Kto by pomyślał, że na widok zachodzącego słońca stanę z przerażenia, a co absurdalne, pełny nienawiści, gniewu i rozczarowania. Czas leci, a nadal nikt mi nie
powiedział kiedy biec, przegapiłem sygnał startu. Biegnę więc na oślep, podążając za zachodem słońca, którego nie mogę dogonić, a on po czasie pojawia się za mną.