Muszę powiedzieć, że miałem ogromne szczęście, że tu trafiłem.
Dosłownie godzinę przed ostatnim spotkaniem z moją dziewczynę.
Przeznaczenie? Być może... Moja historia niewiele różni się od innych.
Byłem z dziewczyną przez dwa miesiące. Na początku widać było, że jej
zależy, a potem? Różnie to bywało. Kiedyś znalazłem zeszyt z zapiskami,
że jest ze mną tylko po to, żeby zapomnieć o byłym. Wytłumaczyła się,
że to nie ona pisała, a koleżanka, żeby wzbudzić zazdrość u tego
byłego. Odczytałem jej tez "słodkie" esy z kolegą, ale ona twierdziła,
że ona nic mu nie pisała i, że to tylko on. Kłóciliśmy się trochę, bo
mamy podobne charaktery, ale czy to powód żeby zrywać? Raz jak się
pocięliśmy, to najechała na mnie ostro i przeklnęła, ale ja zawalczyłem
i uprosiłem, że byliśmy dalej razem. Parę dni temu znowu chciała
odejść, bo się pokłóciliśmy, ale zatrzymałem ją siłą i przekonałem,
żeby dała nam szanse. Jeszcze wczoraj jak mówiła, że to nie ma sensu,