
Pub, zadymiona przestrzeń. Lekko pijany podchodzę do baru by zamówić kolejne piwko. Oczywiście nie z kija, szczocha nie łyknę, przynajmniej nie dziś i nie w tym stanie, gdzie co ciekawe ogarniam sytuacje:
- Niestety nie mamy piwa w butelce!
Także zostało mi tylko piwo z kija… sobie myślę…
- No nic trudno kochana, polej Wareczki!
I co? Szczoszek w szklaneczce… trudno … ważne, że jest a na driny chęci nie mam.
- Siedem złotych panie!
- Proszę, reszty nie trzeba kochana.
Do dłoni swej przylepiam szklankę z moim kochanym nektarem życia, podnoszę dłoń i piję. Nagle zauważam koło swojej prawej strony pewnego koleszke.
Gościu ten to schludny w miarę przystojny facet po czterdziestce. Nieco pijany ale jak się potem okazało na tym samym poziomie pijaństwa co ja.
- Witaj! Co porabiasz, jestem Kołboj!
Żem zagadał… tak od, tak o!
- Jestem Klaudiusz, miło mi… a wiesz piję sobie tu w samotności.
Zapodał sympatycznie, miło i fajnie ale z jakimś takim smutkiem, ukrytym.
- No ja jestem tu ze znajomymi, tańczą sobie.
Nagle po chwili milczenia Klaudiusz wyrzucił z siebie:
- No wiesz Kołboj… bo ja w zasadzie, to znaczy moja żona bawi się klubie obok…
Pomyślałem sobie … hmmm dziwne… on taki tutaj sam, smutny a żonka tam?
- A żona też sama sobie tam popija piwko?
Żem zapytał stanowczo.
- Nieee… żonka bawi się tam z koleżankami…
- A ty tutaj tak sam? No ale możemy razem sobie wypić i pogadać, sam nie mam ochoty dziś na tańce.
Nagle w moim nowym znajomym i towarzyszu tego wieczora coś jakby się obudziło. Pojawił się pewien znany mi błysk w oku i Klaudio odrzekł:
- Wiesz Kołboj! Moja żonka twierdzi, że musi teraz poznawać facetów i się wyszaleć! Jest mniej więcej w moim wieku i twierdzi, że się jeszcze nie wyszalała… echhhh!
Przyznam, że lekko się zdziwiłem i pomyślałem sobie… czyli znowu będzie temat przewodni czyli ‘’dupy’’.
Dalsza część tego wieczoru zeszła na ten temat. Mój nowy przyjaciel twierdził, że nawet taki starszy gość jak on sobie czasem łezkę uroni. Oczywiście z powodu tego co dzieje się w jego małżeństwie.
- Wiesz … mamy dzieci, dwójkę dokładnie.
Odrzekł Klaudiusz.
- To one będą potem cierpiały najbardziej, wiesz w poniedziałek wnoszę do sądu papiery rozwodowe, tak dalej być nie może!
- Rób to co uważasz za stosowne
Napomknąłem lekko zakłopotany.
- Bo wiesz Kowboju… wszystko się rozchodzi o sex i kasę…
Nagle do baru podeszła fajna laseczka. Oparła się o bar, wypinając lekko tyłeczek w tył, uśmiechnęła się, pomachała rzęsami i zaczesała lekko i seksownie włosy w tył.
- O! Zobacz tę laseczkę! Hehe
- Niezła sztuka!
- No tak, tylko czeka na frajera, królewna!
Potem temat dup ciągnął się i ciągnął, a my piliśmy i piliśmy. Przyznam, że czasami wtrącałem coś pozytywnego w tym temacie np.
- Słuchaj! Ale czasami ludzie się poznają i tworzą fajną pare przez wiele lat, tak zwana prawdziwa miłość, zdarza się tylko trzeba trafić na siebie, tak myślę.
Odrzekłem, na co Klaudiusz:
- Nie ma czegoś takiego, uwierz mi, że wszędzie jest coś co sprawia, że staje się to zjebane i się sypie.
Reszty nie pamiętam, alkohol zrobił swoje, impreza zakończona.
Nadszedł dzień pracy. Nagle dostaje telefon służbowy, że kurier ma dla mnie przesyłke. Spotykam się z nim, trochę pożartowaliśmy, pogadaliśmy.
- Wiesz co Kołboj! Mam do sprzedania coś!
- A co takiego?
- Swoją żonkę!
- Ojej! A co się stało?
- Pracuje całymi dniami ja, przynoszę pieniądze ja, wszystko robie ja a ona ta królewna nawet do pracy za grosze jakieś nie chce iść! Już sam nie wiem co mam zrobić.
- Pogadaj z nią na ten temat… po prostu.
- Nie… już takie coś kończyło się na awanturze! Czuję się jak pies! Pakuję się i odchodzę od niej, mam tego bagna dosyć i wiesz co ci powiem ...
Chłopie! Nie żeń się!!!
Odpowiedzi
Pamiętam Podobna story, ale
sob., 2013-04-27 12:13 — KołbojPamiętam
Podobna story, ale otworzył się dopiero jak żona nie widziała 
Warka..słabo
sob., 2013-04-27 12:29 — Cristian'o MinettiWarka..słabo
Nigdy się nie żeńcie. To
sob., 2013-04-27 13:42 — expatNigdy się nie żeńcie. To prawie zawsze początek końca. 30% par się rozwodzi (oficjalnie) a podejrzewam, że jakieś 60% żyje razem dzięki prawnej formie nacisku na każdą ze stron. 10% szans na sukces to zbyt mało jak dla mnie

Pozdrawia rozwodnik
Ostatnio miałem kontakt z
pon., 2013-04-29 17:07 — PolsilverOstatnio miałem kontakt z dziewczyną, która z przykrością mówiła o tym, że z jej byłej klasy z liceum wszystkie panny powychodziły za mąż, a po roku-dwóch, rozwody. Tylko Ona pozostała w związku...
czy ja wiem, 32 lata po
sob., 2013-04-27 14:45 — genczy ja wiem, 32 lata po ślubie, różne zakręty były (zawsze z mojej winy, a raczej ułomności drobnych charakteru), i dalej się to kręci... byle wiedzieć, lub raczej nauczyć się, jaką łyżką to jeść...
ale o bonusach na boku to już
sob., 2013-04-27 20:20 — Riseale o bonusach na boku to już nie wspomnisz
..
bo po cholerę się chwalić...
sob., 2013-04-27 20:23 — genbo po cholerę się chwalić... i kolejną dyskusję na temat moralności wzniecać...
No cóż. Gdy nie można mocą
pon., 2013-04-29 10:16 — Bruno WłaściwyNo cóż. Gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów, a szaleństwo chichocze gdzieś pod cienką warstwą rozsadku, pewne że i tak prędzej czy później wyjdzie na wierzch...
Jeśli ktoś wziął sobie za
śr., 2013-05-01 16:49 — ptys899Jeśli ktoś wziął sobie za żonę księżniczkę, na którą leciał i leci każdy "frajer" bo ma piękną buzię, to czego można się spodziewać??
Kiedyś mój wujek powiedział mi mądrze;
Ładna dziewczyna to Nasza dziewczyna, a brzydka może być Tylko Twoja
jest jeden dylemat - co jeść
śr., 2013-05-01 17:38 — genjest jeden dylemat - co jeść lepiej/smaczniej - torta w pięciu, czy gówno samemu... taka tam prowokacja...
dodatkowo można sie zdziwić
pt., 2013-05-03 21:58 — Ulrich IIdodatkowo można sie zdziwić bo to że brzydsza to nie oznacza święta, bardziej podatna na podryw bo mniej doświadczona ... można tak snuć domysły do rana