Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Czas zmężnieć chłopcze

Portret użytkownika Mendoza

W chuj.

Tyle wysiłku włożyłem, by być gotowym do napisania tego bloga.

Gotowość w takim sensie - że ten blog - to czyste odzwierciedlenie mnie.
Zauważcie pewną zależność - czytając jakiekolwiek powieści czy też książki - poznajecie wnętrze autora, i to jak widzi rzeczywistość. Jego esencje.
A tak bardzo go poznacie - jak bardzo spostrzegawczy jesteście - czyli inteligentni.

Od czego by tu zacząć? Może od tego - czym jest ta domniemana męskość?
Myślę, że wieeeelu przyszłych mężczyzn ma z tym problem. Męskość - to brak deliberowania nad pierdołami, nie zawracanie się przy wyzwaniach, w kierunku bezpiecznych przystani, w których można odpocząć. To jest - krótko mówiąc - parcie naprzód, determinacja i rozpierdalanie murów. Totalnym przeciwieństwem męskości - jest ucieczka od konfrontacji z brutalną acz sprawiedliwą rzeczywistością, choćby i do tej "byłej" która was jebła w pizdu. Bo nie mogła już na was patrzeć. Na ten obraz nędzy i rozpaczy.

No właśnie - obraz. Wartościowa kobieta, czyli taka, która ma pomysł na siebie - swojego faceta podziwiać MUSI. On jest dla niej energią, czymś, co pociąga ją za nim.
Wchodząc w szczegóły i analizując, kobieta tak naprawdę nie kocha jego Smile - kocha energię, wewnętrzną siłę, która z tego mężczyzny wypływa.
Dopiero umysł - generalizując - utożsamia tą energię właśnie z tym mężczyzną. Przez to kobieta zaczyna kochać GO - bo właśnie ten facet ma tą aurę, w której ta kobieta pływać i rozkoszować się chce.
Aura - męskość - siła - jaja : nazywajcie to jak chcecie, ale jeśli to stracicie, stracicie i kobietę - w sensie: To nie ona będzie wasza, to Wy będziecie jej. A taka sytuacja to pomyłka. Matkę ma się jedną, a wasza kobieta nie jest i nie ma obowiązku być jej zastępczynią. Dobrze czytaliście - WASZA kobieta, bo ona jest wasza i to Wy jesteście do tego, żeby jej zapewnić spokój ducha - w zamian za to da wam wdzięczność i miłość oraz poczucie - że jesteście na tyle dojrzali, że stać was na posiadanie kobiety Smile

Wracając - męskich cech nikt nie dostaje za darmo, ani nikt się z nimi nie rodzi. Je się w sobie buduje, a następnie pielęgnuje.
Należy pamiętać - że tą męskość można stracić w każdym momencie - wystarczy pomyśleć, że ktoś wami się lepiej zaopiekuje niż wy sami sobą.

Przedstawię kilka cech tutaj po krótce:

- Dbanie o samego siebie - facet, przede wszystkim powinien umieć zadbać o siebie w taki sposób, żeby nie wymagał tej opieki od innych. Dopiero wtedy jest w stanie rozciągnąć swoją opiekę nad SWOJĄ rodzinę. Tenże Mężczyzna - musi umieć sam się wspierać w myślach, zbudować na tyle dobrą relację z samym sobą, by umieć siebie wyciągać z gówna. W przeciwnym wypadku niewiele jest wart i pewnie tęskno mu do matczynego sutka.

- Gotowość do działania - tu nie chodzi o samo działanie, a o słowo początkowe. W życiu nie raz bywa tak, że tych, co stoją na drodze trzeba zepchnąć, nie oglądając się za siebie. To jest prawo natury, że silniejszy idzie przed siebie, reszta schodzi mu z drogi. A ta siła jest częściej mierzalna determinacją, zamiast fizycznością. Wierzcie lub nie - większość ludzi zejdzie wam z drogi, lub pobuczy zanim to zrobi. Ludzie są z reguły LENIWI.
Wolą się dostosować zamiast walczyć, ale zanim to zrobią, będą walczyć przed tym, że muszą się znowu dostosować - czyli - wysilić.
Ogólnie wrażliwcy i "ynteligentni" goście mają z natury swej, krótko mówiąć - przejebane. Odczuwanie przez nich emocji spychanego delikwenta, przerasta ich i zaczynają przepraszać za siebie. Myślą, że nie mają prawa tu żyć - i mają rację : )
Bo to prawo się wywalcza a nie rości. A ten, kto nie jest w stanie sobie go wywalczyć - przegrywa.
W życiu się dyma, albo dymać się daje.
Boska harmonia i pokój to mrzonki idealisto-romantycznych-pizdeczek, którym jeszcze jajka nie obrosły. Spokój to tylko okres przejściowy przed kolejnym wyzwaniem.

- Błędy - należy niezwłocznie się do nich przyznawać, to nie jest dla Twojego pośmiewiska, to jest dla Twojego wzmocnienia. Im szybciej się tego nauczysz, tym szybciej się uczył i wzrastał będziesz.

A teraz akapella i jedziem dalej.
Należy pamiętać, że męskość to kwestia wyboru a nie przeznaczenia. Kwestia otoczenia ma tu swoje piętno, ale skoro światopogląd i - ogólnie rzecz biorąc - łeb, raz się ukształtował, to znaczy, że można ukształtować go jeszcze raz. Kwestia determinacji i chęci - oraz tego jak duże te chęci są.

Jedna, bardzo ważna sprawa do rozwiązania.

Strach.

Tylko wariaci się nie boją.

Jednym z wielu kierunków, na rozwiązanie tego problemu -> strachu przed życiem - jest uznanie, że już jesteś martwy.
Dopiero wtedy funkcjonujesz tak, jak powinieneś funkcjonować. Każda sekunda będzie dla Ciebie darem, będziesz wtedy wdzięczny za każdą chwile i zaczniesz żyć tym, co jest właśnie teraz. Nie ujdzie to kobiecej uwadze, oj - nie Smile
A ty - będziesz grał kartami jakie rzuca Ci życie i przestaniesz smęcić na ich jakość, a w dodatku - nauczysz się nimi wygrywać.
Nie będziesz bał się tego, co Ciebie czeka, tylko brał to i tego używał, rzeźbiąc przy tym co zechcesz.

Wygrana - cudowne uczucie, które każdy mężczyzna myślę zna.
Kto raz w nim zasmakuje, tęsknić będzie za nim i wciąż je chciał, dopóki je pamięta.
W każdym z nas drzemie wewnętrzna siła, która chce się uwolnić, chce zostać wykorzystana dla TWOJEGO dobra.




Ćwiczenie na teraz - wyprostuj się, wciągnij nosem głęboko powietrze tak, by urosła Ci klatka piersiowa, dla zwiększenia efektu zamknij oczy.



Pooddychaj jeszcze z dwa razy płucami wypinając pierś - tak jakbyś był nad czystym źródłem wody, gdzieś w naturalnym miejscu i chciał wciągnąć magię tego miejsca jednocześnie czując się wolnym.






Czujesz? To jest właśnie energia która jest dla Ciebie. Jeżeli nauczysz się nią władać, będzie ona z Ciebie wypływać, i dodawać sił w trudnych momentach. Na zawołanie.

Najtrudniejszą rzeczą jest zrzucenie wewnętrznych blokad, które blokują wykorzystywanie tej wewnętrznej siły. A najważniejsze jest to - że te wszystkie kłódki są zamknięte od wewnątrz, i tylko z tej strony można je otworzyć. Praca indywidualna do wykonania.


Bierze Ciebie na wspomnienia? Zostaw to na starość - teraz jest czas używalności, masz się zużyć - zużyj się tak, byś przypadkiem potem nie żałował, żeś zardzewiał i zgrzybiał w kurzu Wink


Zapomniałem dodać jeszcze ważnej kwestii : Bycie facetem obliguje do tego - by ten wkładał swoje starania również na poprawianie bytu społeczeństwa w którym żyje. To jest jego zasrany obowiązek i zarazem przywilej.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Kołboj

O nie, nie intelektualistą

O nie, nie intelektualistą nie jestem, inteligentem też, daleko mi do tego. Ale powinniśmy dążyć do rozwoju intelektu i to jest obowiązek człowieka. Nie tylko ciało ale i intelekt.

Nie mam ojczyma. Nikt mnie nie gnębi.

A Tobie polecam trochę przyjąć na klatę krytyki nawet tej nie zawsze łagodnej bo widzę, że źle reagujesz na zasadzie ...
''Uderz w stół a nożyce się odezwą'' Smile

Portret użytkownika Mendoza

Widzę, że nie zrozumiałeś

Widzę, że nie zrozumiałeś mojego tekstu, przeczytaj go jeszcze raz ze zrozumieniem.

Nikt Ciebie nie gnębił mówisz? No popatrz, a w Twoim ostatnim zapytaniu na forum co się znalazło? Bo mi się przypomina, że nie wiedziałeś jak sobie radzić z toksyną w swoim otoczeniu (coś jakby ojczym).

E. Jaką krytykę na klatę? Mówisz o tej Twojej zaczepce? Nie wylewaj na mnie swoich frustracji życiowych. Proszę

Portret użytkownika Kołboj

To w takim razie polecam

To w takim razie polecam przeczytać inny temat na forum ...oj kiedy to było, z tamtym problemem już sobie daaawno poradziłem.

Wypominasz mi jakieś przeszłe problemy i po co to robisz?

Frustruje aż do tego stopnia cię moja krytyka? No nie gadaj miałem cię za twardszego gościa, wiesz pisać blogi jak być twardym to nie wszystko, trzeba takim po prostu być potem ewentualnie sobie takiego blożka skrobnąć by komuś pomóc, jak się ma chwilę.

Nie każda krytyka pewnych (w tym wypadku twoich powtarzam prostackich teorii rodem z jaskini) to zaczepka panie Smile

Portret użytkownika Mendoza

Potrafię odróżnić podstawną

Potrafię odróżnić podstawną krytykę od uszczypliwej złośliwości.

Jak na moje to celujesz w ślady swojego niby-ojczyma, którego niby nie było, ale jednak cudownie sobie o nim przypomniałeś. Moje gratulacje.

Możesz już dać sobie spokój z próbą wciągnięcia mnie w swoje emocje nienawiści. Sam sobie w nich siedź. Jeśli Ci przyjemnie.

Portret użytkownika Kołboj

No ale po co siebie i mnie

No ale po co siebie i mnie oszukujesz, przecież Ci też jest tak przyjemnie Smile

Autorze jak na takiego

Autorze jak na takiego prawdziwego mężczyznę jakiego opisujesz, miałem za bardziej wyważonego, zróważonego i zdystansowanego człowieka. Czy takim nie jesteś?

Portret użytkownika Lucky Luke

Świetne, przypomina jeden z

Świetne, przypomina jeden z blogów, który był tu ostatnio na głównej o przetrwaniu Smile polecam lodowaty prysznic podczas medytacji Wink

"Zapomniałem dodać jeszcze

"Zapomniałem dodać jeszcze ważnej kwestii : Bycie facetem obliguje do tego - by ten wkładał swoje starania również na poprawianie bytu społeczeństwa w którym żyje. To jest jego zasrany obowiązek i zarazem przywilej."

Co masz dokładnie na myśli? To że facet ma się poświęcać w imię kolektywu jakim jest społeczeństwo?

Wdg,mnie chodzi o takie

Wdg,mnie chodzi o takie prozaiczne sprawy jak np. podniesienie śmiecia na swojej ulicy (to też społeczność).

Portret użytkownika Mendoza

To nie jest poświęcenie, w

To nie jest poświęcenie, w ogóle tego nie uważam jako stratę. A możliwość, świadomy wybór, inwestycje i poczucie obowiązku. Nie odbieram sobie od ust, by dać innym.

Zrozumiesz o co mi chodzi, jeśli kiedyś w przyszłości staniesz solidnie na własnych nogach, a w dodatku uświadomisz sobie, że gdyby nie ludzie dookoła Ciebie, to byś nigdy nie wstał, lub wstał dużo dużo później. To jest zrozumienie, że wszyscy korzystamy ze wspólnego gara. Ty też. Wtedy zaczniesz wrzucać również coś od siebie. I miał swój wpływ na to, jak będzie wyglądało jutro.

Ale wpierw, trzeba zadbać o siebie.

Nie wiem, czy spotkałeś się kiedyś z ludźmi na poziomie. Żeby móc wśród nich się obracać, musisz coś mieć do zaoferowania, być w jakiś sposób potrzebny. Wtedy udostępnią Ci i swoje zasoby. To jest przeciwieństwo żebrania.
Razem można zdziałać i zbudować dużo więcej. Ale do tego trzeba się nauczyć gry zespołowej.

Zgodzę się, że najzdrowsze

Zgodzę się, że najzdrowsze relacje są wtedy, kiedy każda ze stron coś daję od siebie i nikt nie jest pasożytem żerującym na innych.

Gdyby nie inni ludzie, nie umiałbym funkcjonować, w końcu człowiek to istota potrzebująca kontaktu z innymi ludźmi, ciężko byłoby mi przetrwać bez innych.

Natomiast nie zgodzę się co do rzekomego obowiązku pomocy innym. Co prawda jest to tylko poczucie obowiązku, a nie obowiązek, ale każdy powinien zdecydować samemu, czy chce komuś pomóc, a jak tak to jak bardzo. Może kiedyś jak się w pełni usamodzielnie to w pełni zrozumiem co masz na myśli, póki co mam trochę inne zdanie.

Portret użytkownika Mendoza

Cieszę się, że to rozumiesz i

Cieszę się, że to rozumiesz i nie dziwie się Twojemu teraźniejszemu podejściu. Póki co - sam jeszcze potrzebujesz wsparcia (z wewnątrz czy z zewnątrz - bez znaczenia), więc pomaganie innym uznajesz za samo-sabotaż.
Sam jeszcze jesteś potrzebujący, są ludzie, którzy Ci przekażą Trochę podmuchu w skrzydła, i to Ci pomoże, nawet jeśli machać i tak trzeba samemu, to ze wsparciem innych, szybciej idzie się tego lotu nauczyć. Ale póki co, trzeba zrobić dla siebie to, co się powinno zrobić. Nie przepraszać za siebie, i za to, że się czegoś chce.

A niedługo wejdziesz na górę z widokiem na ogromny horyzont, ukaże się Tobie od groma innych szczytów i niezliczona ilość możliwości. Tego uczucia się nie zapomina. Obierzesz sobie wtedy swój kierunek i zaczniesz iść z poczuciem pełności, po drodze dzieląc się tym, co zobaczyłeś i pomagając wstać tym, którzy upadli i chcą się podnieść.

Pozdro!

Portret użytkownika Anonim23

Kolejny dobry blog najpierw

Kolejny dobry blog

najpierw trzeba stać zajebistym gościem, kimś wyjątkowym dla samego siebie, potem wszystko przychodzi łatwo. Aby to osiągnąć konieczna jest ciężka praca nad sobą, nie tutaj drogi na skróty.

Ludzie mają tendencje do poddawania się innym. Płyną na łodzi bez wioseł spokojnym nurtem rzeki nie narażając się na niebezpieczeństwo utraty kontroli, wolą utarte szlaki które koniec mają w znanym im miejscu, bezpiecznej przystani. Gdy przyjdzie starość podsumujecie swoje życie albo swoją "egzystencje". Jakie to musi być przejebane uczucie, masz za sobą 70 lat życia bezpowrotnie straconego, jesteś sam, stary, nie dokonałeś niczego wielkiego, wkrótce umrzesz w samotności a pamiętać Cię może będzie kilka osób. Bycie kolejnym pionkiem, człowiekiem bez imienia oraz pomnika, nie rozpamiętywanym którego słaby blask zgaśnie na zawsze. Pustka i nicość, skromny nagrobek, oraz wiele znaków zapytania
Co by się stało gdybym w górze rzeki mocno chwycił wiosła, postawił wyjebany żagiel, popatrzył na mapę i jasno ustalił cel podróży? Nie pierdolił się nie lamentował nie prowadził jebanej łodzi jak wiatr zawieje? Co się kryje za odnogą tej rzeki? Kim się stanę jeśli machnę kilka razy wiosłami w jej kierunku?

Pozdro

Portret użytkownika Anonim23

Bardziej nawiązałem do tego

Bardziej nawiązałem do tego że nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o wielkość widzę że masz inne o niej wyobrażenie. Ja przez to rozumiem wzięcie życia w swoje ręce, bycie panem swojego losu a nie bycie chorągiewką kimś kto idzie za tłumem, boi się postawić zaryzykować itp. Bycie kimś kogo wspominają po śmierci jako dobrego człowieka w głównej mierze, pomnik to tylko prze-kolorowany obraz anegdoty którą napisałem w oparciu o te porównania eee jeśli chodzi o te szare mrówki jak to określasz to mam na myśli ludzi których życie wydymało i nawet nie myślą o zmianie tego, płyną z nurtem rzeki. Nie jest to powód aby ich degradować, mówić że oni są słabi itp. ludzie nie mają środków nie wiedzą jak się zabrać za zmianę i tak na prawdę jej nie chcą, różne przeżycia kształtowały przecież losy ludzkie. Porównywanie siebie jeśli jestem "wielki" do takich ludzi z marginesu też może połechtać ego ale to takie płytkie, lepiej porównać się do kogoś kim byłem 5 lat temu.

Trochę pojechałeś kolego. Z

Trochę pojechałeś kolego. Z większością się zgadzam, jednak o "wrazliwcach i ynteligentach" przesadziles. Sam jestem myślę takim typem i rzeczywiście nie jest łatwo z tym żyć, ale po coraz większych odmowach, kłótniach i innych nie przyjemnych (lecz jakże potrzebnych w życiu) rzeczach i taki człowiek się wyrobi. Ja przyznam się szczerze, rzadko stosuje niestety rady tutaj zawarte, ale widzę swoje błędy, poprawiam je i jestem coraz bardziej stanowczy i skuteczny w tym co robię i czego chcę.

Świetny wpis, jestem ciekaw

Świetny wpis, jestem ciekaw ile z tego co piszesz wcielasz w życie.
Z Wyrazami Szacunku!

nie czytalemm komentarz

nie czytalemm komentarz autorze blogu. W moim odczuciu naprawde nie chce cie obrazac ale jestes robaczywy. Po przeczytaniu tego bloga mam wrazenie ze wyzbyles sie wszystkich ludzkich cech. Jak robot. Zastanow sie nad soba. Az ci wspolczuje.
Wy wszyscy ktorzy przeczytaliscie te wypociny dobrze sie zastanowcie zanim przyimiecie do wiadomosci to co autor napisal tegoz bloga.

Portret użytkownika Mendoza

Nie wymagam współczucia, ale

Nie wymagam współczucia, ale dziękuję.

O wyzbyciu się których cech ludzkich piszesz?
Bo trochę ogólnikowo napisałeś, niekonkretnie w sensie, i trudno by było komuś coś bardziej konkretnego z Twojego komentarza wyciągnąć. Chętnie poznam Twoją opinię, tylko uargumentuj.

Propsy za blog. Naprawdę

Propsy za blog. Naprawdę otwiera oczy. Mimo że cię nie znam to niemal czuję przez sieć Twoją charyzmę. Niestety mało jest naprawdę dojrzałych ludzi. Większość to pajace którzy strzelają fochy za to że ktoś ich zgasił, nawet nie mają godności żeby odpowiedzieć na zarzuty. Wydaje im się że milczenie przyda im wyniosłości. Pozdrawiam:)

Portret użytkownika Mendoza

To Ty z innego konta mi

To Ty z innego konta mi jakieś śmieszne zaczepki piszesz mr.Dupon?
Daruj sobie Smile

Z wyrazami szacunku do mr.Dupon