
Mam dziś gorszy dzień, może dwa. Chyba właśnie to zmotywowało mnie do popełnienia pierwszego wpisu na mój blog. Jestem na stronie już przeszło 3 miechy, a nadal nie mogę się pozbyć czegoś, co siedzi we mnie od kiedy pamiętam- huśtawki (a raczej jakiegoś wahadła) nastrojów.
Już dawno nauczyłem się z tym radzić, zamontowałem sobie w głowie dźwignię, którą nazywam „BO CHCĘ! BO MOGĘ!”. Na czym to polega?
- jestem zrypany po uczelni/ pracy, ale kumple organizują ludzi na ciekawą imprezę. Chuja, idę! BO CHCĘ!
- od roku chodzę na treningi MMA. Zawsze bałem się dostać, teraz chociaż raz na dwa tygodnie mam podbite oko, albo guza na łbie. Pokochałem to uczucie przełamywania barier narzuconych przez własne ciało i umysł- w myśl zasady „I trained my mind and my body will follow”. Dlaczego? BO MOGĘ!
- mam do nadrobienia w relacjach międzyludzkich, dlatego m.in. szukam porad (nie rozwiązań
) na tej stronie. Dlaczego? BO CHCĘ!
Mógłbym mnożyć przykłady, ale nie o to mi teraz chodzi. Za każdym razem jak przełączam dźwignię i osiągam poziom „max”, osiągam po czasie poziom „min”. Najgorsze w tym, że poziom minimalny trwa dłużej. Po trzech miesiącach posiadam całkiem niezły zasób teorii, który pomaga mi czuć się pewniej, jedynym problemem jest ten spadek po osiągnięciu punktu „K” na sinusoidzie nastroju. Dziś wracając do domu, powiedziałem sobie- ni chuja- koniec z oportunizmem.
Będąc na szczycie moich możliwości, jesteśmy w stanie wywalczyć sobie bardzo wiele. Może też tak macie jak ja (mam nadzieję, że nie- bo życzę Wam jak najlepiej), że to co udało mi się stworzyć czując flow, nie jestem w stanie utrzymać kiedy już zgaśnie.
Spotykam się z rewelacyjną dziewczyną, z którą studiuję. Kiedy się spotykamy poza uczelnią czuję się z nią zajebiście, czuję się jakby moje jaja były dwoma meteorami. Wśród ludzi z roku- chujówka. Nazwijcie mnie zwiędłą dupą, droga wolna. Jest to efekt mojej byłej, która razem ze mną poszła na ten sam kierunek (na szczęście to już przeszłość). Dałem się jej urobić, wmówić sobie całą masę pierdół, które dalej gdzieśtam we mnie siedzą- że jestem przynudzam; że znajomi uważają mnie za dziwaka; etc. etc. Walczę z tym, jednak ponad 3 lata prania mózgu robi swoje. Tak dla rozgrzeszenia samego siebie, mogę powiedzieć, że i tak jest lepiej niż było. Byłem „drugą cipą” w tym związku. Przyznaję z ręką na sercu.
Teraz jest i będzie inaczej.
Każdy z mojego otoczenia czuje się i będzie czuł się lepiej w moim towarzystwie.
Sam czuję się i będę czuć coraz lepiej patrząc we własne odbicie w lustrze.
The easy day was yesterday.
To mój pierwszy wpis, dlatego potraktuję go jako spowiedź. Mało tu o uwodzeniu, bo –tak na serio- ile można z tego wyciągnąć przez 3 miesiące? Najpierw muszę zrobić ordnung w swojej głowie. Kiedyś do niego wrócę, by zobaczyć ile udało mi się osiągnąć. Chcę z kolei, by dla Was ten był powitaniem 
Odpowiedzi
"Mało tu o uwodzeniu, bo –tak
pon., 2012-06-11 16:57 — eM"Mało tu o uwodzeniu, bo –tak na serio- ile można z tego wyciągnąć przez 3 miesiące"
Tak na serio to możesz zrobić przez 3 miesiące niesamowity progres
Tylko wpływają na to różne czynniki... Predyspozycje, Twoja aparycja, czas poświęcony na postęp itp, itd...
No jasne, nie mogę
pon., 2012-06-11 17:33 — fuseNo jasne, nie mogę zaprzeczyć. Szampon, antyperspirant, maszynka do golenia czynią cuda ;D
Chodzi mi tu bardziej o nastawienie, bycie "panem sytuacji", z podejściem nigdy nie miałem problemu ;]
Mnie trochę zainspirowałeś
pon., 2012-06-11 23:04 — anotherMnie trochę zainspirowałeś nawet. Co do walk, nie żebym cię załamywał ale po jakimś czasie uprawiania sportu walki, musisz zacząć się powstrzymywać bo jak ktoś cię na policji podsypię to masz większy gnój bo uprawiasz sport walki. Ja tam się rewelacyjnie nie biję, ale mam zasadę "Ryj nie szklanka". Zdarzało mi się dostać po mordzie... ale nigdy się tym nie przejmuję. Kiedyś bałem się np. Wysokości... teraz siadam w oknie na 2 piętrze na zew. parapecie bo lubię... Więc zgadzam się z tobą w kwestii przemagania swoich słabości
Tiaa, znam ludzi, którzy
wt., 2012-06-12 07:46 — fuseTiaa, znam ludzi, którzy sobie tak przesrali.
Twarz i dłonie są delikatne, sam unikam spięć na ulicy, bo a nuż sobie coś rozpierdzielę i będzie trzeba zrobić embargo na treningi ;]
Dzięki, miło coś takiego przeczytać!
o Uwodzeniu może i mało, ale
wt., 2012-06-12 06:59 — Jozino Uwodzeniu może i mało, ale dla każdego jest tutaj miejsce..
Szanuje ludzi którzy przyznają się do błędów, i mówią kim byli szczerze, a nie PUA-sów od urodzenia..
Pozdrawiam
Powodzenia w dalszym rozwoju
czw., 2012-06-14 19:12 — JayPowodzenia w dalszym rozwoju osobistym i gratuluję obecnych postępów..