
Wiem, wiem... trochę gejowska nazwa tematu, ale nic z tych rzeczy! Chciałbym przelać Wam tutaj dwie historie, które przeżyłem z najlepszym kumplem, który co roku zjeżdża z Anglii do Polski, aby po prostu się wyszaleć - najlepiej z polkami, bo z angielkami mu to nie wychodzi. Nazwa "Cyrk" wzięła się od tego, jak nazwaliśmy wspólnie te wieczory. 
- 2 stycznia 2014r. Wyleczony kac po imprezie sylwestrowej. Rano dzwoni do mnie ziom, mówi że mam mu przynieść coś do jedzenia bo są sami na chacie i głoduje z kumplem (u którego mieszkał). Wstałem, ogarnąłem się, wziąłem resztę obiadu, kilka mrożonych pizz, portfel i ruszam. Po dojściu na miejsce, okazało się że gospodarz ma wolna chatę na 3dni od wczoraj o.O. Sączyliśmy piwko i rozmawialiśmy na temat imprez sylwestrowych, z powodu po prostu nie spędzenia go wspólnie. Każdy gdzieś indziej. Kumpel opowiedział mi gdzie imprezował, mówił że było sporo lasek, grali w butelkę na rozbieranego i ogólnie było świetnie. Po tej historii z kumplem z Anglii ponarzekaliśmy, ze nasza impreza była typowo dać w gaźnik i iść spać. Po czym mówi do mnie: " no i widzisz, mogliśmy iść tam, może byśmy się zabawili, a tak to lipa ja lada dzień wracam do Anglii". Po kolejnym piwku wpadam na pomysł. Mamy wolną chatę? Mamy hajs? Słuchaj, pisz do nich (do tych lasek) jak tam po sylwestrze i zaproś je dziś do Ciebie na poprawiny. Na początku się upierał, bo był "zauroczony" w innej pannie, która go olewała. Może pamiętacie mojego ostatniego bloga, jak i pierwszego "Trudno w to uwierzyć" no to własnie mówię o nim, co teraz z nią jest w związku. W końcu po wspólnej namowie z kumplem z Anglii - ZGODZIŁ SIĘ. No to pełna organizacja, ja piszę do jednej panny, on do drugiej. Poszło bardzo łatwo, chciały tylko kilku godzin na ogarnięcie się i dojazd. Więc my przez ten czas do sklepu po więcej piwska i po prezerwatywy. Po 2h zjawiły się na miejscu, jako że każdy wiedział o co chodzi i byliśmy już trochę podpici, od razu przeszliśmy do rzeczy. Chwila rozmowy, poczekaliśmy aby chociaż zamoczyły usta w swoim alko. które ze sobą przyniosły i padła propozycja z mojej strony, aby zagrać w butelkę. Na wszystko! Rozbieranie, całowanie, głupie zadania, zwierzenia. Niestety jedna panna miała pecha i ciągle trafiało na nią, aż w końcu została na samej bieliźnie, kiedy ja jeszcze byłem ubrany. Po długiej, wyśmienitej zabawie, skończyły Nam się pomysły co dalej, gdyż laski nie chciały grać dalej, bo bały się rozebrać mocniej (majtki, stanik) więc co proponujecie? - zapytałem. Jedna wymyśliła, że wybrani losowo za pomocą butelki idą razem do drugiego pokoju na 5minut. OKEY... Pierwsze losowanie. BACH. Ja i jej koleżanka. Idziemy do pokoju, tam było mizianie, całowanie aż w końcu złapała mnie za sprzęt i zaczęła odpowiednio się nim bawić, aż do czasu końca 5minut i musieliśmy wrócić. Następne losy gry, spowodowały że musiałem iść z drugą laską do pokoju, niestety była strasznie oporna i prócz dotyku i całowania do niczego nie doszło. Cała zabawa zakończyła się tym, że jedna z dziewcząt po prostu przestała się bawić, mówiąc że źle się czuję. Nie wiem, czy za dużo alko, czy może właśnie zaczęła trzeźwieć. Zaczęła się stypa. Chwilę porozmawialiśmy o jakiś bzdurach. Jak sprawa się ucichła, druga laska, która dalej miała ochotę się bawić, pożerała mnie wzrokiem. Wiedziałem, że ona dalej się chce bawić. Poszła do kuchni i długo nie wracała - pomyślałem sobie dopiero po dłuższej chwili, kurde może na mnie czeka! Idę, niby do lodówki. Ona siedziała tam paląc papierosa. Przysiadłem się, gadka szmatka, zapaliłem z nią. Po czym wstaliśmy i zaczęliśmy się całować od kuchni aż do pokoju. Tam przeżyłem upojne chwile
. Po wszystkim, jak emocje opadły i nie tylko emocję...
udałem się do domu. Na drugi dzień dowiedziałem się że niestety, kumpel z Anglii nic nie zaliczył. Za to gospodarz tak. Na drugi dzień powiedzieliśmy sobie " kur*a jaki tu był cyrk..." stąd na nazwa. Anglik wrócił do Anglii, a Ja do szkoły.
Mija rok...
2 stycznia 2015r.
To samo, kumpel z Anglii zjeżdża po Polski. Tym razem mieszkał u mnie.Cały poranek i południe wspominaliśmy zeszłoroczny cyrk, po tym jak doszedłem do tego, że było to równy rok temu. Co pomyśleliśmy? Fajnie by tak... jeszcze raz, tego samego dnia rocznice jeb*nąc. Ale jak? Proszę Cie... Dobra, próbujemy. Piszę do znajomej (mojej byłej po miesięcznym związku z 2 lata temu). Mówię że ziomek jest u mnie, ona go zna. Co dziś robisz? Idziemy do pubu z koleżankami, wpadacie? No kurde... Idziemy. Do spotkania kilka godzin, obgadujemy co i jak, kumpel obczaja je na facebook'u. Godzinę przed wyjściem dostajemy sms " Kupcie dużo alko i jakieś fajki a otworzymy Wam bramę do raju hehe xd o 19 u mnie" Czyli jednak nie pub. Idziemy do nich. Tam już są dziewczyny, piwkują. Przynosimy z sobą kratę browca i zaczynamy gadkę szmatkę. Ja biorę się za DJ, odpalam odpowiednią muzykę (rozrywkową). Po kilku piwach i po odrobinie kina o godzinie 23:00 udajemy się dopiero do nocnego pubu. Tam podjarany bogaty kumpel z Anglii, stawia wszystkim piwa, shoty. Dobijamy się. Po 30 minutach, cała paczka się rozwala. Kumpel obraca dwie dupy gdzieś (w sumie to - upija je za swój hajs) ja zostaje z browarkiem i moją byłą. No i tu... zaczęła rozmowę na temat swojego byłego. Potem na temat naszego "związku" który trwał miesiąc prawie 2 lata temu... Narzekała jak to jej było źle, jak z nią zerwałem, ale teraz ma WYJEBANEEEEE --> podkreślała to tak bardzo... . Mój kumpel przychodzi do Nas i mówi mi na ucho, żebyśmy tu jeszcze posiedzieli bo jest na dobrej drodze. OK! baw się tam a ja posiedzę i posłucham bredni mojej byłej. Szczegółów rozmowy nie pamiętam, bo byłem trochę pijany, ale jedno mi utknęło w pamięci... w sumie to jakby nie mogło. Powiedziała, że czasami jest taka zła na mnie, że chętnie by mi coś zrobiła. Spojrzałem na nią i odpowiedziałem 'to rób'. Po czym uderzyła mnie w ramię, dosyć mocno. Ja mówię do niej " nie zachowuj się jak idiotka, chyba nią nie jesteś, czy się mylę?" Ona że nie no, sorry. Trwała dalsza rozmowa, czułem jak się do mnie przysuwa coraz bliżej. W końcu zapytałem się jej, czy mój kumpel zostaje u niej na noc ( żeby zabawić się z jej koleżankami, a kto wie, może i z nią ) odpowiedziała, że chyba tak, a co Ty tez chcesz? Odparłem "no nie wiem, muszę to przemyśleć, a co masz do zaoferowania ? " Wyczuła że chodzi mi tylko i wyłącznie o jej cipkę, dlatego ponowiła swoje "uderzenie" mnie ze złości. Tutaj już sobie nie dałem. Bez słowa wstałem i zacząłem ubierać kurtkę. Ona co Ty robisz? Idę do domu. Złapała mnie za rękę i zaczęła ciągnąc z powrotem na siedzenie mamrocząc coś pod nosem, że przeprasza, na żartach się nie znam. Ale mnie to osobiście wkurwiało, jeszcze w miejscu publicznym, gdzie byli ludzie nawet o tej porze (02:00 w nocy). Usiadłem. Przyszedł szef pubu informując Nas, że zaraz zamykają. Wstaliśmy więc i odszukaliśmy dobrze bawiące się koleżanki mojej byłem i mojego ziomka. Poszło info, że zamykają pub, więc idziemy do niej do domu. Po drodze, dziewczynom zachciało się chipsów i szlug. A że zachciało się tym laskom, które obkręcał Anglik, to zabrał je na stacje benzynową i im to kupił ^^. Ja udałem się już z była ku jej domu. Po drodze złapała mnie za rękę. Haha. Powiedziałem jej, że nie widzę powodów żebyśmy tak szli, po czym ją puściłem. Ona zatrzymała się. Po kilku metrach zrobiłem to samo. Odwróciłem się i zapytałem się " idziesz ? bo zimno " (miałem nad nią pełną kontrole, wiedziałem że ona chce coś więcej, a ja miałem po prostu wyjebane) Ona odpowiedziała " że nie". Wyciągnąłem telefon i dzwonie do alwara, który kupuje swoim kobitką chipsy na stacji, aby powiadomić go że idę do domu. Ona na to - haha, nie uwierzę że dzwonisz po transport do domu o tej porze. Ja na to że nie, skąd taka myśl dzwonię do kumpla, aby mu oznajmić że będę w domu a nie u Was z nim. Ona od razu podbiegła do mnie, złapała mnie za dłoń, która miałem przyczepioną do ucha i powiedziała to samo, że nie znam się na żartach, że mam wyluzować ^^. Ok, idziemy dalej. Ale już nie próbowała mnie łapać za rękę. Spotkaliśmy się wszyscy u niej przed domem i zaczęło się wielkie przygotowanie jak wbić w tyle ludzi po cichu do niej do domu, podczas gdy jej OJCIEC śpi w pokoju obok. Kochany panie.... co my robimy - mówię sam do siebie. Przecież jak on nas nakryje na samym BYCIU w tym domu o tej porze, nie mówię już o seksie, to Nas zaciupa na śmierć. Ale ona była chętna... jej dom, jej ojciec. A kumpel mówi, dawaj nie pierdol raz się żyje, będą jaja. Okey! Wchodzimy. Zdejmujemy buty przed domem i po cichu po schodach na górę do pokoju. Były dwa łóżka, jedno jej, drugie siostry, której nie było na noc w domu. I prosto bez żadnych oporów, zagasiły światło. Moja była zdjęła spodnie skarpetki i położyła się do łózka. A druga i trzecia kobitka w drugie łóżko. No to my za nimi! Pozwoliły nam wejść pod kołderkę. Pierw gra wstępna, lekkie rozbieranie się, ale wszyyyyystko po cichutku bo tata za ścianą ^^ (mamy po niespełna 19-20lat więc...). Trzymała mnie za penisa, ja jej grzebałem a majtkach całując po szyi. Tylko koleżanka mojego kumpla, na drugim końcu pokoju w drugim łóżku, była trochę nie chętna ze względu na to, że nie są sami w pokoju i się wstydzi ( a trzecia laska zasnęła - za dużo lako). Mi też w sumie było głupio posuwać laskę, jak obok kumpel siedzi i nie posuwa. Bawiłem się tak długo z była, aż oni zaczną. No ale niestety skończyło się tylko na zabawie, moja "partnerka na tę noc" chciała bardzo, ale ja coś nie mogłem. Raz że nie jest jakoś "mega" atrakcyjna, dwa że moja była, a trzy w głowie miałem inną kobietę, o której niedawno pisałem na forum, w sumie to jeszcze dziś. O 4 rano wyszliśmy z jej domu i wróciliśmy do mnie, kumpel strasznie zły, a Ja tak bardziej... zniesmaczony.
Co myślicie o tych cyrkach? Podsumowując,to były trochę dziecinne zabawy jeszcze. Takie niepoukładane, niezdecydowane.
I nurtuje mnie tylko jedno pytanie.... Co będzie się działo 2 stycznia 2016r ? 

Pozdrawiam!
Odpowiedzi
Za rok może poker rozbierany
czw., 2015-01-08 19:55 — noomenZa rok może poker rozbierany w takim razie? Skoro już butelka była...
Kumplowi bardziej opłacało by
czw., 2015-01-08 21:29 — mati1294Kumplowi bardziej opłacało by się się pójść na dziwki
Taniej by mu to wyszło i poruchałby 
Przyjemnie się czyta, szkoda
czw., 2015-01-08 22:28 — CropperPrzyjemnie się czyta, szkoda że kumpel ma pecha trochę. Czekam na wpis za rok!
Biedny ten twój kumpel. Weze
pt., 2015-01-09 14:39 — ChristianBiedny ten twój kumpel. Weze mu powiedz co i jak
Wszyscy moi najlepsi kumple
pt., 2015-01-09 15:39 — cartmanWszyscy moi najlepsi kumple raczej mnie wyśmiewają jak mówię im co i jak. Zawsze pada ta sama kpina " w necie to przeczytałeś ? haha " bo wiedzą że jestem użytkownikiem tej strony. Oni tego nie rozumieją. Są skazani na porażkę, albo niech czekają na cud aż ładne laski same zaczną im wskakiwać do łóżek.
No to nie rozumiem dlaczego
pt., 2015-01-09 15:50 — ChristianNo to nie rozumiem dlaczego jeszcze z nimi gdziekolwiek wychodzisz
A już kompletnie nie rozumiem dlaczego się ograniczasz przez "kumpli" od 7dmiu boleści.
Niee. To nie tak. Może w tych
pt., 2015-01-09 15:57 — cartmanNiee. To nie tak. Może w tych sprawach są zieloni i najgorsze jest to, że nie chcą tego zmienić, ale co jak co są moimi najlepszymi kumplami, z którymi przeżyłem tyle że się w pale nie mieści. Nie oddałbym ich za żadną kobietę. Znamy się od około 7lat. Pierwsze imprezy w życiu, pierwszy alkohol, pierwsze chore akcje z Nimi. Ja wychodzę z założenia że kumple są najważniejsi, dopóki nie udam się do ołtarzu z kobietą i nie spłodzę jej dzieci.
oj oj oj... obys się nie
pt., 2015-01-09 19:52 — Guestoj oj oj... obys się nie przejechal...
Zachowujesz się jak
sob., 2015-01-10 00:18 — ChristianZachowujesz się jak sentymentalny idiota. Po co Ci kumple którzy Cie nie szanują? A zresztą... Może kiedyś zmądrzejesz
W każdym razie wiele to mówi o Twojej osobie. Masz zaniżone poczucie własnej wartości przyjacielu. Nie jest prawdą twierdzenie - "lepiej mieć takich kumpli niż żadnych".
Ja stwierdziłem że lepiej
sob., 2015-01-10 08:41 — cartmanJa stwierdziłem że lepiej mieć takich niż żadnych? A z zaniżonym poczuciem wartości, może i masz racje. Pracuję nad tym i dlatego między innymi znalazłem się tutaj z Wami.
Cartman, dla Ciebie Twoim
sob., 2015-01-10 10:56 — ElbaCartman, dla Ciebie Twoim najważniejszym kumplem powinieneś być Ty sam. Kiedyś koledzy się rozpierzchną po świecie z miliona różnych powodów, a Ty zostaniesz z poczuciem, że nie ma ich, nie ma Ciebie. Tak być nie powinno.
Nie wolno się zamykać na innych ludzi, to prawda, ale jest jeszcze druga strona medalu: umiesz liczyć? licz na siebie.
Gdy będziesz się czuł dobrze we własnym towarzystwie, inni też to poczują