Ad vocem wpisu Przemo tutaj, na stronie drugiej wątku:
http://www.podrywaj.org/blog/okr...
"internalizacja, kostyczny, desygnat - czemu używasz takich wyrafinowanych mało znanych pojęć? Już w pierwszym zdaniu artykułu skrzywiłem gębę, musiałem przerwać czytanie i sprawdzić znaczenie w słowniku. Ciekawe ile osób zrobiło to samo i ile z nich się do tego przyzna A tak ogólnie odnośnie artykułu to ta dysertacja konwuluje na kanwie ambiwalentnego konterfektu niczym adhercja prokrastynatorska "
Chłopie, Przemo- zrozum!
Te blogi NIE SĄ dla durni!
Ja się cieszę, i też - z premedytacją - używam takiego słownictwa, które ODPĘDZI półgłówków od czytania!
"nie chcem, ale muszem!"
Jakby to można rozdawać wszystkim umiejętności nabyte samemu, przez lata doświadczeń, to doprowadziłoby to do momentu, gdy taki jeden z drugim niewyuczony TĘPAK korzystałby z wiedzy ludzi mądrych, stosując właśnie RUTYNY, WYUCZONE SCHEMATY.
Na szczęście - jest to uniwersystet, szkoła wyższa, i przedstawia Snoofie swe treści w ten sposób, żeby każdy tępy buc tego nie zrozumiał.
Ten, który będzie chciał się namęczyć - przyjdzie, sprawdzi, i wsadzi najpierw w swą łepetynę coś nowego.
Wczoraj gadałem z pierwszoroczniakiem w szatni na siłowni:
- czemu Tobiasz takiś milczący?
- aaa, bo problemy na uczelni... 
Pytał się mnie pierwszoroczniak na siłowni, co ma zrobić, bo nie zdał kolokwium z matematyki, i kompletnie nie wie, o co chodzi z przedmiotu. A uczy go koleś pracujący w Microsoft'cie.
Wytłumaczyłem mu, co ma zrobić, gdzie pójść, że są dyżury, są możliwości zdawania.
I że pierwszy rok studiów - jak pamiętam swoje - to jest, że sparafrazuję profesora Kuźniara, odsiew debili.
* * *
prof. Roman Kuźniar z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego powiedział: "nawet na dobrych uczelniach widzimy ludzi, którzy zdecydowanie nie powinni oglądać uniwersytetu, nawet na wyciecze szkolnej, bo nie spełniają kulturowych i intelektualnych warunków, żeby otrzymać tytuł magistra".
więcej na ten temat poczytajta sobie tutaj:
http://wyborcza.pl/2029020,95892...
* * *
I ja pamiętam, że po pierwszym semestrze moich studiów, gdy z jednego tylko i wyłącznie przedmiotu musiałem się nauczyć 2 podręczników "na blachę", razem około 1200 stron, i umieć pokojarzyć pytanie z faktami tam przedstawionymi - to była szkoła. Uniwersytet! Wyższy! -> właśnie wtedy, stwierdziłem, że żadna chemia mi nie straszna, tablica Mendelejewa, liczby atomowe i inne pikusiowate kwestie. Po jednym roku studiów, gdy w głowę musiałem wtłoczyć niewyobrażalną dla licealisty wiedzę, byłem PEWIEN, że mogę nauczyć się wszystkiego, każdego z przedmiotów.
Ale! - tylko i wyłącznie, jeśli ja sam CHCĘ.
Wczoraj, w Rzeczypospolitej był artykuł - "Inteligentny zawrót głowy". Antropolodzy kultury stwiedzają, że właściwości intelektualne rodzaju ludzkiego stają się coraz gorsze. A Sokrates - nie ten piłkarz brazylijski z kadry 1982 ani 1986 - dzisiaj również stanowiłby elitę intelektualną.
Ponadto, jak wskazywała jedna z osób w audycji radiowej ze 4-5 dni temu, jakiej słuchałem (nie, nie rmfki), że ludzie w czasach renesansu mieli dostęp do takiej wiedzy w ciągu całego życia swego, jaki mi możemy zdobyć w jeden dzień!
i co z tego?
Co z tego, skoro jeden debil z drugim, woli posłuchać, jak przysłowiowo 2x zamoczył w cipce - tak, tak! "ZAMOCZYŁ", bo nie można tego nawet nazwać dupienie, czy też seksem, oraz "w cipce", bo laska była też jego pokroju, i wiedziała, że dwuminutowy seks jest jej pełną skalą potrzeb? To co z tego?
Rozumiecie?
Tak, słusznie robią piszący blogi trudne.
Bo? a no "bo", jak to już mówił kiedyś, jakieś 7-8 lat temu bodajże, w wywiadzie u Kuby Wojewódzkiego Cezary Pazura, że jeszcze kilka lat, i będziemy się posługiwać tylko onomatopejami w kontaktach międzyludzkich. jakieś ej, no, e. yh, uh, aha. itd.
Poszukajta sobie - i oczywiście! cieszę się, że zrobi to może na tym forum dwóch, trzech osobników, by się przekonać, co wtedy powiedziano, jak, w jakiej formie.
------------------
I wiecie co?
Ja się NIESAMOWICIE CIESZĘ, że napisało do mnie chyba 14 osób, w sprawie moich blogów.
np:
Do rzeczy.. mam wizję siebie za 10 lat jako człowieka, którym Ty właśnie
jesteś ( widać to w nowym blogu). Ciekawi mnie ile dążyłeś do tego
miejsca, sama praktyka czy także wyobrażenia siebie i ciągła zmiana
przekonań i zwiększanie pewności siebie ? Jak wyglądał Twój okres w
wieku 17-19 lat ? Chciałbym uczyć się od tych "prawdziwych"i
"doświadczonych"
pozdrawiam 
Na nie wiem ile osób na tym forum - 1000?
Wiecie dlaczego tak się cieszę? 
Bo dzięki temu, te najlepsze dziewoje, pozostaną nie do ruszenia dla tych 980 kolesi. Jedynie procent z całej populacji będzie mógł zdobyć laskę najlepszą.
A że teraz kobiety mają coraz wyższe wymagania - to mnie będzie łatwiej!
I Vision będzie miał łatwiej.
I kz będzie miał łatwiej.
i Skaut będzie miał łatwiej.
i jeszcze paru innych - będzie miało łatwiej.
bo po prostu kobiety wiedzą, że "nie ma chopusiów! a już porządnych?..."
----------------
Dlatego wiem, że należy z Wami posługiwać się jak najbogatszym językiem, gdy mamy do przekazania istotne treści, w możliwie zawoalowanej formie to przekazując. Tak, żeby tępak jeden z drugim NIE ROZMNAŻAŁ swej tępoty.
Bo! jeśli tępak nauczy się rozmowy, pewnych zachowań postępowania wobec kobiety - to co się stanie?
Ogłuszone choćby na jednej randce kobiety, emocjonalne istoty, pójdą do łóżka z takim debilem, i problem zacznie się mnożyć!
Natomiast!
Jeśli taka biedna dziewoja na piękne frazesiki i nawijany makaron na uszy przez różnych "Adeptów" i dwuminutowych ruchaczy da się zbałamucić...
i nie daj boże, będą z tego dzieci...
To! o Zgrozo! wówczas to dostaną połowę genów od półimbecyla, i nie będą mogły się rozwijać najlepiej, jak potrafią!
A dodatkowo, poraniona niewiasta będzie albo - do końca życia z takim bałamutnikiem, bo przecież wypada się hajtać z tatusiem, jak się ma dziecko;
albo - będzie takie dziecko bez tatusia.
Sami wybierzcie, co dla niej, niewiasty, lepsze?
A niewiasta będzie musiała wysilić cały swój intelekt i siły twórcze, aby zapewnić mu byt na odpowiednim poziomie. Dodatkowo, będzie też miała awersję do kolesi, które prawią ładne słówka, czułe, i nadobną niewiastę chcą znowu - jej zdaniem - niecnie zbałamucić.
* * *
Dlatego też, mówiąc i pisząc o aksjomatach, atawizmach, archetypach - będę używał tak wysublimowanego słownictwa, na ile to będzie możliwe, i na ile będzie mi się chciało.
Nie wiem, czy Snoofie robi to też w tym celu, czy po prostu - taką ma manierę pisarską. Jednak wiem jedno - "na żywo", jest normalnym kolesiem, który czasem wrzuci pewną frazę niespotykaną, czy tam słowo wybujałe, jednak na co dzień, w rozmowie, zachowuje się 100% naturalnie.
Nie szuka słów, aby wywrzeć na kobiecie wrażenie.
Robi to - po prostu, sobą.
Odpowiedzi
Ograniczony zasób słownictwa
śr., 2012-11-21 17:08 — FermentOgraniczony zasób słownictwa świadczy przede wszystkim o braku wykształcenia, co nie zawsze musi oznaczać, że dany człowiek nie ma wystarczających możliwości intelektualnych.
Przy twoim tekście nieźle się uśmiałem, bo powciskałeś te "mondre" słowa gdzie się dało, na siłę i od czapy. Tekst jest w 100% zrozumiały bez tych fragmentów, które tak naprawdę nie niosą ze sobą jakiejkolwiek informacji. Celem było wystraszenie potencjalnego czytelnika-debila?
Osobiście też specjalnie nie
czw., 2012-11-22 02:27 — canis lupusOsobiście też specjalnie nie upraszczam swojego bloga zaś staram się jakoś dyplomatycznie tę kwestię rozwiązywać by nawet ten mniej rozgarnięty Iksiński mógł jakieś konkluzje z mojego tekstu dla siebie wyciągnąć i się ogarnąć. Dlatego po części się zgadzam z ideą pisania słownictwem zaawansowanym - tak nazwijmy je- ale z drugiej strony weźmy pod uwagę, że są też synonimy tych słów dostępne w zrozumieniu (czy pojęciu rozumowym) dla tej mniej wyedukowanej rzeczy ludzi.
Według mnie wzorowo. Czemu
czw., 2012-11-22 08:17 — Rafał89Według mnie wzorowo. Czemu mamy ograniczać się w słownictwie i samemu wprowadzać w ubóstwo nasz piękny język polski? Bo część kretynów nie wie, co oznacza dane słowo? I pisząc słowo 'kretyn', mam na myśli gościa, który nie ogarnia czegoś i jeszcze ma o to pretensje. Bo normalny człowiek sprawdzi w słowniku (bo przecież takiego nie ma co by wiedział wszystko) jakiś termin i będzie zadowolony, że dzisiejszego dnia poszerzył swój zasób słownictwa. Natomiast głupia tłuszcz będzie się pienić, bo ktoś wychylił się poza ich ograniczony horyzont. Sam także już nauczyłem się tutaj paru nowych pojęć, innych znaczenie sobie odświeżyłem i o 'dziwo' jestem z tego faktu niezmiernie rad.
Pozdro
Ejjj, ale ja nie chce miec
czw., 2012-11-22 10:00 — skautEjjj, ale ja nie chce miec latwiej...
Kazdy pisze i mowi jak mu sie zywnie podoba, ale w zajebisty sposob przedstawiles tutaj dlaczego wolisz to robic to TAK, a nie inaczej. I w duzym stopniu sie z tym zgadzam.
I robie to chociaz nie powinno sie zaczynac zdania od spojnika 'I', ale szczerze mam na to konkretnie wyjebane. Bo widzisz (znowu te zaczecie zdania, co nie?), ja z kolei wyrazajac swoje mysli posluguje sie jezykiem bezposrednim, konkretnym i doslownym; tylko czasami podpieram sie metafora lub jakims 'glebszym', wyciagnietym z rekawa, opowiadaniem.
Robie to dlatego poniewaz stawiam na przekaz, tak ? Tak jak i Ty zrobiles to wlasnie w tym blogu. Tu chodzi wlasnie o wyczucie kiedy mozna mowic wprost i z przytupem, a kiedy motac kogos tak, zeby wreszcie sam wpadl na to o co chodzi, i SAM pomyslal, ze to wlasnie jego pomysl (cos na styl Incepcji). A (oo znowu spojnik) jezeli chodzi o 'madre'slowa, zdania popiedziesiatnie zlozone i roznego rodzaju zawijasy... To juz Zalezy od tego z kim sie rozmawia i o czym.
P.s prawa jazdy, teraz znajomosc naszego jakze bogatego jezyka... Pamietam jak kiedys ktos wyjebal konkretny, dlugi i mocno wpierdalajacy w ziemie blog i ktos mu w pierwszy komentarzu wspomnial o interpunkcji.... Chwile pozniej bloga nie bylo... Bo przeciez jak sie nie podoba, to nikt do niczego nie bedzie namawial, ani przekonywal.
Z częścią się zgodzę, z
czw., 2012-11-22 11:01 — Rafał89Z częścią się zgodzę, z częścią nie. Otóż właśnie chodzi o to, że to są jak najbardziej normalne słowa. Wspominasz o tym Einsteinie... ale przecież pojęcie 'skomplikowane' jest pojęciem względnym. Punkt widzienia od punktu siedzenia. Dla kogoś używanie 'trudnych' słów nie przysparza żadnych kłopotów jeśli doskonale zna ich znaczenie. Zresztą czasem używając jednego słowa można skrócić o wiele bardziej wypowiedź i szybciej dotrzeć do sedna. Kolejna sprawa, że nie każdy musi chcieć, żeby jego słowa trafiły do wszystkich tudzież dzieci.
Co do myślenia i kółek to aj i owszem - zgadzam się w 100%.
Pozdro
Chciałbym, o drogi - mieniący
sob., 2012-11-24 15:03 — EasyBeśChciałbym, o drogi - mieniący się Leonardem naszych czasów, i (zapewne) na miarę naszych potrzeb

- jedynie przypomnieć, o tymże akapicie w tekście, pod którym się wypowiadziałeś, a, jak mniemam, nie przeczytałeś.
Albo czytałeś, ale nie przeczytałeś.
Albo czytałeś, ale - nie zrozumiałeś.
więc powtórzę, z dedykacją dla Leonardów jakże licznych:
Dlatego wiem, że należy z Wami posługiwać się jak najbogatszym językiem, gdy mamy do przekazania istotne treści, w możliwie zawoalowanej formie to przekazując. Tak, żeby tępak jeden z drugim NIE ROZMNAŻAŁ swej tępoty.
Bo! jeśli tępak nauczy się rozmowy, pewnych zachowań postępowania wobec kobiety - to co się stanie?
Ogłuszone choćby na jednej randce kobiety, emocjonalne istoty, pójdą do łóżka z takim debilem, i problem zacznie się mnożyć!
Natomiast!
Jeśli taka biedna dziewoja na piękne frazesiki i nawijany makaron na uszy przez różnych "Adeptów" i dwuminutowych ruchaczy da się zbałamucić...
i nie daj boże, będą z tego dzieci...
To! o Zgrozo! wówczas to dostaną połowę genów od półimbecyla, i nie będą mogły się rozwijać najlepiej, jak potrafią!
A dodatkowo, poraniona niewiasta będzie albo - do końca życia z takim bałamutnikiem, bo przecież wypada się hajtać z tatusiem, jak się ma dziecko;
albo - będzie takie dziecko bez tatusia.
Sami wybierzcie, co dla niej, niewiasty, lepsze?
Natomiast!
jeśli chodzi o prostotę wypowiedzi, i niektórzy tego już nie rozumieją, to wiesz...
Ponadto, cytując książki z historii ze szkoły średniej, mogę zapytać o to, jakie warzywa uprawiali Egipcjanie w starożytności, za Ramzesów - ktoś wie?
A może - jaka jest liczba atomowa pierwiastka Polon - ktoś wie?
A może któryś z Was, o szacownej młodzieży, potrafi wykonać W TEJ CHWILI skok przez kozła - który jest przecież W PROGRAMIE SZKOŁY Średniej!
A skoro nie umiesz, albo nie znasz - to czemu DO CHUJA WAFLA nie poprawiasz swego braku?
To jest przesłanie.
Chcesz - to osiągniesz.
Nie chcesz - to wypierdalaj zamoczyć na dwie minutki swego peniska.
Rozumiesz, Leonardo?
Miałem się wcześniej odnieść
sob., 2012-12-15 10:32 — PrzemoMiałem się wcześniej odnieść do tego wpisu, ale odłożyłem i wyleciało. Pierwsza rzecz jaka mi przyszła wtedy do głowy widząc ten tytuł to przede wszystkim sprostować autora, bo pewnie mu chodziło o innego Przema, który coś spieprzył i wyrobioną markę mi podsypie
W końcu ja dawno nic nie pisałem, więc nie ma się do czego odwoływać. No ale odniesienie było do mojego komentarza, więc wszystko się zgadza 
Po pierwsze.. tamten komentarz był pół żartem pół serio, aczkolwiek chyba nieco większe pół było po stronie 'serio'
Szanuję jak ktoś ma bogate słownictwo i w branży, w której się specjalizuję i która jest moją pasją też mam bogaty zasób kompletnie nieznanych myślę 99% userom tej strony słów. Tylko po co tym słownictwem się afiszować w miejscu gdzie ma dominować prosty zrozumiały przekaz? Skoro dane słowa można zastąpić innymi, powszechnie znanymi to po co na siłę szukać wysublimowanego synonimu? Co innego słownictwo, skróty puasowe, bo to jest właśnie miejsce, gdzie te podstawowe KC, FC, chłodniki itd. wypada znać. I nie dziwię się, że kogoś wkurwia jak widzi pytanie "A co to jest ten LTR?"
Zobacz jakim językiem admin przekazuje wiedzę. Nawet tak cholernie kreatywny i błyskotliwy gość jak Tical nie silił się na trudne słowa. Jedynie co za bardzo staropolszczyznę wkręcał, to fakt. Facet górował nad nami inteligencją, ale nie musiałem się wspomagać słownikiem przy jego wpisach, bo wszystko było "czysto" napisane.
EasyBeś, naprawdę uważasz, że tylko "durnie", "półgłówki", "tępaki" i "buce" nie znają takich pojęć jakie ja zacytowałem w tamtym wpisie oraz jakich Ty użyłeś w tytule tego wpisu?
Pomijam fakt, że jest to bardzo obraźliwe dla osób, które są otępiałe nie z lenistwa, a z powodów genetycznych, ociężałości umysłowej. Nie mówię o chorych psychicznie, a o normalnych zdrowych umysłowo ludziach. Nie każdy rodzi się geniuszem, nie każdy ma taki sam potencjał (wbrew temu co może mówi się na stronie, bo ograniczenia istnieją tylko w naszym umyśle). Dlaczego jedni uwielbiają czytać książki, a innym się robi wręcz niedobrze na myśl o czytaniu książek i jak już musi to go to wręcz boli i skręca? Taki człowiek jest według Ciebie gorszy? Bo nie ma naturalnej, wrodzonej czy wyrobionej chęci do czytania? Tu nie ma podziału na leniwych i nieleniwych. Zwróć uwagę, że Ci którzy są oczytani i chłoną książki nie robią tego (generalnie) w wyniku walki z lenistwem i wstrętem do czytania. Oni to robią, bo najzwyczajniej mają na to ochotę, ciągnie ich do tego.
ps. chyba zrobię sondę uliczną (nie daygame
) i wezmę użyte w tym wpisie pojęcia wykorzystam pytając ludzi co one znaczą. A żeby było trudniej wezmę pod uwagę tylko tych, którzy ukończyli studia, czyli jak to nazwałeś w cytacie już dawno po odsiewie. Jeśli choć połowa z nich będzie znała te znaczenie tych określeń to będę zdumiony
"Bo! jeśli tępak nauczy się rozmowy, pewnych zachowań postępowania wobec kobiety - to co się stanie? Ogłuszone choćby na jednej randce kobiety, emocjonalne istoty, pójdą do łóżka z takim debilem, i problem zacznie się mnożyć!"
Widzę, że nie doceniasz jednak kobiet. Zapomniałeś o czymś takim jak intuicja i to jest ewenement, żeby ten tępak zaprowadził kobietę do łóżka. Nie poruszy jej emocjonalności do tego stopnia. Złota sentencja mojego autorstwa "Kobieca intuicja dla doświadczonych z kobietami jest rajem, a dla tych niedoświadczonych przekleństwem". Czy tępak może być doświadczony? Tak, tylko że powiem Ci, że na ogół mamy do czynienia wtedy z pozornymi tępakami, często cholernie leniwymi i cholernie inteligentnymi facetami, którzy genialnie spisują się na polu uwodzenia, a uchodzą za tępaków np. w szkole, bo im się nie chce, tak wygodniej. Wolą spożytkować intelekt na coś przyjemniejszego, na dupy. I ja mam ogromny szacunek dla prawdziwych tępaków (choć to określenie obraźliwe jest) w przeciwieństwie do tych pozornych tepaków.
Jak już nie raz wspominałem jestem przeciwnikiem bycia na siłę sobą (wiem, pozornie i powierzchownie brzmi to absurdalnie). A co to ma do tego wątku? Elastyczne dostosowanie się do rozmówcy. Ja się cieszę, że potrafię się dogadać z profesorem uczelni, rozmawiać na jego poziomie i nieraz go zagiąć czy czegoś nauczyć z dziedziny, w której jestem bardzo dobry, i tak samo potrafię dogadać się z prostym (nie obrażając) koleżką, który ma płytkie że tak powiem cele w życiu. Książek jako takich w sensie ogólnym nie lubię czytać i nie mam na to czasu. Jedynie jakaś literatura specjalistyczna z mojej branży, hobby. Z drugiej strony lubię też disco-polo, prymitywny humor w stylu Kiepskich, od czasu do czasu sobie pochlać, powydurniać się i poszukać obiektu do prymitywnego zamoczenia jak to nazwałeś
To jest moim zdaniem elastyczność. Pozdrawiam
Powtórzę Ci Przemo, bo chyba
sob., 2012-12-15 13:18 — EasyBeśPowtórzę Ci Przemo, bo chyba nie doczytałeś. A wiele osób - niestety - czyta w dzisiejszych czasach "plamami", gdy zobaczą jakiś tekst, to rozlewa on się na pozostałe treści w danym tekści, i reszty już po prostu NIE widzą.
Więc:
Tak, żeby tępak jeden z drugim NIE ROZMNAŻAŁ swej tępoty.
Bo! jeśli tępak nauczy się rozmowy, pewnych zachowań postępowania wobec kobiety - to co się stanie?
Ogłuszone choćby na jednej randce kobiety, emocjonalne istoty, pójdą do łóżka z takim debilem, i problem zacznie się mnożyć!
Natomiast!
Jeśli taka biedna dziewoja na piękne frazesiki i nawijany makaron na uszy przez różnych "Adeptów" i dwuminutowych ruchaczy da się zbałamucić...
i nie daj boże, będą z tego dzieci...
To! o Zgrozo! wówczas to dostaną połowę genów od półimbecyla, i nie będą mogły się rozwijać najlepiej, jak potrafią!
A dodatkowo, poraniona niewiasta będzie albo - do końca życia z takim bałamutnikiem, bo przecież wypada się hajtać z tatusiem, jak się ma dziecko;
albo - będzie takie dziecko bez tatusia.
Powtórzę:
pójdzie RAZ DO ŁÓŻKA, ZROBI BACHORA, I BABA MA PROBLEM!
O to chodzi, że nie uczyć DEBILI tego, co może doprowadzić kobietę do problemu.
A skoro - jak już pisałem nie raz, i nie dwa - JEDYNYM CELEM 80% osób na tej stronie, jest ZAMOCZENIE w stylu BBS, a nie - stworzenie normalnej relacji, jako normalny, sensowny koleś (Mężczyzna), to PO JAKI DAMSKI CHUJ mam takim 80-ciu procentom to mówić?
żeby się tępota mnożyła?
Skoro sama tępota nie chce się wyplenić (przez rozwój swój, osobisty, emocjonalny, intelektualny, próby i błędy)... to ja mam ją jeszcze mnożyć?
Veto.