale wie jak tam dojść, mam rację?”, trochę mnie zmroziło, ale przyznałem jej rację, szczególnie, że wszystko było z uśmiechem. Powiedziałem, że mam taki plan do wykonania (już miałem nadzieję, że coś wie o portalu/DC), ale niestety żadna nie pociągnęła tematu. W ogóle prawie samych sympatycznych ludzi spotkałem w ten dzień, jedna ekipa z trójmiasta (2K,2M) starała się mi na wszelki możliwy sposób pomóc mimo, że nie znali Krakowa. W końcu jeden gość wyciągnął telefon i włączył GPS
Ciekawą rozmowę przeprowadziłem też z 3setem - jak się okazało dziewczyny z Włoch i w wieku 15-16 lat, a byłem pewien że 18-19 to minimum 
DZIEŃ 9
„Podchodzimy do kobiet zmieniając w sobie te 3 stany tak długo, aż dojdziemy do wniosku, ze nie ma właściwie między nimi żadnej różnicy.”
Tutaj wykonałem tylko 9 podejść usiłując zmieniać w sobie stany, za każdym razem podchodziłem z uśmiechem – 9 pozytywnych reakcji. Pytałem głównie jak gdzieś dojść, starałem się jak najdłużej ciągnąć rozmowę i stosować jak najwięcej kina. W sumie to nawet nie wiem czy wykonałem poprawnie misję, za każdym razem wkręcałem sobie inny stan, ale różnic nie widziałem.
DZIEŃ 10
„Podchodzimy do 30 kobiet nie ukazując żadnych emocji, i nie robiąc sobie żadnych nadziei.”
W ten dzień na mieście byłem z kumplem – był to weekend majowy. Ogólnie słabo - mało dziewczyn, a dużo turystów, rodzin. Zajęło mi to niecałe 2h. Co ciekawe nie miałem ani jednej zlewki. Tak jak w poprzednich dniach zadawałem same pytania jak gdzieś dojść, żeby jak najdłużej rozmawiać. Dzięki temu dowiedziałem się o fajnym Shisha Barze na małym rynku w Krakowie 
DZIEŃ 11
„Idziemy do miejsca, gdzie będziemy narażeni na przebywanie wśród atrakcyjnych kobiet i przez dwie godziny nie zwracamy na nie uwagi.”
Zajęło mi to ponad 2h. W sumie nie było żadnych akcji, nie ma za bardzo o czym pisać. Szczerze mówiąc po 310. Podejściach w ostatnim czasie aż mnie korciło no ale trzeba było „przecierpieć”. Dołożyłem sobie dodatkowe kilkanaście karnych minut bo raz nie mogłem oderwać wzroku od pewnych nóg
Biorąc to pod uwagę i problemy komunikacyjne w Krakowie spóźniłem się ponad pół godziny na spotkanie z Ciechanem, który akurat był w grodzie Kraka. Spotkaliśmy się w Galerii Krakowskiej i przynajmniej przez 3h chodziliśmy po mieście i gadaliśmy. Bardzo pozytywny koleś
Setów i pojedynczych sztuk też wiele otworzyliśmy, dobrze wykorzystaliśmy ten czas.
DZIEŃ 12
„Koniec z masturbacją i filmami erotycznymi. Idziemy zjeść najbardziej obrzydliwe danie, jakie na oczy widzieliśmy.”
Poszedłem do pewnej restauracji i zacząłem z miłą kelnerką rozmawiać o tym co mogę zjeść. Poprosiłem o polecenie mi dania, którego nigdy bym normalnie nie ruszył
Od razu poleciła mi jakąś kiszkę, a jako że nigdy tego nie jadłem i samo słowo mnie obrzydzało to spróbowałem. Okazało się, że nie jest takie złe, ale więcej tego jadł nie będę 
DZIEŃ 13
„Idziemy do klubu striptizerskiego i olewamy wszystkie kobiety na sali.”
Kilkanaście minut przed 21.00 dotarłem z kumplem na miejsce. Nasza pierwsza wizyta w takim klubie. Przed wejściem zastanawiałem się jak to będzie – myślałem, że będzie pełno ludzi i na jedną dziewczynę będzie przypadać kilku facetów co nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Po dotarciu do klubu ochrona pokazuje nam jedyną otwartą salę w tym dniu – wchodzimy. Szok. Na sali cały czas 6-8 dziewczyn + 3 przy barze (i to same bardzo ładne, szczupłe, młode, opalone; wszystkie HB8+), a my BYLIŚMY JEDYNYMI KLIENTAMI! Będzie się działo – pomyślałem. Usiadłem wygodnie na sofie, kumpel trochę się spinał i co chwilę poprawiałem jego mowę ciała (nie jest w temacie PUA). Prawie cały czas przez 2h rozmawiałem z nim, śmialiśmy się i patrzyłem się w ścianę. Zamówiłem piwo 0,3l (20zł), kumpel zamówił colę 0,2l (10zł). Dodam tylko, że poszliśmy całkowicie trzeźwi – nawet jednego browara żaden z nas nie wypił. Raz tylko dosiadła się do nas dziewczyna (jakoś po 40 minutach od naszej wizyty). Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
X: Cześć chłopaki
Ja: Do 23:00 religia zabrania mi z Tobą rozmawiać
X: ?? Co jak?
Ja: Nie mogę powiedzieć, może potem
X: Jasne, potem to pójdziesz do domu i nic z tego nie będzie
Ja: Porozmawiamy potem
X: Dziewczyny prezentują swoje wdzięki po to byś wybrał sobie i poszedł na stripitz, długo Ci to jeszcze zajmie?
Ja: Dzięki, nie jestem zainteresowany
X: Jesteś gejem?
Ja: Do 23:00 tak
X: A kolega?
Ja: Też nie jest zainteresowany
X: To po co tu przyszliście?
Ja: Tylko z ciekawości, my mamy dziewczyny
X: Przecież striptiz to nie zdrada!
Ja: Jestem mnichem i religia zabrania mi korzystana z takich dobrodziejstw
X: Zabrania Ci też rozmowy ze mną, a jakoś rozmawiasz
Tu mnie złapała, ale i wpadła we własne sidła. Potem jeszcze coś powiedziała, a ja nic nie odpowiedziałem i na jej kolejne słowa skwitowałem, że ma rację i nie mogę z nią rozmawiać.
Prawie całkowicie udało mi się uniknąć EC z nią. Gdy odeszła pewnie rozeszło się po klubie, że nie mamy kasy – nikt więcej do nas nie podszedł, nawet barmanka z pytaniem czy zamówimy coś do picia. Całe szczęście, że żadna nie zagadała do kumpla…
Trochę dziwnie to wszystko wyglądało - dziewczyny tańczyły non stop, a na całej sali dwóch klientów, w tym jeden tylko rozmawia i patrzy się w ścianę. Zaczęliśmy rozmawiać o tym, że jesteśmy tu już godzinę i przynosimy im straty, jeszcze ochrona zaczęła się nam przyglądać. Zaczęliśmy poważnie myśleć, czy nie ewakuować się stamtąd - siedzieliśmy chuj wie gdzie trzy piętra pod ziemią. Ochroniarzy było tyle, że nie mielibyśmy szans się obronić czy uciec. Poszedłem do toalety, a tak naprawdę to ogarnąć social. Przechodziłem obok baru i zagaduję do dziewczyn, gdzie jest toaleta – jedna mi wytłumaczyła, a ta co ze mną wcześniej rozmawiała zapytała z uśmiechem czy idę się modlić
Po wyjściu podszedłem do ochroniarza pogadać i trochę wyczuć grunt na jakim stoimy – od razu skumał o co mi chodzi i powiedział, że możemy być ile chcemy i żebyśmy się gościli. Jakoś po godzinie i kilkunastu minutach od naszego przybycia przyszło do klubu 4. facetów i to nadzianych obcokrajowców. Uff, presja z nas zeszła. Po regulaminowym czasie na legalu zacząłem oglądać tańczące laski. Widać, że wiedzą co robią – pełna profeska. Byłem pełen podziwu ich sylwetek i umiejętności.
Moim zdaniem ta misja miała mi pokazać jak sukowate są laski w takich klubach – po takich doświadczeniach niewiele powinno mnie zdziwić na ulicy. Z chęcią tam wrócę, gdy będę lepszy w uwodzeniu. Wbrew pozorom odniosłem wrażenie, że jest to dobre miejsce do plażowania (Foxy jest tego najlepszym przykładem), tylko, że trzeba laskę odizolować. A tu jest właśnie problem – drinki zaczynają się od 80zł, a prywatny striptiz to wydatek rzędu 100zł.
DZIEŃ 14
„Podchodzimy do kobiet przez 30 min do 2 h wyobrażając sobie, ze nie pociąga nas seksualnie”
Zacząłem ok 18:00, misję zrobiłem w godzinę. Dostałem tylko zlewki od obcokrajowców. W sumie nie było żadnej niestandardowej sytuacji, klikacz axe wskazywał już 341.
DZIEŃ 15
„Idziemy do kawiarni, później do miejsca gdzie nie sprzedają kawy, i pytamy się kobiet, czy by nie miały ochoty się z Tobą napić kawy. Jeśli się zgodzi – odmawiamy.”
Przed pierwszym podejściem miałem excusy, a po pierwszym podejściu to już poszło. W drodze na rynek przechodziłem przez planty i na ławce siedziały jakieś ładne dziewczyny, ale nie wiedziałem co powiedzieć. Jak już byłem na rynku to wymyśliłem, że mogłem powiedzieć: „Hej dziewczyny, mogę się dosiąść i pooddychać świeżym powietrzem w waszym towarzystwie?” 
Będąc na rynku obszedłem kilka kawiarni i gdy zobaczyłem dwie ładne dziewczyny w moim przedziale wiekowym to podszedłem.
Ja: Hej dziewczyny, mogę się dosiąść i napić kawy w waszym towarzystwie?
Widać, że się zdziwiły, przez chwilę patrzyły się na siebie, ale w miarę szybko jedna odpowiedziała: „noo.. w sumie, siadaj”. Odpowiedziałem, że prowadzę tylko taki trening psychologiczny i tak naprawdę nie mogę się do nich przysiąść, po czym obustronnie pożyczyliśmy sobie miłego dnia.
Podejście nr2, po kilkudziesięciu sekundach. Siedziała tylko jedna dziewczyna
Ja: Hej, mogę się dosiąść i napić kawy w twoim towarzystwie?
Widziałem jak się jej oczy zaświeciły i się uśmiechnęła, ale odpowiedziała, że tutaj (wskazując na jedno miejsce) siedzi jej chłopak tylko poszedł do toalety. Chwilę z nią jeszcze porozmawiałem i odszedłem.
Potem miałem jeszcze kilka podejść na ulicy. Prawie wszystkie wyglądały tak
Ja: Hej, znasz jakąś fajną kawiarnię?
X: bla bla bla
Ja: A co musiałoby się stać, żebyś poszła ze mną na kawę?
X: Jestem umówiona/śpieszę się/też nie jesteśmy stąd itd
ale wszystko z uśmiechem i zawsze obustronne uprzejmości w postaci ok miłego dnia
Spotkałem też dwie kobiety z USA i z nimi chwilę dłużej porozmawiałem. Inną mentalność mają od Polek, są bardziej otwarte 
DZIEŃ 16
„Idziemy do kawiarni, i pytamy się kobiet, czy nie miałyby ochoty się napić z nami kawy tak długo, aż jakąś się zgodzi. Jeśli się zgodzi, pijemy z nią kawę, prowadząc rozmowę na stopie koleżeńskiej, po czym odchodzimy.”
Po doświadczeniach z poprzednich dni (same zlewki na ulicy, brak zlewek w kawiarni) postanowiłem na ulicy zagadywać tylko do takich, które mogłyby być matkami moich dzieci. Jako, że selekcja ostra to zanim doszedłem do kawiarni zapytałem tylko dwie panny z takim samym schematem jak dnia poprzedniego. Jedna odpowiedziała, że ma już męża (wtf? wyglądała na max 22 lata) na co ja skwitowałem, że ja również
Druga, że już jest umówiona. Ale obie reakcje pozytywne, z uśmiechem i podziękowaniem. Po dojściu do kawiarni zauważyłem 2set takich typowych lasek, które mogłyby w night clubie pracować, ale miałem excuse’y przed podejściem. I całe szczęście. Obszedłem jeszcze raz kawiarnię i zauważyłem przysiadającą się uroczą blondynkę. Jeżeli mam oceniać w skali 1-10 to 9 można jej spokojnie dać. Po chwili ruszyłem do niej z pytaniem czy mogę się napić kawy w jej towarzystwie, na co ona z chęcią, a zarazem zaskoczeniem się zgodziła (tak kurwa, 3 podejścia w kawiarniach i 0 zlewek. Po skończeniu DC będę pracował nad tym elementem, bo widzę że mi dobrze wychodzi. A może to też tylko loteria jak na ulicy i w klubie? Zobaczymy). Rozmawiałem z nią ponad pół godziny na wszelakie tematy - okazała się być nie tylko ładną, ale i mądrą, inteligentną dziewczyną. W czasie rozmowy dostała 2 niestandardowe komplementy i dwa razy mówiła, że jestem pierwszą osobą, która jej coś takiego mówi i w niej to zauważył. Widziałem duże zainteresowanie w jej oczach, bardzo silny EC i całą masę IoI – co chwilę poprawiała sobie włosy, dotykała siebie, biżuterii, non stop bawiła się słomką plastikową do picia. Skończyło się na NC – dałem jej telefon i bez oporów wpisała mi swój numer (czy prawdziwy i czy coś z tego będzie – napiszę wraz z rozwojem wypadków w dalszej części bloga). Kino, attraction, raport na wysokim poziomie. Do poprawy: brakuje mi takich spontanicznych tekstów do rozbawienia, muszę zdecydowanie popracować nad poczuciem humoru, chociaż nawet nie wiem jak to zrobić
, no i też jakoś wątki seksualne przydałoby się delikatnie poruszać, z tym też mam problem.
PS: tak wiem, że miałem prowadzić rozmowę na stopie koleżeńskiej, ale pojebałem to. Jak była szansa na NC to chciałem to wykorzystać.
DZIEŃ 17
„Pytamy się atrakcyjnych kobiet o kawę aż do momentu, gdy któraś się zgodzi. Idziemy z nią na kawę, tylko tym razem pokazujemy jej nasze zainteresowanie.”
TERAZ ZAPINAMY PASY 
Wybrałem się ze znajomymi (innym kumplem niż wcześniej, + do tego była jeszcze jego dziewczyna) do Galerii Krakowskiej. Kumpel w kawiarni zobaczył jedną laskę i powiedział, że jak do niej podejdę to będę „prze chujem”. Jak to określił „wygląda na landrynę”. Jak ją zobaczyłem to moją pierwszą myślą było coś takiego: „kurwa, przecież patrząc na jej włosy, makijaż i ubiór to ona mogłaby w night clubie pracować”. No ale skoro łamiemy bariery to łamiemy, najwyżej będzie pierwsza zlewka w moim coffee game. Podchodzę do niej pewnym krokiem od tyłu, dotykam po plecach i mówię spokojnie: „hej, mógłbym się dosiąść i napić kawy w twoim towarzystwie?” i chociaż podniosła lekko prawe ramię ku górze (odruch obronny co tu się w ogóle dzieje) to odpowiedziała: „spoko, siadaj”. Szok
Poszedłem zamówić kawę. Po powrocie podałem jej dłoń, przedstawiłem się i się do niej dosiadłem. Na początku była oschła i obojętna. Pierwsze pytanie z jej strony dlaczego do niej podszedłem. Tym razem nie mówiłem o DC tylko, że mi się spodobała i ciekawi mnie czy jest na tyle interesującą osobą na jaką wygląda. Podziękowała mi i musiało jej się spodobać rzucone wyzwanie bo bardzo się otworzyła i sama zarzucała nowe tematy, aż ciężko było mi jej wejść w zdanie
. Użyłem tylko dwóch mrożonych tekstów do rozkręcenia rozmowy, a cała reszta full natural i spontan - wszystko na poczekaniu, a rozmawialiśmy ok godziny. Okazało się, że jest z innego miasta i przyjechała tutaj na plan filmowy gościnnie wystąpić w jednym z seriali (któryś już raz z kolei, wcześniej miała epizody w innych serialach). Moje wcześniejsze myśli były prawdziwe – taniec w klubach gogo/taniec toples na dyskotekach to dla niej nic nowego (ale na prywatne striptizy się nie zgadzała – „za bardzo się szanuję”). Wiele tematów poruszaliśmy, aż ciężko to wszystko przytoczyć. W każdym bądź razie w moim przypadku to już jest potwierdzone – przechodzę na temat relacji damsko-męskich i sukotarcza znika. Dziewczyna ogólnie okazała się być bardzo otwartą, towarzyską, wesołą osobą. Dostała też jeden niestandardowy komplement, z którego wynikła właśnie ta ciekawa rozmowa o jej tańcu. Z ciekawości chciałem sprawdzić czy wzbudziłem wystarczające attraction bym dostał numer. Pod koniec rozmowy powiedziałem jej, że wydaje się być interesującą osobą i dałem jej telefon by wpisała mi swój numer. WPISAŁA BEZ OPORÓW. Tym razem sprawdziłem czy to poprawny numer i tak też się okazało.
Podsumowując – jedno jedyne podejście (w kawiarni) i to udane, ok godzinna rozmowa, NC od striptizerki i początkującej aktorki oraz w dalszym ciągu 100% skuteczność w kawiarniach.
DZIEŃ 18
„Podchodzisz do kobiet mówiąc im, wprost, że Ci się podobają, i chcesz je lepiej poznać. Minimum 30 podejść.”
Na zewnątrz była bardzo słaba pogoda – zimno, mżawka itd. No ale parafrazując pewne graffiti w Krakowie – „chuj że zimno, chuj że śnieg – my włączamy piąty bieg”.
Ruszyłem ok. 18:30, a skończyłem po 22. Część tego czasu zajęły mi przemyślenia. Ogólnie był to dla mnie przełomowy dzień. Zrozumiałem wiele rzeczy.
Wracając do misji - jako, że standardowe „podobasz mi się, chciałbym Cię poznać” ma słabą skuteczność i w ogóle do mnie nie pasuje postanowiłem trochę to przerobić. Mianowicie opener indirectowy i przejście na directa. Początkowo chciałem tak wykonać 30 podejść, ale…
Pierwsze dwa podejścia zajęły mi łącznie ok godzinę i to nie z powodu excuse’ów. Po prostu z jedną i z drugą laską rozmawiałem przynajmniej po 20-25min.
Oba podejścia wyglądały na starcie tak:
Ja: Hej, mam do Ciebie małe pytanie
Ja: Jak myślisz, jaka jest różnica między tym co myślimy, a tym co faktycznie robimy?
X: bla bla
Ja: Uważam, że nasz mózg dzieli się na dwie półkule. Według mnie w wielu przypadkach u wielu osób jedna półkula coś sobie wizualizuje, o czymś marzy, a druga nie pozwala na realizację tych myśli. Ale do czego zmierzam – i tu jakiś niestandardowy komplement, rzecz, która mi się w niej spodobała po czym „i uznałem, że to byłoby niekulturalne z mojej strony, jakbym Ci tego nie powiedział ;)”. Od razu uśmiech w obu przypadkach, reakcje typu ‘poważnie tak myślisz?’ i przejście na tematy relacji damsko-męskich i relacji międzyludzkich. Temat rzeka, ciężko mi dokładnie słowo w słowo przytoczyć całe dialogi, tym bardziej, że rozmowy trwały naprawdę długo. Zgarnąłem wtedy 2 numery, oba prawdziwe.
Po podejściu do trzeciej z tym samym schematem i potem zejściem na tematy o związkach laska zaczęła się produkować, że według niej teraz to jest niemodne jak dziewczyna nie ma chłopaka i wiele dziewczyn tkwi w takich toksycznych związkach, a ona ma to gdzieś i nie będzie szukać chłopaka – „może sam się znajdzie” i wielkie oczy na mnie. No kurwa!
Grałbym to dalej, gdyby nie fakt, że z daleka wyglądała bardzo atrakcyjnie, a z bliska to taka HB6-7. Po chwili (całe szczęście) przyjechał jej tramwaj, podała mi rękę i podziękowała za rozmowę. Po tych trzech podejściach poczułem się niezwykle wolny i spełniony. Popieprzyłem to całe DC. Postanowiłem udać się do pobliskiej Galerii Krakowskiej i po prostu się bawić. Chodziłem, otwierałem, za każdym razem prowadziłem możliwie jak najdłuższe rozmowy. Ile miałem takich śmiesznych akcji, że 2set albo sama laska wydawała mi się w moim przedziale wiekowym, a po otwarciu okazywało się, że ma ok 30 lat to nie zliczę
Zagadałem m.in. do dwóch kobiet, które okazały się być psychologami. Otworzyłem je pytaniem jak myślą w jaki sposób powinienem dać do zrozumienia komuś, kto jest mną zainteresowany, ale kompletnie nie jest w moim typie tak by nie zranić uczyć tej osoby. Chwilę porozmawialiśmy i stwierdziły, że jestem albo bardzo zdesperowany, albo jestem ekstrawertykiem. Czyli obie opcje pozytywne – nawet jeżeli wyszedłem na zdesperowanego tzn, że byłem naturalny w tym co mówię
.
W między czasie jeszcze zadzwoniłem do laski z kawy z dnia 16 – numer okazał się prawdziwy. Rozmawialiśmy ok 9 minut i wstępnie byliśmy umówieni na spotkanie, no ale właśnie – byliśmy. Dała mi znać, że ma bardzo dużo zajęć, są juwenalia, w weekend pracuje, potem ciężko na uczelni, zajęcia do wieczora, jakiś ważny kolos do napisania bla bla bla normalnie zaczęła mi się tłumaczyć co robi każdego dnia, mimo że ja tylko dałem jej do wyboru 2 terminy i powiedziałem, żeby się ustosunkowała. No nic – jak na razie „jesteśmy w kontakcie”.
W tym dniu wykonałem kilkanaście podejść z nastawieniem na jak najdłuższą rozmowę. Według mnie ostatnia akcja tego dnia była w moim wykonaniu najlepsza. Zagadałem do ślicznej laski, myślę, że taka +9. Bardzo dobra mowa ciała, ton głosu, energia, kalibracja, naturalnie przeskakiwanie z tematu na temat, a numeru nie dostałem
Ale to była laska, której celem było zgarnąć jak najwięcej ludzi z ulicy do klubu gogo (rozdawała ulotki z jakimś tam rabatem), a ja i tak jej z 15-20 minut w pracy urozmaiciłem. Aż ktoś zaczął do niej spinać, żeby się brała do roboty, a nie ze mną rozmawia 
Podsumowując był to mój ostatni dzień z DC. Przemyślałem to dokładnie i uznałem, że ten program nie jest mi już potrzebny. Uzyskałem to o czym pisałem w pierwszych zdaniach tego tekstu. Gdzieś wyczytałem, że żeby wykonać DC to trzeba być już pewnym siebie przed przystąpieniem do programu. Po części to zdanie popieram, bo jeszcze jakiś rok temu pytanie kobiet o cokolwiek sprawiało mi problem, a mój IG był na marnym poziomie. Przez ten czas aż do rozpoczęcia DC wiele się u mnie nie zmieniło w kwestii relacji z kobietami. Chodzę na siłownię od dłuższego czasu, ogólnie prowadzę sportowy tryb życia, zdrowe odżywanie, żadnych słodyczy fastfoodów itd. Oczywiście jak można się domyślić moich relacji to w żadnym stopniu nie poprawiło. Tkwiłem tak od 1,5 roku z samą teorią, a widząc laskę na ulicy nie wiedziałem co robić. Jeżeli chodzi o znaczną poprawę IG to jest zauważalna u mnie od jakiegoś czasu, ale nie z ww powodów. Napisałem zadowalająco matury, dostałem się na jedną z najlepszych technicznych uczelni w Polsce i to na prestiżowy kierunek. A eksplozja IG nastąpiła w trakcie sesji. Prawie połowa przyjętych odpadła, a z tych którzy tutaj dalej są pełno osób ma warunek z matematyki(algebra). Ja sam już chciałem zrezygnować z tych studiów. Ale po przemyśleniach stwierdziłem jednak, że trzeba spiąć poślady i pokazać na co mnie stać. Nie potrafiłem sobie nawet wyobrazić sceny, jakby to wyglądało gdybym wrócił do domu z powodu, że nie poradziłem sobie na studiach. W trakcie semestru byłem na bieżąco tylko z dwoma przedmiotami, resztę zaliczeń musiałem ogarniać w ostatnich dniach przed sesją(dosłownie), a egzaminy to już w ogóle inna bajka. Walka trwała do samego końca, finalnie pozdawałem wszystkie egzaminy, notabene w ostatnich terminach
To właśnie wtedy zaczęła mnie rozpierać duma, poprawiło się IG, ale w moich relacjach z kobietami w dalszym ciągu nic się nie zmieniło. Dopiero DC pozwoliło mi ruszyć do przodu. Osiągnąłem to, co chciałem osiągnąć. Potrafię na luzie podejść na kogo tylko chcę i zacząć rozmowę. Nawet nie z naciskiem na numer telefonu, tylko po prostu dla rozmowy. Jak się ciekawie rozwinie, dobrze nam się rozmawia i ogólnie rozmowa się klei to wtedy dopiero zastanawiam się nad numerem.
Czy mogę ten program polecić innym? To już jest sprawa indywidualna – trzeba samemu przetestować. Ja programu nie skończyłem, a widzę, że mi to dużo dało. Oczywiście to wszystko i tak siedzi w głowie. W każdym bądź razie przede mną jeszcze ogrom pracy, ale zacząłem kreować swój styl.
PS. W ten dzień jak wracałem przechodząc obok gościa z telefonem przy głowie usłyszałem: „Ty kurwo! Przeprowadziłem się przez Ciebie do tego pierdolonego Krakowa, a w ogóle się ze mną nie liczysz! Byłem w stanie zrobić dla Ciebie wszystko, a tak mi się odpłacasz!”
Wtedy pomyślałem – uff, jak to dobrze, że ja (ani pewnie nikt z nas) czegoś takiego nie będzie mówić 
PS2. Na koniec jeszcze jeden z moich ulubionych cytatów.
„Nie trafiłem do celu 9 tysięcy razy w karierze. Przegrałem ponad 300 gier. 26 razy marnowałem decydującą piłkę. Zdarzało mi się zawodzić samego siebie. Niejednokrotnie. I właśnie dlatego odniosłem sukces” - Michael Jordan.
Odpowiedzi
Czyli można powiedzieć że od
pon., 2012-05-21 23:03 — ryceszCzyli można powiedzieć że od 13 dnia zrobiło się dopiero ciekawie,poprzez podejścia z directem etc.Czy patrząc z perspektywy czasu możesz uznać, że bez problemu mógłbyś zacząć od 13 dnia?Od momentu w którym dopiero zaczeło się "coś" dziać?Czy jednak te podchodzenie z pytaniami o godzinę i drogę się przydały?
Mi się bardzo przydały, ale
pon., 2012-05-21 23:17 — koyot91Mi się bardzo przydały, ale to dlatego, że jestem początkującym. Do tego 13 dnia wykonałem grubo ponad 300 podejść (w znacznej większości do atrakcyjnych kobiet) i w głowie zakodowała mi się informacja, że to nic trudnego, a zagadywanie do obcych osób jest całkowicie naturalne.
Czy byłbym w stanie zacząć od 13 dnia? pewnie tak, ale jestem przekonany, że efekt byłby gorszy. W pierwszy dzień, gdy miałem zapraszać na kawę miałem trochę excuse'ów, ale właśnie wcześniejsze misje wpoiły mi już pewne myśli i wzorce zachowań, ponadto motywacją jest to, że jak już się zrobiło 2/3 planu to nie można teraz poprzestać
Kiedyś jeszcze próbowałem
wt., 2012-05-22 15:14 — koyot91Kiedyś jeszcze próbowałem używać takiego zwykłego directa i były same odpowiedzi w stylu: "nie", "a ja Cię nie chcę poznać". Przemo też podczas 30 podejść rewelacyjnych efektów nie miał. U mnie się nie sprawdza, musiałbym zobaczyć jak to robicie

Co do numerów to zgarnąłem łącznie 5 - 4 opisane w blogu i jeszcze jeden podczas akcji gdy pytałem o kluby, ale o tym nie warto pisać
NC to nadal nic, ale jeśli
śr., 2012-05-23 08:21 — panxyzNC to nadal nic, ale jeśli spotykacie się z tymi laskami to spoko.
Osobiście nie zrobiłem wielu directów, jednak nie jestem przekonany co do ich skuteczności, numer można wziąć ale co z tego skoro nie odbierze...
direct ma według mnie
czw., 2012-05-24 09:34 — Jacdirect ma według mnie najlepszą skuteczność, bez żadnego kręcenia jasno i na temat. Bez tracenia czasu na wielkie podchody
Za 30 minut wychodzę z domu
wt., 2012-05-22 15:30 — Łukasz18Za 30 minut wychodzę z domu zacząć nabierać doświadczenia i pewności siebie tą metodą, osrany jestem ale czas się ogarnąć i czerpać z życia. Dzięki i pozdrawiam ; )
Jakoś się dogadamy
śr., 2012-05-23 22:43 — koyot91Jakoś się dogadamy
gdzie znajde jakis
śr., 2012-05-23 22:10 — lipatrochegdzie znajde jakis opisDEMONIC CONFIDENCE ? Mysle ze jest to swietna sprawa na nudke popludnia
Wpisz w google demonic
śr., 2012-05-23 22:41 — koyot91Wpisz w google demonic confidence i pierwszy link.
Dobry ciekawy blog tresciwie
czw., 2012-05-24 14:48 — PossessedDobry ciekawy blog tresciwie i na wesolo opisany
az mi sie zachcialo robic Demonic Confidence 
Ci powiem ze ciekawy blog ; )
czw., 2012-05-24 18:00 — badandgoodboyCi powiem ze ciekawy blog ; ) A tak patrząc po avatarze można wiedzieć jaki klub ? Może nie jestem jedynym fanatykiem na tej stronie ? : )
Według ultrasów -
czw., 2012-05-24 23:36 — koyot91Według ultrasów - piknik
Według społeczeństwa - kibol
Chodzę na mecze na środek młyna, zawsze daję z siebie 110%, mam karnet, jeżdżę na wyjazdy. Za fanatyka się nie uważam. Jest multum osób bardziej oddanych niż ja, robią mnóstwo rzeczy wokół klubiu, poświęcają swój wolny czas, niejednokrotnie zarywając noce, poświęcając studia/pracę. Dla nich to całe życie. To oni prowadzą "kibicowski styl życia" w pełnym znaczeniu tych słów. Takich ludzi nazywam fanatykami i szacunek dla nich za ich pracę i wkład. Co do klubu - priv.
"Kibicowanie - A co w tym pięknego? Poświęcenie które każdy z nas wkłada w to, by jechać za swoją drużyną. Miłość! nie za pieniądze, nie za zaszczyty. Za piękne chwile, których się nigdy nie zapomni, wspomnienia które zostaną do końca, za kolegów, którzy staną murem. Każdego dnia dziękuję Bogu, że jestem kibicem, a nie typem dla którego liczy się kasa i pozycja. Dla nas liczą się chwile. I to my przeżyjemy życie tak jak się powinno. Na całego! Bo do grobu nic nie zabierzemy. A pamięć pozostanie na zawsze!"
DZIEŃ 17 KONKRETNIE Teraz
czw., 2012-05-24 19:19 — Radimezz88DZIEŃ 17 KONKRETNIE
Teraz moja kolej na DC 
DZIEŃ 17 KONKRETNIE Teraz
czw., 2012-05-24 19:19 — Radimezz88DZIEŃ 17 KONKRETNIE
Teraz moja kolej na DC 
zacne, kiedys tez zrobie DC
czw., 2012-05-24 23:46 — andrzejrafal93zacne, kiedys tez zrobie DC
Ile razy słowa matki po co Ci
pt., 2012-05-25 18:26 — badandgoodboyIle razy słowa matki po co Ci to nic z tego nie masz .. Hehehe ...Mam swoją pasję której się 3mam . ,,To trzeba przeżyć żeby to zrozumieć żeby w to uwierzyć '' Pozdrawiam was wszystkich !
Ogólnie fajnie, bo zyskujesz
sob., 2012-05-26 16:05 — Dominik007Ogólnie fajnie, bo zyskujesz dużo pozytywnych emocji. Jednak nie powinieneś wierzyć we wszystko co usłyszysz. Brakowało mi w opisie nawet pobieżnych rozmówi, komplementów jakie dawałeś, negów, twojej mowy ciała, dotyku - zero kina. Jeszcze trochę pracy przed tobą ale duży plus za odwagę i przełamywanie barier.
"Jednak nie powinieneś
sob., 2012-05-26 16:49 — koyot91"Jednak nie powinieneś wierzyć we wszystko co usłyszysz."
Może po prostu dlatego, że nie podbijam do osiedlowych patologicznych małolatek, tylko do lasek w centrum Krakowa, która jak widać są otwarte na nowe kontakty.
Możesz rozwinąć?
Komplementów używam prawie zawsze do sytuacji. A to jakaś kokarda we włosach, a to ciekawy kolor spodni albo jakaś ciekawa torebka. Ewentualnie jak nic nie mogłem znaleźć to jechałem z jakimś truizmem np o głosie. Negów prawie nie używam, bo nie są mi potrzebne. Po co mam negować laskę skoro poświęca mi kilkanaście minut na rozmowę, ogólnie jest otwarta do mnie, uśmiecha się itd? Wychodzę z założenia, że neg jest potrzebny tylko w momencie, gdy laska powinna być za coś "ukarana". Czasami nawet zjebka jest potrzebna, ale to tylko gdy przekracza granicę. Tego ostatniego to już prawie w ogóle nie używam. Chyba tylko 2 razy w życiu z tym cisnąłem. Zresztą jak można zobaczyć 90% to pozytywne, ew. neutralne reakcje, a całkowitych zlewek statystycznie mało. Myślę, że na koncie mam już ok 500 podejść i ani raz nie usłyszałem żadnego słowa na s. Nie wiem z czego to wynika
Myślę, że o mowie ciała nie ma sensu pisać. Temat już w zupełności wyczerpany. Jeżeli ktoś się zastanawia jaką mam mowę ciała to wystarczy zajrzeć do blogów Gracjana, Foxy. Stosuję się do tych wskazówek
wystarczy nie unikać
sob., 2012-05-26 19:13 — beroswystarczy nie unikać kontaktów wzrokowych i mówić w miare zrozumiale. To tyle z mowy ciała. Już 1 dzień DC zakończony. Zainspirował mnie Twój blog. Myśle, że podołam temu wyzwaniu. Trwa 21 dni, a chwała po tym kursie jest nie do opisania. Mózg uczy się nowych rzeczy, dlatego szybko łapiemy doświadczenie i doskonale czuje się w sytuacjach, które zna. Kobiety już nie będą dla nas wyzwaniem, a przyjemnością. Zachęcam do kursu. :DDd
Napisałeś, że nie ukończyłeś
ndz., 2012-05-27 15:47 — ParcaNapisałeś, że nie ukończyłeś kursu, ponieważ jest ci już to niepotrzebne. To jest oszukiwanie samego siebie, pewnie się przestraszyłeś ostatnich wyzwań, które są najważniejsze w całym kursie, wzmacniające i pokazujące prawdziwą pewność siebie. To jest bardzo porównywalne do "6 weidera", ostatnie dni dają największe efekty.
Ostatnich wyzwań? W ostatnich
ndz., 2012-05-27 16:34 — koyot91Ostatnich wyzwań? W ostatnich trzech dniach tylko 1 dzień jest ciężki, ten z sex directem. Kolejny dzień to powtarzanie wszystkiego, więc nie widzę w tym nic trudnego skoro już raz to przerobiłem. A ostatni dzień jest dniem symbolicznym, który polega na wykreowaniu swojego stylu, który to już zacząłem kreować w dniach 15-18

Porównanie do a6w jest błędne. To właśnie przez pierwsze dni jakiegokolwiek treningu siłowego są najlepsze efekty bo organizm jest nieprzyzwyczajony do ćwiczeń i bardzo dobrze reaguje. Dlatego też kreatyna czy inne supple są przeznaczone dla zaawansowanych - gdy przyrosty masy są coraz mniej zauważalne.
Parcatras no offence, znamy się od kilku lat, nie masz doświadczenia praktycznego ani z treningiem siłowym, ani z podchodzeniem do lasek(nawet teraz na skype przyznałeś, że nie wiesz co dokładnie jest w kolejnych dniach programu) a bierzesz się za uczenie innych
"Możesz
ndz., 2012-05-27 16:09 — Dominik007"Możesz rozwinąć?"
- ale babcia to bardzo kochana kobieta.
Oczywiście. Przykładowa kobieta z dnia 17. Była dla ciebie "na początku oschła i obojętna.." jak to ująłeś. Gdy zapytała dlaczego do niej podszedłeś odparłeś: "spodobała i ciekawi cie czy jest na tyle interesującą osobą na jaką wygląda". Wg mnie twoja odpowiedź zabrzmiała trochę jak wyzwanie, dlatego ona mogła się zacząć produkować aby zaspokoić swoje ego i udowodnić wam obojgu, że jest tak interesująca jak wygląda - nie musiało tak być, to tylko jedna z moich koncepcji. Po prostu myślę, że czasami kobiety nie mówią prawdy w takich sytuacjach. Czasami po prostu mogą zmyślać aby mężczyzna myślał o niej jak o osobie znacząco interesującej od innych kobiet z wieloma nietypowymi pasjami.
Komplementy ok. Kiedy ja daje komplement np na temat ubioru mimo, iż w większości są to spontaniczne momenty prawie zawsze daje swoją "uwagę" bądź coś w jej wyglądzie mi nie pasuje (myślę, że dobrze jest kobietę pochwalić za jej czas spędzony przed lustrem ale nie może być taka super rozumiesz?).
"Po co mam negować laskę skoro poświęca mi kilkanaście minut na rozmowę, ogólnie jest otwarta do mnie, uśmiecha się itd?"
Tylko ona ci poświęca uwagę przez kilka min ty jej nie?
Negi mają różne formy. Są potrzebne zwłaszcza przy komplementach (większa moc komplementów) np. w formie komplement - neg - komplement: ładne masz perfumy - moja babcia takich używa
Myślę, że różne są style podrywania ale chodzi o to, aby czerpać z tego miłą zabawę, być zabawnym i tajemniczym facetem.
Jeśli stosujesz dotyk jak w blogach zaawansowanych powinno być ok, ale jeśli jest to tak jak napisał kolega powyżej
"wystarczy nie unikać kontaktów wzrokowych i mówić w miare zrozumiale."
No to mam trochę inne zdanie w tym temacie
Ogólnie fajnie, że się starasz.
Dopiero teraz znalazłem czas,
pon., 2012-05-28 00:33 — PrzemoDopiero teraz znalazłem czas, żeby to przeczytać
Jestem pod ogromnym wrażeniem dni kawowych. Z niedowierzaniem czytałem na temat reakcji kobiet i przebiegu interakcji z nimi
Najpierw z przekąsem czytałem o formie, w jakiej konstruowałeś otwarcia, bo nie dość, że były to pytania, to w dodatku w większości ogólne. Sam jednak dzisiaj wiem, że istota stawiania sprawy twierdząco/rozkazująco jest mocno naciągana, więc się nie czepiam. Możesz nie wiadomo jak dominująco i zachęcająco zbudować wypowiedź, a jak laska jest niezainteresowana i do tego mocna to na ogół (powtarzam na ogół) gówno zdziałasz. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić ze zbyt frajerskimi sformułowaniami
Natomiast muszę się w pewnej kwestii zgodzić z jednym przedmówcą:
"Podsumowując był to mój ostatni dzień z DC. Przemyślałem to dokładnie i uznałem, że ten program nie jest mi już potrzebny. Uzyskałem to o czym pisałem w pierwszych zdaniach tego tekstu."
To jest bardzo nieprofesjonalne, błędne myślenie ! To oceniam na duży minus. Śmiem przypuszczać (aczkolwiek tylko przypuszczać), że nie chciałeś stracić dobrej passy, którą przy sex directie nie ma siły byś stracił. Te zlewki by Cię zahartowały, a nie zaprzepaściły to co osiągnąłeś dotychczas. Z osób, które znam i które nie dokończyły DC Twoje "niedokończenie" jest najgorsze. Obyś tej decyzji nie żałował w przyszłości, czego Ci z całego serca życzę
Naprawdę duży szacunek za ciągnięcie kursu i wykonywanie kolejnych misji pomimo nazwijmy to medycznych przeciwności losu
Dziękuj też za to, że w tak młodym wieku trafiłeś na to i się za to zabrałeś, bo to OGROMNY ATUT
Z tego wpisu odnoszę wrażenie, że nie miałeś przed rozpoczęciem DC problemów z uśmiechem i dobrą wibracją w stosunku do kobiet. To tego od początku jakby traktujesz interakcje z kobietami jako przyjemność i zabawę, a nie męczącą często walkę. I po prostu lubisz kobiety. Zgadza się?
Nie podzieliłeś się tym z nami, ale zakładam, że wszystkie misje (poza strip clubem) wykonywałeś bez kropli alkoholu...
Ogólnie gratuluję podjęcia się i zajścia daleko w DC. Słyszałem trochę o tym kursie, ale sam się za to zabrać nie miałbym odwagi
Dziękówa za komentarz. Mimo,
pon., 2012-05-28 11:49 — koyot91Dziękówa za komentarz. Mimo, że Cię nie znam z "real life" to jesteś na tym forum jedną z bardziej cenionych przeze mnie osób.
Co do sex directa to w planach mam kiedyś zrobić ten dzień, ale już bez zaczynania od nowa DC. Just for fun. Faktycznie to mnie powinno na zlewki uodpornić, chociaż nie wiem czy to mi coś da bo ja praktycznie zlewek nie mam. Ogólnie sesja się zbliża i coraz mniej czasu na DG wychodzić dlatego wykonuję teraz mało podejść i te podejścia wykonuję wtedy gdy np idę na uczelnie albo jadę autobusem w jakieś miejsce itp. Po prostu nadarza się okazja i staram się ją wykorzystać. Nie wiem, może źle pojmuje to pojęcia ale dla mnie jedną ze zlewek jest np "spierdalaj!", a czegoś takiego jeszcze nigdy nie usłyszałem. Nawet jak laska nie jest zainteresowana to i tak jakaś rozmowa, dialog się rozwinie, co jest zawsze pozytywne. A może dlatego nie mam zlewek bo otwieram indirectem i po chwili przechodzę na directa?
Co do Twoich myśli i wniosków to masz rację. Chociaż jeszcze 2 lata temu tak nie było. Teraz mieszkam w mieszkaniu z prawie samymi kobietami i ogólnie gdzie się nie wybiorę to wszędzie ich pełno (no, poza stadionem
). Myślę, że ten fakt oraz IG spowodowany dobrymi wynikami na uczelni mi bardzo dużo dało.
Oczywiście wszystko robiłem bez alkoholu. Zawsze staram się działać bez tego.
"Ogólnie gratuluję podjęcia się i zajścia daleko w DC. Słyszałem trochę o tym kursie, ale sam się za to zabrać nie miałbym odwagi ;)"
To jakiś shit test?
Pozdrawiam!
"Mimo, że Cię nie znam z
pon., 2012-05-28 13:01 — Przemo"Mimo, że Cię nie znam z "real life""
Kraków jest w moich planach na te lato na zapoznawanie się z tamtejszym życiem nocnym, więc jak coś to możemy się zgadać. Już mnie ktoś z Krakowa też zapraszał, tylko teraz nie pamiętam nicków
"Ogólnie sesja się zbliża i coraz mniej czasu na DG wychodzić dlatego wykonuję teraz mało podejść i te podejścia wykonuję wtedy gdy np idę na uczelnie albo jadę autobusem w jakieś miejsce itp. Po prostu nadarza się okazja i staram się ją wykorzystać."
To jest ten poziom, do którego dążymy, czyli wykorzystywanie istniejących sytuacji, a nie szukaniu ich na siłę poprzez specjalne wychodzenie na DG czy nawet NG. Gratuluję. Działasz bardziej w oparciu o miękkie piłki od kobiet, które w mniejszym lub większym stopniu Ci się podobają czy raczej tzw. cold approach?
Faktycznie definicja zlewki nie jest jednoznaczna. Pomijam już nazywanie jej w pozytywnym wydźwięku "doświadczeniem" czy "informacją zwrotną". Odpowiedź "spierdalaj" jest akurat bezdyskusyjną zlewką
I takie zlewki są chyba nieuniknione jak ktoś prowadzi ostrą grę.
Ja jako zlewkę traktuję negatywne nastawienie kobiety na moje podejście i otwarcie - bez względu na to co powie. "Spieszę się" też można w różny sposób powiedzieć. Jeżeli kobieta wykazuje zadowolenie w związku z Twoim podejściem, interakcja kończy się w dobrej atmosferze, chociaż bez domknięcia to nie nazywam tego zlewką, choć sukcesem też nie
Jak tylko będziesz w Kraku to
pon., 2012-05-28 16:35 — koyot91Jak tylko będziesz w Kraku to daj znać

Zdecydowanie działam w oparciu cold approach. Staram się nie przejmować ani porażkami, ani nie emocjonować się zbytnio sukcesami. Pewnie dlatego zlewka typu "śpieszę się" na mnie nie działa
W tym 2 dniu można też tak
wt., 2012-05-29 18:08 — EscardW tym 2 dniu można też tak zaszaleć "sorry nie wiesz która godzina? Bo mi stanął na twój widok "
Nie ma to jak na wstępie
pt., 2012-06-01 19:37 — ParcaNie ma to jak na wstępie wyjśc na prostaka