Ostatnio wymyśliłem i testowałem nową rutynę, którą nazwałem po prostu LIZAKIEM
Zaczynałem tekstem typu "mam dla ciebie prezent, ale żeby go otrzymać bedziesz musiała użyć wyobraźni" /"mam coś dla ciebie - coś co bankowo poprawi ci humor" - wiecie o co chodzi.
Wyglądasz mi na osobę o bogatej wyobraźni /nie siądzę by któraś zaprzeczyła, ale jak się taka znajdzie to powiem "założę się że sama siebie nie doceniasz pod tym względem, zobaczymy"/ Wyobraź sobie wielkiego, pełnego kolorów lizaka - soczyste, głębokie kolorowe fale lukru skręcają się spiralnie ku środkowi. Lizak jest cały pokryty ciekawymi, barwnymi wzorkami, osadzony na solidnym patyczku.
Taki lizak ma całe mnóstwo zalet! To tylko niektóre z nich:
Jest słodki, więc można go zjeść
Jest bardzo ładny, więc można nim nacieszyć oczy
Jest niezwykle kolorowy, wierz mi że potrafi poprawić humor
Jak się na niego zdenerwujesz (niemożliwe!) to go możesz schować np.