
Ten Tekst ma jakiś rok. Nie wiem, czemu wtedy go nie dodałem. Może uznałem za kiepski? Sam nie wiem. Tak czy siak dziś czyszcząc komputer z odpadków znalazłem plik o nazwie „prototyp” i postanowiłem go przeczytać. Było to z czasów, kiedy każdy przypadek musiałem oceniać. Każda parę, każdy podryw był oceniany moim okiem. Więc wpis oceńcie sami. Krytyka czy pozytywne opinie są dla mnie raczej nie ważne, ponieważ nie przykładam do tego wpisu w tym momencie jakichkolwiek emocji.
Zima... znów za oknem ten zasrany śnieg. Do tego los zgotował mi rozdarcie zimowych butów i trzeba chodzić w czymś przeznaczonym na cieplejsze dni. Niby zimno powinno być tylko poza moim akademikiem, bo w środku na ogrzewanie nikt nie narzeka a jednak chłód dziś zawiał. Jak na moje nieszczęście zawitał w moim pokoju.
Dla jednego z moich współlokatorów nie był to wesoły dzień. To właśnie tego wieczora miał się spotkać z dziewczyną i poważnie z nią porozmawiać. Oczywiście był to jej pomysł jak na tego diabła przystało. Panna mojego ziomka jest najzwyklejszą księżniczką i manipulantką, z jakimi niejeden z nas już się spotkał. Musze przyznać, że jest dobra w te klocki, bo gołym okiem widać, kto prowadzi związek. Opisując wkład obu stron do związku można wyznaczyć na 95% -5% gdzie potrzebującym jest mój kumpel. Jedynym powodem pakowania się tej dziewczyny do związku jest aktualny brak zainteresowania ze strony facetów. Jako że księżniczka potrzebuje czułości to przygarnęła sobie przyjaciółkę, jaką jest mój kolega. Panna na swoje nieszczęście nie należy do najpiękniejszych a mój współlokator doskonale o tym wiedział jednakże był tak podjarany, że ktokolwiek się nim interesuje, że postanowił się zaangażować i nawet podobno zakochać. Początki jak to początki relacji okazały się przyjemne i miłe. Każde z nich się dosyć dogadywało, co nie trwało długo. Pierwsze spotkania były raz u niego innym razem u niej. Oboje wybierali daty spotkań, wszystko było dobrze. Niestety kobieta jak to kobieta zaczęła swoje gierki. Bezradny chłopak cwanej panienki nie potrafił sobie z nimi poradzić. Ba, reagował na wszystkie testy fatalnie i robił się needy w straszliwym tempie. Kumpel był już w totalnej dupie. Po krótkim czasem dziewoja już wiedziała ze to nie facet dla niej, lecz postanawia go nie zostawiać. Przecież to jest jej marionetka, grzeczny zwierzak, który za odrobine ciepła jest gotów zrobić wszystko. W tym momencie zaczęło się dokarmianie uczuciami i ciepłem. Jest to doskonały kobiecy sposób na utrzymanie przy sobie chłopaka w celu zrobienia z niego needy. Każdy facet, jeżeli nie będzie otrzymywał nawet promyka nadziei na lepsze jutro czy jakiekolwiek uczucia w końcu odejdzie, dlatego kobiety wymyśliły na to sposób. Wystarczy włożyć w to minimum pracy. Gdzie w normalnym związku spotkania przechodzą raczej normalnym trybem, w chujowym związku przechodzą one tylko raz na kilka spotkań. Dzięki temu sposobowi następuje feedowanie panienek. Przez większość spotkań robią jakieś jazdy, poniżają, mówią jakie są pokrzywdzone i już ich nie kochasz, ze masz się bardziej starać. Po każdym takim spotkaniu tracisz stopniowo nadzieje na udany związek. Wtedy w końcu następuje spotkanie szczęśliwe dla nas. Idąc na spotkanie i spodziewając się czegoś chujowego nagle jest dobrze. Wszystko przebiega swobodnie, żadnych kłótni, Możliwy nawet seks. Po tym jednym spotkaniu jesteśmy podbudowani i zadowoleni ze było tak fajnie i ktoś mnie chyba jednak kocha. W tym momencie właśnie zostałeś nakarmiony odpadkami. Dostałeś coś, co powinieneś dostawać, kiedy tylko zechcesz a nie, kiedy partnerka ma na to ochotę. Pozwolenie sobie na takie zachowanie jest po prostu nie godne prawdziwego mężczyzny.
Wracając do dzisiejszego dnia to współlokator był w właśnie ostatnimi miesiącami faszerowany tymi odpadkami. Raz na wiele spotkań trafiało się jakieś udane, ale zdarzało się to coraz rzadziej. Kumpel cały dzień myślał o ciężkim wieczorze i jak to się skończy. Tak samo ja jak i on domyślaliśmy się ze chodzi o zerwanie, uświadomiły mnie o tym wiadomości słyszane przez znajomych, że koło dziewczyny kreci się jakiś typ. Wieczorem wyszedłem na kilka godzin z pokoju dając „zakochanym” czas na ciężka rozmowę. Wracając już wymyślałem jak pocieszyć biedaka jednocześnie wiedząc, że to największe szczęście w jego życiu i że to już zakończenie tej śmiesznej relacji. Ku mojemu zdziwieniu gościu chodzi po pokoju zadowolony i w skowronkach. Okazało się ze wcale nie zerwali tylko poważnie porozmawiali i on już cos tam zrozumiał, dlaczego była zła ostatnio itd. W głowie zrobiło mi się tysiąc pomysłów by wypalić ze jest pojebany i jak tak może ale jednak się powstrzymałem. Wcześniej jak mu cos doradzałem to się tylko wkurwiał i nie słuchał wiec uznałem za bezsensowne ponowne pouczanie.
Każdy powinien mieć w związku tyle ile wymaga. Z tym jest jak z jedzeniem. Gdybyś mógł drogi czytelniku jeść tylko takie rzeczy, jakie sobie wymarzysz nie patrząc na pieniądze i jeść o wymarzonej porze to nie robiłbyś tego? Oczywiście ze tak by było. W uczuciach jest dokładnie taka sama sytuacja. Z każdej kobiety bierz to, co pragniesz. Oczywiście niektóre kobiety mogą ci dać najwyżej odgrzewana w mikrofalówce zapiekankę z biedronki a przecież tobie wymarzył się wysmażony stek. Skoro masz ochotę na stek to po co wpierdalasz te zapiekanki? Znajdź ten soczysty kawal mięsa w jakiejś wyjątkowej niewiaście i spożywaj go tak długo jak jest to możliwe i naprawdę nie zadowalaj się tym marnym jedzeniem, bo to strata i zdrowia i czasu na odgrzewanie. Czasami jedzenie wygląda bardzo smakowicie a w rzeczywistości tak nie jest. Dlatego moi czytelnicy polecam wam zostać smakoszami by odkryć ten najlepszy smak i to z nim iść przez życie. Pozdrawiam nocną porą!
Odpowiedzi
To je dobre. Podobie mi się.
pon., 2013-12-30 00:45 — RotTo je dobre. Podobie mi się.
Mnie też się podoba
pon., 2013-12-30 10:09 — PawjelMnie też się podoba