Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Będąc w paszczy lwa - O sile charakteru.

Portret użytkownika mgk

Będąc w paszczy lwa - O sile charakteru.

Z umiejętnościami podrywu, czy mówiąc ogólniej, rozwinięciem umiejętności prowadzenia relacjki damsko-męskich, wynika wiele minusów. Jednym z nich jest to, że na każdą flirtującą z tobą dziewczynę przypada dwóch ogierów, którzy nigdy nie mieli u niej szans i chcą ci wpierdolić. Dodaj do tego naprawdę ostrą laskę i długi związek, a mamy mieszankę wybuchową. Przeżyłem wczoraj ciekawą historię – ku przestrodze i motywacji. Byłem wczoraj w paszczy lwa. I dałem radę.

Na tą osiemnastkę wybieraliśmy się od dwóch tygodni. W sumie miało być całkiem zajebiście – impreza w lokalu w którym się poznaliśmy, później nocka u niej. Wszystko działo się w jej miejscowości, co stało się największym przekleństwem nocy. Dla mnie to nie miało większego znaczenia. Ot, większe wyzwanie.

Przed imprezą wypadły mi pewne obowiązki, także na imprezę weszliśmy koło 21:30. Piąteczki, uśmiechy, wódeczka, fajeczki. I najlepsza dziewczyna na imprezie chcąca tylko ciebie – pięknie.

W sumie takich głównych, lecących na moją dziewczynę, było 3. Pan Numer Jeden – nieatrakcyjny, Pan Numer Dwa – wieczny przyjaciel, Pan Numer Trzy – w sumie połączenie jednego i drugiego. Pewnie było ich więcej, nie wiem ile, ale o tym później.

Spotykam ziomka ze starego liceum – zajebiście. Są ludzie których już wcześniej kojarzyłem. Jest i pewna koleżanka, z którą się przyjaźniliśmy choć jej chłopak jakoś nigdy mnie nie lubił. Potem dowiedziałem się dlaczego. Gdy chciałem mu przybić piąteczkę a on nawet nie popatrzył, zaświeciła mi się pomarańczowa lampka. Ale chuj, nie chce to nie, bawimy się nadal.

Wszystko cały czas się rozkręcało, jak zawsze zaatakowałem parkiet, nie dając szans innym parom. W międzyczasie dostał mi się lodzik za lokalem. Mała dygresja – rok temu chciałem ją tam pocałować, bez skutku. Świetny mindfuck.

24, bicie po dupskach, znowu gadanie, fajeczka, alkohol, ja w zajebistym humorze. W międzyczasie pogadałem sobie z przyjaciółeczkami W, które jak zawsze stwierdzały że jest ze mną zajebiście szczęśliwa. Klasyk, choć gdy podgadałem, czy by mnie brały jakbym był wolny, nie powiedziały nie Wink Pan numer dwa próbował tańczyć z W. Troszkę komicznie. Pan numer jeden zapraszał ją do picia. Z jakiegoś powodu nie chciała (choć, co najlepsze, miała z nim erotyczny sen. Podobno tej samej nocy wymiotowała).

Wszystko było fajnie, do drugiej godziny. Nagle jakiś ziomek przychodzi do mojego stolika (siedziałem wtedy z 3 innymi ziomkami).

Pan Numer 3: To Ty jesteś Ł?
mgk: Jak najbardziej.
Pan Numer 3: Podobno masz jakiś problem (uwielbiam tych ziomków z problemami)
mgk: Oczywiście, skończyła się wódka.
Pan Numer 3: Chodź na pole bo ktoś mówi że masz do P problem
mgk: To czemu on tu nie przyjdzie i tego nie wyjaśni?
Pan Numer 3: Chodź na pole (i ten „złowieszczy” pijacki wzrok, piękny)
mgk: Niech twój chłopaczek sobie przyjdzie a nie wysyła ciebie na posyłki Wink

Jakoś poszedł, nie wiadomo dlaczego w sumie. Siedzimy, stwierdzamy z ziomkami że trzeba się przewietrzyć i idziemy na fajkę. Akurat zobaczymy, co to za problemy się robią Wink Palimy sobie spokojnie i przychodzi dwójka. Jeden z wcześniejszego dialogu, a drugi – Pan Numer Trzy. Friendzonowo-nieatrakcyjny, ale o głowę wyższy. Coś tam pobojczyli o tym, co ja problemy mam (w ogóle cały czas jak tego słuchałem miałem w głowie tą piosenkę:

Razem z moim śmiechem z zaistniałej sytuacji musiało to trafić w nowo poznanych kolegów – widać że byli coraz mniej pewni siebie. Przy okazji się dołączył Pan Numer Jeden (w ogóle bardzo nieuprzejmy kolega, ja cały czas do niego miło „Tomaszku co tam?”, „Tomaszku, wziąłeś się w końcu za W czy nie” a on mi tylko mówił „spierdalaj” albo „wypierdalaj” Sad ). I zaczęła się zabawa.

Miałem dostać wpierdol bo 6 miesięcy wcześniej tańczyłem z dziewczyną jednego z tych gości. (właśnie tego, który nie dał mi piąteczki na początku imprezy). Jak to usłyszałem, zaśmiałem się jeszcze bardziej. Śmiech jest w sumie obosieczną bronią, bo z jednej strony powoduje brak pewności siebie u takich młotków, ale z drugiej jeszcze bardziej ich prowokuje. Zaczęło się ostrzej – teksty o tym że mam na nich „nie dmuchać” (chociaż jak im mówiłem że zawsze mogą się przesunąć to mówili że nie chcą, takie samce alfa), gadanie o tym że mam spierdalać no i mi wpierdolą. W sumie klasyk klasyków, chłopaczki z tej samej wsi co W.

Ale, tak czy inaczej, coś mi się wydaje że ten motyw z 6 miesiącami wstecz jest tylko tanim pretekstem – praktycznie każdy z tej trójki miał jakieś mniejszo-większe uczucia do W, więc myśl o tym że jakiś „obcy koleś z zewnątrz” ją rucha, jakoś nie przechodziła przez ich małe móżdżki.

Zaczęła się popychanka. Jeden gościu mnie popchnął, odpłaciłem się złapaniem za szyję. Pozostałą dwójkę zatrzymali inni, mniej pijani ludzie. W końcu barman wziął i trzeciego, którego trzymałem. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. W na wszystko patrzyła z boku i w sumie się nie dziwie – jakoś swoimi 50 kilogramami nie zdziałała by wiele. Oczywiście żartuje z tym wszystkim, ale widząc co się dzieje, ładnie zareagowała, żegnając się z solenizantkami. Ziomki gdzieś poszły, ja dalej stałem w korytarzu.

Tomeczek znowu powiedział żebym spierdalał Sad, brat solenizantki popatrzył na mnie z pogardą a wcześniejsza dwójka szła jeszcze z dodatkowym, podwójnym zabezpieczeniem.I zaczął się ogień. Znowu utrzymywałem spokój, co podkurzyło jednego tak że popchnął mnie na drzwi.

Wiecie, jak wasza postawa jest ogarnięta i bronicie całkiem dobrej sprawy, to nawet ludzie z wsi „drecholi” ci pomogą. I tak było – barman znowu złapał jednego ziomka, pozostali jakoś trzymali tamtych. Cos się jeszcze popychaliśmy, ale i tak wiedziałem że tak czy inaczej, jakby mnie dorwali, nikt by mnie nie pomógł. Bez pleców, w obcej miejscowości. No nieciekawie. Coś jeszcze usłyszałem o tym że jestem frajerem i zerem. Puściłem im za to oczko i wsiadłem z W do samochodu, bo akurat ktoś nas odwoził.

Po co to wszystko pisze? Wspomnę o konkluzji z początku bloga – do każdej ładnej dziewczyny, której się podobasz, zawsze znajdzie się dwóch nieogarniętych ziomków chcących ci wpierdolić. W sumie naliczyłem się na tej imprezie 7. (Nie licząc prowodera, który się nawet nie pojawił na polu). Tak czy inaczej, musicie mieć tego świadomość. Musicie być silni psychicznie, jak i fizycznie. To kurwa zajebiście uczy. Adrenalina wzrasta. Ten niepokój w oczach tych ludzi, gdy ty się śmiejesz. Ten wzrok, gdy oni nie mają żadnych argumentów. Ta satysfakcja, gdy oni muszą uciekać się do siły fizycznej, a obcy ludzie zaczynają ci pomagać. Miej silny charakter i broń swojej sprawy. Nigdy nie wchodź pod dywan, nie uciekaj. Czy masz się nie bać? Oczywiście że nie – sam bałem się jak skurwysyn. Ale jakby trzeba było – poszedłbym sam na tą czwórkę. Wiem, że ładnie bym z tego nie wyszedł, ale cóż. Choć tak czy inaczej cały czas jestem przeciwnikiem bezsensownych walk – i wy w taką nie wchodźcie.

Widzicie, mogłem dać się sprowokować. Wtedy nie dość, że straciłbym w oczach W (choć powiem szczerze że wtedy w ogóle mi na tym nie zależało), to jeszcze przegrałbym walkę z samym sobą. Gdy wzrasta wasza atrakcyjność, takich sytuacji zacznie się pojawiać więcej i więcej. Wiem o tym że nigdy nie będziecie po stronie takich gości i nikogo nie będziecie chcieli bić, po ktoś wyrwał wam laskę.

W takich sytuacjach musicie być skałami. Innej opcji nie ma.

Odpowiedzi

Portret użytkownika opos1

tak jak mowilem Ci ostatnio w

tak jak mowilem Ci ostatnio w galeri krakowskiej.zapisz sie do mnie na kickboxing,to pewnosc siebie , sila spokoju wzrosnie jeszcze bardziej. Wink
poozdrawiam Cie wariacie , opos1 Wink

Portret użytkownika mgk

Mam taki zamiar. Nie wiem czy

Mam taki zamiar. Nie wiem czy to akurat KB będzie, bo też inne sztuki walki mnie ciekawią... ale powiem szczerze, że mogłem po ciebie dzwonić wczoraj, haha Laughing out loud

Portret użytkownika opos1

aa mogles pisac. u mnie byli

aa mogles pisac. u mnie byli ludzie co tez trenuja ze mna kickboxing to pomoglibysmy , a i auto bylo bo kumpel zagarna dziewczyny w tym jedna swoja to transport byl Wink jaaa, 4 na 1. az sie noz otwiera w kieszeni. masakra , co za cioty .

Portret użytkownika stallion

Dlatego własie w najblizszym

Dlatego własie w najblizszym czasie wybieram sie na boks, bo zawsze ta pewnosc siebie wzrasta jeszcze bardziej, wiesz na co cie stac i jestes pewny tego, ze obronisz swoich najblizszych w razie jakichkolwiek potyczek.

Portret użytkownika opos1

dokladnie bubson.. naprawde

dokladnie bubson.. naprawde polecam trenowac.poczatki ciezkie ale po roku czy po dwoch tak jak u mnie czujesz sile.. ta mentalna jak i fizyczna ( mimo ze nie jestem bardzo rozbudowany ,ale szybkosc i sila pocisku jest ogromna ) Wink

Portret użytkownika stallion

Ćwiczysz boks ? Mnie to

Ćwiczysz boks ? Mnie to zawsze jarało od dziecka, zaraził mnie Rocky, szkoda że nie zacząłem parę lat wcześniej, no ale lepiej późno niż wcale Wink

Portret użytkownika berrad

Zawsze mnie wkurwiali tacy,

Zawsze mnie wkurwiali tacy, co mają po alkoholu 10x większe problemy emocjonalne, niż zazwyczaj.
Dla mnie alkohol ma dawać relaks i dobrą zabawę, a dla niektórych patałachów jest eliksirem odwagi. Najchętniej bym takich powystrzelał jak kaczki. Miałeś farta akurat, że nie mieli ze sobą maczet, noży i innych gówien, bo mógłbyś już tu nic nie napisać....Zwłaszcza jeśli chodzi o zazdrość, o kobietę. W głowach takich beznadziejnych istot może narodzić się multum różnych pomysłów.

Portret użytkownika misiura

Wieś rządzi się swoimi

Wieś rządzi się swoimi prawami (wąskie środowisko). Dla nich każdy obcy jest potencjalnym zagrożeniem, zanim Cię zaakceptują trochę czasu minie. Twoje zachowanie ich prowokowało bo się jeszcze do Ciebie nie przekonali. Kiedyś miałem podobna sytuację ale obeszło się bez agresji (zioło czasami pomaga).

Jak to ktos kiedys

Jak to ktos kiedys powiedział "agresja jest oznaką słabości"

Portret użytkownika Yami

Zawsze zastanawiało mnie, co

Zawsze zastanawiało mnie, co na ten temat mają do powiedzenia zawodowi uwodziciele, ludzie od warsztatów, ebooków. Przeglądając sieć, zauważyłem, że temat innych samców jest praktycznie pomijany, albo przerabiany bardzo pobieżnie. Jakby temat był wstydliwy, albo nieistotny. Natomiast inne, mniej ważne rzeczy wałkowane są do znudzenia, powtarzają się w miliardach źródeł. A kwestia czegoś tak ważnego jak dbanie o swój komplet zębów sprowadza się do "bądź twardy, nie daj się sprowokować i go rozbrój" Laughing out loud

To spory problem, że taka wiedza nie jest podawana dalej albo jest tak trudno dostępna. Konfrontacja z idiotą to część nie tylko uwodzenia, ale w ogóle egzystowania w społeczeństwie i relacjach damsko-męskich. Niezależnie, czy idziesz na podryw, na imprezę z dziewczyną, czy po prostu poznać jakąś koleżankę. Gdziekolwiek trafią się obcy faceci, można być gotowym, że jakaś grupka pajaców spróbuje podbudować sobie ego naszym kosztem. Faceci to niestety psy ogrodnika Wink Mają gdzieś, że wyjdą na patolę, grunt, że obniżą twoje szanse u dziewczyny, z którą przyszedłeś. Taka prawda. I pół biedy, jeśli masz wygląd Toma Cruisa, dwa metry, niski głos i bica ze stali - bo wtedy duża część zrozumie, że masz prawo odnosić pewne sukcesy na gruncie z kobietami. Ale jeśli, tak jak większość trenerów uwo i wszelkie źródła przekazują - twoim głównym narzędziem jest charakter, ale twój wygląd tego nie oddaje - przygotuj się na chmary hien, które spróbują za szmaty ściągnąć cię ze stołka, bo w ich wąskim postrzeganiu rzeczywistości, gdzie liczy się wygląd, samochodzik i umiejętności stadionowe, nie potrafią znaleźć miejsca dla ciebie. Nie potrafią pojąć, jakim językiem nadajesz, w ich uszach brzmisz jak pizda, która gada po babskiemu. Tym... no... mugolskim językiem emocji! W ogóle nie chcą nawet uwierzyć w twoje istnienie. I próbują pokazać otoczeniu ciebie takim, jakim oni cię widzą. I tutaj radź sobie sam, drogi uczniu. Bo o tym nie powiemy ci ani słowa.

@Edit
Spodziewam się pod moim postem komentarzy, że chuja wiem, ze trzeba stać twardo, że pewnym być, niewzruszonym. Także odpowiadam na zaś:
- obracasz zaczepki w żart, ironizujesz = hazard. Gość albo pęknie i się wycofa, albo pęknie i da ci w zęby. Możesz gościa wyśmiać, ale co wtedy ma do stracenia? Za "cwaniakowanie" już niejednego wynosili z klubu. Przy kilku agresorach - gaszenie płonącego patyka benzyną. Oni mają świadomość, że mogą ci bez problemu spuścić łomot.
- integrujesz się z całą ekipą imprezy - zawsze istnieje szansa, że pojawi się ktoś nowy. Mało tego, ludzie, których świeżo poznałeś nie zawsze się rzucą z pomocą. Hazard.
- Na hejt odpowiadasz potakiwaniem, milczysz = uczepią się ciebie, aż nie odpuścisz pola.
- Jak ktoś chce komuś dać w zęby, to da mu w zęby. Logiczny powód, inny niż "byłem zazdrosny o jego dupę" sam się znajdzie.
- pokazujesz wyższą wartość? - patrzy punkt wyżej
- Ucieczka = tracisz owoce wypasu, zachowujesz zęby. O ile za tobą nie pójdą, bo przecież "jak ktoś chce dać komuś w zęby, to da mu w zęby".

Nie wiem, czy to nasz kraj, czy rozbrajanie samców to jakaś technika wyższego szczebla, dostępna tylko dla wąskiego grona oświeconych. Pokolenie może? Swego czasu, nawet w najgorszych dzielnicach, patola nie kroiła chłopaka, który szedł za rękę z dziewczyną. Takie zasady. Tak jak wspomniałem, czekam na opinię "PUA'sów", wszelkich Style'ów, Tylerów, którzy twarze mają "proszące się o ingerencję mocy pięściowej", którzy takich sytuacji mieli prawdopodobnie setki, a jakoś ich ebooki i kanały yt milczą w tej kwestii, mówią niewiele i krótko, bo lepiej dziesiąty raz wałkować, jak powiedzieć "cześć" do laski.

Portret użytkownika opos1

Bubson, cwicze kickboxing. U

Bubson, cwicze kickboxing. Wink
U mnie sytuacje jsk ktos się stawia kończą się zazwyczaj tak :
-emanujacy spokoj , powoduje załagodzenie sytuacji w jakimś tam stopniu.
- rozmowa i wyjaśnienie, że nie szukam bitki, i również że nic nam nie da to że się pobijemy.
- jeśli dojdzie do uderzenia mnie , znajomego , dziewczyny, kogoś z rodziny , generalnie kogoś bliskiego, rozszerzają mi się oczy włącza się zabijanie i bije gdzie się tylko da. Smile
Preferuje oczywiście siłę spokoju. Aczkolwiek czasami sa sytuacje że siła fizyczna jest koniecznością.

Portret użytkownika Zef

Akcja niezła, ale z tym

Akcja niezła, ale z tym "Tomeczkiem" to przesada. Jakby mnie jakiś facet zaczął gadać zdrobniale po imieniu to też bym się zdenerwował i spytał czy pan aby nie "tęczowy".

Byka pokonałeś, ale przynajmniej tego jednego sam sprowokowałeś. Nie rozumiem sensu tej akcji. Po co kogoś poniżać przy ludziach jak i tak nie jest zagrożeniem i nic ci strasznego wcześniej nie zrobił?

Portret użytkownika mgk

No to widze ze jestem bardzo

No to widze ze jestem bardzo gender bo do kazdgo mojego kumpla mowie w zdrobnieniu Wink to nie bylo ponizanie, choc z tekstu moze to tak wynikac. Jakos nie widze sie w sytuacji w ktorej ktos do mnie mowi "Lukaszku co tam?" a ja mu wpierdalam. No ale moze nie jestem "prawdziwym mezczyzna".

Portret użytkownika Zef

No to już tłumaczę zanim

No to już tłumaczę zanim sobie poważnej biedy tym napytasz.

Zakładam że dobrze wiesz co to social proof i inne sprawy. Teraz wyobraź sobie że jakiś obcy (lub ledwo znany) facet zaczyna ci mówić zdrobniale jak do dziecka.

Niejedna osoba w tym i ja odbiera to jako prezentowanie mnie wszystkim naokoło jako słabego, głupiutkiego chłopczyka do którego mówi się jak do dziecka gdyż takim dzieckiem jest. Brak odezwu na to okazuje brak szacunku do samego siebie i wszyscy (a zwłaszcza dziewczyny) wrzucą cię do worka "frajer/obiekt współczucia" zabijając jakiekolwiek szanse na podryw nie tylko twej lubej, ale jakiejkolwiek będącej świadkiem tego zdarzenia.

Muszę przyznać że miał chłopak nieliche nerwy, bo ja bym przynajmniej się odgryzł równo, a niejeden pewnie by spytał "jak tam zbieranie zębów z betonu, (twe imię)-ku?

A żadnym dresiarzem ani fanem osiedlowych bijatyk nie jestem. Więc wiedz że stąpałeś po bardzo cienkim lodzie.

Portret użytkownika mgk

No widzisz - nie wiem czy

No widzisz - nie wiem czy moja psychika jest super-hiper-mocna czy coś, ale naprawdę, ani mnie by to nie ruszyło, ani zdenerwowało, albo odpłaciłbym tym samym albo nawet bym nie zwrócił na to uwagi.

W dodatku akurat wtedy gdy tak do niego mówiłem byliśmy sami, także nie było w tym nic z "wyśmiewania".

Ale pewnie, masz trochę racji, bo tacy ludzie mogą tak na to reagować. Ale z drugiej strony popatrz, że tego Tomaszka znałem z poprzedniej imprezy i normalnie po ludzku ze mną rozmawiał Wink

Więc wiedz że stąpałeś po bardzo cienkim lodzie.

Jak mówiłem w tekście, mam tego pełną świadomość. Tak czy inaczej dla mnie każdy atak fizyczny podparty jedynie atakiem psychicznym jest tylko i wyłącznie pokazem słabego charakteru.

Portret użytkownika Airboy000

Bardzo lubię troskliwych

Bardzo lubię troskliwych 'ortalionowych rycerzy' . Biedne słabe psychicznie koguciki którym się uruchamia agresor po kilku głębszych . Dobrze ich zneutralizowałeś spokojem , wtedy tracą grunt pod nogami . Niestety ja bym nie wytrzymał takiego 'ataku buldożera' łatwo się daje sprowokować muszę nad tym popracować Wink

Portret użytkownika JamesDean

Trzeba było więcej się z nich

Trzeba było więcej się z nich wyśmiewać i puszczać oczka. Jak kiedyś stracisz zęby to potem będzie płacz jacy oni źli a ty niewinny. Nie mówię, że to tylko i wyłącznie twoja wina bo Panowie na pewno inteligencją nie grzeszyli, ale ty też mogłeś się zachować lepiej zamiast ich podburzać.

Według mnie zachowałeś się nierozsądnie, ale to już tylko moja opinia.

Edit: I w dodatku nie wiem co chciałeś osiągnąć tekstem "Tomaszku wziąłeś się w końcu za W czy nie". Pokazać jaki jesteś alfa? Powyśmiewać się z niego? Podbudować swojego ego widząc jak czuje się zażenowany tym tekstem? Bo jedno co na pewno osiągnąłeś to to, że go wkurwiłeś.

Portret użytkownika mgk

Jeśli ktoś żenowałby się

Jeśli ktoś żenowałby się takimi tekstami albo jego pewność siebie po takich słowach by zmalała, no to sorry ale co to za facet? Często słyszę dużo gorsze "prowokacje" i jakoś zawsze wychodzę z tego ze śmiechem i twarzą. Wink

Portret użytkownika Konstanty

E, pierdolisz. Dobrze wiesz,

E, pierdolisz. Dobrze wiesz, że go prowokowałeś tym tekstem i jaka będzie reakcja. To byla wiejska dyskoteka, a nie klasztor w Tybecie.

Sztuki walki sztukami walki ,

Sztuki walki sztukami walki , a i tak warto mieć przy sobie gaz pieprzowy . Może nie męskie , ale nieraz lepiej wydać te 30 zł i później nie zbierać zębów , szczególnie gdy ktoś jest od nas większy .

słabe... a i jeszcze odniose

słabe...
a i jeszcze odniose sie do pewnej sprawy z twojego innego bloga :

"Do czego zmierzam? Już tłumacze. Faceci, którzy mają nieinteresujące życie, uciekają do miłości, do związku, do kobiety. Ona staje się ich priorytetem, czymś co ma właśnie odmienić ich życie, sprawić by byli szczęśliwi."

Po tym bełkocie przestałem czytać dalej. Sam, nie jestem zwolennikiem zwiazkow i nie zamierzam narazie wchodzic w zaden. Jednak każdy ma w życiu inne priorytety.

" OOoo ten facet chce związku, jest ciotą i ma na pewno nieciekawe życie... " hahah

get brain

Portret użytkownika mgk

Jestem w 6-miesięcznym

Jestem w 6-miesięcznym związku i jakoś ciotą się nie czuje.

Peace Wink

Portret użytkownika mgk

Właśnie nigdy tego nie robię

Właśnie nigdy tego nie robię żeby "pokazać wyższość", ale fakt faktem, może tak to wyglądać Wink Ale staram się nad tym pracować.

Portret użytkownika franzllang

Czytało się całkiem OK, aż do

Czytało się całkiem OK, aż do momentu: „Tomaszku, wziąłeś się w końcu za W czy nie” . Zero pokory.

Stary, jeszcze dłuuuuuga droga przed Tobą Smile

Portret użytkownika mgk

Powiem Ci tak. Było tam

Powiem Ci tak. Było tam dwóch, którzy naprawdę za nią latają.

Gdy mówiłem jednemu żeby ją wziął do tańca, on z uśmiechem powiedział że daje mi pozwolenie na bycie z nią.

Tomeczek odgrażał się "spierdalajami" i "chujami".

Jak myślisz, z kim i kobieta by chciała być, i z kim facet mógłby się zaprzyjaźnić? Wink Na wszystko trzeba patrzeć z dystansem i serio, jeśli WY byście się wkurwiali o takie rzeczy, no to raczej ja bym wam życzył "długiej drogi" Wink

Portret użytkownika Konstanty

Pokora sprawi, że zajdziesz

Pokora sprawi, że zajdziesz dużo dalej i dużo szybciej. Na prawdę warto.

Pamiętam wpis, w którym

Pamiętam wpis, w którym pisałeś, że czujesz się lepszy od wszystkich, którzy byli na jakiejś tam imprezie czy jakoś tak, mniejsza o to.
Jak na moje, chcesz wszystkim udowodnić jaki to Ty nie jesteś zajebisty, jak to panujesz nad swoimi emocjami, jak opanowanym jesteś CHŁOPCEM. Przemyśl to co Ci napisał Konstanty o pokorze.
A z tymi 'przepychankami' na imprezach to uważaj trochę, bo w końcu trafisz na takiego, który nie dyskutuje tylko działa i wtedy to będziesz musiał pokazać tą 'pewność siebie';)