Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ależ drogi Panie, to jest życie!

Portret użytkownika Priapos

Co by Pan zrobił na moim miejscu? Domyślam się, że olałby Pan sprawę bo tak najłatwiej, domyślam się, że połowa osób na świecie zrobiłaby to na moim miejscu. Ja tak nie zrobię, ja coś buduje i to ja powiem kiedy ma się to skończyć. A jeszcze nie dałem z siebie wszystkiego żeby rzucić to w diabły. Bo czuje, że warto. I najlepsze jest to, że mogę jej nie ufać, nie ufam jej ze wszystkim co ona mówi, nie wierzę w jej umiejętności do których próbuje mnie przekonać. No drogi Panie, Pan posłucha takiej sytuacji. Dzwonie do niej któregoś czwartku po tym jak skończyłem już pracę. Czuję, że szykuje się coś złego bo znam tą ciszę. Odbiera, gadamy, idzie na imprezę, noż kurwa mać. Mówię, krzyczę, piszę smsy żeby nie szła, że pójdzie jutro jak już mi powie w twarz że ode mnie odchodzi, robię z siebie kompletnego wariata, a ona z totalnym brakiem szacunku do mnie kończy rozmowe. Bo widzi Pan, ja słyszę kiedy ktoś mówi do mnie z szacunkiem a kiedy nie. Wtedy nie mówiła, potraktowała mnie jak śmiecia. Zasłużyłem na to, to prawda. Miałem się poddać? Ni chuja. Bo widzi Pan, wtedy od paru dni był istny armagedon, chciała to skończyć, była gotowa to ze mną zerwać, była gotowa zostawić mnie samego i odejść, mówiła że nie kocha, że jej nie zależy, że to koniec, że ona mnie nie chce. ŻE ONA MNIE NIE CHCE. Kłamała, ja to wiem drogi Panie. Chciała mnie bardzo, kochała mnie, chciała żebym ją od tego uratował. Chciała tego wszystkiego mówiąc mi "Zostaw mnie, daj mi spokój, nic do ciebie nie czuję, nie kocham cie". W piątek, zaraz po tym czwartku o którym Panu mówiłem, przyjechałem do Wrocławia. Wie Pan, byłem już bardzo zmęczony, wypruty, od niedzieli dawałem z siebie wszystko żeby utrzymać ten stan, ten stan w którym ona mówi "nie kocham cie, odchodzę". Bo miałem plan drogi Panie, plan który się ziścił. W piątek pojechałem do niej. Miałem dosłownie 4 godziny do autobusu powrotnego. Musiałem wszystko zorganizować w 2 godziny. Przyjechałem do niej i widzę. Odjebała się jak ta lala, biała sukieneczka, pomalowane usta na czerwono, krótko mówiąc jest gotowa.

- Mogę zostawić swoją torbę? Dzięki, szczudła zabiore jak do Ciebie wrócimy, a teraz ubieraj buty? Te są Twoje? Super, ubieraj i idziemy do mnie, po drodze pogadamy.

No i ciągnę ją, po prostu ją ciągnę. Jak kobyłe, jak rolnik ciele na sznurku, trzymam ją za rękę i prowadzę jak dziewczynkę która zrobiła błąd. Szamota się, rzuca, potrafi krzyknąć "ZOSTAW MNIE! NIE KOCHAM CIE!!!!". I tak idziemy dobre 20-30 minut zanim dochodzimy do mojego domu. Nawet ją na ręce wziąłem, wie Pan jak, żeby trochę to napięcie z nas zeszło. Czy rozmawiamy? Rozmawiamy

- Kochasz mnie?
- NIE!!!!! NIE KOCHAM CIE, CHCE ODEJŚĆ!!!! TO NIE MA SENSU, TO JEST JUŻ KONIEC!!! CHCE ZACZĄĆ ŻYCIE Z KIMŚ INNYM, NIE Z TOBĄ!!!!
- Kłamiesz.

Wchodzimy do mnie do mieszkania, szukam materaca, każe jej też szukać. Pokazuje jej nawet miejsce w którym ma przejrzeć.

- Nie będę nic szukać...

Więc biorę za fraki i jak psa dociskam do gleby. Podoba jej się to, widzę to, uśmiecha się i ma zabawę.

- NIE MA TU TEGO MATERACA!!!

Do dupy, ja też go nie znalazłem. Wychodzę z pokoju, widzę że stoi przy oknie.

- Kochasz mnie? - pytam
- Nie, to jest koniec Priapos, to nie ma sensu, odchodzę.

Biorę ja za ręke i rzucam na łóżko. Kłade sie na niej okrakiem i łapie dwoma rękoma za głowe tak żeby patrzyła prosto na mnie.

- KTO CI COŚ NAGADAŁ?! KTO CI KURWA COŚ NAGADUJE?! KTO TO JEST?! POWIEDZ MI KTO TO JEST?!

I tak mówię do niej przez dobre 6 minut. W międzyczasie ona się szamocze, odpycha mnie ale... dotykamy się. Czuję jej dłonie, jej biust, jej brzuch, włosy, zaczynamy się całować. Kładę ją. Kochamy się. Kończymy na podłodze.

- To był ostatni raz tak? - pytam
Kiwa głową w odpowiedzi.

Leży naga na brzuchu, na podłodze. Pustka w oczach, mina bez wyrazu. Wygląda jak wrak, widać to po oczach. Czytam po niej "Kurwa... wszystko się rozpierdoliło, ZNOWU. Dlaczego?". Prawdziwy wrak człowieka, czyste bagno, totalne dno.
Wstaję, ubieram się, po 10 minutach już nas nie ma w mieszkaniu.

- Naprawdę Twój stary mówił, że nie chce mnie poznać i Ci mówi żebyś mnie zostawiła?
- Nie... Kłamałam...

HA! Doskonale, czas zacząć prawdziwą grę.

- Złap mnie za rękę - mówię jak tylko wychodzimy z bloku.
- ???? Co? Po co?

Nie chce, to ją znowu biorę jak kobyłę i prowadzę do niej do domu. Drogi Panie gdybyś słyszał to co ja słyszałem.

- Po co tutaj przyjechałeś? Żeby sobie poruchać?
- Powiem wszystko ojcu, on cie zabije.
- Co to miało być? Po co mnie zaprowadzałeś do siebie?
- Świetnie, daj mi już spokój.

Ale dużo milczymy, po prostu idziemy i milczymy.

Dochodzimy do jej bramy. Jedziemy windą.

- Masz strój kąpielowy? - pytam
- Nie, skąd takie pytanie?
- To przyszykuj sobie plecak, weź jakieś kosmetyki, ubranie i adidasy na zmianę, jedziesz ze mną, zabieram Cie do Warszawy.

Udało się drogi Panie. Zobaczyłem na jej twarzy to, czego tak bardzo pragnąłem. Szok, zdumienie, niedowierzanie, radość, zobaczyłem w końcu radość wymieszaną z niedowierzaniem, na zasadzie - O boże, to on tak potrafi? I pojechaliśmy. I wszystko dobrze się skończyło, w niedziele wróciła do siebie, piękna akcja.

Ale teraz znowu kupa, tylko że to inna sytuacja, zupełnie coś innego, coś większego. Muszę sobie z tym poradzić. Poradzę sobie drogi Panie, ja to wiem, tylko jeszcze nie mam pomysłu jak. Muszę jeszcze troche poczekać, jeszcze trochę muszę poczekać, trochę więcej cierpliwości i wszystko dobrze się skończy. Kocham życie drogi Panie. Nie wierzę jej, nie wiem co robiła za moimi plecami, ale kiedy zrobię to co mam zrobić to to się przestanie liczyć. Do łóżka raczej nie poszła z nikim, ewentualnie z kimś mogła się całować, przytulać. Czy to mnie boli? Trochę boli ale takie jest życie drogi Panie! Poza tym, to nie ma znaczenia, nie kiedy robię coś co zgniata takie bzdury małym palcem.
Dziękuję Panu, dobry z Pana słuchacz, jak uda mi się zrobić znowu coś naprawdę wartego opowiedzenia, na pewno Panu powiem. A teraz uczcijmy to życie.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rise

Bardzo dobry blog, jeden z

Bardzo dobry blog, jeden z lepszych ostatnio. Fajny flow, fajny język - super ciekawie się czytało do końca Smile Pisz więcej!

A co do samej merytorycznej treści i historii Twej Panie..
Jeśli masz taką oporną kobyłę i chce Ci się to co chwilę ciągnąć za uszy to ok Wink

Być może to jest taka kobyła, któą na siłę trzeba prowadzić bo sama nie wie czego chce i po czasie doceni i odwzajemni?

Portret użytkownika Słuchacz1993

Przeczytałem całe na jednym

Przeczytałem całe na jednym oddechu, świetne Laughing out loud
Zmiażdżyłeś system! ..pewność siebie, zdecydowanie i dominacja, masz Ty panie łeb na karku i umiesz grać na kobiecych emocjach Wink

Ląduje w ulubionych, na pewno nie raz do niego jeszcze wrócę Smile

Portret użytkownika Guest

jestes z siebie

jestes z siebie dumny?
zachwyciłes publikę, prestidigitatorze... ale na jeden występ... więc do następnego... tylko przygotuj lepszą sztuczkę... Tylko, że ta może być Twoją popisową i zarazem ostatnią... Warto, Panie?

Portret użytkownika Rise

Łojezu Guest.. wypij sobie

Łojezu Guest.. wypij sobie meliski trochę..

Portret użytkownika Guest

to nie o nas, Rise.... chyba

to nie o nas, Rise.... chyba nie do konca zrozumiałeś. Nie na nas zrobił wrażenie:)
Tak bardziej między wierszami... i wężykiem, wężykiem Tongue

Portret użytkownika 008

Osobiście nie lubię akcji, a

Osobiście nie lubię akcji, a których laska napierdala jakieś opory od samego początku. Nawet, jak udaje mi się dopiłować taką akcję do samego finału, to wcale się z tym dobrze nie czuję. Po pierwsze, uwielbiam kiedy laska też wykazuje inicjatywę, po drugie przy akcji w stylu ona się szamocze, odpycha mnie ale... dotykamy się. Czuję jej dłonie, jej biust, jej brzuch, włosy nie boisz się, że jednak pewnego pięknego dnia okaże się, że NIE znaczy NIE i zadzwoni po dzielnicowego, albo kolegów-Rosjan z dzielni?

Portret użytkownika Priapos

masz rację Guest, następna

masz rację Guest, następna akcja może być ostatnią, już nie popisową, ta była popisowa
pytasz czy warto - odpowiadam - WARTO, bo nawet jak będzie ostatnią to zyskałem już tyle że nie jestem w stanie jej tego wynagrodzić, ale wierzę, wierzę, że wszystko będzie ok, wszystko sie okaże

008
nie nie boje sie, że zadzwoni do dzielnicowego albo rosyjskich kolegów, wiem kiedy ktoś mówi NIE a myśli TAK, a kiedy mówi NIE i myśli NIE

dzięki za reszte komentarzy, pozdro dla was

Portret użytkownika Guest

"wiem kiedy ktoś mówi NIE a

"wiem kiedy ktoś mówi NIE a myśli TAK, a kiedy mówi NIE i myśli NIE"
- cenny dar, ale to w/g mnie chodzenie po polu minowym... Laska zawsze moze powiedziec "No co Ty, przecież Ci mowilam, ze nie chce" Kurewsko mocna karta przetargowa, a na to nie bedziesz mial wplywu.
Dlatego ja wole, kiedy istnieje udział kobiety w relacji, chce widziec te deskretne IOI, jakąś jej inicjatywę...
Z drugiej strony - niby cel uswieca srodki. Jak spłynie to po Tobie i osiagniesz efekt - czemu nie! Ale czy spłynie?

Portret użytkownika Ulrich II

zaiste, mnie by taka uparta

zaiste, mnie by taka uparta kobyła szybko znudziła, nie wiem czy dobrze myślę ale przypomina mi (bez urazy) taką typową wiejską dziewuchę w sensie charakteru, no i co gorsza inteligencji, no ale każdy ma swojego jednorożca Wink

Jak dla mnie to wygląda na

Jak dla mnie to wygląda na tekst zerżnięty z opowiadań erotycznych :/

Portret użytkownika Rise

Ulegnie czy nie, fajnie się

Ulegnie czy nie, fajnie się czyta jak dla odmiany facet nie pieskuje i nie ciotuje tylko chwyta za rogi i prowadzi upartą kobyłę Smile.

Ale na dłuższą metę takie coś może irytować, fakt

z tym co napisałeś

z tym co napisałeś polemizowałbym i to bardzo...
niby chwyta za rogi, niby prowadzi upartą kobyłę ale... stara się, kurwa kolejny raz się stara, łazi za nią i wymyśla co chwilę nowe akcje by zaskoczyć, by się przypodobać, by wreszcie zwróciła na niego uwagę...
nie pieskuje więc? mylisz się Rise... mam wrażenie że bardzo się mylisz...

nie warto Priapos, takie jest moje zdanie, ale zrobisz jak uważasz, każdy w końcu musi przeżyć swoje...

Portret użytkownika Rise

Ja analizując ten blog

Ja analizując ten blog poszedłem krok dalej od stwierdzenia: ciągnie za rogi czy pieskuje Smile

poszedłem w stronę:
- Zna swą wartość, jest pewny siebie, ma swoje ciekawe życie - i niezdecydowaną kobietę, która czasem jest oporna, rozdarta - wtedy stawia ją na nogi i przywraca do porządku.
Że w głowie wręcz miałem starodawne sceny z Janosika - kiedy to Facet był Facetem i robił z kobietą to na co miał ochotę - za włosy i do jaskini, nawet jak krzyczała i piszczała, a potem piszczała ale już w innej tonacji.

Oczywiście jeśli to faktycznie "czasami" - jak pisałem, za każdym spotkaniem - takie coś to męczarnia istna na dłuższą metę.

Portret użytkownika Guest

facet był facetem, ale

facet był facetem, ale prokuratury, adwokatów, feminizmu itp nie było! Wink

Portret użytkownika Rise

Otóż to.. i na cholerę to

Otóż to.. i na cholerę to wynaleziono Wink ? ..
Pożyjemy.. może doczekamy jeszcze wehikułu czasu..